netkobietyWszystkie działy
Samotność

Coś o samotności.

15 odpowiedzi7 205 wyświetleńzałożony przez pistacjowa, 04.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Coś o samotności.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Coś o samotności.

Od jakiegoś czasu czytam wątki o samotności,braku powodzenia szukając po części odpowiedzi na swoje pytanie,po części też z ciekawości.Dochodze do różnych, miejscami sprzecznych wniosków.

Sama,borykam się z problemem zupełnego braku powodzenia.Kiedyś to był prawdziwy problem, który kazał mi spytać Siebie,czego nie mam- by być dla kogoś warta uwagi.Czy jestem dość dobra?Dość ładna/mądra/wartościowa/zaradna by ktoś na mnie spojrzał i zechciał poznać,mieć. Przez pewien okres, nie czułam się warta zainteresowania kogokolwiek,i tu wszechświat jednomyślnie zainteresowania innych,poskąpił.Póżniej dla odmiany-postanowiłam wizualizować sobie partnera-uczucie zakochania,euforii- bycia potrzebną- wedle Sekretu.Trwało to rok,półtorej. Zmian żadnych nie zaobserwowałam- jak adoratorów nie było tak nie ma.Otworzyłam sie na świat.
Porzuciłam więc wizualizacje, i musze przyznać że z dnia na dzień stało mi się wszystko jedno.Brak drugiej połówki,czy też kogos zainteresowanego mną przestal mieć znaczenie,nawet w dni takie jak walentynki,święta, wesela.
Przestałam się też zastanawiąć nad Sobą. Doszukiwać się w Sobie , niedoskonałości które napewno skreślają mnie w oczach potencjalnego partnera. Mam 24 lata, byłam  w jednym związku z przyjacielem,przypadkiem. Nikt inny nigdy nie zaprosił mnie na randke,nie zainteresował się.Gdy pracowałam w Pubie, byłam jedyną dziewczyną z załogi której nikt nigdy nie podrywał.
Na chwile obecną jest mi lżej,bo zrzuciłam z pleców ciężar - brak to brak.
Teraz nie ma to w zasadzie znaczenia ,ale myśle że przyczyną samotności innych kobiet może być :

-Wiek.
Naprawde dobrzy faceci,są już zajęci.To logiczne.Wiekszość wartościowych dobrych facetów ma już swoje  drugie połówki,a na rynku zostały nieciekawe egzemplarze. Wiem że każdy mężczyzna może to samo powiedzieć o wolnych kobietach,i rozumiem.
-Zaradność.
Zauwazyłam że kobieta im silniejsze,zaradniejsza pewna siebie,-tym bardziej samotna. Wiekszość pozornie zwyklych kobiet,szarych myszek  jest w szczęsliwych związakach.Nie chce nikogo obrazić tym stwierdzeniem.Silna kobieta przyciaga słabe osobniki,ktore potrzebuja matki,kochanki i wybawicielki.
-Uroda.
Czasem kobieta wydaje się zwyczajnie zbyt piękna,by do niej podejść,mimo że sama wewnętrznie czuję się brzydka i nieciekawa,dla niejednego Pana-może być ucieleśnieniem nieosiągalnego piękna.

Myśle też że czas nie sprzyją związkom,i zapewne są ludzie którym bycie z drugą osobą nie jest pisane.

Pozdrawiam .

2

Odp: Coś o samotności.
pistacjowa napisał/a:

Myśle też że czas nie sprzyją związkom

Pozwolisz, że trochę porozwodzę się nad tym stwierdzeniem wink

Z moich obserwacji wynika, że czasy obecne, nie tylko jak napisałaś "nie sprzyjają związkom", ale w ogóle nie sprzyjają relacjom międzyludzkim w realnym świecie. Oboje jesteśmy pokoleniem lat 80, pokoleniem, które żyje na przełomie galopującego wręcz rozwoju technologicznego. Nikt na to nie zwraca uwagi, bo przecież rozwój jest czymś dobrym, ułatwia i polepsza nasze życie. Sam też się z tym zgadzam, ale...no właśnie czy jest w ogóle jakieś "ale" w tym temacie? Otóż jest, bo ten rozwój ma też swoją ciemną stronę i jest nią właśnie samotnogenność. Niestety, rozwój technologiczny, który mamy okazję podziwiać w tej chwili tworzy świat ludzi samotnych. Wszystko się automatyzuje, wszystko ma robić się samo. Możemy się komunikować poprzez telefon, nawet nie musimy rozmawiać wystarczą smsy lub komputer - wystarczy gg lub facebook. Zakupy można kupić i zamówić w Internecie. Do pracy można pojechać samemu autem. W marketach pewnie niedługo i kasy będą bezobsługowe, więc nawet tam nikt już nie powie do nas wymuszonego przez politykę firmy "Dzień dobry" i "Do widzenia" (z równie wymuszonym uśmiechem), tylko będziemy mijać się z innymi kupującymi, czując się przy tym nieswojo - bo to jakoś tak dziwnie mieć do czynienia z drugim człowiekiem smile - tu już oczywiście celowo przesadzam, ale czy tak nie będzie kiedyś? To jest myślę całkiem realna wizja przyszłości.

