Hej wszystkim!
Od razu poproszę, żeby administratorzy przenieśli post, w razie gdyby uznali, że umieściłam go w złym miejscu.
Więc, przechodząc od razu do rzeczy...
Od pewnego czasu rozmawiam ze swoim chłopakiem o tym, że jestem bardzo nieśmiała w łóżku. Chodzi przede wszystkim o przejęcie inicjatywy. Nie potrafię pocałować go pierwsza, ani pierwsza zacząć pieścić. Mogę dawać sygnały, założyć coś seksownego, wypiąć się, ale nie potrafię działać. Możliwe, że jest to związane z moją niską samooceną, albo z czymś innym.
Zwykle jest tak, że myślę, jak mogłabym to rozegrać, planuję "atak" i już, już szykuję się do niego... Ale w ostatniej chwili pojawiają się myśli: A może ja mu przeszkadzam? A może mi odmówi? A może nie ma ochoty?
Mam jakąś blokadę i nie wiem jak mogłabym ją pokonać. Nie umiem wykonać pierwszego kroku, chociaż w mojej wyobraźni nie mam z tym najmniejszego problemu, ba! jestem w tym bardzo dobra. W dodatku przejmowanie inicjatywy ani trochę mnie nie kręci, jeśli mam to robić naprawdę, bo jestem z natury bardzo uległa. A ostatnio z chłopakiem ustaliliśmy, że powinnam zacząć przejmować inicjatywę, żeby oderwać się od łóżkowej rutyny. Ale ja nie potrafię, gdy tylko myślę o tym, że mam to zrobić, czuję niechęć i autentycznie wolałabym się pieścić sama, niż robić to wbrew sobie. Z drugiej strony wiem, że jeśli nie zacznę przejmować inicjatywy, to, co budowałam z nim przez półtorej roku się rozpadnie... A to ostatnia rzecz, jakiej bym chciała.
Tak więc bardzo proszę o pomoc, jakieś konkretne porady, jak mogłabym przełamać strach. Tylko błagam ? nie piszcie po prostu, żebym zrobiła pierwszy krok, bo i tak to nic nie da.
Będę wdzięczna za wszelką pomoc!
Podobne tematy
2 2014-08-07 10:43:32 Ostatnio edytowany przez zaklopotana123451 (2014-08-07 10:44:36)
Witam.
Jeżeli jesteś już tyle czasu ze swoim chłopakiem, kochacie się to jak możesz myśleć, że on Cię odrzuci jak zrobisz pierwszy krok? Przecież on pragnie tego i by był w siódmym niebie gdyby tak się stało.
Bierność, uległość zawsze ma jakąś przyczynę, często z młodych lat to się wynosi. Ja to bym Ci poradziła najpierw nad charakterem popracować ogólnie, a nie konkretnie pracować nad tą sytuacją. W życiu zawodowym, albo z innymi ludźmi też jesteś uległa?
Strach można przełamać małymi krokami, ale to musisz ćwiczyć w każdej sferze życia. Coraz to bardziej się stawiać, wyrażać swoje zdanie, aż wejdzie Ci to w nawyk. Ale ważne też jest to, byś sobie uświadomiła, że jesteś wyjątkową osobą na tym świecie, że masz prawo do wszystkiego co inni ludzie, że nie jesteś 'tylko' sobą, ale AŻ sobą ![]()
Pozdrawiam
Możliwe, że dlatego, że zdarzało mu się mi odmawiać. I chociaż stało się to ledwo kilka razy, to i tak wiem, że moja duma bardzo by ucierpiała, jakby tak się stało.
Jak tak się zastanawiam to w każdej dziedzinie życia jestem uległa. Możliwe, że wynika to z mojej obserwacji rodziców, gdzie to mama zawsze była uległa i robiła co jej się każe.
Będę ćwiczyć, chociaż zaś mój chłopak nauczył mnie, żeby nie wyrażać często swojego zdania w Internecie, bo może to skutkować hejtami... Ale to inny temat, więc nie będziemy odbiegać.
