No to opowiem Wam moją historię. W sumie teraz mi się śmiać z tego chce, ale wczoraj to był dramat w kilku aktach. Jestem z moim facetem od jakichś 9 miesięcy, seks zaczął się jakoś po miesiącu związku. Wiadomo, że na początku trzeba się trochę poznać, żeby dowiedzieć się co dana osoba lubi, trzeba też rozmawiać, czego chyba nikt specjalnie nie lubi, bo jest to trochę krępujące. Mimo to ja raz na jakiś czas zaczynałam temat i pytałam, czy ma na coś specjalną ochotę, czy mam coś zmienić etc. On mnie w sumie nigdy o to nie pytał i z tego zdałam sobie też sprawę dość niedawno. Wcześniej nie zwróciłam na to uwagi. No i teraz sytuacja jest taka: od tych dobrych kilku miesięcy uprawiamy seks i sam seks jest super, ale problem w tym, że on zawsze kończył i szedł spać. Może nie od razu, trochę się poprzytulaliśmy, gadaliśmy i dopiero, ale on nigdy nie wpadł na to, żeby o mnie zadbać potem. Bo ja niestety orgazmu podczas seksu nie mam (nigdy zresztą nie miałam) i on o tym wie. No i właśnie ja myślałam, że on po prostu nie chce, nie lubi, nie ma ochoty. Nie chciałam go do niczego zmuszać no bo przecież nie tak seks działa. Oczywiście przed seksem kiedy się "rozgrzewamy" to mnie stymuluje w różny sposób, ale ja nie chce dojść, bo wtedy już nici z seksu. Jestem jak facet i po orgazmie chce mi się spać i nie mam ochoty. Więc zawsze przerywam zanim dojdę i potem się kochamy. No i teraz podczas wczorajszej kłótni dowiedziałam się, że on nigdy nie wpadł na to, że ja mogę mieć ochotę na cokolwiek "po", bo żadna z dziewczyn, z którymi uprawiał wcześniej seks tego nie lubiła. Zdziwiłam się bardzo, bo moich 2 poprzednich nie miało jakoś problemów z domyśleniem się, że jeśli ja nie doszłam podczas seksu to chyba można mnie doprowadzić do orgazmu już po seksie. Dla mnie było to zupełnie logiczne. I teraz ok, załóżmy, że faktycznie jestem dziwna, a on nie wpadł na to, że ja wolę tak (a ja bym w życiu nie przypuszczała, że to coś nienormalnego), ale to co mnie nurtuje to... czemu w takim razie nie zapytał mnie nigdy jak ze mną postępować? Bo ja myślałam, że on po prostu nie chce, a się okazuje, że on o tym nie pomyślał. Zabolał mnie bardzo fakt, że on nigdy się nie zainteresował faktem, że podczas całego naszego związku miałam może z 5 orgazmów. Mówi, że wie i się zastanawiał, ale wyszedł z założenia, że sama mu powiem co lubię. Kurde, myślałam, że naprawdę go rozniosę tam wczoraj. Miałam mu oznajmić "wiesz, mam ochotę na orgazm czasem"? Łapki mi opadły. Zwłaszcza, że ja, gdybym zauważyła, że on nie ma orgazmu, to od razu bym się go pytała co robię źle, co on lubi, żeby mną pokierował. Uważam, że to ta druga osoba powinna się zainteresować i próbować zadbać o spełnienie ukochanej/ukochanego. I ok, ja się trochę wstydzę rozmawiać z nim o seksie, ale mimo wszystko robię to od czasu do czasu. I np. ciężko było mu wyczuć jak dokładnie ma mnie stymulować, żebym doszła. W końcu mu się udało, nawet skomentował to, że "teraz w końcu wie, co lubię". No to czy ja jestem jakaś dziwna, że pomyślałam, że skoro już wie, to to powtórzy? Nie powtarzał, więc standardowo wyszłam z założenia, że nie chce. A wczoraj usłyszałam, że on nie wiedział, że chciałam tak jeszcze raz i mogłam go poprosić, żeby to powtórzył. No kurczę, naprawdę mam się o orgazm dopraszać? A najlepsze, że ja go poprosiłam raz, drugi, to nie miał z tym problemu, ale sam z siebie to nie. Więc mówiłam, że może by tak sam z