netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Sypiący się związek na odległość

13 odpowiedzi4 906 wyświetleńzałożony przez SmutnaKsiężniczka, 02.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sypiący się związek na odległość

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Sypiący się związek na odległość

Pomóżcie mi bo już na prawdę nie wiem co robić ;/
Mojego faceta poznałam kilka miesięcy temu w Warszawie, para jesteśmy od pięciu. Początkowo wszystko było w porządku, on pracował w Warszawie, widywaliśmy sie w weekendy jak miałam zjazdy na uczelni (nie jestem z wawy). Poświęcał mi sporo czasu, smsy, rozmowy. Sprzeczki były jak w większości związków, ale o nic poważnego. Dla mnie rzucił papierosy, ponieważ przeszkadzało mi że palił. Dodam, że zatrudnił sie w niej w Warszawie ze względu na mnie.
Gdy firma budowlana w której pracował skończyła zlecenia w Warszawie sporo się zmieniło. Wrócił do rodzinnego miasta bo tam miał pracę. Zaczęłam czuć się zbędna, zepchnięta na dalszy plan. Czepiałam się czasu jaki poświęca kolegom, bo był to praktycznie cały czas po pracy. Ze mną pisał przed snem, a i to trwało krótko, ponieważ zaraz padał zmęczony. Twierdził cały czas że się go czepiam. Owszem, niekiedy się czepiałam, ale on również mnie się czepiał nieraz o głupoty. 2tyg temu byłam u niego pierwszy raz i odkryłam, że faktycznie jest u niego bardzo kiepsko z pieniędzmi. Pokłócilismy się bardzo poważnie o Kościół. Pochodzę z rodziny wierzącej, a mój facet nie bardzo, mieszkam z rodzicami, babcią i dziadkiem. Moj chlopak mial przyjechac do mnie w poprzedni weekend i zeszło na temat kościoła. Chciałam żeby ze mna poszedł, on stwierdził że nie czuje Kościoła i dla niego to wszystko kłamstwo i udawał nie będzie że lata co niedziele do kościoła. Dla mnie to oznaczało że mu słąbo zalezy, skoro nie moze sie poswiecic zeby pojsc ze mna na ta godzinke, tym bardziej że chodziło tu też o opinie mojej rodziny. Prawie z nim wtedy zerwałam, bo dla mnie było jasne, że nie zalezy mu na mnie i zwiazku ze mna. Stanelo na tym ze jak bedzie ze mna to bedzie chodzil raz w miesiacu i w swieta. Pogodzilismy się i do konca wizyty u niego bylo juz w porzadku.
Tydzien pozniej mial przyjechac w niedziele do Warszawy zebysmy sie spotkali. W sobote wieczorem jeszcze pisal mi smsy ze jeszcze kilka godzin i sie zobaczymy kochanie itp. Pisal tez ze sie chyba przeziebil bo ma nos jak kartofel i katar straszny. Pytalam czy na pewno bedzie, odp :Tak bede. W niedziele napisal ze jednak nie przyjedzie bo sie zle czuje ale za tydzien na pewno bedzie.
Wszytko bylo niby w porzadku, nie gniewalam sie bo ma w koncu prawo sie zle czuc. Pisalismy smsy jak zawsze, pn sie nawet zagalopowal piszacsmsy typu ze szkoda ze lezy w swoim lozku a nie w NASZYM. W srode sie poklocilismy, w sumie to on mial zly dzien od rana a wieczorem jak mi napisal na facebooku ze idzie sie myc itp to odpisalam mu "a to spadaj ;p" i sie obrazil. I od srody tak to trwa. W weekend poczatkowo pisal w czwartek ze planuje jechac pociagiem nocnym w piatek zeby na sobote rano byc u mnie. Nastepnie wyzszlo ze to nieoplacalne