Moja historia jest bardzo romantyczna ale też smutna. 23 lata temu w ramach wymiany polsko-francuskiej przyjechała do Polski grupa Francuzów. Bardzo miło spędziłam te 2 tygodnie. Było dużo chłopców i dziewczyn , wszyscy bawiliśmy się świetnie. Po wyjeździe tej francuskiej grupy. Otrzymałam list , napisany łamaną polszczyzną i pieniądze. To był list od jednego chłopaka z grupy francuskiej w którym pisał , że bardzo się we mnie zakochał i że nie może o mnie przestać myśleć. Wysłał mi pieniądze, które mu jeszcze zostały po powrocie z Polski. Bo jemu we Francji już się nie przydadzą. Ja w ogóle nie przypuszczałam , ze on może się we mnie zakochać. Nie zwracałam na niego uwagi. On był bardzo nieśmiały i mało mówił. Przez rok pisaliśmy ze sobą, on przysyłał mi paczki z Francji , kasety magnetofonowe itd. On pisał , ze mnie bardzo kocha , ja niestety nie mogłam tego samego powiedzieć o swoich uczuciach. Czego przed nim nie ukrywałam. Przyszły następne wakacje. Teraz to ja jechałam do Francji z grupą młodzieży. Miałam 16 lat. Mój pierwszy wyjazd za granicę wow! Gdy tylko autokar dojechał na miejsce już go widziałam, stał i czekał bardzo zniecierpliwiony , podekscytowany i szczęśliwy. Nasze przywitanie było z mojej strony oschłe , nie mogłam udawać uczucia. Byłam tam 2 tygodnie , poznałam jego mamę. Nasza polska grupa spędziła wspaniale te 2 tygodnie. Tak dobrze się bawiłam , że nie miałam czasu przebywać i myśleć o nim. W dniu wyjazdu powiedziałam mu z trudem , bardziej językiem migowym , że nic z tego nie będzie. Wróciłam do kraju. On pisał jeszcze przez rok, że kocha , że poczeka , ja stanowczo NIE! Przestałam odpisywać na listy więc on też już nie pisał. Przez lata nie mieliśmy żadnego kontaktu. ja wyszłam za mąż , urodziłam dziecko , moje małżeństwo było udane. W 2005 roku otrzymałam list , od niego. Gdy brałam kopertę w ręce i widziałam jego charakter pisma , serce mi zadrżało. Pytał w tym liście co u mnie słychać wysłał swoje zdjęcia. Okazało się , że teraz jest dziennikarzem , oprócz tego prężnie działa w polityce i organizacjach polonijnych. Nie pisał już , że kocha ale nadal nie założył rodziny. Jest sam. Do 2009 roku wymienialiśmy regularnie korespondencję. Na święta , urodziny. Nie internet , zawsze listy , świeże , pachnące listy prosto z mojej skrzynki. Teraz to rzadkość. W 2009 roku dostałam list , który zmienił moje życie na zawsze. On pisze- będę w Polsce w grudniu. Czy możemy się spotkać?Serce mi stanęło , napisałam tak , chcę tego , chcę go zobaczyć po tylu latach. W moim małżeństwie już nie było tak wspaniale jak kiedyś , mogę powiedzieć , że nawet było źle ale jakoś dawałam radę. No i stało się 4 grudzień 2009 rok. Dom wysprzątany , dzieci ( bo już wtedy miałam 2) wyszykowane , jedzenie ugotowane. Mąż też czeka ha ha . Otwieram drzwi , patrzę stoi 2 metrowy przystojny mężczyzna. Zwariowałam ! W mojej głowie słyszałam tylko kocham cię , kocham cię . Boże jak żałuję ale nie nie żałuję , żałuję , że go odrzuciłam ale przecież mam dwoje wspaniałych dzieci itd. Spędziliśmy wspaniały wieczór. Po którym mój mąż powiedział , on cie kocha , on nadal cię kocha. Wymieniliśmy się mailami i się zaczęło. Pisaliśmy codziennie ,wymienialiśmy około 80 maili dziennie, czasami więcej. W październiku 