siebie spróbował, a on, że mogę mu przecież powiedzieć kiedy chcę. Na co ja odpowiedziałam, że chcę niemal zawsze i głupio mi go tak prosić, to przyznał rację, że faktycznie trochę głupio. No i co, raz spróbował sam z siebie i potem nic. To właśnie wczoraj wybuchnęłam już, że mógłby o mnie też zadbać w końcu, a on, że teraz jest zmęczony i chce mu się bardzo spać i musi wstać wcześnie rano. Wiem, że musiał, ale nadal uważam, że to nie fair, bo ile mam znowu czekać? Dziewczyny, czy ja naprawdę jestem dziwna? Czy normalny facet nie wpadnie na to, że jego dziewczyna chciałaby czasem mieć orgazm? Już nieistotne, czy przed, czy po, czy stojąc na głowie. On się broni mówiąc, że przecież mnie prosił, żeby mu powiedziała co lubię, ale myślałam, że pyta o konkretne pozycje etc, a nie o fakt, czy lubię mieć ograzm, no litości... I broni się też, że nie wpadł na to, żeby robić cokolwiek ze mną "po", bo nie wpadł na to, że jakakolwiek dziewczyna może mieć na to ochotę, skoro te jego 8 poprzednich nie miało. I to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, ale reszty niestety nie... Wiem, że on jest trochę takim typem, że dużo myśli, a mało w danym kierunku robi i sam nie wie dlaczego, ale czy to naprawdę możliwe, że jest aż tak niedomyślny? Przydałaby mi się szczególnie opinia facetów w tej kwestii.
Podobne tematy
Moim zdaniem jesteś normalna
. Dziwne jest to, że nie stara się zapewnić Ci maksimum przyjemności z seksu. Albo ma to po prostu gdzieś i w łóżku jest totalnym egoistą albo z powodu braku Twojego orgazmu dostał jakiejś blokady, że nie jest w stanie Cię zadowolić? Ty masz problem z rozmawianiem o seksie więc jak na tą rozmowę się w końcu zdobędziesz to nie odbieraj tego tak jakbyś się o coś prosiła. Dajesz mu MEGA-sygnał, że coś jest nie tak bo zwykłym sygnałem jest już brak samego orgazmu. On z tym nic nie robi więc chciało by się rzec, że my faceci jesteśmy prości jak budowa cepa
. I w tym wypadku należy to uwzględnić przy następnej rozmowie
. Czyli konkretnie,na temat ,jak najprostszymi środkami przekazać o co Ci chodzi. Żadnych domysłów,zawoalowanych sygnałów czy nie dokończonych zdań w nadziei, że się domyśli. Bo i tak za cholerę się nie domyśli
.
Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
ehh głupio wyszło, wydaje mi się że powinnaś mu zrobić porządną awanturę żeby mu się zakodowało w głowie choć to też głupie bo potem będzie Ci się wydawało że to wymuszone z jego strony. Z drugiej strony wydaje mi się że trochę panikujesz. Wiem seks jest ważny i żebyście oboje czuli się ze sobą dobrze. Nie jesteście ze sobą długo więc może jeszcze go ustawisz na dobry tor. Może dajcie sobie przerwy od seksu żeby on przemyślał co i jak;)
Ja jestem z moim 3 lata i seks jest super, nie ma nudy a zaczynamy najpierw od mojego orgazmu a potem on, nie dlatego że mu się potem nie chce tylko dlatego że tak jest nam fajniej. Potem ewentualnie powtórka ale ja rzadko mam 2 orgazmy bo on to robi za mocno, przy czym może z 2 razy miałam orgazm pochwowy i nie wiem od czego to zależy:)
Musicie się po prostu porozumieć, życzę powodzenia:)
4 2012-03-21 20:22:55 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2012-03-21 20:47:13)
Kaisa_malene,
opcja "bardzo niedomyślny facet" jest możliwa. Zazwyczaj kiedy coś nam nie odpowiada, nie podoba się lub jeśli coś lubimy szczególnie - mówimy o tym dużo, często, spontanicznie, bez obaw i jest to dla partnera jasne.
