netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Pożegnać się na dobre

9 odpowiedzi10 960 wyświetleńzałożony przez piosenka, 06.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pożegnać się na dobre

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Pożegnać się na dobre

To był pospolity romans. I niepospolite uczucie. Porozumienie bez słów, błogość przebywania razem, namiętność, nawet telepatia.
Zakończyłam swój związek, żeby być bliżej niego, przeprowadziłam się.
A on wrócił do żony. Pomagał mi w nowym dla mnie miejscu i nie wiem, czy to było z miłości, litości, czy poczucia winy. Ale nazywał to przyjaźnią. Odbierałam to raczej jak ochłapy, a tego nie chciałam.
Kontakt się urwał, przeprowadziłam się znowu.
Minęło kilka lat.
Odezwał się przez Internet. Przez dawny sentyment. Wyszło na jaw, że jego małżeństwo znów przeżywa kryzys, więc pisałam więcej, pisałam wesoło, pisałam jak do przyjaciela. Ale odezwały się też dawne uczucia we mnie. Poprosiłam o spotkanie, o rozmowę w cztery oczy, żeby ten wątek miłości do niego zakończyć. Najpierw się zgodził, a potem się wycofał. Nie spotkaliśmy się, nie napisał do mnie więcej. Napisałam bardzo gniewny e-mail, że się mną zabawił i korespondencja się urwała.
Ale myślę o nim. Jestem już wyleczona (prawie) z miłości do niego, czyli bardzo rzadko nachodzą mnie smutne myśli o tym, że przegrałam prawdziwą miłość w życiu. Odległość w czasie jednak bardzo pomaga.
Jednak był dla mnie ważny i chciałabym się z nim pożegnać.
I jednocześnie pożegnać w sobie nadzieję, że jeszcze się kiedyś odezwie i...
Nadzieję w jego kierunku jako taką. W całości.
I żeby to było dobre pożegnanie. Takie bez wybuchających emocji, pogodne i akceptujące.

Może mi podpowiecie jakieś sposoby na symbole, które mogłyby pomóc mi w tym pożegnaniu w sercu?
I czego absolutnie nie pisać w ostatnim mailu? Nie pisać o tym, jak go kochałam, prawda?

2

Odp: Pożegnać się na dobre

w ogóle nie pisz do niego

3

Odp: Pożegnać się na dobre

Sama bym chciała poradzic sobie z takim uczuciem. Niestety nie potrafie:-(tylko ja go muszę spotykać bo byłam jego żoną:-(

4

Odp: Pożegnać się na dobre

Jestem w dokladnie takiej samej sytuacji jak TY, tez planuje takie pozegnanie. Chyba nie ma racjonalnej odpowiedzi na to co jest najlepsze w takiej sytuacji. Kazdy Ci bedzie mowil cos innego. To musi byc faktyczie prawdziwe uczucie skoro po paru latach ono wciaz zyjew Tobie. Najgorsze jest to, ze ten kontakt se urwal, a moze i lepiej sie nie kontaktowac, lepiej dla nas, moze latwiej to wszystko przejsc, choc z drugiej strony ta bardzo czeka sie na ta wiadomosc w glebi serca. Nie udalo Ci sie ulozyc do tej pory zycia na nowo z nikim innym?

5

Odp: Pożegnać się na dobre

Tak się zastanawiam...po co Ci to pożegnanie z nim. Przecież widzisz jak on się zachowuje, odzywa się do Ciebie pierwszy, po długim czasie, bo bo...bo mu źle w małżeństwie? On sam wie, że zachował się wobec Ciebie nie w porządku, dlatego boi się spotkania z Tobą w cztery oczy. Ucieszyłaś się, kiedy do Ciebie napisał, bo pewnie znów miałaś nadzieję, że coś wróci, a z jego strony byłą to chęć tylko właśnie takiego kontaktu. Jeśli w związku dwojga ludzi jedna strona rezygnuje i rzuca tekst:" Zostańmy przyjaciółmi" i tylko przyjaciółmi, a druga strona jest nadal zaangażowana, to takie coś się nie uda, więc albo całkowicie się od niego odcinasz, albo myślisz nieustannie o nim i cierpisz. Pozdrawiam.