2010 wiedzieliśmy już , że się kochamy i nie możemy bez siebie żyć. On nigdy nie był w żadnym związku, nie mógł , całe życie mnie kochał , wszystkie listy które do niego napisałam , zdjęcia wszystko ma. Mój pierwszy list nosi w portfelu od lat. A co najważniejsze nigdy nie kochał się z nikim. Był prawiczkiem.W październiku znowu przyjechał do Polski, było wspaniale , cały dzień razem , kwiaty , rozmowy przy winie w krakowskiej knajpce. Był w Polsce tylko 3 dni, na drugi dzień tez postanowiliśmy się spotkać. Pierwszy pocałunek , było cudownie , czułam się jak w niebie. Znowu rozstanie , do marca. W marcu pojechałam do niego. Ach cóż to był za tydzień. Nie wychodziliśmy prawie z łóżka ale zdążyłam poznać całą jego rodzinę, przyjaciół. Wszyscy witali ,mnie jak by mnie znali od lat. Mówili , jak on długo na ciebie czekał. Ja teraz jestem w trakcie rozwodu. Jesteśmy teraz już oficjalnie razem. Niestety mieszkamy osobno , ja w Polsce , on we Francji. Spotykamy się tak często jak to możliwe. Wspólne wakacje, święta. Ale bardzo bym chciała być z nim tak na prawdę , każdego dnia. On nic nie proponuje. Mówi , że kocha ale o wspólnym mieszkaniu razem nic , cisza. Jestem tym bardzo zmęczona bo czuje się samotna. Czasami w nocy płaczę z bezsilności i tęsknoty. Co raz częściej myślę żeby to zakończyć. Może on nie potrafi być na co dzień z kimś. Proszę powiedzcie co mam robić? To już trwa 2,5 roku. Czekać na jego deklarację, która może nigdy nie nastąpi. Nie chcę żyć na odległość. Ale się rozpisałam , mam nadzieję , że nie zanudziłam was. Pozdrawiam
Podobne tematy
Moja historia jest bardzo romantyczna ale też smutna. 23 lata temu w ramach wymiany polsko-francuskiej przyjechała do Polski grupa Francuzów. Bardzo miło spędziłam te 2 tygodnie. Było dużo chłopców i dziewczyn , wszyscy bawiliśmy się świetnie. Po wyjeździe tej francuskiej grupy. Otrzymałam list , napisany łamaną polszczyzną i pieniądze. To był list od jednego chłopaka z grupy francuskiej w którym pisał , że bardzo się we mnie zakochał i że nie może o mnie przestać myśleć. Wysłał mi pieniądze, które mu jeszcze zostały po powrocie z Polski. Bo jemu we Francji już się nie przydadzą. Ja w ogóle nie przypuszczałam , ze on może się we mnie zakochać. Nie zwracałam na niego uwagi. On był bardzo nieśmiały i mało mówił. Przez rok pisaliśmy ze sobą, on przysyłał mi paczki z Francji , kasety magnetofonowe itd. On pisał , ze mnie bardzo kocha , ja niestety nie mogłam tego samego powiedzieć o swoich uczuciach. Czego przed nim nie ukrywałam. Przyszły następne wakacje. Teraz to ja jechałam do Francji z grupą młodzieży. Miałam 16 lat. Mój pierwszy wyjazd za granicę wow! Gdy tylko autokar dojechał na miejsce już go widziałam, stał i czekał bardzo zniecierpliwiony , podekscytowany i szczęśliwy. Nasze przywitanie było z mojej strony oschłe , nie mogłam udawać uczucia. Byłam tam 2 tygodnie , poznałam jego mamę. Nasza polska grupa spędziła wspaniale te 2 tygodnie. Tak dobrze się bawiłam , że nie miałam czasu przebywać i myśleć o nim. W dniu wyjazdu powiedziałam mu z trudem , bardziej językiem migowym , że nic z tego nie będzie. Wróciłam do kraju. On pisał jeszcze przez rok, że kocha , że poczeka , ja stanowczo NIE! Przestałam odpisywać na listy więc on też już