Dziękuję, zaklopotana123451, pomogłaś. ![]()
A Ty mu nigdy nie odmówiłaś ? ![]()
Na pewno wynika to z tej obserwacji rodziców. Ale to wszystko da się zmienić ![]()
W internecie tak jak w życiu realnym każdy wyraża swoje zdanie, może tylko niektórzy są odważniejsi w necie ![]()
Chyba tylko dwa, czy trzy razy, ale ze względu na praktyczne przesłanki. Ogólnie mam dużo wyższe libido niż on, więc może to też jest coś na rzeczy.
Wierzę, że się nauczę, dałaś mi nadzieję. ![]()
"Fake it 'til you make it"
Musisz popracować nad swoja pewnością siebie. Wiem ze to nie jest łatwe, ale jak już się uda to jest z górki.
Jesteście już tyle czasu ze sobą, ze powinnaś być pewna jego uczuć do Ciebie i tego, ze odmowa nie chce Cie urazić. Jednak dla osób nie pewnych siebie czasami to jest coś nie wyobrażalnego, bo skoro on mi odmawia to coś jest nie tak ze mną. Tez tak przez długi czas myślałam, aż coś we mnie pękło i stwierdziłam, ze tak dalej nie może być. Bardzo pomogła mi siostra ze swoim hasłem "Fake it 'til you make it" i o dziwo to zadziałało, choć na początku było ciężko, ale z czasem coraz lepiej. Dzis już prawie nie pamiętam tej nieśmiałej, zakompleksionej dziewczyny, która byłam kilka lat temu.
Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki ![]()
PS. A może to jest spowodowane, ze nie wiesz co sprawia Ci przyjemność w łóżku (i nie tylko), wtedy dobrze by było poświecić trochę czasu na "poznanie" swojego ciała...
7 2014-08-07 15:02:43 Ostatnio edytowany przez Sowa_Nieogar (2014-08-07 17:31:44)
Szkoda tylko, że nie wiem co znaczy to "Fake it..." gdyż nie znam angielskiego i nie wiem w ogóle, jak mogłabym to wcielić w życie...
Możliwe, że to nie tylko o nieśmiałość chodzi, ale też o dumę, że czuję, że to facet powinien mnie adorować. Ale będę próbować, chociaż to trudne. Nie chcę się poddawać.
PS. Doskonale wiem, co sprawia mi przyjemność, bo dobrze znam siebie. Nie mam problemu z doznawaniem, więc nie tędy droga...
Prawdziwie dumnie kobieta sie nie zastanawia, czy facet powinien to i tamto, tylko mowi, ze powinien i nie ma dyskusji.
A tak przynajmniej masz szanse w głowie na równouprawnienie i przełamanie ![]()
Prawdziwie dumnie kobieta sie nie zastanawia, czy facet powinien to i tamto, tylko mowi, ze powinien i nie ma dyskusji.
A tak przynajmniej masz szanse w głowie na równouprawnienie i przełamanie
Chyba nie rozumiem i nie wiem jak mi to ma pomóc...
Chyba nie rozumiem i nie wiem jak mi to ma pomóc...
Popracuj nad samooceną... bo się przejmujesz czymś czym nie powinnaś... każdy ma prawo odmówić i nie ma to nic wspólnego z twoją atrakcyjnością... Nie staraj się rozwiązać problemu jakim jest łóżko, a twoja niska samoocena... Jak nabierzesz pewności siebie, to tamten problem zniknie... Jeżeli jednak będziesz się do tego zmuszać, to skutek będzie odwrotny do zamierzonego...
Jak nabierzesz pewności siebie, to tamten problem zniknie... Jeżeli jednak będziesz się do tego zmuszać, to skutek będzie odwrotny do zamierzonego...
No i to jest najgorsze... Bo jednak wiem, że on ode mnie oczekuje, że zacznę przejmować inicjatywę. Wiem, że jak nie będę tego robić, to nie będę uprawiać seksu w ogóle, a to już mnie w ogóle doprowadzi do depresji. Nie mogę się nie zmusić do przejęcia inicjatywy.
Więc nie zaczynaj od dupy strony... tylko zajmij się prawdziwym problemem ![]()
Nadal nie wiem, jak mam to zrobić.
Zacznij od psychologa... przyda się terapia na podniesienie samooceny...
Polecam też książkę "JA" Tadeusza Niwińskiego, a jak już przeczytasz to jeszcze "MY" tego samego autora...