Rozumiem, że w ciągu wielu miesięcy Waszego współżycia, z Twojej strony nie padł komentarz, że czegoś Ci brakuje i nie jesteś w pełni usatysfakcjonowana, ani propozycja wprowadzenia nowych technik seksualnych. Jeśli tak - było to sporadyczne, kilkukrotne. Po czym więc partner miałby się domyślić Twoich potrzeb? Jak miałby odgadnąć, w którym momencie zbliżenia (przed, po, w trakcie, pomiędzy? masz na to ochotę za każdym razem czy tylko czasami?) i w jaki sposób (oralnie, dłonią, w kontakcie narządów intymnych, z pomocą gadżetów erotycznych?) lubisz osiągać orgazm? Opcji jest wiele.
Jeśli wyrażałaś ogólne zadowolenie - uśmiech, czułość, radość - ze zbliżeń, być może mężczyzna założył, że są one dla Ciebie satysfakcjonujące w takiej formie. A kiedy takie założenie wchodzi w nawyk, rutynę - trudno je zmienić.
Choć partnerowi (jak większości ludzi) mogą się zdarzać zachowania egoistyczne, nie zakładałabym z góry jego złej woli.
Każdy człowiek ma inne potrzeby, gusta, zwyczaje i doświadczenia seksualne. W początkach wspólnego życia każdej pary muszą się one zgrać, dopasować.
Jeśli jest dla Ciebie trudnością otwarta rozmowa o potrzebach seksualnych, być może mogłabyś wyrażać swoje oczekiwania i potrzeby w formie liścików, SMSów lub podczas gier erotycznych?
"Porządna awantura" jako metoda rozwiązywania trudności partnerskich nie jest chyba najlepszym pomysłem.
5 2012-03-21 20:32:47 Ostatnio edytowany przez Grudka (2012-03-21 20:33:47)
Jest mega egoistą w łóżku. Miałam takiego faceta który WOGÓLE się nie starał. Dla niego seks wyglądał tak [uwaga nie dla dzieci] dwa ruchy i wór suchy. Kopnełam go w d***. Dlatego mam teraz na dole postu jak to nazwać hmmm takie motto. Nie jesteś zabawką do dawania orgazmów. Też potrzebujesz. Ja Ci jedynie zazdroszcze, że Ty wogole osiągasz orgazm z facetem. A właśnie jak dla mnie koleś się nie zmieni. Dla niego seks jest mechaniczny skoro porównuje z innymi i powiela ten sam schemat. NUDA I Rozgoryczenie, bo wiem jak się czujesz.
Pozdrawiam
Orgazm niech będzie z Wami ![]()
my faceci jesteśmy prości jak budowa cepa
w wiekszości..a wszystkim posiadaczkom wyjątków można pogratulować
wyjątków, co to wiedzą do czego służą dłonie, usta..
kaisa, mężczyźni mają mało wygórowane potrzeby związane z seksem...na pytanie, co jest powodem szczęścia znaczna część facetów odpowie, że mogą ten seks w ogóle uprawiać..kobiety mają już konkretne oczekiwania...i Ty się nie możesz o swoich oczekiwaniach bać mówić...czasami warto podać takiemu "cepowi" instruktaż wędrówki po własnych miejscach erogennych..mądry facet będzie wiedział, co z tym zrobić...a jeśli aż tak mądry nie będzie, to można podejrzewać, że jest cholernym egoistą, a jeśli jest egoistą, to trzeba się zastanowić, czy nie warto szukać nowego "cepa"...
7 2012-03-22 00:55:50 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-03-22 00:57:09)
Na samym początku naszego współżycia było podobnie, więc byłam sfrustrowana. Ale w końcu pogadałam z nim i okazało się, że był niedomyślny
. Ale w sumie zrozumiałam, bo wcześniej nie miał za bardzo doświadczenia i mógł też nie wiedzieć jak za to się zabrać. Ale teraz zawsze po mnie zadowala i jest bosko
. Chociaż bardziej stara się, żebym doszła podczas stosunku, ale to zdarza mi się bardzo rzadko i bardziej wtedy jak dotyka mi jeszcze łechtaczkę
. A stara się tak, bo jak wiesz, sam dojdzie, to czasem aż nie ma siły
.