nie pisał. Przez lata nie mieliśmy żadnego kontaktu. ja wyszłam za mąż , urodziłam dziecko , moje małżeństwo było udane. W 2005 roku otrzymałam list , od niego. Gdy brałam kopertę w ręce i widziałam jego charakter pisma , serce mi zadrżało. Pytał w tym liście co u mnie słychać wysłał swoje zdjęcia. Okazało się , że teraz jest dziennikarzem , oprócz tego prężnie działa w polityce i organizacjach polonijnych. Nie pisał już , że kocha ale nadal nie założył rodziny. Jest sam. Do 2009 roku wymienialiśmy regularnie korespondencję. Na święta , urodziny. Nie internet , zawsze listy , świeże , pachnące listy prosto z mojej skrzynki. Teraz to rzadkość. W 2009 roku dostałam list , który zmienił moje życie na zawsze. On pisze- będę w Polsce w grudniu. Czy możemy się spotkać?Serce mi stanęło , napisałam tak , chcę tego , chcę go zobaczyć po tylu latach. W moim małżeństwie już nie było tak wspaniale jak kiedyś , mogę powiedzieć , że nawet było źle ale jakoś dawałam radę. No i stało się 4 grudzień 2009 rok. Dom wysprzątany , dzieci ( bo już wtedy miałam 2) wyszykowane , jedzenie ugotowane. Mąż też czeka ha ha . Otwieram drzwi , patrzę stoi 2 metrowy przystojny mężczyzna. Zwariowałam ! W mojej głowie słyszałam tylko kocham cię , kocham cię . Boże jak żałuję ale nie nie żałuję , żałuję , że go odrzuciłam ale przecież mam dwoje wspaniałych dzieci itd. Spędziliśmy wspaniały wieczór. Po którym mój mąż powiedział , on cie kocha , on nadal cię kocha. Wymieniliśmy się mailami i się zaczęło. Pisaliśmy codziennie ,wymienialiśmy około 80 maili dziennie, czasami więcej. W październiku 2010 wiedzieliśmy już , że się kochamy i nie możemy bez siebie żyć. On nigdy nie był w żadnym związku, nie mógł , całe życie mnie kochał , wszystkie listy które do niego napisałam , zdjęcia wszystko ma. Mój pierwszy list nosi w portfelu od lat. A co najważniejsze nigdy nie kochał się z nikim. Był prawiczkiem.W październiku znowu przyjechał do Polski, było wspaniale , cały dzień razem , kwiaty , rozmowy przy winie w krakowskiej knajpce. Był w Polsce tylko 3 dni, na drugi dzień tez postanowiliśmy się spotkać. Pierwszy pocałunek , było cudownie , czułam się jak w niebie. Znowu rozstanie , do marca. W marcu pojechałam do niego. Ach cóż to był za tydzień. Nie wychodziliśmy prawie z łóżka ale zdążyłam poznać całą jego rodzinę, przyjaciół. Wszyscy witali ,mnie jak by mnie znali od lat. Mówili , jak on długo na ciebie czekał. Ja teraz jestem w trakcie rozwodu. Jesteśmy teraz już oficjalnie razem. Niestety mieszkamy osobno , ja w Polsce , on we Francji. Spotykamy się tak często jak to możliwe. Wspólne wakacje, święta. Ale bardzo bym chciała być z nim tak na prawdę , każdego dnia. On nic nie proponuje. Mówi , że kocha ale o wspólnym mieszkaniu razem nic , cisza. Jestem tym bardzo zmęczona bo czuje się samotna. Czasami w nocy płaczę z bezsilności i tęsknoty. Co raz częściej myślę żeby to zakończyć. Może on nie potrafi być na co dzień z kimś. Proszę powiedzcie co mam robić? To już trwa 2,5 roku. Czekać na jego deklarację, która może nigdy nie nastąpi. Nie chcę żyć na odległość. Ale się rozpisałam , mam nadzieję , że nie zanudziłam was. Pozdrawiam
Witaj kama. A może poprostu go zapytaj jak sobie to wyobraża. Daj mu do zrozumienia że chciałabyś.
