Poznałam chłopaka, na 3 randce byliśmy strasznie napaleni, że wylądowaliśmy w łóżku... u niego.
Poszliśmy do niego przywitałam się z jego mamuśką i poszliśmy do pokoju. Rozmawialiśmy, kochaliśmy i po jakimś czasie chciałam wrócić do domu, bo wiadomo czasem nie wypada. Poprosił, żebym została co było błędem, ale zostałam bo pierwszy raz w życiu czułam się bezpiecznie, doceniona [głupie podejście bo go dobrze przecież nie znam]. Rano nie widziałam jego mamy, ale on widział, wchodząc do kuchni powiedział :"I co zdziwiona?" [bo ogólnie dawno miał kogoś] a jego mamuśka do niego "Pięknie się prowadzisz".
Rozumiem, to jej dom i ma prawo jej się nie podobać, ale on ma 28 lat, stary koń. Powiedziałam mu, że tak może powiedzieć jeśli by co chwile inną przyprowadzał.
Trochę mi głupio, bo gdy dajmy na to coś z tego wyjdzie to jego mama krzywo będzie się na mnie patrzyła, ale niczego nie żałuje. No, może tylko tego, że lepiej byłoby do mnie pójśc.
Co Wy o tym myślicie. Czy mieszkając z rodzicami i mając 28 lat na prawdę trzeba się zachowywać jak w zakonie?
Podobne tematy
witam. Chłopak jest na tyle dorosły, że mamusia nie powinna się Go czepiać. Ja bym zbytnio się nie przejmowała, miałam gorsze wtopy... Np, jak tata mojego narzeczonego wszedł kiedyś do jego pokoju, bo myślał że nikogo tam nie ma dlatego nie pukał, a więc jeśli będzie to w przyszłości poważny związek, to nie powinna nic mówić a akceptować, że jej 'mały' synek już dorósł do roli mężczyzny ![]()
pozdrawiam Marzena ;D
Ale jaja. Owszem stary koń - to powinien SWOJĄ garsonierę mieć i tam panny na noc sprowadzać. Proste. Mieszka u mamusi, czyli ani taki dorosły, ani dojrzały nie jest - ot typowy leniuszek na maminym kotlecie, co chce pokazać, że jednak cośtam może. A tak naprawdę - dziecko z niego i tyle.
A do dziecka tak się właśnie komentuje. Gdyby pacholę było u siebie, za swoje - matka nie miałaby nic do powiedzenia. Ty zaś byłaś gościem nie tyle jego - co jej. Bo to JEJ dom, on jest tylko dzieckiem.
Mieszkając w czyimś domu - należy darczyńcę szanować. 28 lat - nawet jakby się uczył, to i tak już alimenta żadne się nie należą - czysta wygoda dla byka. Ustalać należy z właścicielem domu pewne rzeczy, w tym zasady sprowadzania dziewczyn na noc. Jeżeli Twój wybranek tak by właśnie postąpił - matka nie skomentowalaby jego zachowania i to w Twojej obecności. A tak - nie musiała mieć wobec Ciebie żadnych oporów - przecież to Ty byłaś jej gościem. I to jak widać nieproszonym.
Ja musiałem wrócić do rodzinnego domu z przyczyn finansowych. Czy też jestem leniem na maminym garnuszku?
Łatwo się ocenia innych.
Bardziej jest zastanawiający przekaz. Zupełnie tak, jakby to zrobił na pokaz....
W pełni podzielam zdanie Kriss. I nie czepiajmy się słówka: leń. Leń czy nie-leń - mieszka u matki. A jak się u kogoś mieszka, to się respektuje zasady gospodarza. Jeśli te zasady komuś nie odpowiadają - można wynająć samodzielnie jakąś klitkę i sprowadzać sobie kogo się chce (o ile gospodarz nie ma nic przeciwko
).