Postęp dąży do tego abyśmy mieli wszystko na kiwnięcie palcem, jednak na kiwnięcie palcem drugi człowiek do nas nie przyjdzie.
Patrząc wstecz, nawet nie tak daleko, bo dajmy na to lata 50-60, kiedy jeszcze nie było takich cudów techniki jak dzisiaj, ale w Polsce było zdecydowanie mniej ludzi samotnych, bo się ludzie spotykali w realnym świecie, bo się chcieli spotykać. Nie pisali do siebie sms-ów, nie siedzieli na "fejsie", nie grali w gry na komputerze, mało kto jechał sam swoim autem do pracy, to i w autobusach się ludzie poznawali, bo ludzi można poznać wszędzie tam gdzie są ludzie i do tego są to ludzie otwarci na nowe znajomości, otwarci na innych ludzi. Tak wyglądał tamtejszy świat. Dzisiaj jest inaczej, w autobusie każdy zakłada słuchawki na uszy, odcina się od innych albo jest pochłonięty swoim mini komputerem w ręku, bo takimi można nazwać dzisiejsze "telefony". Tworzy się tzw. paczkomaty i listonosz już też do nas nie przyjdzie i nie pogadamy z nim o pogodzie, bo paczkę możemy odebrać w paczkomacie - takich przykładów i porównań można by namnożyć masę, zwłaszcza mogłyby to zrobić osoby starsze, żyjące w obu tych czasach.
Więc myślę, że właśnie tak jest - technologia, która ma łączyć ludzi paradoksalnie zmieniając formę owej łączności na (w tej chwili) cyfrową oddala ich od siebie.

W tym miejscu docieram do swojego męskiego postrzegania tego świata i istnienia w nim.
Nie chciałbym tu zabrzmieć zbyt szowinistycznie, ale myślę, że ów rozwój jest w większej mierze napędzany przez mężczyzn niż przez kobiety i poziom technologiczny, na którym jesteśmy bardziej też pochłania mężczyzn. Natomiast przez słowo "pochłania" mam na myśli to, że bardziej jest on wpasowany w naszą naturę.  No nie wiem, nie siegając po jakieś wykręcone przykłady (i nie obciążając za mocno swoich szarych komórek tongue), dajmy na to: gry komputerowe - czy są One tworzone przez kobiety i dla kobiet? - oczywiście wyjątki potwierdzają regułę, filmy pornograficzne - czy są one kręcone przez kobiety i dla kobiet? - oczywiście wyjątki potwierdzają regułę, samochody, motocykle, domy - czy to wszystko projektują w zdecydowanej większości kobiety czy mężczyźni? - wiem, przykłady pewnie marne, ale do czego zmierzam przedstawiając je. Otóż zmierzam do otaczającej mnie chciał nie chciał męskiej wizji świata.

W ten sposób tworzy się wizja mężczyzny dzisiejszych czasów, który ma samochód, własne mieszkanie, pracę w której kobiety nie istnieją, komputer, w którym kobiety istnieją, gry w których istnieje on, wirtualną rzeczywistość (społeczność - np. facebook już nie wspominając o czymś takim jak Second Life) w której istnieję on, pornografię w komputerze dzięki której może rozładować swoje libido własną ręką, który ma 20 parę lat i jest prawiczkiem albo i nie jest, bo skorzystał z agencji towarzyskiej, gotowe żarcie w marketach, które może zrobić sam. Pasje, które może rozwijać sam albo z kolegami, bo kobiety nie mają takich pasji. Wiedzę, która jest szeroko dostępna w Internecie. Do tego nie ma w sobie zegaru biologicznego i związanej z nim potrzeby posiadania dpotomstwa. Żyje w świecie, w którym najchętniej nie szedłby spać, bo jego umysł chciałby tyle spróbować, tyle przeżyć, tyle zobaczyć i to wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Niestety za to wszystko musi zapłacić pewną cenę i jest nią niestety samotność. Żyje w świecie, w którym może zrobić wszystko sam, żyje obok ludzi, nie z ludźmi. Istnieje we własnej tzw. strefie komfortu i otaczający Go świat zapewnia mu tyle rozrywek i możliwości, że nie musi "wyjść do ludzi", zabiegać o względy kobiety, bo jest dobrze przecież tak jak jest. Jest samotny człowiekiem, ale świat, w którym się znajduje skutecznie zanieczula tą samotność oferując tak wiele przecież...

Biorąc teraz pod uwagę fakt, że natura jakoś balansuje narodziny płci męskich jak i żeńskich ludzi, więc jeśli istnieje taki mężczyzna j.w. to musi też zaistnieć pistacjowa, którą pan j.w. się po prostu nie zainteresuje, bo żyje w swoim świecie, więc i Ona będzie samotna.
No i niestety w tym miejscu dochodzę do momentu w którym okazuje się, że jednak kobiety mają gorzej w dzisiejszym świecie niż mężczyźni. Ja postrzegam kobiety jako istoty bardziej emocjonalne i przez to bogatsze wewnętrznie od mężczyzn...tutaj skończę na razie swoje luźne rozmyślenia, bo godzina późna.

To takie moje spojrzenie na dzisiejszy świat z szerszej perspektywy, nie wiem ile jest w tym racji, ale myślę, że co najmniej coś w tym jest. Mogę dokończyć, jeśli w ogóle któraś z Was to przeczyta i będzie chciała, abym dokończył smile

3

Odp: Coś o samotności.