Trudno powiedzieć, ale może w jakiś sposób nawzajem się blokujecie.
Nie da sie zbudowac szczescia na cudzym nieszczesciu i byc moze wlasnie masz okazje bolesnie sie o tym przekonac, kiedy Twoj nowy ukochany zamierza byc z Toba, ale najlepiej, zebys byla daleko. To troche dziwne, ze do tej pory nie zaproponowal wspolnego mieszkania, bo to powinno byc naturalne. Rozmawialas z nim o tym? Co mowil?
kocha Cię? ale nie na tyle, by chcieć spędzić z Tobą resztę swojego życia? cały czas macie być w 'związku' z doskoku?
musisz z nim o tym porozmawiać. powiedzieć, czego oczekujesz, jak Ty to dalej widzisz. jeśli Wasze wije przyszłość się będą różnić to wtedy się rozstańcie. może jednak on też chce tego, tylko może się boi, że znów go odrzucisz, jak wtedy, kiedy pierwszy raz wyznał Ci miłość i wtedy oboje będziecie cierpieć.
rozmowa jest panaceum na wszystko.
Kama, to jest przepiękna historia :-) Tyle lat kochać i czekać ... dla mnie wręcz niesamowite. Nie czekaj na jego deklarację, on się już przecież zdeklarował ponad 23 lata temu, teraz kolej na Twój ruch. Czeka Was poważna rozmowa, innego sposobu nie ma.
On nigdy nie był w żadnym związku, nie mógł , całe życie mnie kochał , wszystkie listy które do niego napisałam , zdjęcia wszystko ma. Mój pierwszy list nosi w portfelu od lat. A co najważniejsze nigdy nie kochał się z nikim. Był prawiczkiem...
I Ty w to wierzysz ??? Bo ja nie bardzo,to nie 16sto latek którego krępują kontakty z Kobietami, to mężczyzna który jak sama napisałaś "jest dziennikarzem , oprócz tego prężnie działa w polityce i organizacjach polonijnych." facet obyty, wykształcony obracający się zapewne w ciekawym towarzystwie do tego przystojny.. taaa prawiczek
przez tyle lat...owszem może i zakochany w Tobie,może i nie był z nikim w związku ale bankowo nie żył w celibacie ![]()
Mówi , że kocha ale o wspólnym mieszkaniu razem nic , cisza. Jestem tym bardzo zmęczona bo czuje się samotna. Czasami w nocy płaczę z bezsilności i tęsknoty. Co raz częściej myślę żeby to zakończyć. Może on nie potrafi być na co dzień z kimś. Proszę powiedzcie co mam robić? To już trwa 2,5 roku. Czekać na jego deklarację, która może nigdy nie nastąpi.
Właśnie może nie potrafi.
Może życie jakie do tej pory prowadził... nie zobowiązujące związki,realizacja siebie, własnych planów ciekawe życie.. i nagle zamiana tego na stały związek a co za tym idzie pełną odpowiedzialność za drugą osobę ...może zwyczajnie go to przerosło?? Wystraszył się czy podoła takiemu wyzwaniu a może zwyczajnie stchórzył??
Ty plus dwoje dzieci w dodatku cudzych nie jego ![]()
Dziwię się że nazywasz ten związek "oficjalnym" skoro oficjalnie Ty mieszkasz w Polsce a on nadal u siebie...2,5 roku trochę przydługawo jak na niemożność określenia się co do swoich zamiarów względem Ciebie...nie sądzisz??
kama22 napisał/a:On nigdy nie był w żadnym związku, nie mógł , całe życie mnie kochał , wszystkie listy które do niego napisałam , zdjęcia wszystko ma. Mój pierwszy list nosi w portfelu od lat. A co najważniejsze nigdy nie kochał się z nikim. Był prawiczkiem...
