Mam pytanie.Głównie do Panów. Dlaczego niektórzy faceci są do rany przyłóż, a jak się powie coś czego nie akceptują robią się chamscy i agresywni? I co zrobić jak już facet się w ten sposób zachowuje?
Podobne tematy
Mam pytanie.Głównie do Panów. Dlaczego niektórzy faceci są do rany przyłóż, a jak się powie coś czego nie akceptują robią się chamscy i agresywni? I co zrobić jak już facet się w ten sposób zachowuje?
Dlaczego? A któż to wie? Na takie pytanie mógłby jedynie odpowiedzieć ktoś, kto w taki akurat sposób się zachowuje...
Mimo, że jestem facetem - w taki sposób nigdy nie reagowałem.
Sądzę, że wszystko zależy od osobowości... Piszesz, że "są do rany przyłóż", ale potrafią stać się chamscy i agresywni...
Jak dla mnie to ewidentny dowód na to, że owo "do rany przyłóż" to nic innego ...jak udawanie. Taka gra, odgrywanie roli milutkiego. Prawdziwa natura z człowieka wychodzi dopiero w momencie stresu, problemu, zdenerwowania.
Masz więc odpowiedź: dlatego, że tacy faceci są w rzeczywistości chamami i agresywnymi osobnikami. A tylko dla osiągnięcia pewnych celów odgrywają miłych i ciepłych.
Być może.
Żaden ze mnie facet, ale odpowiem. Faceci prowadzą podchody, wiedzą co zrobić, jak się zachować i co powiedzieć żeby kobietę "zdobyć". Jest więc okres, w którym należy być miłym, pomocnym. A potem kiedy czują, że zwierzyna już zakręcona, to pokazują swoje prawdziwe oblicze. Cham i agresor natury prawdziwej długo nie ukryje. Na szczęście nie wszyscy są tacy, więc nadzieja jest ;-)
Żaden ze mnie facet, ale odpowiem. Faceci prowadzą podchody, wiedzą co zrobić, jak się zachować i co powiedzieć żeby kobietę "zdobyć". Jest więc okres, w którym należy być miłym, pomocnym. A potem kiedy czują, że zwierzyna już zakręcona, to pokazują swoje prawdziwe oblicze. Cham i agresor natury prawdziwej długo nie ukryje. Na szczęście nie wszyscy są tacy, więc nadzieja jest ;-)
Jak najbardziej zgadzam się z tą wypowiedzią, niestety większość mężczyzn taka jest. Ja jeszcze nie poznałam innego przypadku ....
Dzięki za opinie. Ale może doprecyzuję o co mi chodzi. Długi staż, dwoje dzieci, toksyczny i znęcający się nad rodzina ojciec partnera. W ciągu tego okresu po raz drugi go nie poznaję.W kłótni jest zakompleksionym prymitywnym palantem , który wali epitetami na oślep. Czy można to jakoś wytłumaczyć? Czy jak się ludzie kłócą to zawsze wygląda to tak żałośnie? U mnie w domu tak nie było ale u niego nawet o sprawach błahych rozmawia się podniesionym tonem. A już najlepiej to żeby zabić przeciwnika swoim tonem i słowami. Ja rozumiem on nie chce rozmawiać ja naciskam, ale pomimo wszystko nie obrażam Powiem parę słów, ale nigdy to czego bym miała żałować.
...w kłótni jest zakompleksionym prymitywnym palantem , który wali epitetami na oślep...
To trochę zmienia postać rzeczy. Jedynym wytłumaczeniem jest chyba porywczość i niezrównoważenie emocjonalne...
Porywczość porywczością, ale takie obrażanie partnerki? I jak to się ma do tego, że kilkanaście godzin wcześniej jest napięcie, ale kontrolowane. Ja bardziej jestem za niedojrzałością. tyko, że co mi z tego, że nazwę to tak a nie inaczej...
.W kłótni jest zakompleksionym prymitywnym palantem , który wali epitetami na oślep. Czy można to jakoś wytłumaczyć? Czy jak się ludzie kłócą to zawsze wygląda to tak żałośnie?
Znam takie powiedzenie, które mówi, że jak się chce kogoś naprawdę poznać to należy się z nim pokłócić ...
brazen napisał/a:.W kłótni jest zakompleksionym prymitywnym palantem , który wali epitetami na oślep. Czy można to jakoś wytłumaczyć? Czy jak się ludzie kłócą to zawsze wygląda to tak żałośnie?
Znam takie powiedzenie, które mówi, że jak się chce kogoś naprawdę poznać to należy się z nim pokłócić ...
a ja dodam:
"rozlosc kogos , wtedy nie utrzyma maski"
sierpniowa napisał/a:brazen napisał/a:.W kłótni jest zakompleksionym prymitywnym palantem , który wali epitetami na oślep. Czy można to jakoś wytłumaczyć? Czy jak się ludzie kłócą to zawsze wygląda to tak żałośnie?
Znam takie powiedzenie, które mówi, że jak się chce kogoś naprawdę poznać to należy się z nim pokłócić ...
a ja dodam:
"rozlosc kogos , wtedy nie utrzyma maski"
Podoba mi się.
Podoba mi się.
Owszem, mi też... Ale to prawda - w sytuacji kryzysowej - przestajemy udawać i pokazujemy prawdziwe oblicze... Wystarczy stres, poddenerwowanie, kłótnia - mamy prawdziwą twarz, bez maski. Dobry test na poznanie ![]()
W silnych emocjach czasem mówi się nie tyle prawdę, ile ma się chęć komuś dokopać. Wyzwiska oznaczają słabość osoby, która je czyni.
A ja się zgodzę i nie zgodzę. To znaczy ja jak się kłócę, też jestem straszna, ale to tak naprawdę nie ja.
Co do partnera, to chyba jednak pokazuje swoje prawdziwe oblicze.
Kiedy emocje biorą górę człowiek nie działa racjonalnie, to się nie zmieni, dlatego lepiej jest zamilknąć i wyładować je w inny sposób, łatwo się mówi, trudno nam kobietom to realizować, uczmy się, uczmy...
(...)To znaczy ja jak się kłócę, też jestem straszna, ale to tak naprawdę nie ja.
(...)
Zawsze jesteśmy sobą.
Wówczas, gdy zachowujemy się niezgodnie z naszymi wyobrażeniami o sobie, również.