15 2014-08-07 21:39:12 Ostatnio edytowany przez mhjh333 (2014-08-07 21:48:59)
Nadal nie wiem, jak mam to zrobić.
testowałaś kiedyś zachowania swojego chłopaka żeby wiedzieć co sobie pomyśli?
jeśli nie to masz spore pole do manewru obecnie a jak cię kocha to ci wybaczy bo moje słońce powinno dawno to już udusić.
Ale nie rozumiem, dlaczego Ty na sile MUSISZ się zmieniać i na sile przejmować w łóżku inicjatywę. Gdybym ja czuła taka presje, ze muszę się szybko zmienić i się przełamać to tym bardziej nie mogłabym
. Porozmawiaj szczerze z chłopakiem. Jego oczekiwania łóżkowe wcale nie są bardziej ważne od Twojego komfortu psychicznego. Z jakiś przyczyn masz blokadę, której być może nie da się przełamać jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jesteś nieśmiała, brak Ci pewności siebie, wiec jeżeli już chcesz coś zmienić - to rób to małymi krokami, nie obwiniaj się za nic, a chłopak powinien okazać Ci wsparcie i nie wywierać na Tobie presji. Moze zaproponował byś przejęła inicjatywę nieświadomy tego, jakie to dla Ciebie trudne. Proponuje zacząć od szczerej rozmowy i nie wymagaj od siebie natychmiastowych zmian. Nic nie musisz....a tym bardziej wbrew sobie. Moze gdy zaczniesz myśleć w ten sposób, to pewnego romantycznego wieczoru sama siebie zaskoczysz ![]()
Hej wszystkim!
Od razu poproszę, żeby administratorzy przenieśli post, w razie gdyby uznali, że umieściłam go w złym miejscu.
Więc, przechodząc od razu do rzeczy...
Od pewnego czasu rozmawiam ze swoim chłopakiem o tym, że jestem bardzo nieśmiała w łóżku. Chodzi przede wszystkim o przejęcie inicjatywy. Nie potrafię pocałować go pierwsza, ani pierwsza zacząć pieścić. Mogę dawać sygnały, założyć coś seksownego, wypiąć się, ale nie potrafię działać. Możliwe, że jest to związane z moją niską samooceną, albo z czymś innym.
Zwykle jest tak, że myślę, jak mogłabym to rozegrać, planuję "atak" i już, już szykuję się do niego... Ale w ostatniej chwili pojawiają się myśli: A może ja mu przeszkadzam? A może mi odmówi? A może nie ma ochoty?
Mam jakąś blokadę i nie wiem jak mogłabym ją pokonać. Nie umiem wykonać pierwszego kroku, chociaż w mojej wyobraźni nie mam z tym najmniejszego problemu, ba! jestem w tym bardzo dobra. W dodatku przejmowanie inicjatywy ani trochę mnie nie kręci, jeśli mam to robić naprawdę, bo jestem z natury bardzo uległa. A ostatnio z chłopakiem ustaliliśmy, że powinnam zacząć przejmować inicjatywę, żeby oderwać się od łóżkowej rutyny. Ale ja nie potrafię, gdy tylko myślę o tym, że mam to zrobić, czuję niechęć i autentycznie wolałabym się pieścić sama, niż robić to wbrew sobie. Z drugiej strony wiem, że jeśli nie zacznę przejmować inicjatywy, to, co budowałam z nim przez półtorej roku się rozpadnie... A to ostatnia rzecz, jakiej bym chciała.
Tak więc bardzo proszę o pomoc, jakieś konkretne porady, jak mogłabym przełamać strach. Tylko błagam ? nie piszcie po prostu, żebym zrobiła pierwszy krok, bo i tak to nic nie da.
Będę wdzięczna za wszelką pomoc!