I Ty w to wierzysz ??? Bo ja nie bardzo,to nie 16sto latek którego krępują kontakty z Kobietami, to mężczyzna który jak sama napisałaś "jest dziennikarzem , oprócz tego prężnie działa w polityce i organizacjach polonijnych." facet obyty, wykształcony obracający się zapewne w ciekawym towarzystwie do tego przystojny.. taaa prawiczek
przez tyle lat...owszem może i zakochany w Tobie,może i nie był z nikim w związku ale bankowo nie żył w celibacie
Mówi , że kocha ale o wspólnym mieszkaniu razem nic , cisza. Jestem tym bardzo zmęczona bo czuje się samotna. Czasami w nocy płaczę z bezsilności i tęsknoty. Co raz częściej myślę żeby to zakończyć. Może on nie potrafi być na co dzień z kimś. Proszę powiedzcie co mam robić? To już trwa 2,5 roku. Czekać na jego deklarację, która może nigdy nie nastąpi.
Właśnie może nie potrafi.
Może życie jakie do tej pory prowadził... nie zobowiązujące związki,realizacja siebie, własnych planów ciekawe życie.. i nagle zamiana tego na stały związek a co za tym idzie pełną odpowiedzialność za drugą osobę ...może zwyczajnie go to przerosło?? Wystraszył się czy podoła takiemu wyzwaniu a może zwyczajnie stchórzył??
Ty plus dwoje dzieci w dodatku cudzych nie jego
Dziwię się że nazywasz ten związek "oficjalnym" skoro oficjalnie Ty mieszkasz w Polsce a on nadal u siebie...2,5 roku trochę przydługawo jak na niemożność określenia się co do swoich zamiarów względem Ciebie...nie sądzisz??
Tak , wiem na 100% , ze on nigdy z nikim nie był i nie od niego tylko od jego przyjaciól. To widać w naszych relacjach. Mnie tez to przeraziło. Nie ukrywam. A to , ze on moze być zwyczajnie tchórzem przeszło mi przez mysl. Wiem , że on nie może podjąc konkretnych decyzji i mnie to wkurza. Ja mu mówiłam o ty ale on stale ucieka od tego tematu. Moze rzeczywiście to nie ma sensu. Nie jestem juz młoda kobietą i nie mam ochoty czekac w niskończonośc.
kocha Cię? ale nie na tyle, by chcieć spędzić z Tobą resztę swojego życia? cały czas macie być w 'związku' z doskoku?
musisz z nim o tym porozmawiać. powiedzieć, czego oczekujesz, jak Ty to dalej widzisz. jeśli Wasze wije przyszłość się będą różnić to wtedy się rozstańcie. może jednak on też chce tego, tylko może się boi, że znów go odrzucisz, jak wtedy, kiedy pierwszy raz wyznał Ci miłość i wtedy oboje będziecie cierpieć.
rozmowa jest panaceum na wszystko.
Twoje pierwsze zdanie jest bardzo trafne. Tak to teraz rozumię. ja z nim rozmawiałam , wiele razy ale on albo ucieka od tematu albo mówi , ze po prostu kocha i to wszystko. Mówi , że myśli o nas , o tym co będzie z nami dalej , jaka będzie nasza przyszłośc ale nic z tego nie wynika. Niestety
Nie da sie zbudowac szczescia na cudzym nieszczesciu i byc moze wlasnie masz okazje bolesnie sie o tym przekonac, kiedy Twoj nowy ukochany zamierza byc z Toba, ale najlepiej, zebys byla daleko. To troche dziwne, ze do tej pory nie zaproponowal wspolnego mieszkania, bo to powinno byc naturalne. Rozmawialas z nim o tym? Co mowil?
na cudzym nieszczęściu??????? Mój mąz już dawno jest w nowym szczęsliwym związku. Nie czekał długo. Ja wiem , że to nie jest normalne , ale to jest człowiek , który bardzo długo mysli zanim podejmie jakiekolwiek decyzje. Ja jestem jeszcze nie rozwiedziona, może on czeka aż ja będę na prawde wolna. Nie wiem
Takie domyślanie się, wymyślanie, gdybanie ... to zaczyna być irytujące. Powtórzę raz jeszcze - konkretna rozmowa jest konieczna! Co stoi na przeszkodzie? Jeśli czujesz, że on się ociąga z podjęciem decyzji, to niestety, postaw go pod ścianą i niech się określi.
