Witam. Wątek jest dosyć skomplikowany, ale postaram się przedstawić swoje problemy najlepiej jak tylko potrafię.
Jakiś czas temu doszłam do wniosku po licznych przemyśleniach i sygnałach, jakie dawał przyjaciel i stwierdziłam, że chyba nie jestem mu obojętna. Dodatkowo pojawiały się podteksty typu: "Myślę o tobie", "Czasami myślę, że fajnie by było mieć poważny związek" lub "Jesteś wartościową dziewczyną".
problem pojawił się, gdy próbowałam się podpytać, czy zmienił podejście do naszej znajomości, lecz stwierdził, że nie i jestem dla niego tylko przyjaciółką. Nie miałabym zastrzeżeń gdyby nie to, że oprócz spotkań ze znajomymi, gdzie mamy okazję się zobaczyć... nie ma innych. O to też pytałam, ale stwierdził, że nie ma celu, by gdzieś wyskoczyć. Zabolało mnie to, powstała kłótnia i ograniczyłam kontakt.
Miesiąc później wznowiliśmy znajomość i otwarcie się przyznał, że myślał, by być ze mną. Wyznałam mu to samo, ale on nie chce już do tego wracać. Rozumiem, ale podczas rozmów padają takie sformułowania, jak: "Kochanie, skarbie" etc. A przecież do niczego nie wracamy.
I się pokłóciliśmy ponownie, wątpię, by się do mnie odezwał po tym, że powiedziałam kilka słów za dużo, które na pewno go zabolały. Czy ktoś jest w stanie rozszyfrować sytuację? A może ktoś ma tak podobnie? Jak się potoczyło? I jak na to wszystko spojrzeć?
Drugi problem -> ten sam przyjaciel
Zastanawiam się jakie może być prawdopodobieństwo tego, że kolega może zakochać się w swojej przyjaciółce, chociaż zaprzeczał, że traktuje ją jak siostrę i tylko siostrę, a z tego, co zaobserwowałam, to ona raczej czuje coś więcej. Ewidentnie daje mu sygnały, które sugerują, że może być coś między tym dwojgiem, lecz on póki co on tego nie odwzajemnia. Czy w każdej tego typu relacji, która trwa ponad 10 lat, ta owa przyjaciółka mówi do niego: "i tak mnie kochasz" albo coś podobnego? Wprawdzie on tylko uznaje to za żart, ale... czy takim zachowaniem z jej strony może coś wnosić? Szczerze powiedziawszy ona do grzecznych nie należy, więc ten chłopak nie jest jedyny, do którego w taki sposób się zachowuje, lecz tak jakby to ona... ma go "w zasięgu ręki".