i pojedzie rano w sobote. W piatek napisal mi ze prosili go z pracy zeby zostal w pracy (mimo ze ustalone bylo ze ma miec co 2 weekend wolny), zeby zostal bo chca wykonczyc 2 mieszkania na raz. Poprosil go brat i kierownik. No i oczywiscie on nie wiedzial co zrobic i jak ma do mnie jechac. Zdenerwowalam sie i powiedzialam ze ide jesc i wyszlam z fb. Napisal ze idzie myslec i napisze mi sms jak bedzie wiedzial. Smsm napisal, owszem, ze bedzie w moim miescie najpozniej o 21 i jak nie bede chciala lub mogla sie z nim spotkac to sie spotkamy rano w niedziele. Znow sie posprzeczalismy, że jak go poprosza to zawsze leci a do mnie to mu nie po drodze. W niedziele napisal ze nie przyjedzie bo sie zle czuje i bedzie jak sie poczuje lepiej. Kiedy nie napisal. Zapytalam co mu jest to napisal ze chyba grypa bo mu sie ciagnie 2 tyg juz prawie. Zdenerwowalam sie juz bo dla mnie to wygladalo jakby mu nie zalezalo. Poklocilismy sie powaznie. Napisalam mu ze nic do mnie nie czuje i zeby mi wprost napisal ze to koniec to napisal mi cos w stylu "Nie pisz tak". O uczuciach nie mowil nic. Jak mu pisalam zeby zerwal a nie ciagnie to w taki sposob to mi pisal zebym skonczyla sobie w koncu dopisywac. Wczoraj mial byc o 21 na fb zebysmy porozmawiali bo "Ty i Ja mielismy dosc czasu na przemyslenia i wyciagniecie wnioskowm czas je skonfrontowac". Z tego co pisal ciezko bylo cos wywnioskowac. Raz tak jakby pisal co mu nie pasuje, ale pisal o w taki sposob jakby chcial to przedyskutowac zeby cos naprawic. Potem mi pisal ze "mamy rozne swiaty..." Przestalismy pisac o 20.40. Na fb juz nie wszedl, tel nie odbieral a na pytanie czy bedzie nie odpisal nic. Podejrzewam ze usnal tak jak to ma w zwyczaju a na fb nie wszedl z przekory, bo przeciez on jest :panem sytuacji". Napisalam mu co o tym mysle,ze czuje ze jego kumpel macza palce w tym jak jest teraz miedzy nami, podziekowalam za wszystko itp. Napisalam ze wiecej nie bede go meczyc sms bo to i tak bez sensu. Dzis rano napisal mi tylko "dzien dobry", jak mu odpisalam po kilku godzinach (Przyjaciel mi radzil zeby go olac, bo to dziala na facetow), to odpisal od razu ze nikt nie maczal palcow w tym co jest teraz. Popisalismy chwile i jak pisalam ze mnie meczy sytuacja i zeby zerwal bo ja nie bede go trzymac na sile a chce wiedziec co dalej to na ta czasc smsa nie odpisywal. Pisal tylko cos znow ze sie zawsze czepiam i inne tego typu. Jak zapytalam w sms ze chce wiedziec czy cos ratujemy czy nie i w sms nic wiecej nie napisalam to odpisal "a jest co ratowac ja juz nie mam sily na Twoje awantury". Odpisalam mu ze ja uwazam ze jest co ratowac, ale to nie do mnie nalezy decyzja a blagac go na pewno nie bede. Napisal mi ze caly czas ten sam schemat. Ze ja sie go czpiam, jest mi z nim zle, ze co chwila mnie rani to po co on ma sie starac, zeby mu ktos awanture wieczorem robil.  To mu napisalam ze znow unika odpowiedzi na pytanie czy jestesmy razem czy nie, napisal ze porozmawiamy w 4 oczy tak jak chcialam. Odpisalam mu co ja o tym mysle i jak widze ratowanie tego wszystkiego. Nie odpisal nic. Pisal wczesniej ze kolo 18 bedzie na fb zeby porozmawiac.