Marzenko, rozbawiłaś mnie tym, że matka powinna się cieszyć, że jej synek stał się mężczyzną. Je tu nigdzie męskiego zachowania nie widzę. Sprowadza panienkę, upycha ją w pokoju niczym gimnazjalista, potem jakieś chamskie odzywki do gospodyni "i co, zdziwiona"... Istotnie, esencja męskości...
Poznałam chłopaka, na 3 randce byliśmy strasznie napaleni, że wylądowaliśmy w łóżku... u niego.
Poszliśmy do niego przywitałam się z jego mamuśką i poszliśmy do pokoju. Rozmawialiśmy, kochaliśmy i po jakimś czasie chciałam wrócić do domu, bo wiadomo czasem nie wypada. Poprosił, żebym została co było błędem, ale zostałam bo pierwszy raz w życiu czułam się bezpiecznie, doceniona [głupie podejście bo go dobrze przecież nie znam]. Rano nie widziałam jego mamy, ale on widział, wchodząc do kuchni powiedział :"I co zdziwiona?" [bo ogólnie dawno miał kogoś] a jego mamuśka do niego "Pięknie się prowadzisz".
Rozumiem, to jej dom i ma prawo jej się nie podobać, ale on ma 28 lat, stary koń. Powiedziałam mu, że tak może powiedzieć jeśli by co chwile inną przyprowadzał.
Trochę mi głupio, bo gdy dajmy na to coś z tego wyjdzie to jego mama krzywo będzie się na mnie patrzyła, ale niczego nie żałuje. No, może tylko tego, że lepiej byłoby do mnie pójśc.
Co Wy o tym myślicie. Czy mieszkając z rodzicami i mając 28 lat na prawdę trzeba się zachowywać jak w zakonie?
Dla mnie to wygląda tak jakbyś posłużyła mu jako narzędzie do utarcia z jakiegoś powodu jego matce nosa. Może zrzędziła mu, że nikogo nie może sobie znaleźć no to jej udowodnił, że jednak może
.
Nie wiesz czy co tydzień nie przyprowadza innej bo jak sama napisałaś nie znasz go.
Mnie zastanawia czemu czułaś się doceniona przez niego?
.
No nie wierzę w to co czytam. Kriss i Vinnga mają 100% racji- z matką mieszka, to powinien stosować się do jej zasad. I też poszłabym tropem, który sugeruje yoghurt- on coś chciał udowodnić matce, a Ty się nawinęłaś jako idealne narzędzie. Współczuję.
8 2012-03-19 18:06:03 Ostatnio edytowany przez Grudka (2012-03-19 18:07:15)
Absolutnie nie poczułam się wykorzystana przez niego. Sama chciałam się z nim kochać i ode mnie to wyszło.
Doceniona w sensie bajerki tysiąc pięćset sto dziewięćset komplementów, strasznie się tulił nie wypuszczał mnie z ramion. Czułam od niego ciepło. Może naiwne, ale mi się podobało.
Nie oczekuje od tej znajomości związku. Będzie co będzie.
To, że chciał mamie utrzeć nosa to coś w tym jest.
Równie dobrze moglibyśmy iść do hotelu [u mnie nie chciałam, bo lubie mieć możliwość wyjścia, zakończenia spotkania niż użeranie się z kimś i czekanie aż pójdzie].
Czemu mi współczujecie? Ja chciałam się z nim kochać i dalej będę.
Doceniona w sensie bajerki tysiąc pięćset sto dziewięćset komplementów, strasznie się tulił nie wypuszczał mnie z ramion. Czułam od niego ciepło. Może naiwne, ale mi się podobało.
Dziękuję za odpowiedź nie mam więcej pytań
.
Czemu mi współczujecie? Ja chciałam się z nim kochać i dalej będę.
Współczuć Ci nie współczuję bo nie ma czego ale przyznam, że poczułbym się dziwnie gdyby mnie ktoś w ten sposób potraktował. Ciebie też to ruszyło skoro zarzuciłaś ten temat na forum.
