Wiecie co...mam taki problem, z którym miotam się już jakiś czas. Poznałam przez internet bardzo fajnego chłopaka. Fajnie nam się rozmawia, spotkaliśmy się już nawet (raz, ponieważ on mieszka 200 km dalej i nie innych możliwości). Miał przyjechać tutaj (do Warszawy) dopiero na wakacje, bo ma powazną,absorbującą prace no ale okazało się,że będzie teraz. Jak rozmawialiśmy przez telefon to nawet sam mi o tym powiedział i powiedział,że pewnie bedzie okazja się spotkać. Widze, że generalnie mnie lubi, zrobiłam na nim dobre wrażenie, jak się widzielismy pierwszy raz mówił mi dużo komplementów i było całkiem miło. Nawet dał mi buziaka w policzek na pożegnanie. Gdybym mu sie nie spodobała to myslicie,że zrobiłby tak?
No ale to jest pytanie mniejsze, trapi mnie to,że teraz właściwie ze sobą nie piszemy (tzn piszemy, ale mało, wczesniej też pisalismy mało zaznaczam) zazwyczaj to ja inicjuję rozmowę, ale jak już zainicjuję to zazwyczaj odbiera i rozmawia ze mną(czasami mowi,ze nie moze rozmawiac, pozniej napisze i nie pisze). ja czuję jakiś taki dystans od niego. Nie,żebym czuła,że On jest na NIE, tylko po prostu jakoś tak mało tego wszystkiego...ja oczywiście nie chce od razu wyznan milosci, nie jestem napaloną gowniara, ale nie moge go rozgryzc...niby rozmawia, i mowi o spotkaniu i jakos tak jest pozytywnie,a jednoczesnie nie pisze, nie dzwoni poki ja tego nie zrobię. Nie chcę się narzucać, nie chcę być nachalna, ale powiem szczerze, zalezy mi na nim, bo jest inteligentnym, madrym, wyksztalconym facetem i wiem na pewno,ze moglaby cos z tego wyjsc. Takie rzeczy sie czuje, niektore Panie na pewno mnie rozumieją.
On mnie lubi tylko czemu tak mało jest inicjatywy z Jego strony? Jego poprzednie zwiazki byly dosyć płytkie, on zrywal zazwyczaj bo dziewczyny były smarkate itd a mi powiedzial,ze podoba mu sie,ze jestem odpowiedzialna,ze sie nie maluje itd. jakos nie bylo widac,zeby mowil to nieszczerze.
Nie wiem jak do tego podejsc,zeby nie wyjsc na desperatkę, a jednoczesnie nie chce usniesc sie honorem i odpuscic9chociaz zapewne niektore mi z was to doradzą), wiadomo, w zyciu trzeba walczyc o rzeczy, na ktorych nam zalezy.
jak wg Was powinnam to rozegrac? czy ten buziak po pierwszym spotkaniu moze oznaczac cokolwiek skoro pozniej on jest taki zdystansowany? moze nie jest typem wylewnym, moze woli poczekac do tego spotkania jak wroci? moze nie jest typem casanovy? no juz nie wiem...