Mareczku
Podpisuję się pod tym dwoma nogami i jedną ręką jako że mam coś do dodania. Oczywiście telekomunikacja jest komunikacją tele, wiec na odległość psuje wiec naturalne relacje emocjonalne, socjalne, bliskosci. Nie ma paczki kumpli którzy się znają i wszyscy lubią ale są rzesze znajomych spedzających czas na FB przy czym nienawidzą wiekszosci ze swoich znajomych, chca im tylko jak najbardziej zaimponować aby im zrobiło się żal. Przy czym z mojego otoczenia to dziewczyny są uzależnione od FB a nie chłopaki. Gry i pornografia to pewna namiastka świata do ktorego ciągnie mężczyzn. Jednak nie moge zgodzic się z tym ze do ludzi bardziej wychodzą kobiety, koledzy tez do siebie wypadają czesto a sytuacja w miejscach spotkan towarzyskich wskazuje jednoznacznie że to mężczyźni przychodzą tam częściej. Kobiety nie wiem czy mają gorzej. To zalezy od dziedziny w jakiej się patrzy, jednak to partnerka u ssaków wybiera czy do czegos dojdzie czy nie, ona jest decydująca, bo samcy przez testosteron są bardzo chętni do zalotów. Dobieranie sie w pary to raczej własnie wybór partnerki.


Pistacjowo.
Prawda, chocby gorzka zawsze będzie prawdą. O ile w związku liczy sie osobowosc partnerki i wygląd jest drugoplanowy, tyle jeśli chodzi o atrakcyjność i przyciąganie do siebie najważniejszy jest wygląd fizyczny. Nie wiem czy w książkach o samotności zalecają czytać książki o samotności żeby nie być samotnym, ale własnie chodzi o wyjście do ludzi. Jeśli chodzi o zaczepienie przez kogos obcego - wygląd. Szkoła praca - kombinacja osobowosci,wyglądu, statusu -zaleznie od osobnika.
Nie podałaś zbyt dużo informacji o sobie, jak kto ma Ci pomóc. Wiek? Powiem Ci tak, jest wielu facetów przyjaciół, którzy są mili, dobrzy, cudo do związku, jednak niezbyt pewni siebie i nie są prawdziwymi atrakcyjnymi samcami, jednak wybierając takiego nigdy o nim nie powiesz że myśli kroczem. To kobiety swoją własną naturą wybierają silnych samców, którzy swoimi cechami później je krzywdzą. Natura kobiet nie pozwala być im w związku z kimś atrakcyjnym - samcem alfa, który później jest mężusiem. Choć jest pewien mechanizm który ten fakt przybliza do realiów, obniżenie poziomu testosteronu u mężczyzn po ślubie/ w związku. Możesz zasięgnąć wiedzy na ten temat jeśli chcesz, jednak zauważ że wtedy mężczyzna się zmienia. Gdyby pozostał ten sam, albo bedzie słaby i nieatrakcyjny, bądź później niedobry w związku. Zaradność? Zaradność może przerażać mężczyzn, poza tym są to samcze cechy, obniżające atrakcyjność kobiet, do tego wyższe wymagania takiej kobiety, które nie pokrywają się z nią bo ona sama nie staje sie atrakcyjniejsza, jak również to że w odpowiednim wieku karierowiczki stawiają inne rzeczy na pierwszym miejscu niż życiowy partner. Uroda? Uroda nie jest problemem, to zaleta. Większość za nią poleci, niektórzy tylko będą to robili w zły sposób, co zaskutkuje przyjaźnią dziewczyny i miłością chłopaka. A prawdziwie światowej klasy uroda i niska samoocena jest tak rzadka, że nie ma sensu jej wspominac jako powód, bo jest to osobisty problem psychiczny jednostki - do wyleczenia. Chyba, że brak pewności siebie u przecietnych, ma to jakiś wpływ.
Skupiając się na powodach dla których faceci nie chcą kobiet na starcie. Są to najczęściej takie przyczyny jak; brak atrakcyjności fizycznej, niezadbanie, widać ubóstwo. Można mieć brak atrakcyjności wrodzony, co jest najgorszą opcją jednak taki katastrofalny zdarza się baardzo rzadko. Dużo częściej jest to np nadwaga, brak figury, ciało które sportu nie widziało, brak higieny to nawet pomijam, ale jakies żólte zęby, niezadbana dermatologicznie skóra, włosy jakieś brzydkie. Często też jakieś wyniesione z domu, co przykre, złe nawyki ubierania się, jakies zbytnie scnotliwienie. Do tego może byc to cnotliwe zachowanie, bądź jakies niekulturalne. Co do samotnosci to nie powinien miec na nia wplywu wygląd, wnioskuję wiec że jesli jestes samotna społecznie, to błąd, jakże trudny do zredukowania leży po Twojej stronie i jedyne co możesz zrobic zeby to zmienic to sobie to uświadomić, a nie mowić że świat jest zły jak niektore mówić lubią. Randki IMO wyszły jakoś z mody, nie znam ludzi osobiscie ktorzy umawialiby sie na randki, zawsze jakos inaczej to przebiega. Druga strona jest taka, że możesz nie miec okazji spotykac ludzi jeśli żyjesz w samotny sposób. Problem jest albo jakis fizyczny albo głęboki psychiczny, trudny do wychwycenia. Nie wolno użalać się nad sobą w otoczeniu, to nie czyni atrakcyjną. Może charakter jakoś należy zmienić. Trudno tak strzelać. A co do tych ksiązek i wizualizacji, one miały wpływ tylko na Twoją psychikę, jeśli tego nie wykorzystalas jakos w życiu, trudno oczekiwac efektów. Powiem Ci tak, na pewno obojętnie co by nie było pomoże rozwój osobisty, ksiązki o podrywie, nie o samotności. Zdobycie świetnej sylwetki, i jakaś dobra charakteryzacja i kosmetyka. Zapisz się na kurs tanca, może kogoś poznasz, przy okazji spędzanie czasu aktywnie. Pozdrawiam.