Witam. Przeczytałem post autorki i odpowiedzi (porady) dotyczące jej problemu. Przyznaję, jestem z innej epoki, niż dzisiejsze pokolenie dwudziesto-, czy trzydziestolatków i między innymi to sprawia, że nie przekonuje mnie wiara w cudowną moc sprawczą pseudopsychoanalizy serwowanej w "fachowej" literaturze i mediach. Nic nie zastąpi bezpośredniej rozmowy z doświadczonym psychoseksuologiem. Tyle w tym zakresie. Natomiast, odnosząc się do awersji autorki do inicjowania zbliżenia z partnerem, nasunęło mi się kilka spostrzeżeń: 1. Dziewczyna nie nie wspomniała, czy jej obecny chłopak jest jej pierwszym partnerem seksualnym. Jeśli nie, to jak ocenia swój problem w odniesieniu do poprzedniego partnera? To może mieć znaczenie w procesie zrozumienia własnych zahamowań. 2. Z postu wynika, że autorka lubi uprawiać seks. Pytanie brzmi: czy jest to seks sprowadzany do li wyłącznie cielesnej strony aktu płciowego, czy też ma stanowić zwieńczenie miłosnego zespolenia dwojga kochających się partnerów? 3. Według autorki, oboje rozmawią o kwesti inicjacji zbliżenia, partner więc wie o "przypadłości" swej dziewczyny. Pytanie, czy wie, że autorka jest gotowa kochać się z nim praktycznie w każdej chwili? Przyznaję, że dla mnie taka wiedza byłaby szalenie podniecająca, mimo, że swoje lata mam i sprawa oporów dziewczyny przed inicjacją zbliżenia zniknęłaby, ku obopolnemu zadowoleniu. 4. Czy mniejsze libido partnera nie wynika czasem z tego, że się po prostu onanizuje, albo prowadzi podwójne życie (czego autorce oczywiście nie życzę)? Pozdrawiam.
Hej wszystkim!
Od razu poproszę, żeby administratorzy przenieśli post, w razie gdyby uznali, że umieściłam go w złym miejscu.
Więc, przechodząc od razu do rzeczy...
Od pewnego czasu rozmawiam ze swoim chłopakiem o tym, że jestem bardzo nieśmiała w łóżku. Chodzi przede wszystkim o przejęcie inicjatywy. Nie potrafię pocałować go pierwsza, ani pierwsza zacząć pieścić. Mogę dawać sygnały, założyć coś seksownego, wypiąć się, ale nie potrafię działać. Możliwe, że jest to związane z moją niską samooceną, albo z czymś innym.
Zwykle jest tak, że myślę, jak mogłabym to rozegrać, planuję "atak" i już, już szykuję się do niego... Ale w ostatniej chwili pojawiają się myśli: A może ja mu przeszkadzam? A może mi odmówi? A może nie ma ochoty?
Mam jakąś blokadę i nie wiem jak mogłabym ją pokonać. Nie umiem wykonać pierwszego kroku, chociaż w mojej wyobraźni nie mam z tym najmniejszego problemu, ba! jestem w tym bardzo dobra. W dodatku przejmowanie inicjatywy ani trochę mnie nie kręci, jeśli mam to robić naprawdę, bo jestem z natury bardzo uległa. A ostatnio z chłopakiem ustaliliśmy, że powinnam zacząć przejmować inicjatywę, żeby oderwać się od łóżkowej rutyny. Ale ja nie potrafię, gdy tylko myślę o tym, że mam to zrobić, czuję niechęć i autentycznie wolałabym się pieścić sama, niż robić to wbrew sobie. Z drugiej strony wiem, że jeśli nie zacznę przejmować inicjatywy, to, co budowałam z nim przez półtorej roku się rozpadnie... A to ostatnia rzecz, jakiej bym chciała.
Tak więc bardzo proszę o pomoc, jakieś konkretne porady, jak mogłabym przełamać strach. Tylko błagam ? nie piszcie po prostu, żebym zrobiła pierwszy krok, bo i tak to nic nie da.
Będę wdzięczna za wszelką pomoc!