6

Odp: Pożegnać się na dobre
kawa z pianką napisał/a:

Tak się zastanawiam...po co Ci to pożegnanie z nim. Przecież widzisz jak on się zachowuje, odzywa się do Ciebie pierwszy, po długim czasie, bo bo...bo mu źle w małżeństwie? On sam wie, że zachował się wobec Ciebie nie w porządku, dlatego boi się spotkania z Tobą w cztery oczy. Ucieszyłaś się, kiedy do Ciebie napisał, bo pewnie znów miałaś nadzieję, że coś wróci, a z jego strony byłą to chęć tylko właśnie takiego kontaktu. Jeśli w związku dwojga ludzi jedna strona rezygnuje i rzuca tekst:" Zostańmy przyjaciółmi" i tylko przyjaciółmi, a druga strona jest nadal zaangażowana, to takie coś się nie uda, więc albo całkowicie się od niego odcinasz, albo myślisz nieustannie o nim i cierpisz. Pozdrawiam.

Potrzebny mi symbol dla skończenia z nadzieją.
Właśnie to całkowite odcięcie od niego.

Wyrzucam sobie, że ta nadzieja całkiem przypomina reakcje uzależnionych kobiet: no i co z tego, że mnie pobił, ale przyniósł mi kwiatka i powiedział, że już nie będzie. A on rzucił parę słów, bo mu się o mnie przypomniało, a mi rura zmiękła i zaraz byłam gotowa go pocieszać z pełnym zaangażowaniem.

I owszem, dla mnie to jest coś więcej niż zwykła znajomość. Hasła "miłość" i "przyjaźń" wydają się wartościami i zaraz będę wredną małpą, jeśli odwrócę się do tego plecami. A definicji i łatwego rozdzielenia między nimi nie ma.

Chcę przestać czekać na jakikolwiek gest z jego strony. Bo podświadomie wciąż czekam. I przeszkadza mi to.

Kasia27Poznan napisał/a:

Nie udalo Ci sie ulozyc do tej pory zycia na nowo z nikim innym?

Nie udało, chociaż próbowałam.
Teraz postawiłam sobie cel taki, żeby samej ze sobą być szczęśliwą, tak jak wtedy, kiedy byłam z nim. Skoro wtedy miałam to w sobie, a on był tylko katalizatorem tych emocji, to znaczy że nadal mam tę zdolność odczuwania, chodzenia kilka centymetrów nad ziemią i tworzenia. Brakuje mi tylko przyjaźni, dzielenia się tym, czego doświadczam i co czuję.
Chyba mi zdemolował pojęcie "przyjaźni"...

7 Ostatnio edytowany przez kymen (2012-07-15 22:29:29)

Odp: Pożegnać się na dobre

Romeo i Julia.
W piosence było chyba, nie jesteś znowu taką Julią, mniejsza o to.
Tu bym powiedział, nie był z niego znowu taki Romeo.
Romeo i Julia, bo niespełniona miłość jest najpiękniejsza, jak kwiat zamrożony i wiecznie młody. Miłość nie skażona szarością codzienności. 
Trudo pisać o człowieku o którym wie się dwa słowa.
Ale kojarzy mi się on z takim męskim wydaniem femme fatale Twojego życia.
Czytając to co piszesz nie chcę mi się wierzyć, że był tępym brutalem.
Raczej był czułym, rozumiejącym Cię człowiekiem. Nie wierzę żeby nie wiedział co Ci zrobił. Jeśli był taki, to można by spytać, dlaczego nie układało mu się z żoną ale to pytanie właściwie bez znaczenia. Może gdyby nie był żonaty inaczej by się to potoczyło. Choć nie jestem tego pewien. Może nie straciłaś miłości swojego życia ale miłość, która by cię zniszczyła. Ale czy to ważne ? Będzie tylko ważne jak znowu się spotkacie, by być razem. Jeśli tak się stanie, chyba to nie będzie szczęśliwy związek.

Miłość mojego życia jest obok mnie. Przed ślubem wiele rozmawialiśmy, że jesteś ty i ja a między nami nasza miłość. Ona jest miejscem, uczuciowym światem, naszego przyszłego dziecka. Przed napisaniem tego listu spytałem się mojej żony czy dziś po kilku latach sprawdziło się to o czym mówiłem. Powiedziała, że tak, chyba nie kłamała. Piszę o tym, by pokazać jak przekształciliśmy miłość w nasze dziecko, choć to nie zabiło miłości, tylko wypełniła się dzieckiem. Jak z kwiatu owoc, choć kwiat nie zaginął.
Nie znaczy to, że wcześniej nie przeżyłem nieszczęśliwych, niespełnionych miłości.
Nie były tak wielkie ale również bolesne. Ja rozumiem, że chce się mieć jakiś po niej symbol. Była piękna, więc chce się żeby pięknie się skończyła i coś po niej zostało. To trochę tak jak żona po zmarłym mężu. Ma chociaż grób. To widać po żonach i matkach żołnierzy, poległych gdzieś w walce. Nawet nie wiem gdzie leży, nie wiem gdzie jest jego grób. Dla mnie Ty chcesz mieć piękny pogrzeb waszej miłości i mały grób, gdzie czasem mogłabyś położyć kwiaty w smutnej chwili. Ale to będzie również miejsce pamięci, wiecznej rany w sercu. Grób nie wskrzesi męża. Tobie nie pozwoli zapomnieć. Jeśli chcesz cierpieć całe życie to tak zrób.
       