Grudka napisał/a:Doceniona w sensie bajerki tysiąc pięćset sto dziewięćset komplementów, strasznie się tulił nie wypuszczał mnie z ramion. Czułam od niego ciepło. Może naiwne, ale mi się podobało.
Dziękuję za odpowiedź nie mam więcej pytań
.
Grudka napisał/a:Czemu mi współczujecie? Ja chciałam się z nim kochać i dalej będę.
Współczuć Ci nie współczuję bo nie ma czego ale przyznam, że poczułbym się dziwnie gdyby mnie ktoś w ten sposób potraktował. Ciebie też to ruszyło skoro zarzuciłaś ten temat na forum.
Mnie ruszyło to, że nie zdawałam sobie sprawy, że mama 28 letniego faceta może mieć za złe, że jej synek kocha się.
Co do poczucia bliskości, docenienia to się po prostu czuje. Poprzednio byłam z strasznym sku*** i nie czułam tego, a kobieta chyba ma najlepszą intuicję.
Mnie ruszyło to, że nie zdawałam sobie sprawy, że mama 28 letniego faceta może mieć za złe, że jej synek kocha się.
Co do poczucia bliskości, docenienia to się po prostu czuje. Poprzednio byłam z strasznym sku*** i nie czułam tego, a kobieta chyba ma najlepszą intuicję.
A skąd wiesz co ona mu miała za złe? Powiedziała Ci to?
Pytanie odnośnie Twojego poczucia docenienia zadałem z czystej męskiej ciekawości
. Trochę inaczej pojmuję temat bliskości i docenienia więc chciałem znać Twoje zdanie na ten temat.
Intuicja podpowiadała Ci, że to straszny sku*** a mimo to byłaś z nim? To chyba coś nie tak z tą kobiecą intuicją
.
Można się mylić prawda? Zaślepiona byłam, zauroczenie zaślepiło mnie. Ludzie popełniają błędy. Ale nie pisze tutaj o przeszłości tylko terażniejszości.
Można się mylić prawda? Zaślepiona byłam, zauroczenie zaślepiło mnie. Ludzie popełniają błędy. Ale nie pisze tutaj o przeszłości tylko terażniejszości.
Oczywiście, że można. Błądzić rzeczą ludzką. Ważne żeby wyciągać wnioski.
Wracając do sprawy:
A skąd wiesz co ona mu miała za złe? Powiedziała Ci to?
Że spałam z nim w jednym pokoju i mogła się domyśleć, że różańca nie odmawialiśmy.
Wnioski na przyszłość : wybierać miejsce neutralne tak aby móc sobie spokojnie głośno i donośnie oddać się chwili ![]()
Że spałam z nim w jednym pokoju i mogła się domyśleć, że różańca nie odmawialiśmy.
Domysły a fakty to trochę jednak jest różnica. Powiedziała Ci to jego matka,on czy sama to wydedukowałaś?
no a o co Twoim zdaniem mogłaby być zła ?
no a o co Twoim zdaniem mogłaby być zła ?
Nie wiem tego ja ani nie wiesz tego Ty co się dzieje w ich domu. Nie znasz faceta więc nie wiesz co mogło być przyczyną takiego zachowania zarówno jego jak i jej. Przypadkowo być może znalazłaś się pomiędzy dwoma osobami, które chciały wykorzystać Twoją obecność do udowodnienia sobie nawzajem czegoś tam. Tak czy siak moim zdaniem koleś jest niepoważny wciągając w takie gierki dziewczynę którą widzi trzeci raz w życiu.
Wnioski na przyszłość : wybierać miejsce neutralne tak aby móc sobie spokojnie głośno i donośnie oddać się chwili
Do tego doradziłbym bym rozsądniejsze dobieranie partnerów. Odpowiednie wnioski zostały wyciągnięte więc problem rozwiązany
.
Pozdrawiam.
moj mieszka z mama pomomo ze ma 32 lata, nie mieszka bo jest leniem tylko pi to zeby zaoszczedzic kase niz wydawac na lokum.