Ja juz na prawde nie mam sily na to wszystko. Taka sytuacja sie ciagnie od tygodnia prawie, a mnie wykancza. Wolalabym zeby zerwal ze mna jesli ma taki zamiar a nie ciagnie taka chora sytuacje. Nie wiem na prawde co robic. Opisalam tu wszystko w miare dokladnie, chociaz pwnie duzo waznych rzeczy pominelam przez nieuwage. Prosze o jakies rady, czy tez chociaz zwykle wsparcie. Wiem ze wina nie lezy tylko po mojej stronie. Pisze tu do was, zeby otrzymac jakies wsparcie, a moze i odpowiedz na pytanie co bedzie dalej i co on ma w glowie w tej chwili. Moze jakis mezczyzna bedzie umial mi odpowiedziec na to pytanie. Zrodzila mi sie mysl ze moze on po prostu nie chce zerwac pierwszy zeby nie bylo na niego, ale tyle razy mu dalam zielone swiatelko podczas tej klotni, ze sama nie wiem co o tym myslec. Jego odpowiedzia zawsze bylo milczenie, albo stwierdzenie ze sobie dopowiadam... Pomozcie

2

Odp: Sypiący się związek na odległość

nikt nic nie doradzi?;.

3 Ostatnio edytowany przez Beautiful Nightmare (2012-04-02 17:22:51)

Odp: Sypiący się związek na odległość

Wow dotrwalam do samego konca. Nie wiem dlaczego ale jakos ciezko mi sie to czytalo...

W kazdym razie do rzeczy. Odnosze wrazenie, ze ty tylko wymagasz, a malo z siebie dajesz. Rozumiem, ze to ona ciagle do ciebie przyjezdza, a dlaczego ty sie do niego nie wybierzesz, tylko ciagle narzekasz, ze on nie ma czasu i czujesz sie odepchnieta? Napisalas, ze u niego krucho z pieniedzmi, moze to tez jest powodem tego, ze nie chce przyjezdzac tak czesto.
Tej klotni o kosciol w ogole nie rozumiem. Ty jestes wierzaca, on nie bardzo, nie masz prawa nikogo zmuszac, aby chodzi do kosciola z toba, tylko dlatego, ze tak ci sie podoba. Ty biegasz do kosciola co tydzien, to wcale nie znaczy, ze on musi. Jezeli nie chce chodzic do kosciola, to wcale nie znaczy, ze mu nie zalezy.
Wydaje mi sie jakbys chciala go kontrolowac caly czas... Masz pretensje o to, ze chlopak ma tzw. "wlasne zycie", ktorego ty nie jestes czescia, tutaj mam na mysli chociazby kolegow.
Spotkajcie sie, usiadzcie , porozmawiajcie na spokojnie i zdecydujcie jak wasz zwiazek dalej bedzie wygladal. W tym momencie wyglada to tak, przynajmniej moim zdaniem, ze on sie stara, w koncu rzucil dla ciebie palenie, chociaz sie nie widujecie czesto, a ty zachowujesz sie jak ksiezniczka na ziarnku grochu, ktorej ciagle cos nie pasuje.

Nie odebiraj mojej wypowiedzi jako atak, po prostu napisalam co mi przyszlo do glowy zaraz po przeczytaniu tego co napisalas.

4

Odp: Sypiący się związek na odległość

Staralam sie opisac sprawe zrozumiale;/
Dziekuje za odpowiedz. Ale widzisz, sytuacja wyglada tak, że ja byłam u niego raz, a on u mnie nigdy. W Warszawie tylko studiuję, a on tam pracował i tak sie widywalismy. Nie wymagam od niego wiele, chce po prostu żeby znalazl dla mnie czas. To nie jest tak ze tylko on sie stara. ABy pojechac do niego musialam pozyczyc pieniadze, tez ich nie mam za duzo.

On mial byc u mnie juz 3 razy. Za kazdym razem cos mu wypadlo, do Warszawy jezdzil, owszem (jak skonczyl tam pracowac), ale zdazalo sie ze tez nie mogl bo cos. Ja tego nie rozumiem... Jesli mi zalezy, to nie rzucam slow na wiatr. On czesto to robi. Kiedy umowimy sie na rozmowe na fb/gg to czesto jest tak ze nagle wpada kolega i po rozmowie. Jak my mamy zbudowac jakies silnejsze relacje? Na prawde az tak duzo wymagam?