Witam. Przeczytałem post autorki i odpowiedzi (porady) dotyczące jej problemu. Przyznaję, jestem z innej epoki, niż dzisiejsze pokolenie dwudziesto-, czy trzydziestolatków i między innymi to sprawia, że nie przekonuje mnie wiara w cudowną moc sprawczą pseudopsychoanalizy serwowanej w "fachowej" literaturze i mediach. Nic nie zastąpi bezpośredniej rozmowy z doświadczonym psychoseksuologiem. Tyle w tym zakresie. Natomiast, odnosząc się do awersji autorki do inicjowania zbliżenia z partnerem, nasunęło mi się kilka spostrzeżeń: 1. Dziewczyna nie nie wspomniała, czy jej obecny chłopak jest jej pierwszym partnerem seksualnym. Jeśli nie, to jak ocenia swój problem w odniesieniu do poprzedniego partnera? To może mieć znaczenie w procesie zrozumienia własnych zahamowań. 2. Z postu wynika, że autorka lubi uprawiać seks. Pytanie brzmi: czy jest to seks sprowadzany do li wyłącznie cielesnej strony aktu płciowego, czy też ma stanowić zwieńczenie miłosnego zespolenia dwojga kochających się partnerów? 3. Według autorki, oboje rozmawią o kwesti inicjacji zbliżenia, partner więc wie o "przypadłości" swej dziewczyny. Pytanie, czy wie, że autorka jest gotowa kochać się z nim praktycznie w każdej chwili? Przyznaję, że dla mnie taka wiedza byłaby szalenie podniecająca, mimo, że swoje lata mam i sprawa oporów dziewczyny przed inicjacją zbliżenia zniknęłaby, ku obopolnemu zadowoleniu. 4. Czy mniejsze libido partnera nie wynika czasem z tego, że się po prostu onanizuje, albo prowadzi podwójne życie (czego autorce oczywiście nie życzę)? Pozdrawiam.
1. Dziewczyna nie nie wspomniała, czy jej obecny chłopak jest jej pierwszym partnerem seksualnym. Jeśli nie, to jak ocenia swój problem w odniesieniu do poprzedniego partnera? To może mieć znaczenie w procesie zrozumienia własnych zahamowań.
Właśnie to mój drugi partner. O dziwo, z pierwszym facetem nie miałam tego problemu. Wobec pierwszego czułam się nieco swobodniej, może dlatego, że to ja byłam nieco dominująca, mimo swojej uległości. Możliwe, że to dlatego nie czuję się swobodnie z przejmowaniem inicjatywy, bo z tym chłopakiem czuję, kto tu rządzi.
2. Z postu wynika, że autorka lubi uprawiać seks. Pytanie brzmi: czy jest to seks sprowadzany do li wyłącznie cielesnej strony aktu płciowego, czy też ma stanowić zwieńczenie miłosnego zespolenia dwojga kochających się partnerów?
Właściwie to pół na pół. Ważna jest cielesność, ale emocje też są ważne. Mogę postawić między tymi dwoma stwierdzeniami znak równości.
3. Według autorki, oboje rozmawią o kwesti inicjacji zbliżenia, partner więc wie o "przypadłości" swej dziewczyny. Pytanie, czy wie, że autorka jest gotowa kochać się z nim praktycznie w każdej chwili? Przyznaję, że dla mnie taka wiedza byłaby szalenie podniecająca, mimo, że swoje lata mam i sprawa oporów dziewczyny przed inicjacją zbliżenia zniknęłaby, ku obopolnemu zadowoleniu.
On doskonale wie, że jestem gotowa uprawiać z nim seks zawsze, wszędzie i jak tylko chce. Jestem bardzo otwarta na niego. Może dlatego chce, żebym też coś inicjowała?
4. Czy mniejsze libido partnera nie wynika czasem z tego, że się po prostu onanizuje, albo prowadzi podwójne życie (czego autorce oczywiście nie życzę)?
Wiem, że czasem robi to sam. Na szczęście jest zbyt leniwy, żeby znaleźć sobie realną kochankę. Ale to nie jest powodem niższego libido. Po prostu ja mam większe libido niż on, bo ogólnie mam większe libido niż przeciętnie.
20 2014-08-10 16:43:49 Ostatnio edytowany przez Rysiu (2014-08-10 16:44:55)
Wiem, że czasem robi to sam. Na szczęście jest zbyt leniwy, żeby znaleźć sobie realną kochankę. Ale to nie jest powodem niższego libido. Po prostu ja mam większe libido niż on, bo ogólnie mam większe libido niż przeciętnie.
Każda tak mówi... chciałbym w końcu znaleźć taką u której to prawda ![]()
Odnośnie tego co napisałaś, to dziwnie to brzmi... nie wyobrażam sobie robić tego sam, mając do tego chętną kobietę... a stwierdzenie że jest zbyt leniwy żeby znaleźć sobie kochankę to mnie dobiło całkiem...