4

Odp: Coś o samotności.

Ale nie ma co się zamykać na świat i miłość tylko dlatego, że jeszcze nie poznało się tego jednego i wymarzonego królewicza. Czasem na miłość trzeba trochę poczekać, a zwykle przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego nigdy nie można tracić wiary!

5

Odp: Coś o samotności.

ja się zgadzam z tym co napisała mareczek.

6

Odp: Coś o samotności.

Mareczek

Fakt,nie myślałam o tym w ten sposób,ale rzeczywiscie.Sama łąpie się na tym że jadąc autobusem,zakładam słuchawki,albo czytam książkę.Świat wokół przestaje istnieć. Przestaje zwracać uwagę,na to co wokół mnie,dopóki nikt mnie nie zaczepi.
Myśle w kategoriach ja- mój świat,dom,moi przyjaciele,moje zdrowie,moje jedzenie.W świecie w ktorym wszystko jest na wyciągniecię reki,aby sie najeść nie musze sie trudzić.
Gratulacje- Świetne Spostrzeżenie! Koniecznie kontynuuj.


Vman.
To co napisałam wyżej to garść moich spostrzeżeń. Nie uważam świata za zły, a brak powodzenia odbieram na dzień dzisiejszy jako problem małej rangi. Snu z powiek mi nie spędza. Kiedyś to był faktycznie problem nad ktorym sie zastanawiałam,ale na dzień dzisiejszy,Jak  pisałam wyżej jest mi to obojętne.Brak to brak i nie wykazuje żadnej chęci zmiany,bo nie jest mi to do niczego potrzebne.Przyzwyczailam sie do samotności,rozumiem że moi przyjaciele zakładają powoli swoje rodziny i akceptuje to jako nieuchronna kolej rzeczy. Inwestuje w siebie,rozwijam sie zawodowo,dużo pracuje,studiuje,aktywnosc fizyczna nie jest mi obca.Wiem że kompetencje mi nie pomoga jeśli nie będe się dobrze prezentować.Wszkaże wygląd jest wizytówką.

WeselneZaplecze.
Ależ Nie zamknełam się na świat,ludzi i miłość.Zmieniłam priorytety. acz dziękuje za wypowiedz.;)

7

Odp: Coś o samotności.

Kontynuuję więc smile

Vman napisał/a:

Kobiety nie wiem czy mają gorzej. To zalezy od dziedziny w jakiej się patrzy, jednak to partnerka u ssaków wybiera czy do czegos dojdzie czy nie, ona jest decydująca, bo samcy przez testosteron są bardzo chętni do zalotów. Dobieranie sie w pary to raczej własnie wybór partnerki.

Masz rację, to kobiety wybierają, ale żeby móc wybrać kogokolwiek muszą pojawić się Ci chętni zalotnicy smile Przeczytałeś zapewne topic, więc wiesz, że pistacjowa nie ma nawet w kim wybierać. I to właśnie m. in. dlatego kobiety mają gorzej w dzisiejszym świecie. Mężczyzna zawsze może spróbować poszerzyć swoją strefę komfortu i podjąć zaloty, a nóż zostanie przez którąś wybrany. Kobieta praktycznie nie ma takiej możliwości, bo mężczyźni w zdecydowanej większości nie lubią być zdobywani i jeśli chcą istnieć w swoim świecie bez kobiet, to każda kobieta, która podejmie próbę zdobycia takiego mężczyzny raczej nie ma na to szans, bo mężczyźni wolą sami zdobywać (to zielone światło u kobiety tongue).
Do tego dochodzi instynkt macierzyński, który się pojawia i mówi kobiecie, że już jest gotowa na dziecko. Zegar biologiczny, który cyka i ma swój czas na stworzenie nowego życia. Uroda, która przemija z wiekiem.
Jak pisałem, postrzegam kobiety jako istoty bardzo emocjonalne, więc myślę, że dużo gorzej znoszą samotność niż mężczyźni. Tym bardziej, że są pod presją powyższych zagadnień. Także są wytrzymalsze od mężczyzn psychicznie, więc potrafią więcej znieść od nas. W związku z tym kobieta samotna niestety musi także przeżyć i znieść więcej negatywnych doznań i emocji.
Stąd też mój wniosek.