To nie jest tak ze zawsze ja sie czepiam. Nie raz jedno slowo wypowiedziane nie takim tonem, a on juz jest obrazony. Tak samo zaczela sie ta sprzeczka.  Byla taka sytuacja ze się obraził o nic i na 2 dni wylaczyl telefon. Powiedzialam mu ze to gowniarskie z jego strony, i ze nie chce byc z dzieciakiem. To przy nastepnej klotni zmienił tryb na samolot.... Powiedzialam ze jeszcze raz to z nim zerwe, to teraz na poczatku klotni napisal, zebym lepiej dzis nie pisala bo sie to zle skonczy. Jak mu padla bateria napisal z neta ze mu padla, czyli nie wiem po co, no gdyby wylaczyl telefon teoretycznie powinnam z nim zerwac.

Mamy porozmawiac o 18 i nie mam pojecia czego sie spodziewac. Znajac zycie nie wejdzie na fb albo cos w tym stylu.

5

Odp: Sypiący się związek na odległość

Dzieki za to, troche rozjasnilas sytuacje smile

Zapytaj sama siebie, czy widzisz sens w waszym zwiazku? Czy ta odleglosc jest tylko przejsciowa, czy planujecie zamieszkac blizej siebie? Moze ustalcie jakies miejsce spotkan, ktore bedzie wam obojgu po drodze?

Jezeli uwazasz, ze on ciagle rzuca slowa na wiatr, to zakoncz to jak najszybciej, bo tylko marnujesz swoj czas.

Szczerze mowiac, to nie jestem pewn czy mozliwe jest zbudowanie silniejszych relacji, kiedy sie nie widujecie, bo wlasciwie nie macie czasu sie dobrze poznac. Niestety nie wszystko moze byc powiedziane, jest wiele malych, ale bardzo istotnych szczegolow, ktore odkrywamy przebywajac z dana osoba.

Najwazniejsze jednak, zastanow sie czy chcesz to ciagnac, bo w tym momencie oboje sie meczycie i nikt nie jest szczesliwy, a nie o to w zwiazku chodzi...

6

Odp: Sypiący się związek na odległość

Chyba gdybym nie chciala dawno bym juz poszła precz. Włąsnie to jest zadziwiajace, ze myslelismy o mieszkaniu razem. ALe czym dluzej to trwa, tym bardziej mam wrazenie, że on nie dojrzał do poważniejszych relacji. Ja jestem osobą upartą i kłótliwą, lubie postawić na swoim, ale i do błędów przyznać się umiem, a jeśli jest kłótnia, to po niej lubie wszystko wyjaśnić, aby więcej nie popełniac tych błędów. On by szedł od razu do przodu, była sprzeczka i juz nie ma, to po co o niej mówić?

Dużo nas dzieli, ale i dużo łączy.  Poza tym nie jest mi obojętny, i tu pojawia sie mój dylemat...

7

Odp: Sypiący się związek na odległość

Jak mozesz pisac ze to twoja wina. Co ten chlopak sobie mysli?! jestescie razem! powinien miec dla Ciebie czas! Jak sie kogos kocha to nic nie stoi na drodze. Mysle że powinnas byc obojetna. sprawdz go! czy zalezy mu. Nie pisz, nie odpisuj.. niech sie pomartwi, niech zateskni. Nie pros go o spotkanie. Zajmij się soba. nie pisz do niego ani nic. nie odbieraj telefonow. Wtedy zobaczysz ze sam przyjedzie do Ciebie. a z kosciolem to jest roznie.. kazdy ma swoje poglady. chodzi tez o dziadkow, co oni powiedza" do kosciola nie chodzi" starsze pokolenie.. nie zmuszaj go do niczego. Daj mu czas. Badz obojetna.

8

Odp: Sypiący się związek na odległość

hej smile przeczytałam Twoją historię...podobna przeżyłam ponad rok temu.Chłopakowi ewidentnie na Tobie nie zależy i pewnie nie wie co do Ciebie czuje,bo gdyby mu zależało to by nie miał wymówek,że nie chce z Tobą się spotkać.Jeśli chcesz ratować swój związek to daj mu czas i nie pisz pierwsza do niego,niech za Tobą zatęskni smile

