Witam wszystkich. Przez długi okres czasu miałam chłopaka. Dojrzewaliśmy razem i poznawaliśmy swoje ciała stopniowo. Jednak do tej pory mam blokadę ?psychiczną?. Nie potrafię się przełamać. Nie wiem, czym to jest spowodowane, ale mam nadzieję, że coś mi doradzicie. Mój problem polega na tym, że za każdym razem, gdy dochodziło do zbliżenia w mojej głowie pojawiał się ?znak STOP?. Tzn. czuję, że jestem gotowa na zbliżenie poprzez pieszczoty ciała i seks. Gdy myślę sobie o tym, co bym robiła z moim chłopakiem, to mam jasny obraz, a gdy staję przed faktem, to nagle pojawia się skrępowanie. I nie chodzi o to, że boję się pieścić jego przyrodzenie. Z tym nie mam takiego problemu, jedynie zarzuciłabym sobie brak pomysłowości i spontaniczności. Największy problem mam z całowaniem jego torsu, sutków, itp. Niby taka banalna sprawa, ale gdy mam to zrobić, to pojawia się blokada. Często bywało tak, że leżeliśmy na kanapie i nagle miałam ogromną ochotę "zająć się nim", całować, rozbierać...Ale blokada robiła swoje..Jednocześnie byłam na siebie zła. Nie wiem, jak mam się tego pozbyć. Mam wrażenie, że źle całuję albo jestem mało pomysłowa. Poradźcie mi co powinnam zrobić w tej sytuacji. Będę wdzięczna.
Podobne tematy
wydaje mi sie ,ze blokoda musi byc wynikiem czegos. moze faktycznie nie jestes gotowa. i mimo,ze bardzo chcesz to nie wychodzi.
najwazniejsze to zebys do niczego sie nie zmuszala! nigdy!
No właśnie ja bardzo chcę, to nie jest też zmuszanie się...tylko jakby coś co mnie na siłę blokowało. Nie wiem jak to pokonać. Boję się, że tak będzie w każdym związku ![]()
A w jaki sposób, jak próbować? Co robić?
no nie wiem, ciężko to opisać. musisz zastanowić się czy go kochasz, miłość to czułość, radość z siebie nawzajem!
może odrobinka alkoholu dla odwagi, może jakiś romantyczny wieczór, nic na siłę, spokojnie i delikatnie.. chcesz być blisko niego tylko może się stresujesz.. musisz się przemóc, zadziałać głową
zobaczysz ile w tym przyjemności dla Was obojga i będzie dobrze! będzie dobrze, tylko spokojnie i nic na siłę i nie na szybko
chobits,a moze poprostu pomalutku sie
'oswajaj' z jego cialem.
Piszesz "Największy problem mam z całowaniem jego torsu, sutków, itp"
nie zmuszaj sie do tego,mozesz przeciez na poczatku
delikatnie muskać jego tors,itp.
Malutkimi kroczkami,a dasz rade;)
bron CIE BOZE,abys sie zmuszala do czegos,nic na sile.
Z czasem ochota na pewne rzeczy sama przyjdzie.
Najwazniejsze jest to,zebys pozniej niczego nie zalowala.
Glowa do gory;)
chobits,a moze poprostu pomalutku sie
'oswajaj' z jego cialem.Piszesz "Największy problem mam z całowaniem jego torsu, sutków, itp"
nie zmuszaj sie do tego,mozesz przeciez na poczatku
delikatnie muskać jego tors,itp.
Malutkimi kroczkami,a dasz rade;)bron CIE BOZE,abys sie zmuszala do czegos,nic na sile.
Z czasem ochota na pewne rzeczy sama przyjdzie.
Najwazniejsze jest to,zebys pozniej niczego nie zalowala.
Glowa do gory;)
Amelia* ma rację. Ja również mam jedną ogromną blokadę. Kochanemu jest przykro, wiem o tym. Nigdy nie dotknęłam go w "to" miejsce. Na początku podobnie jak Ty miałam problem z tak prostymi sprawami jak dotknąć jego tyłka. "Największy problem mam z całowaniem jego torsu, sutków, itp" przez to też przechodziłam. Udało się. Bez skrępowania szczypię jego tyłek, klepię itd.
Na początku, kiedy tylko coś się zaczęło, to nawet majtek nie potrafiłam sama sobie ściągnąć przy nim! Ja byłam jak przykuta do łóżka, sparaliżowana a on "korzystał". Z czasem zaczęło być inaczej.
Jakiś czas temu rozmawiałam z nim, ponieważ dawał mi jasne znaki, że czasem chciałby czegoś ode mnie. Mi jest z tym na prawdę źle bo w tych sprawach czuję się jak totalna egoistka, to on "biega" w okół mnie, ja jedyne co robię dla niego to czasem przed pokręcę mu tyłkiem, na co też przygotowywałam się pół roku, założyłam nawet o tym wątek, ale prócz tego z mojej strony nie może liczyć a nic innego. Ale kochany rozumie. Powiedział, że jak "na pupe przyszedł czas, to na co innego też przyjdzie".