Chciałbym jeszcze rozwinąć jeden wątek, myślę, że również bardzo istotny w generowaniu samotności wśród ludzi. Jest nim brak pracy w naszym kraju. Co ciekawe jest to również spowodowane potężnym rozwojem technologicznym. Dzięki nowinkom technicznym żyjemy dłużej i ogólnie przybywa nas na całym świecie. Ułatwiają nam one także życie przez automatyzowanie wszystkiego, upraszczanie itd. Jednak ta automatyzacja wszystkiego odbiera ludziom pracę np. samoobsługowa stacja paliw - już nie trzeba człowieka, który będzie to paliwo nalewał do samochodów, automatycznie biura obsługi klienta w telefonach - już nie potrzeba kogoś, kto nam powie co i jak, tylko wybierając cyferki w tel dojdziemy do clue sprawy i ją rozwiążemy, koparka, którą obsłuży jeden człowiek, a kiedyś na taką koparkę przypadało kilku mężczyzn z łopatami i mieli oni pracę, już nie wspominając o takim wynalazku jak taśma produkcyjna w pełni zautomatyzowana. Więc jest nas coraz więcej, a pracy robi się coraz mniej. To powoduje, że żyjemy w jak ja to mówie śmiesznych czasach, bo tworzenie nowych miejsc pracy to naprawdę w dzisiejszych czasach już jest tworzenie i nic poza tym, bo zawsze można odstawić tą koparkę i zatrudnić kilku łopaciarzy tylko i wyłącznie po to, aby mieli pracę. Wszystko się oczywiście wyklaruje w przyszłości, kiedy to poziom techniki pójdzie jeszcze wyżej i ludzie po prostu dostaną socjale, bo taniej wyjdzie dać ludziom pieniądze niż tworzyć dla nich sztuczne miejsca pracy, które nie mają racji bytu z poziomu ekonomii.
No ale przyszłość zostawiam, skupię się na teraźniejszości.
Dla młodego mężczyzny, po studiach czy nie po studiach pracy za dużo nie ma raczej, no chyba, że w jakichś sieciówkach, nie będę wymieniał, chyba każdy wie o co chodzi. Niektórzy natomiast pracują non stop np. w jakichś korporacjach, gdzie śpią z telefonem przy uchu. Więc albo mamy bezrobotnych albo pracujących za grosze albo pracujących non stop albo tych, którzy wyjechali za pracą lub wyjeżdżają i pozostaje jakiś procent mężczyzn, którzy pracują ustawowe 8h i zarabiają przyzwoite pieniądze. No i to jest właśnie kolejny powód, dlaczego niektórzy mężczyźni wybierają samotność - po prostu nie stać ich na rodzinę, którą by chcieli mieć. Boją się, że w teraźniejszych realiach po prostu nie podołają, nie sprawdzą się jako głowa rodziny. Nie zapewnią godnego bytu w przyszłości swojej rodzinie. Nie zbudują domu, bo za co? Więc po co się męczyć? Lepiej złapać pierwszą lepszą pracę jaka się trafi (albo zostać na utrzymaniu pracujących rodziców), zamknąć się w swoim pokoju, z kompem, Internetem i tak sobie żyć samotnie, ale i bez większych presji. Mało jest takich 20 paro latków teraz w naszym kraju? Często są to wartościowi faceci, którzy nie potrafią odnaleźć się w tych "śmiesznych czasach", przez to poddają się zwyczajnie i chowają w swoich pokojach/mieszkaniach/domach. A niech taki osobnik trafi na kobietę zaradną, pewną siebie i z dobrą pracą - jego poczucie własnej męskości przy takiej kobiecie przestanie istnieć, co zaowocuje dynamiczną zmianą nóg w kierunku przeciwnym do tej kobiety smile
Oni nie staną się tymi zalotnikami, wśród których wolne, samotne kobiety będą mogły wybierać, nie będą wybierać, bo nie będzie w czym wybierać. To też powoduje, że kobiety często zaniżają swoje wymagania odnośnie potencjalnych partnerów lub nie zaniżają i po spotkaniu kilku takich ciekawych inaczej gości (tudzież nie spotkaniu żadnego) także się poddają, dochodząc do wniosku, że:

pistacjowa napisał/a:

Naprawde dobrzy faceci,są już zajęci.To logiczne.Wiekszość wartościowych dobrych facetów ma już swoje  drugie połówki,a na rynku zostały nieciekawe egzemplarze.

I koło się zamyka, a postęp technologiczny nas po prostu osamotnia.

W moim odczuciu życie przez to traci na wartości. Jest inne, ale czy lepsze - dla mnie nie. Rozwój jest czymś pięknym, ten technologiczny jak i rozwój człowieka jako jednostki, jednak co to wszystko jest warte jeśli ceną tego jest samotność? Jeśli nie ma z kim cieszyć się z tego rozwoju, dzielić radości i smutków dnia codziennego?  Przeżyć prawdziwą miłość, zrodzić z niej nowe życie. Żyć nie tylko dla siebie, ale także i dla kogoś - czyż nie takie życie ma w sobie najwięcej wartości?

8

Odp: Coś o samotności.

Witajcie!Dobrze ujmujecie to wszystko.
Fakt,ze samotność jest wszechobecna.Czy to wynika z lenistwa, roznych oczekiwań, lękow, gonitwy, nie moznosci trafienia na tę wlasnie osobe czy po prostu z braku potrzeby dzielenia sie z druga osobą swoim zyciem.Z drugiej strony samotność nie jest taka zła w gruncie rzeczy bo mozna sie zajac autorefleksja i wiekszym zrozumieniem siebie, poznawaniem siebie.
Dobrze jest dac szasowi czas(jak to pisze Wielokropek na forum)i rzeczywiscie nie wymuszac na sobie bycia z druga osoba bo tak naprawde ciezko znalezc jest osobe odpowiednia dla nas. 
p.s.Mareczek nie zastanawiales sie nad pisaniem artykułów do gazet? Dość obiektywnie i ciekawie piszesz Pozdrawiam was smile

9

Odp: Coś o samotności.