9 Ostatnio edytowany przez SmutnaKsiężniczka (2012-04-03 10:30:21)

Odp: Sypiący się związek na odległość

Witajcie
Rozmawialismy wczoraj na fb i wnioski z tej rozmowy mam... zadne. Podczas rozmowy pytalam go kilkakrotnie co dalej, ratujemy zwiazek czy sie rozstajemy. Odpowiedzi dostawalam zadne... Po godzinie pisania nadal nie mialam odpowiedzi na pytanie czy jestesmy razem czy nie. Cały czas było "A bo Ty " i zawsze ja winna. Wygladalo to mniej wiecej tak:
Ja:To co dalej?
On:To bez sensu bo sie mnie wiecznie czepiasz, jak nie o to to tamto, zawsze beda nowe powodY"
I jak pytam czy sie rozstajemy, nie odpowiada.
Po godzinie padl mu net jak zwykle, wiec napisal mi sms ze cos sie z kompem porobilo bo nie moze z netem sie polaczyc. Wiec mu napisalam ze chce wiedziec co dalej. Czy sie probujemy dac temu szanse na nowych warunkach czy nie. I napisalam ze moge przyjechac do niego pogadac. Odpisal mi ze po pierwsze trzeba ustalic warunki, a po 2 nie chce zebym specjalnie przyjezdzala. To go zapytalam jakie ma np warunki i czy na fb jeszcze wejdzie. Odpisal ze nie widzi mu komp myszki wcale i ze nie lubi stawiac warunkow ale ja nie moge sie tak zachowywac. Wiec ja go pytam jak i czy nie lepiej sie rozmowic przez telefon. Napisal ze idzie zaraz spac i ze to rozmowa w cztery oczy. Nic wiecej sie juz nie dowiedzialam.

Podczas rozmowy na fb zapytalam go czy cos czuje do mnie to odpisal ze nie odpowie mi na to pytanie bo to rozmowa w cztery oczy. Na pytanie czy ma zamiar sie ze mna spotkac odpowidzial ze tak, ale kiedy to ja nie mam pojecia. Meczy mnie juz ta sytuacja i nie rozumiem jego zachowania. Czemu po prostu nie zerwie?

10

Odp: Sypiący się związek na odległość

może on po prostu nie ma kasy żeby do Ciebie przyjechać.. wstydzi Ci sie o tym powiedzieć, a w zamian zmyśla jakieś głupie bajki o chorobie... uwierz, że gdyby życie było takie proste dla Niego i dla Ciebie to był by u Ciebie co chwile.. to jest trudny zwiazek, bo trzeba wszytsko pogodzic, głównie odległość.. jakie to jest przykre, że spotykamy ludzi mieszkających wielkie km od nas.. ehhhhh

11

Odp: Sypiący się związek na odległość

daj sobie z nim swiety spokoj, widac ze cie lekcewazy i ma gleboko gdzies. eh

12

Odp: Sypiący się związek na odległość
SmutnaKsiężniczka napisał/a:

Meczy mnie juz ta sytuacja i nie rozumiem jego zachowania. Czemu po prostu nie zerwie?

A dlaczego ty tego nie zakonczysz??

13 Ostatnio edytowany przez SmutnaKsiężniczka (2012-04-04 16:05:19)

Odp: Sypiący się związek na odległość

Bo mimo wszystko mi zależy. Nie moge tego chyba nazwać miłością, JESZCZE, ale tak jest ze jak kogoś mozemy stracic albo stracimy, uświadamiamy sobie ile dla nas znaczy.
Dziękuję wam wszystkim za rady, mimo że z nich w sumie nie skorzystałam. Przede wszystkim za czas i przebrnięcie przez moj priblem do końca, sama możliwość wygadania się wiele dla mnie znaczyła.
W tej chwili może być już tylko lepiej. Wczoraj cos sie zmieniło w jego zachowaniu, może tez sobie cos uswiadomil. Sam mi napisał ze damy rade i mysli ze nam się uda. Ze damy rade RAZEM. Juz dzis widzę poprawę i duża zmiane w jego zachowaniu i nastawieniu. Sam pisze, jak mial przerwe napisal ze moge zadzwonic porozmawiac i pogadalismy chwilke. To o co sie czepialam: czyli czas i koledzy, dzis zostalo naprawione. Co bedzie dalej nie wiem. Czeka nas oboje duzo pracy, ale to ze pochdzimy z "innych swiatow" nie oznacza ze nam sie nie uda;)

Dziekuje wam jeszcze raz z calego serca

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sypiący się związek na odległość

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026