Wyjechalam z agencji pracy do Niemiec.Zostalam oszukana,czesci pieniedzy mi nie wyplacono.Wrocilam,podalam agencje do Panstwowej Inspekcji Pracy i zamierzam do sądu o wynagrodzenie,ktore mi sie nalezy.Jestem bez pracy,zarobione pieniadze powoli sie konczą.Ofert za granica mam duzo.Ale tej sprawy jeszcze nie zakonczylam wiec nie wiem czy wyjechac.Jak dojdzie do sądu to muszę tu przeciez byc.Szansa jest choc i przegrana tez jest mozliwa bo moge dostac z Panstwowej Inspekcji Pracy negatywną odpowiedz(w mojej umowie z agencja brakuje jednego punktu,ktory mowi,ze za wszystko ponosi odpowiedzialnosc agencja).Na te odpowiedz musze czekac do 10maja.A sąd-nie wiem ile sie czeka na rozprawe.Walcze o 6,5tys.zl.Co robic czekac czy machnąc ręką?Szukam pracy natenczas w Polsce ale ciezko...doradzcie mi bo siedze w domu i wariuje...
Nie mam nikogo.Nie mam wsparcia.Rodzice mowią mi,zebym radziła sobie sama.Próbuje sie pozbierac.Chodze do psychologa.Cos tam mi pomaga.
Związki-pol roku temu jeszcze kochałam.Walczyłam o związek ale on klamał,mowil,ze jeszcze sie nie wyszalał,ze nie wie czego chce,biegał po dyskotekach(facet 32lata).Po roku spotkań z nim-odpusciłam.
tak mi sie nie układa,wiem,użalam się ale na prawde tak jest i trwa to juz kilka lat.
Jak życ,co robić?