Mareczek - Co do samotności to się zgadzam z tym postępem technologicznym. On nas oddala, z prostych założeń psychologicznych. Po pierwsze, kontakt fizyczny wręcz wymusza rozmowę z osobą z którą mamy pozytywny kontakt, brak kontaktu odbierany jest jako negatywne odcięcie. W internecie, gdy kontakt ze wszystkimi jest na zawołanie istnieje jednak inna dynamika, piszesz lub dzwonisz gdy coś chcesz, zadzwonienie do kogoś żeby porozmawiac bez celu jest odbierane za dziwne. Oprócz tego nie ma połączenia emocjonalnego, bliskości fizycznej, mimiki, spojrzeń. Co więcej, brakuje też wspólnych tematów. Idąc gdzieś fizycznie z kolegą przechodzimy koło różnych ciekawych rzeczy, robimy ciekawe rzeczy, widzimy, słyszymy, planujemy. Jest co wspominać i o czym rozmawiać. W rozmowie internetowej jest czysta wymiana informacji, jest dobrym uzupełnieniem fizycznego kontaktu, ale tylko uzupełnieniem. Nie stwarza sama w sobie żadnych tematów, a tematy dotyczą życia w realu, nie można pisać o pisaniu.
Co do pracy, w Afryce robią wszystko ręcznie, w Japonii mechanicznie. Postęp jest dobry, po prostu w wypadku spółki, maszyna może zrobic za 10 i jeden ją steruje. 9ciu może robić inne rzeczy, np usługi, bądź konsumować dobra lub spędzać pasywnie czas. Praca jest zrobiona, żyje się wygodniej. To nie mechanizacja jest problemem. Problemem jest to, że mechanizacja nie pasuje do kapitalizmu, maszyna jest własnością jednego człowieka, do niego należy zarobek tej maszyny, np zarobek 100 ludzi. Natomiast reszta ludzi, dla których de facto ta maszyna produkuje, nie ma się za to jak odwdzięczyć, inaczej nie ma pięniędzy żeby za to zapłacić, jest kryzys, spowodowany dysproporcjami w podziale kapitału. Socjalizmu nikt nie chce, ale w świecie idealnie zmechanizowanym, tylko on zapewniłby równowagę. Rzeki spływając zawsze łączą się w jedną większą, tak też w kapitaliźmie. Powstaje jedna potężna korporacja, reszta ma dużo gorzej, bo jest 'zmuszana' przez arystokrację do kupowania luksusowych dóbr. Jak? Skoro nie mają na to pieniędzy? Kredytami! Arystokracja pożycza kasę robotnikom, aby tamci kupili ich produkty i się kręci. Kryzys taki jaki dzieje się na naszych oczach, przyjdzie tym prędzej im większe marże zabierają dla siebie kapitaliści. Nie ma samotności w wiosce, gdzie trzeba chodzić codziennie po wodę 5km i wspólnie polować. To się wszystko łączy, postęp sprawia że ludzie nie muszą wykonywać pewnych czynności sami, po to pracują, aby mogli przestać pracować, gdy już nie muszą, to siedzą sami w domach, obsługiwani przez maszyny, samowystarczalni, zautomatyzowani. Nie ma konieczności spotkania z innymi ludźmi, tutaj własnie wchodzi ten efekt, że niby kontakt jest, ale nie ma sposobu którzy łączyłby tych ludzi jakimiś wydarzeniami wspolnymi, do tego nie ma jak zapalić tego kontaktu, samo zagadanie do kogoś dawno niewidzianego, z którym nie ma się wspólnych obecnych tematów spala się w atmosferze, spali się raz, więcej nie zagadamy bo i po co. Czy kobiety mają gorzej bo nie mogą zacząć? Z szacunkowych danych wynika, ze 2/3 kontaktów zaczyna się sygnałami kobiety, sygnałami! Mężczyzna dopiero wtedy podchodzi, jako że już dostał zielone światło poniekąd, później już się to wszystko toczy. Kobiety mają nie podrywać, bo jeśli mężczyzna już ich nie chce, a mężczyzn nie trzeba przekonywać, to jej chciał nie będzie najpewniej. Mężczyzna co prawda ma możliwość ewolucji, jest to ciężka sprawa ale jest możliwa, głownie regulując swój status i osobowość. Jednak status to nie wartość stała którą się akceptuje lub nie, status jest jak miejsce we wyścigu. Jeśli każdy jeden podwyższy swoje zdolności w zdobywaniu statusu, proporcje zostaną takie jakie były, liczy się miejsce w stadzie. Nie ma tak, że jedni mają lepiej niż drudzy. Zazwyczaj pary dobierają się wg swej wartości, najpierw najatrakcyjniejsze, stosunkowo coraz mniej atrakcyjne, aż najmniej atrakcyjna para dobierze się na końcu. Jest to udowodnione, nie jest to mój osobisty wymysł czy obserwacja. Więc możnaby podzielić ludzi na punkty wg skali atrakcyjności, gdzie każda wartość znajdzie sobie partnera z podobną, bądz taką samą. Jednak jeśli mamy