8 2012-03-22 01:21:22 Ostatnio edytowany przez kaisa_malene (2012-03-22 01:24:43)
zwykły facet: wiem, że faceci myślą w sposób nieskomplikowany, że trzeba dosłownie etc. Ja zwykle jestem bardzo otwarta, ale seks to dość specyficzna strefa, w której trzeba się raczej poruszać ostrożnie. Ja mam w ogóle wrażenie, że on ze mną o seksie sam z siebie nie rozmawia, bo sam się trochę wstydzi. Faceci tacy "macho", a jak przychodzi co do czego to sami się czerwienią
Myślałam też, że może on właśnie zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że orgazmu nie mam i się właśnie boi próbować, czy coś. No ale to mógłby mi o tym powiedzieć też. Ja mu mówiłam jakie mam zahamowania, z czym ciężko mi się otworzyć etc. Chociaż znowu: faceci nie lubią się do takich rzeczy przyznawać.
mominka: no właśnie problem też w tym, że nie wiem jak ja się teraz mam naturalnie czuć z nim w łóżku, bo właśnie będę czuła, że wszystko co dla mnie robi jest wymuszone przez ostatnią kłótnię. Dlatego przede wszystkim muszę trochę poczekać, żeby niejako "ochłonąć" i nie myśleć o tym aż tak dużo
Wiem też, że na dopasowanie się w łóżku potrzeba czasu, dlatego też długo czekałam na jego inicjatywę, której się w efekcie nie doczekałam...
JustynaPiatkowska: no właśnie, ja mu nigdy na seks nie narzekałam, bo nie chciałam mu marudzić, żeby się nie czuł źle, że jak nie mam od razu orgazmu to jest beznadziejny w łóżku etc, bo właśnie wiem, że na wszystko potrzeba czasu. Bałam się, że źle by odebrał mój komentarz, gdybym mu się poskarżyła, że nie mam orgazmu. Zresztą uznałam ten komentarz za zbędny, skoro orgazmów nie udaję i on jest w 100% świadom, że go nie mam. No ale może faktycznie skoro nie narzekałam to myślał, że wszystko jest ok. No ale mnie zastanawia po prostu jak można nie wpaść na to, że każdy lubi mieć orgazm? Tu nie chodzi o to w jaki sposób się go osiąga, bo można na wiele sposobów, ale żeby nie wpaść na to, żeby chociaż spróbować? Ja przecież też nie znałam jego preferencji, ale nie pytając o nic próbowałam i tyle. Chyba nikt się na wstępie siebie wzajemnie nie pyta "ej, a jaki orgazm lubisz najbardziej?". Dla mnie to oczywiste, że do takich rzeczy dochodzi się metodą prób i błędów. I właśnie w głowie mi się nie mieści, że można na to nie wpaść. Domyślam się, że nie miał złych intencji, bo go trochę jednak znam, ale logika mówi swoje, a uczucia swoje i za cholerę mi się to nie zgadza. I żeby nie było: raczej staram się rozwiązywać problemy w łagodniejszy sposób, po prostu teraz coś we mnie pękło i tak wyszło.
Grudka: wiesz, nie zgodzę się, że seks z nim jest mechaniczny, widzę, że wkłada w to uczucia. A wspomniał poprzednie dziewczyny, bo sama go zapytałam. I myślę, że się teraz coś jednak w tym seksie zmieni, bo zwykle reaguje na wszelkie moje uwagi. Po prostu zabolało mnie, że mu o takich podstawach muszę przypominać i tłumaczyć jak małemu dziecku. Bo właśnie by się wydawało, że skoro tyle mu się tych lasek przez łóżko przewinęło to chociaż to wie...
semiramida: ja na pewno kolejnego idioty szukać nie będę, bo mi z tym na ogół dobrze. Po prostu czasem irytuje mnie, że jest jak dziecko. Banalne rzeczy trzeba mu wyjaśniać i jeszcze nie dotrzymuje słowa bardzo często. I dałam mu kilka wskazówek odnośnie tego co lubię, ale czy ja wiem, czy się do nich zastosował... No nic, może trzeba bardziej dobitnie, dosłownie. Tylko dla mnie takie mówienie dosłowne "weź mnie tu posmyraj, w prawo, w lewo" zabija cały urok seksu.
truskaweczka19: no widzisz, ale Twój był właśnie niedoświadczony, to można zrozumieć, że nie wie jak się za dziewczynę zabrać. Ale mój? Taki amant, prawie 10 lasek na koncie i też nie wie?
