netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zakochany przyjaciel oraz "ta trzecia"

7 odpowiedzi2 943 wyświetleniazałożony przez Szaki, 19.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zakochany przyjaciel oraz "ta trzecia"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Zakochany przyjaciel oraz "ta trzecia"

Witam. Wątek jest dosyć skomplikowany, ale postaram się przedstawić swoje problemy najlepiej jak tylko potrafię.
Jakiś czas temu doszłam do wniosku po licznych przemyśleniach i sygnałach, jakie dawał przyjaciel i stwierdziłam, że chyba nie jestem mu obojętna. Dodatkowo pojawiały się podteksty typu: "Myślę o tobie", "Czasami myślę, że fajnie by było mieć poważny związek" lub "Jesteś wartościową dziewczyną".
problem pojawił się, gdy próbowałam się podpytać, czy zmienił podejście do naszej znajomości, lecz stwierdził, że nie i jestem dla niego tylko przyjaciółką. Nie miałabym zastrzeżeń gdyby nie to, że oprócz spotkań ze znajomymi, gdzie mamy okazję się zobaczyć... nie ma innych. O to też pytałam, ale stwierdził, że nie ma celu, by gdzieś wyskoczyć. Zabolało mnie to, powstała kłótnia i ograniczyłam kontakt.
Miesiąc później wznowiliśmy znajomość i otwarcie się przyznał, że myślał, by być ze mną. Wyznałam mu to samo, ale on nie chce już do tego wracać. Rozumiem, ale podczas rozmów padają takie sformułowania, jak: "Kochanie, skarbie" etc. A przecież do niczego nie wracamy.
I się pokłóciliśmy ponownie, wątpię, by się do mnie odezwał po tym, że powiedziałam kilka słów za dużo, które na pewno go zabolały. Czy ktoś jest w stanie rozszyfrować sytuację? A może ktoś ma tak podobnie? Jak się potoczyło? I jak na to wszystko spojrzeć?

Drugi problem -> ten sam przyjaciel
Zastanawiam się jakie może być prawdopodobieństwo tego, że kolega może zakochać się w swojej przyjaciółce, chociaż zaprzeczał, że traktuje ją jak siostrę i tylko siostrę, a z tego, co zaobserwowałam, to ona raczej czuje coś więcej. Ewidentnie daje mu sygnały, które sugerują, że może być coś między tym dwojgiem, lecz on póki co on tego nie odwzajemnia. Czy w każdej tego typu relacji, która trwa ponad 10 lat, ta owa przyjaciółka mówi do niego: "i tak mnie kochasz" albo coś podobnego? Wprawdzie on tylko uznaje to za żart, ale... czy takim zachowaniem z jej strony może coś wnosić? Szczerze powiedziawszy ona do grzecznych nie należy, więc ten chłopak nie jest jedyny, do którego w taki sposób się zachowuje, lecz tak jakby to ona... ma go "w zasięgu ręki".

2

Odp: Zakochany przyjaciel oraz "ta trzecia"
Szaki napisał/a:

Witam. Wątek jest dosyć skomplikowany, ale postaram się przedstawić swoje problemy najlepiej jak tylko potrafię.
Jakiś czas temu doszłam do wniosku po licznych przemyśleniach i sygnałach, jakie dawał przyjaciel i stwierdziłam, że chyba nie jestem mu obojętna. Dodatkowo pojawiały się podteksty typu: "Myślę o tobie", "Czasami myślę, że fajnie by było mieć poważny związek" lub "Jesteś wartościową dziewczyną".

Noo, czyli daje Ci wyraźne sygnały, że chciałby wyrwać się ze strefy przyjaźni.

problem pojawił się, gdy próbowałam się podpytać, czy zmienił podejście do naszej znajomości, lecz stwierdził, że nie i jestem dla niego tylko przyjaciółką. Nie miałabym zastrzeżeń gdyby nie to, że oprócz spotkań ze znajomymi, gdzie mamy okazję się zobaczyć... nie ma innych. O to też pytałam, ale stwierdził, że nie ma celu, by gdzieś wyskoczyć. Zabolało mnie to, powstała kłótnia i ograniczyłam kontakt.

Boi się powiedzieć Ci prawdę bo z góry spodziewa się odrzucenia. Defetyzm. Z jednej strony trudno mu sie dziwić, bo wie doskonale jak trudno jest wydostać się z friend zone, ale z drugiej uważam, że brak mu nieco jaj.

Miesiąc później wznowiliśmy znajomość i otwarcie się przyznał, że myślał, by być ze mną. Wyznałam mu to samo, ale on nie chce już do tego wracać. Rozumiem, ale podczas rozmów padają takie sformułowania, jak: "Kochanie, skarbie" etc. A przecież do niczego nie wracamy.

A więc w końcu jednak zebrał jaja i się odważył. Odpowiedział, że już nie chce do tego wracać, bo jest w szoku, że się zgodziłaś, albo po prostu myśli, że robisz to z litości do niego. Mysli sobie "zgodziła się, bo nie chce mnie zranić". Dlatego znowu się wycofał. Ech.

I się pokłóciliśmy ponownie, wątpię, by się do mnie odezwał po tym, że powiedziałam kilka słów za dużo, które na pewno go zabolały. Czy ktoś jest w stanie rozszyfrować sytuację? A może ktoś ma tak podobnie? Jak się potoczyło? I jak na to wszystko spojrzeć?

Jak wyżej, myślę że to właśnie jest problem. Chorobliwy brak wiary w siebie i niskie poczucie własnej wartości Twojego przyjaciela.