już na myśli konkretnego mężczyznę i konkretną kobietę, to w większości przypadków kobieta świadomie lub nie pokazuje to w pewien sposób mężczyźnie, a ten odpowiada za zaloty, które znów kobieta akceptuje lub nie, po akceptacji dominuje już samiec. Jeśli więc chodzi o ilość opcji kopulacji, jeśli można tak powiedzieć, decyduje atrakcyjność osobnika obu płci (przy czym atrakcyjność, oznacza wartość osobnika na miejsce partnera, nie tylko fizyczną), natomiast w konkretnym jednym przypadku to samica decyduje czy akceptuje zaloty samca czy je odrzuca. Szanująca się samica, odrzuca większość samców, jako że większość jest poniżej jej wartości, szanujący się samiec, inaczej - atrakcyjny samiec, ma duzo opcji które akceptuje, jego atrakcyjnośc wyznacza ilość samic które go akceptują. Jak to mówią dobry klucz który otwiera wiele zamków, a zły zamek który otwiera wiele kluczy. A co do samotności powodowanej przez postęp, bardzo trafne obserwacje, przez zrozumienie dynamiki można przeciwdziałać destrukcyjnym efektom jakimiś wymuszonymi antagonistycznymi aktami jak np. umówienie się na spotkanie i kontynuowanie spotkań regularnie. Sprawa emocjonalności, mężczyźni po prostu mają testosteron, hormon siły, parcia do przodu. Sprawa w związkach wygląda tak, kobiety zakochują się szybciej, mężczyźni wolniej, kobiety odkochują się szybciej, mężczyźni wolniej. Miłość mężczyzny jest bardziej stała, nie zmienia się jak flaga na wietrze jak u kobiet. Mężczyźni mają również skłonności do idealizowania kobiet, stąd cierpią bardziej po zdradach czy rozstaniach (tak! udowodnione, choć pewne trudne do przyjęcia nie?) Kobiety natomiast mają dużo większą chęć do okazywania uczuć, mężczyźni natomiast kochają nie mówiąc o tym codziennie, okazują to poprzez czyny, są mniej otwarci w tej kwestii. Co absolutnie nie świadczy, że kochają słabiej od kobiet, jest wręcz odwrotnie, ewolucyjnie musi być odwrotnie, ponieważ muszą się opiekować bezbronną kobietą w ciąży i potomstwem, kobieta natomiast zdaje się być bardziej skłonna okazywać uczucia, aby partner od niej i jej potomstwa nie odszedl, zostawiając ją bez wyżywienia i ochrony (nie dot. czasów nowożytnych, kto się spiera, nie wie na czym polega ewolucja, tj. wymieranie osobników nieprzystosowanych przez pokolenia). Mężczyźni są też bardziej skłonni do okazywania miłości przed pierwszym stosunkiem, tłumaczy się to tym, że mają naturalną chęć do zapłodnienia partnerki, jeśli możliwe jak największej ich ilości. Kobieta natomiast ma większe skłonności do okazywania uczuć po pierwszym stosunku, jako że zaakceptowała już partnera i teraz musi go przy sobie utrzymać (znów, antykoncepcja istnieje zbyt krotko, aby miec wpływ na ewolucję). Stąd u mężczyzn z natury samczych większe dążenie do wielu kobiet, a u kobiet dążenie do ślubów, jako przypieczętowanie związku i pewność że nie zostanie sama w czasie rozmnażania. Nie zgodzę się, że kobiety są bardziej wytrzymałe emocjonalnie od mężczyzn, mężczyzna jest dużo mniej podatny na strach, bo musi umieć bronić rodziny, nie rozpacza nad swoim losem, bo MUSI przeć do przodu; polować, walczyć, opiekować się słabszymi. To jak ktoś znosi samotność, tj głód hormonalny spowodowany przez niewypełnianie popędu do rozmnażania jest spowodowane tym kto większy popęd odczuwa, co do tego nie mam sprawdzonych danych mogę więc tylko spekulować, u kobiet na pewno jest to głod bardziej potomstwa, chęci posiadania rodziny, a u mężczyzn głod przesuwa się bardziej w stronę zapładniania samic. Tak to już jest. Kobiety więc bardziej tęsknią za relacją emocjonalną, a mężczyźni za fizyczną. Nie można powiedzieć że któraś ze stron znosi samotność gorzej, bo obie ją znoszą, tylko de facto w inny sposób, wynikający z różnych ról płci. Kobiety sukcesu mogą zakłócać relacje, nabierając samczych cech, nie jest to atrakcyjne dla mężczyzn, a z reguły takie kobiety mają większe wymagania niż szare myszki. Konflikt potencjału i oczekiwań = większa liczba samotnych kobiet - księżniczek.
No... Btw, fajnie zobaczyć, że chodzą po tym świecie jacyś filozofowie, chcący zrozumieć świat, a nie tylko banda bezinteresownych mrówek.
Pozdro smile

