Romeo i Julia.
W piosence było chyba, nie jesteś znowu taką Julią, mniejsza o to.
Tu bym powiedział, nie był z niego znowu taki Romeo.
Romeo i Julia, bo niespełniona miłość jest najpiękniejsza, jak kwiat zamrożony i wiecznie młody. Miłość nie skażona szarością codzienności.
Trudo pisać o człowieku o którym wie się dwa słowa.
Ale kojarzy mi się on z takim męskim wydaniem femme fatale Twojego życia.
Czytając to co piszesz nie chcę mi się wierzyć, że był tępym brutalem.
Raczej był czułym, rozumiejącym Cię człowiekiem. Nie wierzę żeby nie wiedział co Ci zrobił. Jeśli był taki, to można by spytać, dlaczego nie układało mu się z żoną ale to pytanie właściwie bez znaczenia. Może gdyby nie był żonaty inaczej by się to potoczyło. Choć nie jestem tego pewien. Może nie straciłaś miłości swojego życia ale miłość, która by cię zniszczyła. Ale czy to ważne ? Będzie tylko ważne jak znowu się spotkacie, by być razem. Jeśli tak się stanie, chyba to nie będzie szczęśliwy związek.
Miłość mojego życia jest obok mnie. Przed ślubem wiele rozmawialiśmy, że jesteś ty i ja a między nami nasza miłość. Ona jest miejscem, uczuciowym światem, naszego przyszłego dziecka. Przed napisaniem tego listu spytałem się mojej żony czy dziś po kilku latach sprawdziło się to o czym mówiłem. Powiedziała, że tak, chyba nie kłamała. Piszę o tym, by pokazać jak przekształciliśmy miłość w nasze dziecko, choć to nie zabiło miłości, tylko wypełniła się dzieckiem. Jak z kwiatu owoc, choć kwiat nie zaginął.
Nie znaczy to, że wcześniej nie przeżyłem nieszczęśliwych, niespełnionych miłości.
Nie były tak wielkie ale również bolesne. Ja rozumiem, że chce się mieć jakiś po niej symbol. Była piękna, więc chce się żeby pięknie się skończyła i coś po niej zostało. To trochę tak jak żona po zmarłym mężu. Ma chociaż grób. To widać po żonach i matkach żołnierzy, poległych gdzieś w walce. Nawet nie wiem gdzie leży, nie wiem gdzie jest jego grób. Dla mnie Ty chcesz mieć piękny pogrzeb waszej miłości i mały grób, gdzie czasem mogłabyś położyć kwiaty w smutnej chwili. Ale to będzie również miejsce pamięci, wiecznej rany w sercu. Grób nie wskrzesi męża. Tobie nie pozwoli zapomnieć. Jeśli chcesz cierpieć całe życie to tak zrób.
Ja nie walczyłem z tymi miłościami, nie niszczyłem ich, nie warto. Nigdzie nie znalazłem sposobu jak to zrobić, poza zapomnij, zakochaj się w innej. Te miłości wciąż są we mnie, w moim sercu. One mnie wzbogaciły. Nie są raną w sercu. One są częścią mojej miłości do żony. Jak z ziemi wyrasta kwiat, są tą ziemią. Wiemy, że kwiaty to przecież, ta substancja, która jest w ziemi ale chyba trudno powiedzieć, że płatki róży to gródki ziemi. To tak jak z naszą miłością i dzieckiem, po to o tym pisałem, choć tam miłość nie musiała się rozpłynąć w dziecku. Ale każda sytuacja jest inna i o co innego chodzi.
Nie zabijaj Swojej miłości, jeśli była piękna. Niech ona Cię wzbogaca.
Przekształć ją w swoim sercu w miłość do kogoś innego lub czegoś innego.
Jesteś zbyt mądrą kobietą, by oczekiwać ode mnie banalnych rad, do czego, jeśli nawet nic nie wiem o Tobie. Powiem tylko, że jeśli tego nigdy nie robiłaś (nazwijmy to tak brzydko manipulowanie własnymi uczuciami), to nie jest ani takie szybkie, ani łatwe.
Nie traktuj tego przydługiego listu, jak włażenie z butami w cudze życie. Bardzo tego nie lubię, bo w życiu najbardziej staram się szanować cudze uczucia. Jeśli w czyś Cię uraziłem to przeprasza.
Kymen