Jak mam być szczery, to ja widzę totalny brak stabilności emocjonalnej... oraz totalny brak życiowego ogarnięcia... Kwestia wieku... Nie znasz siebie, a bawisz się w eksperymenty w łóżku... Może i seksuolog by się przydał, ale według mnie nie ma to znaczenia... bo związek nie ma właściwych fundamentów... prędzej czy później runie... chyba że się ogarniecie...
Rysiu, to była bardzo pocieszająca wiadomość...
Ale tak szczerze mówiąc, ja rozumiem to, że on czasem woli to zrobić na własną rękę. Bo sama tak mam. Lubię się masturbować i nie mam nic przeciwko temu, aby on to robił.
I u mnie z tym libido to akurat prawda. Myślę o seksie bardzo często i bardzo często mam na ten seks ochotę. Jeszcze się nie zdarzyło tak, abym odmówiła seksu ukochanemu dlatego, że nie mam ochoty. Bardzo lubię seks i nie chcę się w nim ograniczać.
A nad swoim związkiem panuję.
Myślisz się nie panujesz... i oby czas Ci tego nie uzmysłowił...
To co piszesz, jasno pokazuje jakie są wasze relacje...
-Cieszysz się że z lenistwa nie znalazł kochanki
-Narzekasz na jego libido
-Musisz zmienić swoje nastawienie bo boisz się że Cię zostawi...
-Masz ochotę na sex, a mimo tego nie potrafisz tego zainicjować...
I wiele innych przykładów... Wasz związek opiera się o sex... jest na nim zbudowany, a co za tym idzie nie przetrwa... Przykro mi to mówić, ale to nie są do końca normalne relacje... Ty masz problem ze sobą, a twój facet wymusza zmianę... brak zaufania... strach przed odrzuceniem... Sorki ale jak na razie to chyba jednane co tam jeszcze funkcjonuje to sex...
Związek opiera się na zaufaniu... uczuciach... chęci stawania się lepszym dla drugiego człowieka... U was jest przymus... brak zaufania i wymogi... Nie dziwie się... w tym wieku ciężko o lepsze podejście...
Zacznijcie pracować nad sobą, nad związkiem, nad podejściem do siebie na wzajem... sex zostawcie... jak tamto ułożycie to i to będzie funkcjonować... albo brnijcie dalej... ale ja to słabo widzę...
Wypraszam sobie.
Nie masz pojęcia o moim związku i nie powinieneś się w ten sposób wypowiadać.
Temat dotyczy tylko i wyłącznie tego, że mam problem z przejęciem inicjatywy, dlatego nie piszę o tym, jak układa nam się ogólnie. BO TEGO ZABRANIA REGULAMIN FORUM. Mam pisać na jeden temat, więc piszę na jeden temat.
Nie możesz oceniać mojego związku widząc zaledwie kilka moich postów, bo mnie nie znasz, ani mojego faceta. Nie wiesz, jaka relacja nas łączy.
Poza tym, już nie potrzebuję pomocy. Udało mi się przejąć inicjatywę bez większego problemu. Najwidoczniej mój strach łączył się przede wszystkim z tym, że bałam się, że będę musiała dominować, a tak naprawdę miałam tylko zainicjować. Bardzo mi się to spodobało i chcę, żeby tak działo się częściej.
Najwidoczniej zrobiłam z igły widły, za co przepraszam, ale dziękuję za wszystkie wartościowe rady. Być może przydadzą się mi kiedyś, albo komuś, kto będzie miał podobny problem.
Nawet dominacji mozna sie "wyuczyć". Jesli on tego chce, a Tobie to sprawi przyjemnosc (nie licząc tego strachu) to z czasem wszystko w tym aspekcie tez sie moze ulozyc i macie urozmaicenie.
Właśnie po pierwszym razie, jak mi się udało przejąć inicjatywę, zauważyłam, że jednak nie miałam się czego bać. To było naprawdę miłe, przyciągnąć go do siebie, pocałować i poprosić, żeby zrobił ze mną, co zapragnie. I to jest prawdziwe urozmaicenie, zwłaszcza, że czasem wyobrażam sobie, że to jednak ja kieruję wszystkim, dosiadam go... Ale nie będę się nad tym rozpisywać.