Ja nie walczyłem z tymi miłościami, nie niszczyłem ich, nie warto. Nigdzie nie znalazłem sposobu jak to zrobić, poza zapomnij, zakochaj się w innej. Te miłości wciąż są we mnie, w moim sercu. One mnie wzbogaciły. Nie są raną w sercu. One są częścią mojej miłości do żony. Jak z ziemi wyrasta kwiat, są tą ziemią. Wiemy, że kwiaty to przecież, ta substancja, która jest w ziemi ale chyba trudno powiedzieć, że płatki róży to gródki ziemi. To tak jak z naszą miłością i dzieckiem, po to o tym pisałem, choć tam miłość nie musiała się rozpłynąć w dziecku. Ale każda sytuacja jest inna i o co innego chodzi.
 
Nie zabijaj Swojej miłości, jeśli była piękna. Niech ona Cię wzbogaca.     
Przekształć ją w swoim sercu w miłość do kogoś innego lub czegoś innego.
Jesteś zbyt mądrą kobietą, by oczekiwać ode mnie banalnych rad, do czego, jeśli nawet nic nie wiem o Tobie. Powiem tylko, że jeśli tego nigdy nie robiłaś (nazwijmy to tak brzydko manipulowanie własnymi uczuciami), to nie jest ani takie szybkie, ani łatwe.


Nie traktuj tego przydługiego listu, jak włażenie z butami w cudze życie. Bardzo tego nie lubię, bo w życiu najbardziej staram się szanować cudze uczucia. Jeśli w czyś Cię uraziłem to przeprasza.

Kymen

8

Odp: Pożegnać się na dobre
kymen napisał/a:

Ale kojarzy mi się on z takim męskim wydaniem femme fatale Twojego życia.

Nie wierzę żeby nie wiedział co Ci zrobił.

Może nie straciłaś miłości swojego życia ale miłość, która by cię zniszczyła.

Była piękna, więc chce się żeby pięknie się skończyła i coś po niej zostało.

Dla mnie Ty chcesz mieć piękny pogrzeb waszej miłości i mały grób, gdzie czasem mogłabyś położyć kwiaty w smutnej chwili. Ale to będzie również miejsce pamięci, wiecznej rany w sercu. Grób nie wskrzesi męża. Tobie nie pozwoli zapomnieć. Jeśli chcesz cierpieć całe życie to tak zrób.
       
Te miłości wciąż są we mnie, w moim sercu. One mnie wzbogaciły. Nie są raną w sercu. One są częścią mojej miłości do żony .
 
Nie zabijaj Swojej miłości, jeśli była piękna. Niech ona Cię wzbogaca.     
Przekształć ją w swoim sercu w miłość do kogoś innego lub czegoś innego.

Dziękuję, że odpisałeś, i że tak wiele, a także za to, że odgrzebałeś ten wątek. Oraz za otwartość.
Znalazłam symbol: wysłałam mu prezent na urodziny, paczka wróciła.
Może to ten grób?
Wyobraziłam sobie, że brak kontaktu ze mną jest częścią jego układu z żoną.

A dziś mi się przyśnił.
I ten sen znaczył dla mnie przede wszystkim to, że uporałam się z miłością do niego i z tęsknotą.
Zaakceptowała to moja podświadomość.
Właśnie o to mi chodziło.
Bonusem było to, że to był przyjemny sen i cały dzień miałam dziś radosny, i znów miałam ochotę tworzyć.

Zostało mi tylko wybaczyć, że udawał przyjaźń.

9 Ostatnio edytowany przez kymen (2012-07-15 21:27:21)

Odp: Pożegnać się na dobre

Może nie udawał przyjaźni, tylko jak tu o przyjaźń w takiej sytuacji. Czy Ty pozwoliłabyś na przyjaźń, będąc jego żoną. Myślę, że przyjaźń prawdziwa to rzadkie zjawisko a między mężczyzną a kobietą ?  nie całkiem w to wierzę, choć wiele osób pisze jak to ma przyjaciół innej płci. To może ja mam tylko coś pokręcone w podejściu do przyjaźni. Jak Ciebie czytam to chyba nie wie co stracił.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pożegnać się na dobre

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026