Nie jestem juz młoda kobietą i nie mam ochoty czekac w niskończonośc.
Wierzę ci kama
Zatem do dzieła,przyprzeć do muru i zapytać o co kaman ?! ![]()
Czas ucieka a Ty uważam i tak...."poświęciłaś" już sporo dla tej miłości ![]()
Trochę egoista ta Twoja "miłość" wpiernikał się ci w życie...a teraz się zastanawia, trochę późno na zastanowienia.
A może jego wyobrażenie miłości z przed 20 lat .... trochę przyblakło,w końcu kawał czasu za Wami/bez Was.
a kiedy macie się znowu widzieć? najlepsza by była rozmowa w cztery oczy, a jeśli musiałabyś na to czekać zbyt długo to ewentualnie przez skype'a z kamerką, żebyś mogła "widzieć" jego twarz i reakcje na Twoje słowa.
rozmowa KONIECZNA
Mamy się spotkać na Wielkanoc. On przyjeżdża do mnie na tydzień. Wiem , że musimy porozmawiać. Zobaczymy co będzie , na pewno napiszę.
Mamy się spotkać na Wielkanoc. On przyjeżdża do mnie na tydzień. Wiem , że musimy porozmawiać. Zobaczymy co będzie , na pewno napiszę.
Trzymamy wszyscy gorąco kciuki ![]()
Trzymamy wszyscy gorąco kciuki
...żeby się udało ![]()
Ale jak wspomniałaś on był nieśmiały i małomówny a to niektórym nie przechodzi szybko a w niektórych wypadkach nawet ktoś jest taki cały czas... to zależy od człowieka wiem jak tacy ludzie mają bo sama taka jestem i może poprostu nie wie jak Ci o tym powiedzieć w jakiś sposób się boi co powiesz.Ale możesz spróbować z nim porozmawiać.
Historia przepiękna.. jak z filmu!
Kama, koniecznie daj znać!!!
Zyczę Ci żebyście sobie wszystko wyjaśnili i trzymam kciuki.
Kamo ! napisz proszę jak Twoja historia dalej się potoczyła.
hm... myślę, że to, że nie odpowiada, jest odpowiedzią...
moim skrmnym zdaniem nie ma to sensu rzadnego, zwiazki na odległość nie wypalają.
parasolka a dlaczego tak myślisz? wg mnie jeśli obie osoby kochają, są wierne i wiedzą, czego chcą to może się udać...
doświadczenie niestety
![]()
miałam już dwóch synkow, którzy mi pojechali jeden do warszawy, a inny był wogole z innego kraju. ![]()
eh
no ja to oczywiście wszystkim dobrze życza
tylko ostrzegam ![]()
ja tam jestem dobrej myśli. dopiero nie to spotyka, wyjechał, ie na stałe, ale wyjechał i wierzę, że się uda. nie ma sensu patrzeć na wszytko od razu z czarnym scenariuszem
Związki na odległość nie mają szans przetrwania, przede wszystkim nie można dobrze poznać drugiej osoby, tworzą się spekulacje na jej temat, nietrafna ocena,brak zaufania, nie widzisz jego w sytuacjach codziennych, nie wiesz, jak reaguje na stres, nie wiesz, jak zachowuje się w sytuacjach konfliktowych, bo kiedy się spotykacie zawsze jest miło, jesteście sobą wytęsknieni. Nie tak dawno napisałam, że znalazłam się w 10% osób, którym takie związki się udają, ale niestety, tylko z mojej strony tak było. Ktoś na odległość może cię niesłusznie ocenić, bo tak naprawdę nie pozna cię w sytuacjach codziennych, nie wie, co czujesz, jak się zachowujesz, bo tylko przelotnie widzi twoją namiastkę. A przecież życie nie składa się ze złudzeń. Z mojego doświadczenia mówię, że należy się dobrze zastanowić, czy wchodzić w takie relacje, tylko nielicznym się udaje stworzyć coś miłego, dobrego. Pozdrawiam.