Po prostu teraz wszystko ma szanse wrócić do porządku.
Ale widzisz, że wszystko i tak jest kwestią przełamania, czego nie chciałaś dopuścic od 1 posta
Czesto tak jest ze wszystkim w zyciu. Nie da się czegos zrobic, a nagle jakims cudem sie przełamujemy i wychodzi, ze wszystko jest mozliwe.
Dokładnie tak jest. ![]()
Więc dziękuję pięknie za pomoc.
28 2014-08-13 02:32:50 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-08-13 02:45:44)
Możesz spróbować przejąć inicjatywę, a potem Twój chłopak będzie w łóżku dalej dominował. Nie to, że wszystko od razu. Wiadomo, że facet też chce, by kobieta podeszła, pocałowała. Na co dzień też nie pocałujesz pierwsza? Chyba aż tak to nie? Pytam dla jasności tylko. Może właśnie jak piszesz nie wierzysz w siebie i nie wiem trzeba poszukać źródła tego. Spróbuj choć małą inicjatywę pocałować lub dotknąć po klacie. Parę razy Twój facet nie chciał, ale to normalne, bywa, ale pewnie jednak w większości nie odmawia i tak samo chce
Dlatego ja mam radę spróbować choć małej rzeczy właśnie całusa dłuższego lub tak dotknąć zmysłowo. Spróbuj, zawsze jak człowiek spróbuje to jest łatwiej potem, myślę, że i u Ciebie tak będzie. Po prostu nie znając Ciebie dokładnie ciężko dać mi inną radę. A przełamać się powoli warto. Tak samo jest z fobią, jak np ktoś się boi węży, to powoli się zwykle podobno człowieka oswaja, żeby poprzebywał z tymi wężami, by zobaczył, że jednak nie wszystkie groźne czy coś w ten deseń. A zaczyna się od małych kroków. A praca nad samooceną, to piszę Ci tak ogólnie, bo nie znam Ciebie i nie wiem jakie dokładnie masz też problemy. Nie jestem też psychologiem, a jeśli to duże problemy (nie wiem jakie), to wizyta może by się przydała. Tak jak mówię, na razie niewiele można doradzić. Skoro w Twoich myślach fajnie przejmujesz inicjatywę, to może i realnie pewnie tak być, ponakręcaj się tak i postaraj się wyłączyć myślenie, że to takie czy owakie Ci się wydaje. Po prostu myślenie typu, że będzie fajnie, spróbuję i na żywioł. Ja jestem może dość spontaniczna i łatwiej mi pisać, ale myślę, że czasem nie ma lepszej rady niż tak samemu zawziąć się.
Edit Teraz doczytałam, że przejęłaś inicjatywę już
No właśnie o to chodziło, przejąć inicjatywę, ale nie musisz potem dominować. Ja też jak przejmuję inicjatywę, to zbyt często nie dominuję, też raczej potem dominuje chłopak w takim słowa znaczeniu. Również tak wolę zwykle. No, ale przejęcie inicjatywy jest fajne, sama widzisz, a to co na górze napisałam niech już będzie, może jeszcze się przyda komuś, nigdy nie wiadomo w sumie.
A i zgadzam się też, że to nie jest tak, że facet wymaga i tak ma być tak jak napisała Kobra. Jednak wiadomo autorka i jej chłopak są razem półtora roku, więc wiadomo, że chciałby, by czasem też wykazała inicjatywę. Tylko wiadomo, tu zawsze lepiej bez naciskania, naciskania nie popieram. Jasne, że autorka mogła wcale tego nie lubić, ale spróbowała, jest fajnie i ok. Też jednak wydaje mi się tutaj coś nie tak, że "jest zbyt leniwy na kochankę" i coś mi się tu wydaje nie tak, ale nie o tym temat. Niepokojące wydaje się po prostu, że może woli porno od seksu (a może się mylę), ale to pewien wycinek przecież i może to źle rozumiemy wszyscy. A różne libido też można "dogadać", jeśli u Was jesteście w stanie, to jest ok.