Witam. Moze na poczatek sie przedstawie. Mam na imie Monika mam 25 lat od 3 lat w zwiazku malzenskim, mamy coreczke ktora w tym roku skonczy 3 latka.
Praktycznie od urodzenia sie corki nie ukalada sie miedzy mna a mezem. Zaczelo sie od glupiego wstawania do dziecka, bo ja matka jestem to powinnam wstawac do niej a on nie musi bo musi spac. Malo co sie nia zajmowal. i od tamtego problemy zaczely narastac. On zatopil sie w swiat wirtualny (gry on line), przyjezdzal z pracy to odrazu wlaczal i nadal wlacza komputer. Rano jak wstaje to pierwsze co robi to komputer i sprawdza te gry i jedzie do pracy. Do mnie ma pretensje ze w domu nic nie robie( ciekawe kto sie dzieckiem zajmuje sprzata gotuje robi zakupy itp. ...) W wekendy sie ucze teraz doszly jeszcze praktyki. Ale wracajac do sparwy to zdarzaly sie bardzo czesto rekoczyny, wyzwiska. Dziecko na to wszystko ptrzalo i nadal patrzy. ja kiedys sobie obiecalam ze nie pozwole nigdy siebie tak traktowac facetowi i ze bez namyslu odejde, ale jak jest dziecko to kurcze tak latwo nie jest. Tym bardziej ze nawet zabardzo nie mam gdzie isc z corka jakbym sie wyprowadzila. Mecze sie w tym w zwiazku, widze jak corka placze jak maz krzyczy albo mnie popycha.... naprawde nie wiem co mam robic ![]()
Podobne tematy
ja kiedys sobie obiecalam ze nie pozwole nigdy siebie tak traktowac facetowi i ze bez namyslu odejde, ale jak jest dziecko to kurcze tak latwo nie jest. (...) Mecze sie w tym w zwiazku, widze jak corka placze jak maz krzyczy albo mnie popycha
Nie wierzę. Czy Ty naprawdę myślisz, że to, że z nim wciąż jesteś jest dobre dla dziecka? Pozwalając córce patrzeć jak rodzice się tłuką i obrzucają wyzwiskami, niewyobrażalnie ją krzywdzisz. Odejdź - lepiej jest nie mieć tatusia, niż mieć takiego. W obecnym układzie ani Ty, ani Twoja córka nie jesteście szczęśliwe.
Popieram Anemonne. Robisz dziecku większą krzywdę, gdy od samego początku jest wychowywania w atmosferze awantur. W przyszłości może mieć problemy psychiczne, będzie bardziej podatna na depresje no i nie będzie potrafiła stworzyć szczęśliwego związku, bo nie będzie wiedziała na czym to właściwie polega. To, co dzieci widzą we własnym domu, biorą potem za przykład (nawet podświadomie).
Naprawdę nie masz do kogo pójść? A rodzice? Rodzina? Na pewno znajdziesz jakieś rozwiązanie, które będzie lepsze niż znoszenie przemocy ze strony męża.
jestem w podobnej sytuacji tylko ja jestem w ciazy, ja sie zaczynam zastanawiac czy warto jest zostac bo sama widzialam klotnie moich rodzicow w ktorych musialam brac udzial, bylam ich przedmiotem albo musialam patrzec. uwierz ze dziecko z czasem zrozumie dlaczego nie ma taty. rozumiem rowniez twoje watpliwosci, starch przed zmianami. kazdy pisze odejdz odejdz, rozwiedz sie a ile osob tak naprawde bylo w takiej sytuacji i mialo odwage odejsc. z drugiej strony nie wiadomo tak naprawde jak bedzie gdy odejdziesz. byc moze to bedzie kubel zimnej wody a moze nie zadziala na niego.
cholewka,czemu tak musi być ze ludzie nie szanują swoich parnerów?naprawde nie wiem ,choc ez niestety z moja mam przes.....e.
czemu jest tak ze najpierw księciu walczy o swa ksieżniczke jak lew a kiedy ja zdobedzie to z nią walczy?
ech to życie
cholewka,czemu tak musi być ze ludzie nie szanują swoich parnerów?naprawde nie wiem ,choc ez niestety z moja mam przes.....e.
czemu jest tak ze najpierw księciu walczy o swa ksieżniczke jak lew a kiedy ja zdobedzie to z nią walczy?
ech to życie
Ja tez popieram,utrzymywanie fikcyjnego zwiazku jest szkoda dla wszystkich.Dla dzieci rowniez bo one wyniosa schemat i trudno bedzie im sie w doroslym zyciu przestawic na normalne tory + jeszcze pare innych istotnych rzeczy ,takich jak strach kiedy rodzice sie kloca,strach co bedzie ze mna dzieckiem.
Do pewnego momentu da sie zwiazek ratowac,pozniej sie granice przekracza i w tym momencie czas na podjecie slusznej decyzji,choc wiekszosc stawia na ratowanie rodziny.Jesli to tylko kryzys owszem jesli juz nienawisc to nie ma co.