Witam,
Mam 25 lat. Od 7 lat byłam w związku... 1,5 roku temu zaręczyłam się z moim byłym. Był dla mnie pierwszym i bardzo ważnym mężczyzną. Była miłość, plany na przyszłość. W czerwcu miał być ślub, wszystko przygotowane. Od 1,5 roku przeprowadziłam się do innego miasta za pracą. Po ślubie miałam do niego wrócić i z nim zamieszkać... Nie miał z tym problemów, w sumie mógł żyć od poniedziałku do piątku jak kawaler... koledzy, imprezy, alkohol... Ja nie byłam zazdrosna o niego on o mnie też nie był... Zaufanie albo naiwność. Układało się nam dobrze...do lutego. Miałam do niego pretensję, że pomimo dobrze płatnej pracy nie miał pieniędzy na ślub. Tracił wszystko na bieżąco... Wiedział, że ja mam swoje (ciężko zarobione) oszczędności. Pokłóciliśmy się o to. I się zaczęło... Dzień przed walentynkami przyjechał do mnie i oznajmił mi, że to koniec. Przemyślał wszystko i stwierdził, że za bardzo się różnimy. Nie mamy tych samych zainteresowań, mamy inne podejście do życia, pieniędzy. On nie chce mieć dzieci a ja chce... Po tylu latach sobie to dopiero uzmysłowił... Oddałam mu wtedy pierścionek zaręczynowy. Nie była to rozmowa tylko jego monolog. Dwa dni później dzwoniłam i niestety błagałam go o powrót. On stwierdził, że wszystko skończone, że odwołał już całe wesele... Pisałam do niego jeszcze kilka razy... ale on był nieugięty. Znajomym powiedział, że to ja zakończyłam nasz związek bo oddałam mu pierścionek. W poniedziałek spotkałam się z nim. Mówił, że za szybko się to stało, że poniosły nas emocje, że tęskni i coś tam do mnie czuje... Ale nie wie czy chce powrotu. Zaproponował mi wspólne wakacje, nawet w wypadku gdy kogoś już będziemy mieli to możemy mieć romans... Ja jestem w strasznym dole, ciągle o nim myślę, nie umiem sobie wytłumaczyć dlaczego on tak postępuję. Mam niesamowity żal do niego. Mówił przecież tak niedawno, że kocha, że chce się ze mną zestarzeć... To dlaczego tak mnie zranił, odkochał się przez miesiąc? Nie rozumie go... Czy kiedyś będę jeszcze szczęśliwa? Czy komuś będę umiała jeszcze zaufać? Czy kiedyś zapomnę... Czy ktoś miał podobną sytuację?