Witam drogie Panie,
Chcialbym sie podzielic z wami swoja historia, zapytac o wasze przemyslenia, uwagi.
Ja (29) Ona (26) - bylismy razem prawie pol roku. Na poczatku wygladalo to na przelotny romans bez zobowiazan, z czasem zaczelismy sie bardziej angazowac, spedzac kazda mozliwa wolna chwile razem. Mieszkamy w roznych krajach, ja czesto podrozuje sluzbowo do miasta w ktorym Ona mieszka na stale. Dzieki temu wlasnie sie poznalismy. Jest dosyc atrakcyjna kobieta - pewnie nie narzeka na brak zainteresowania. Kochalismy sie bardzo, zawsze kiedy wracalem do domu, bardzo tesknilismy za soba, codziennie skype lub telefon po kilka godzin. Kazdy wieczor, noc weekend kiedy bylem w jej miescie spedzalismy razem - wspolne wypady, kolacje, calonocne imprezy, wyjazdy za miasto - nic nie psulo naszych relacji. Obydwoje bylismy bardzo wyrozumiali, duzo rozmawialismy, staralismy sie rozumiec siebie, swoje charaktery. Laczyly nas glownie wspolne upodobania, sposob spedzania wolnego czasu - oboje lubimy ostro imprezowac
Czesto nachodzily mnie mysli typu - ze mnie wykorzystuje ze leci na kase itp. ze ze swoja uroda i osobowoscia moze miec kazdego i ze jestem tylko jej przygoda. Chociaz z drugiej strony zawsze nalegala aby placic za siebie w restauracji itp.
Spedzilismy razem sylwestra, wtedy to ona przedstawila mnie swoim rodzicom i wszyscy razem bawilismy sie super przez kilka dni - wtedy juz bylem pewien ze jestem kims wyjatkowym dla niej. Zaczalem planowac zmiane pracy i przeprowadzke do jej miasta. Chcialem abysmy spedzali jak najwiecej czasu razem i zeby nic nie utrudnialo naszych kontaktow. Wiedzialem ze moge na niej polegac. Po nowym roku nie widzielismy sie prawie miesiac - tylko skype. Ja wtedy mialem problemy w pracy i zadko moglem poswiecic wiecej niz godzine dziennie na rozmowe. Bylem przepracowany i bardzo zajety sprawami zawodowymi. Powiedzialem jej o tym, czulem potrzebe podzielenia sie tym problemem z kims komu ufam. Ona z reszta tez byla bardzo zajeta. W nowej, pracy ktora rozpoczela zaraz po tym jak sie poznalismy, bardzo sie stresowala i duzo wysilku poswiecala zeby wypasc jak najlepiej.
Zaprosilem ja i jej przyjaciol do siebie. Kiedy sie z nia witalem juz czulem ze cos jest inaczej. Ona chyba zorientowala sie i odwrocila moja uwage rozmowa. Wiedzialem ze cos ja trapi. Rozmawialismy o tym i ona twierdzila ze to przez prace, ze duzo ma na glowie i bardzo sie stresuje. Jednak wszyscy byli bardzo zachwyceni z wyjazdu. Bardzo im sie wszystko podobalo. Spedzilismy razem na prawde bardzo fajny weekend. W ten sam dzien co pozegnalismy sie na lotnisku, kilka godzin po przylocie dostalem wiadomosc od niej w ktorej w skrocie wyznala mi ze jej uczucia juz nie ma ze nie chce juz ze mna byc, nie jest gotowa na powazny zwiazek i ze moze lepiej bedzie jak pozostaniemy przyjaciolmi. W tym momencie dotarlo do mnie byla dla mnie wyjatkowo wazna, czulem sie jakby ktos bliski umarl. Mialem nieuzasadnione poczucie winy ze ja zaniedbalem. Najgorsze bylo to ze nie mialem jak sie z nia skontaktowac ... telefonu nie odbierala a na wiadomosci nie odpisywala. 2 tygodnie pozniej przylecialem do jej miasta i nalegalem na spotkanie. Zgodzila sie ale pozniej zmienila zdanie - niekonczace sie wymowki ze cos wypadlo, ze nie ma czasu, ze kiedy indziej ze inne plany. I tak probowalem sie z nia umowic przez caly miesiac. W koncu mi sie odechcialo - nie bede przeciez znizal sie do jej poziomu, nie bede jak dziecko nachodzil ja w domu czy w pracy jezeli ona nie ma odwagi spojrzec mi w oczy. Nigdy milosc tak mnie jeszcze nie oglupila - bardzo uczace doswiadczenie.
Nie winilem jej za to ze mnie porzucila - do uczucia nikogo nie mozna zmusic, po prostu przeminelo, zdarza sie. Ale nie moge zrozumiec jak mozna potraktowac faceta z klasa, ktorego sie tak dlugo uwazalo za kogos wyjatkowego, z ktorym spedzalo sie wiecej czasu niz z kimkolwiek innym, w tak sztubacki i degradujacy sposob - wysylajac na odwal sie sms i hola problem z glowy. Zasluzylem sobie na szacunek z jej strony. Nic wczesniej nie wskazywalo na to ze Ona kiedykolwiek moglaby sie tak zachowac i kogokolwiek w ten sposob potraktowac. Nie byla prymitywna osoba. Spodziewalbym sie szczerej rozmowy. Nie wiem i nie mam pojecia co sie moglo stac. Nie traktuje jej juz jako osobe godna uwagi chociaz caly czas chce aby byla szczesliwa - to bardzo wazne dla mnie, chce aby byla szczesliwa nawet jesli ma sie to odbywac moim kosztem. Nie wiem co mam dalej robic, czy probowac poznac prawde i ratowac to? Ciezko to tak po prostu olac bo czuje sie potfornie obrazony i zadny zemsty, lub choc uswiadomienia tej osobie ze nie mozna tak z ludzmi postepowac, nie traktuje sie tak przyjaciol, tym bardziej bliskich. Rozmawialem juz z wieloma przyjaciolmi o tym, wszyscy maja jedna reakcje - zdumienie ze 26 letnia dziewczyna moze sie tak zachowac i wniosek ze to tepa s... Ale to sie kupy nie trzyma - jej statut spoleczny absolutnie na to nie wskazuje. W przeszlosci bylem z roznymi kobietami i bylem pewien ze nic mnie juz nie zaskoczy.
Drogie Panie a wy co o tym myslicie ?
Pozdrawiam,
Asasello