A tak w ogóle to dziękuję wszystkim za odpowiedzi i zainteresowanie tematem ![]()
No niby racja. Doczytałam, że rozmawiałaś z nim. To faktycznie postępuje nie fair. A jak jest z innymi sferami? Czy dba o Ciebie? No, ale mimo wszystko musicie jeszcze raz pogadać. Skoro raz mówiłaś i tego nie powtarza, to niedobrze. Czasem można być zmęczonym, ale żeby tak ciągle tylko liczył byś coś powiedziała? Powiedz szczerze, że nie jesteś ustatysfakcjonowana i nie chcesz, by tak wyglądał Wasz seks i że ma prawo do zmęczenia, ale nie chcesz mu przypominać, żeby zaspokajał Ciebie po seksie.. zeby sam to zrobił.. ale już naprawdę tak dobitnie.
10 2012-03-22 08:54:39 Ostatnio edytowany przez mathey (2012-03-22 08:55:03)
kaisa_malene, Twój facet jest dobitnym dowodem na to, że nie każdy kto miał sporo partnerek seksualnych, jest dobry w łóżku. Z seksem jest podobnie jak z jazdą samochodem- jeden załapie od razu, a drugi potrzebuje na to całego życia, a i tak g****o się nauczy. Nie wszyscy mają zadatki na dobrego kochanka
.
Z seksem jest podobnie jak z jazdą samochodem- jeden załapie od razu, a drugi potrzebuje na to całego życia, a i tak g****o się nauczy. .
albo całe życie jeździł na automatach, a teraz przerzucił się na ręczny...każdy zapominałby, że jednak ręką trzeba popracować..
Tylko dla mnie takie mówienie dosłowne "weź mnie tu posmyraj, w prawo, w lewo" zabija cały urok seksu.
to nie mów mu tego podczas seksu...tylko przy innej okazji, może spaceru, kolacji...może wtedy zakoduje..
truskaweczk: ja mu mówiłam, że nie chcę mu przypominać za każdym razem, bo to tak jakby mi łaskę robił. No i przyznał rację, że może faktycznie głupio tak przypominać za każdym razem. Zwłaszcza, że powiedziałam mu, że ochotę mam na to prawie zawsze. No ale teraz na pewno mu się zakodowało w głowie, bo kto by chciał kolejną awanturę
Wiem, że on często jest zmęczony, zresztą ma czasem problemy z bezsennością. No i wtedy go nie męczę. I tak: dba o mnie na co dzień bardzo, dużo dla mnie robi, ciągle mnie przytula, całuje, mówi, że kocha. Jest dosyć we mnie zapatrzony.
mathey: widzisz, ja nie uważam, żeby on był kiepskim kochankiem. Tzn. z tym niemyśleniem o mnie to mnie wkurzył, ale to pierwszy facet, u którego faktycznie czuję jakieś emocje podczas uprawiania seksu. Po prostu zgrywamy się dobrze ciałami, nie wiem jak to określić. Na takiej samej zasadzie jak ktoś ma wyczucie do tańca lub nie. Więc myślę, że zadatki ma dobre, tylko musi się trochę podszkolić
I otworzyć na fakt, że każda dziewczyna jest inna. Niby to wie, a jednak takie kwiatki wychodzą...
semiramida: no najlepsze jest to, że on twierdzi, że jestem najlepsza w łóżku, ze wszystkich lasek, z którymi uprawiał seks. Więc obstawiam, że kiepskie musiały być, bo ja nic szczególnego nie robię, a i nie miałam specjalnie gdzie nabyć "doświadczeń". Więc może trochę się przyzwyczaił do innego seksu. No i ja właśnie mu podczas seksu nigdy nic nie mówię, raczej jak leżymy sobie razem i gadamy.
