Witam, napiszę w skrócie, byłem w związku ponad 1,5 roku, przejechałem się.. W trakcie dziewczyna przeniosła się do innej szkoły, poznała nowych znajomych (tzn. ćpuny, JP itp). Od tego czasu zaczęły się kłótnie.. w końcu wybrała ich. Zerwaliśmy.. od tej pory nie mieliśmy kontaktu, ale ok nie o tym chce mówić. Od tego czasu minął rok, teraz można powiedzieć, że 'kręcę' z pewną dziewczyną którą znam już parę lat.. nawet wyznała mi, że mnie kocha. Wszystko jest ok, pasujemy do siebie, jest dla mnie bardzo wyjątkowa, poznałem ją bliżej, jak do tej pory ufam jej i wiem, że mogę na nią liczyć. Do tego czasu jest wszystko ok, tylko, że mam pewne obawy, szczerze mówiąc nie potrafię odróżnić czy to miłość czy co.., jeśli zaczniemy 'być ze sobą' to wiem, że już jej nie będę ufał..po prostu im bliżej jesteśmy tym mam większe obawy i to zaufanie gdzieś ucieka.. o co chodzi?
Podobne tematy
O to że masz niskie poczucie własnej wartości bo gdybyś miał wysokie to być uważał że ona byłaby głupia gdyby puściła cię kantem. Nie martw się, pamiętam siebie 2 lata temu- różnica kosmiczna, dalej jesteś w wieku w którym dopiero się uczysz relacji z ludźmi i ja pewnie też, tylko że przez te dwa lata zaleciałem już dwie galaktyki.