On czeka.
porozmawiaj ze swoim chłopakiem, jeśli z jego strony poczujesz zrozumienie, będzie Ci łatwiej. ![]()
Dzięki za odpowiedzi i porady
. Na dzień dzisiejszy jestem sama, ale te rady mam nadzieję pomogą mi w przyszłości, do niczego nie będę się zmuszać, bo przecież nie o to chodzi, żeby robić coś na siłę. Ale gdy przyjdzie miłość i ten odpowiedni moment, to postaram się przełamać, stopniowo, tak, jak piszecie. Opanuje skrępowanie i pokonam blokadę. Dzięki:)
9 2009-03-01 22:21:21 Ostatnio edytowany przez zagubionaa (2009-03-01 22:22:01)
ja mam podobny problem
jestem z chlopakiem dluzej niz 2 lata, a jeszcze ie nie kochalismy. on bardzo chce, ale ja mam jakies glupie opory ;/. na szczescie moj chlopak to szanuje i mnie nie zmusza. ale ja wiem, ze na to zasluguje. ze tego chce. ale ja nie potrafie mu tego dac.
jak mam sie przelamac??
rozmawiajcie dużo.. duuuużo.. to Ci pomoże ![]()
ale my o tym rozmawiamy
to tylko ja mam takie glupie i bezsensowne opory.... boje sie, ze cos bedzie nie tak ![]()
ja zaczelam od striptizu. wstydzilam sie, balam, pol roku przygotowan, szampan.. i dalam rade. jakos to leci od tamtej pory. tez sprobuj
bedzie to dla niego ogromna niespodzianka a i jaki zadowolony bedzie ![]()
Zadowolony na pewno
. ale ja chyba sie nie przelamie. strasznie sie boje. a moze i wstydze. tylko, ze tak szczerze mowiac to nie mam czego... mam ladna figure i w ogole wiec nie wiem o co mi chodzi
. ale dziekuje za rady, moze sie jakos w koncu odwaze. ![]()
Przede wszystkim blokady nie da się pozbyć z dnia na dzień.
Zagubiona może powinnaś zacząć od niewinnych pieszczot,które po jakimś czasie dodadzą ci odwagi aby zrobić następny krok.Piszesz,że masz wyrozumiałego chłopaka więc jeśli nagle w pewnym momencie wycofasz się nie będzie ci miał tego za złe.Pierwszy raz zawsze powoduje jakieś opory,niestety dziewictwo tracimy tylko raz i każda z nas chce aby ta chwila była wyjątkowa i mile wspominana.Może jakiś miły,romantyczny wieczór,muzyka,wino,dodało by ci więcej odwagi.
wiem, ze sie nie da. ale ja probuje juz dluuuugo ;/. w pewnym stopniu mi sie udalo. ale nie posuwam sie juz do przodu. jakos nie moge. nie wiem dlaczego. kiedys juz bylam prawie zdecydowana, ale w ostatniej chwili stwierdzialm, ze nie
. przykro mu bylo. bo on mysli, ze mnie nie pociaga i to dlatego ;/. dziekuje za rady, musze sie na to odwazyc.
Nic na sile samo przyjdzie i powodzenia ![]()
chcialabym, zeby to tak wyszlo samo z siebie. i zebym w koncu naprawde tego chciala i pragnela...
Najwidoczniej nie jestes jeszcze gotowa, najlepiej robicie jakies "postepy" za kazdym razem jak sie spotkacie i moze w koncu sie uda!! Powodzenia ![]()
ja tam do tej pory nie odwaze sie pokazac partnerowi taka jak mnie 'PAn Bog stworzyl',czy kochac sie przu swetle dziennym itp.
wiekszosc ludzi woli w ciemnosci
dziekuje za wszystkie rady ![]()
ja poruszę inny temat też psychologiczny chodzi o to że nie mam siły żeby postawić się ojcu i matce. Mam blokadę psychiczną . Mój ojciec to skończony gnój powiem szczerze nie powinien był w ogóle mieć i posiadać swoich dzieci . Nie wiem kto pozwolił mu na to. Nienawidzę go za te krzywdy jakie wyrządził w czasach kiedy do szkoły . Odrabiałam lekcje zadania ale nie z nim'!bałam się . tak bił dotkliwie wyzywał mnie od osłów . źle mnie traktował . nie było mowy o przyjemnościach bo tylko nauka ma być ważniejsza . za słabe oceny to mnie bili on wyśmiewał się ze mnie bo byłam osłem w jego oczach. nie zapomnę jak mnie uderzył pięścią w głowę jak źle powiedziałam. to sadysta . cokolwiek mam do powiedziałam wg niego pyskuję jestem gówniarą nic nie znaczę dla niego.podle mnie traktuje jestem dla niego obca już. jak długo mam jeszcze mieszkać z tym człowiekiem. poniewiera mną nie mówi do mnie po imieniu tylko jestem "ona" . Grozi jak mu odpowiadam i bronię że palnie mnie w łeb. jaki z niego ojciec. a matka to dopiero . jak coś mi nie podoba mam wynosić z domu. byłam w opiece powiedzieć pracownicy socjalnej ale ona o takich rzeczach nie wie . myślę założyć kartę niebieskie bo nie wiem dokąd on zamierza grozić . dlatego zamierzam napisać i złożyć wniosek do gminy o mieszkanie bo nie mam ochoty mieszkać z człowiekiem który mnie poniża i grozi użyciem siły . nie wiem na szczęście mam psychologa do którego chodzę . pomaga mi. na razie mam dystans do ojca unikam nie mam ochoty mu patrzeć w oczy.