Drugi problem -> ten sam przyjaciel
Zastanawiam się jakie może być prawdopodobieństwo tego, że kolega może zakochać się w swojej przyjaciółce, chociaż zaprzeczał, że traktuje ją jak siostrę i tylko siostrę, a z tego, co zaobserwowałam, to ona raczej czuje coś więcej.

Prawdopodobnie mówiąc, że traktuje ją tylko "jak siostrę", właśnie trzyma ją na ten dobry rodzaj dystansu, co tylko ją podsyca. Dlatego się dziołcha zakochała. Przecież jako kobieta sama wiesz, że motyle w brzuchu zaczyna się mieć do faceta, który jest niezależny a nie do uległego, słodkiego misiasia przytulasia.

Ewidentnie daje mu sygnały, które sugerują, że może być coś między tym dwojgiem, lecz on póki co on tego nie odwzajemnia.

Prawdopodobnie nie jest świadom skuteczności jego własnego zachowania we wpływaniu na nią. My faceci jesteśmy generalnie tępi.

Czy w każdej tego typu relacji, która trwa ponad 10 lat, ta owa przyjaciółka mówi do niego: "i tak mnie kochasz" albo coś podobnego? Wprawdzie on tylko uznaje to za żart, ale... czy takim zachowaniem z jej strony może coś wnosić?

Takie gadki są normalne w dobrych przyjaźniach damsko męskich. Nawet jeśli nie ma tej prawdziwej obustronnej chemii, odrobina niewinnego flirtu w każdej przyjaźni ubarwia ją nieco.

Szczerze powiedziawszy ona do grzecznych nie należy, więc ten chłopak nie jest jedyny, do którego w taki sposób się zachowuje, lecz tak jakby to ona... ma go "w zasięgu ręki".

Aaaa, no to wiele wyjaśnia. Taka dziołcha po prostu. Tym niemniej nie obawiałbym się o to, że on może coś do niej teges.

3

Odp: Zakochany przyjaciel oraz "ta trzecia"

<<Odpowiedział, że już nie chce do tego wracać, bo jest w szoku, że się zgodziłaś, albo po prostu myśli, że robisz to z litości do niego. Mysli sobie "zgodziła się, bo nie chce mnie zranić". Dlatego znowu się wycofał.>>
A więc co mogę zrobić, by jednak pokazać, że jest w 100% na poważnie? I by jednak uwierzył, że może coś z tego być? No i po co te czułe słówka?

<<My faceci jesteśmy generalnie tępi.>>
Jak to zmienić? smile

4

Odp: Zakochany przyjaciel oraz "ta trzecia"

Ja uważam, że w takiej sytuacji pomoże zorganizowanie jakiegoś spotkania w romantycznym miejscu i wówczas powinnaś mu zasugerować, że jest dla Ciebie ważnym facetem, że myślisz o nim, że chcesz przyjaźni, ale nie tylko. W końcu która z nas nie chciałaby, aby jej facet, był równocześnie przyjacielem? A tamta się nie przejmuj. Nie sądzę, by ktoś traktował ja poważnie, a jeśli tak to nie jest wart uwagi.

5 Ostatnio edytowany przez Szaki (2012-03-20 10:39:03)

Odp: Zakochany przyjaciel oraz "ta trzecia"

Z organizacją będzie ciężko. Ale widzieliśmy się w pociągu kilka dni temu. Problem polegał na tym, że nie był sam, ale ten wzrok... Poza tym niedawno stwierdził, że  nie ma czasu na spotkania ze znajomymi, no, chyba, że się z nim napiję. Mowy nie ma, nie zrobię tego. I myślę, iż to wszystko jest pretekstem, bym to ja się z  nim nie  spotkała. Stwierdził też, że nie ma miłości. Więc sama nie wiem...

6

Odp: Zakochany przyjaciel oraz "ta trzecia"

Tylko przy alkoholu? To tylko ponownie zdradza w jak niskim poważaniu ma on samego siebie. Tak boi się, że coś może się nie udać, że aż chciałby dać sobie gwarant sukcesu w postaci upicia Cię. Ehhh, nędza, nędza.

7 Ostatnio edytowany przez Szaki (2012-03-20 18:12:29)

Odp: Zakochany przyjaciel oraz "ta trzecia"

Niemożliwe... nie wierzę w to, by mógł w ten sposób myśleć o sobie... to do niego niepodobne. Nie on, który rozmawia w większości z samymi dziewczynami i bez trudu przychodzi mu nawiązanie kontaktu. Aczkolwiek fakt, skarżył się w ubiegłym roku na samotność i chciał się nawet częściej spotykać ze mną. Poza tym wielokrotnie mówiłam mu, że ma mi o wszystkim mówić i jakoś tego nie robi. Niedawno sugerowałam, że możemy gdzieś się razem wybrać, ale stwierdził, że nie a nawet powiedziałabym, że unika jak może. Nie to, że specjalnie nie pojawia się w danym miejscu, ale ograniczył widywanie się. Więc totalnie jestem zmieszana... Ja już k**** nie wiem, co mam robić i jak przetłumaczyć do rozumu, że "tak, bądźmy ze sobą". Wyznałam, że coś do niego czuję, to mówi, że nie a sygnalizuje na tak. To jest chore. Widzi mnie, a nic sobie z tego nie robi. No kurde... jeszcze trochę, a sytuacja wykończy mnie psychicznie.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zakochany przyjaciel oraz "ta trzecia"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026