Z twoich słów wynika, że jedyne czego potrzeba to czasu, a najpewniej się ułoży po twojej myśli.
semiramida: no najlepsze jest to, że on twierdzi, że jestem najlepsza w łóżku, ze wszystkich lasek, z którymi uprawiał seks. Więc obstawiam, że kiepskie musiały być, bo ja nic szczególnego nie robię.
Padłem
:D:D. Na pewno były kiepskie haha- Tak właśnie wygląda wysoka samoocena
.
A co do chłopaka, to myślę, że wszystko się ułoży z czasem i ogarnie temat.
Good Man: nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi...
Kaisa, fajnie to zabrzmiało o tych jego byłych. Nic szczególnego nie robisz, a i tak jesteś lepsza
. Oczywiście, to nie jest tak, że ja się naśmiewam- oj nie.
Po prostu odebrałem to na swój sposób, a mi się podobają takie kobiece analizy
. Mam nadzieję, że wyjaśniłem, a jeśli nie tzn, że się nie wyspałem
.
No właśnie się zastanawiałam, czy mi pojechałeś, czy jak ja mam to rozumieć
Nie chodzi o to, że ja zadzieram nosa, że jestem boginią seksu, wręcz przeciwnie. Wnioskuję logicznie, że skoro ja miałam jedynie 2 partnerów seksualnych (w tym jednego dość krótko, więc nawet nie zdążyliśmy się zgrać), a więc nie mam doświadczenia i jestem lepsza od tych wszystkich lasek, które doświadczenie na pewno miały bogatsze, no to coś chyba z nimi jest nie halo, a nie ja jestem ach i och, raczej w to wątpię ![]()
Hmm a Twój sam zaczyna temat seksu? czy zawsze Ty??
Zróbcie tak że po każdym stosunku mówicie sobie co było fajne, co wam się podobało a co nie za bardzo, co można by polepszyć itd. a w końcu będziecie wiedzieć wszstko o sobie:)
Każdy facet musi nauczyć się obsługi kobiety z którą aktualnie sypia.
Bez względu na to z iloma spał wcześniej.
Szkoda, ze tak późno zaczęłaś go informować. Na początku związku faceci lepiej chłoną wiedzę.
Naucz się z nim rozmawiać o seksie.
To nie musi być sztuczna i wymuszona rozmowa. Dużo informacji można przemycić podczas żartów lub przy innej okazji.
Sam się nie domyśli. Niczego.
Ja zawsze zaczynam temat seksu. No chyba, że on jest podpity, wtedy sam z siebie zaczyna. Mam naprawdę wrażenie, że on jest jeszcze bardziej nieśmiały ode mnie. A w życiu by nikt nie pomyślał, bo on strasznie dużo gada i jest bardzo towarzyski. Właśnie wczoraj jak siedzieliśmy w pubie przy piwie zaproponował mi, żebyśmy sobie pewnego wieczoru usiedli razem, wypili flaszkę wina i porozmawiali zupełnie szczerze o seksie. Ja bym mogła się obyć bez wina, ale jak widzę jak bardzo on jest nieśmiały to sama też nie mogę się przemóc, żeby poruszać takie tematy. Bo nawet jak zaczynam to zwykle jest to bardziej monolog z mojej strony. I Aaricia, ja wiem, że faceci się nie domyślają, nie jestem typem kobiety, która się np. obrazi i liczy na to, że facet będzie wiedział co zrobił "źle", zawsze stawiałam na otwartość. Ale kwestia orgazmu wydawała mi się oczywista. To tak jakby upiec ciasto i go nie zjeść. To po cholerę piec ciasto? Żeby tylko ładnie w domu pachniało? Wiadomo, że nie zawsze trzeba zjeść, czasem można poczęstować innych, ale notoryczne pieczenie ciasta i niejedzenie go wydaje mi się conajmniej dziwne. I to samo dotyczy seksu i orgazmu.