10

Odp: Coś o samotności.
pistacjowa napisał/a:

Mareczek

Fakt,nie myślałam o tym w ten sposób,ale rzeczywiscie.Sama łąpie się na tym że jadąc autobusem,zakładam słuchawki,albo czytam książkę.Świat wokół przestaje istnieć. Przestaje zwracać uwagę,na to co wokół mnie,dopóki nikt mnie nie zaczepi.
Myśle w kategoriach ja- mój świat,dom,moi przyjaciele,moje zdrowie,moje jedzenie.W świecie w ktorym wszystko jest na wyciągniecię reki,aby sie najeść nie musze sie trudzić.
Gratulacje- Świetne Spostrzeżenie! Koniecznie kontynuuj.


Vman.
To co napisałam wyżej to garść moich spostrzeżeń. Nie uważam świata za zły, a brak powodzenia odbieram na dzień dzisiejszy jako problem małej rangi. Snu z powiek mi nie spędza. Kiedyś to był faktycznie problem nad ktorym sie zastanawiałam,ale na dzień dzisiejszy,Jak  pisałam wyżej jest mi to obojętne.Brak to brak i nie wykazuje żadnej chęci zmiany,bo nie jest mi to do niczego potrzebne.Przyzwyczailam sie do samotności,rozumiem że moi przyjaciele zakładają powoli swoje rodziny i akceptuje to jako nieuchronna kolej rzeczy. Inwestuje w siebie,rozwijam sie zawodowo,dużo pracuje,studiuje,aktywnosc fizyczna nie jest mi obca.Wiem że kompetencje mi nie pomoga jeśli nie będe się dobrze prezentować.Wszkaże wygląd jest wizytówką.

WeselneZaplecze.
Ależ Nie zamknełam się na świat,ludzi i miłość.Zmieniłam priorytety. acz dziękuje za wypowiedz.;)

Bardzo słuszny post. Pozdrawiam:)))

11

Odp: Coś o samotności.

Mareczek w zupełności się z Tobą zgadzam ponieważ myślę podobnie.
Zauważyłam w sobie taką ewolucję: kiedyś żyłam bardzo blisko natury i chciałam dość szybko ustatkować się.
Kiedyś urządzanie w małym gronie potańcówek, ogniska czy wspólnych spotkań żeby pograć w karty było świetne.
I nagle zaczęła wkraczać technologia, pęd wiedzy, rozwój, rozwój i rozwój.
Brak czasu z mojej strony ze strony innych i telefon, sms-y, maile, FB.
I poddałam się procesowi ewolucji.
Kształciłam i kształcę się w kier zdrowotnych i czysto technicznym.
Zaczęłam sobie uświadamiać ,że bez względu na moje wewnętrzne "ja"
Muszę podążać z duchem czasu bo zginę!
Częściowo robię to dobrowolnie a częściowo bo tak trzeba.
Sama stwierdziłam ,że nie założę prędko rodziny bo mnie na nią nie stać czasowo, życiowo, finansowo sad
I tak stałam się niezależna, samowystarczalna, w pełni kontrolująca swoje życie.
I tak ciężko znaleźć dobrego partnera.
Trudno poznać normalnych ludzi.
Samotność mnie nie dołuje na razie widzę w niej plusy z kilkoma minusami.
Generalnie jestem w życiu szczęśliwa i radzę sobie  aczkolwiek jestem już sama 2'5 roku i brakuje mi partnera.
Brakuje mi kogoś kto napiję się herbaty, pójdzie na spacer, oglądnie film, zagramy w karty czy w jakąś fajną grę na kompie.
Jedyne z czym mam problem to z wyluzowaniem, zrzuceniem napięcia.
Mimo satysfakcjonującej pracy, rozwoju osobistego, aktywności fiz,małej ale konkretnej grupki znajomych, relaksu i radości z małych rzeczy...
najbardziej mnie uspokaja rozmowa w realu z fajnym chłopakiem smile

12

Odp: Coś o samotności.

"najbardziej mnie uspokaja rozmowa w realu z fajnym chłopakiem"

Bardzo dobre stwierdzenie - mnie również najbardziej relaksuje spotkanie się, przebywanie z kimś, robienie czegoś i rozmawianie na żywo.

Technologie czy nie - sami sobie rzucamy kłody pod nogi. Dawniej ludzie też ciężko pracowali przez większość dnia, ale jakoś potrafili znaleźć czas dla relaksu. Dzisiaj poddajemy się nałogom i dlatego nawet nie widzimy, że to wszystko zabiera nam cenny czas.

- muzyka - słuchawki na uszach, radio, odtwarzacze mp3, każda wolna chwila, podróż gdzieś i powrót - bez muzyki ani rusz, a ta muzyk nawet nas nie cieszy i nie relaksuje, to tylko i wyłącznie nałóg, sam wiem jak mi trudno było go odstawić
- telewizja, gry komputerowe - bez komentarza
- telefony i smsy - nie służą już do krótkich komunikatów czy rozmowy z kimś, kto mieszka bardzo daleko
- internet - największy morderca relacji międzyludzkich, do tego portale społecznościowe, nawet to forum mnie uzależniło

Mnie udało się ograniczyć do minimum wszystko poza internetem, chociaż staram się to zrobić. Na jakiś czas też odstawiłem całkiem ten internet i wiecie co? Czułem się strasznie samotnie, nie wiedziałem co ze sobą zrobić, siedziałem i gapiłem się przed siebie. Tak jakbym nie miał znajomych, nie miał z kim porozmawiać, nie miał gdzie się wyżyć. Uczucie głodu, że czegoś mi brakuje. Trochę się męczyłem, ale po jakimś czasie zauważyłem, że:

- mam masę czasu na różne rzeczy, takie jak regularne sprzątanie w domu, na rozmowy z innymi domownikami, na dbanie o kondycję, na spacery, na przeczytanie książki, na porządne odżywianie się, można wymieniać i wymieniać
- za późno chodziłem spać i za późno wstawałem rano, bo wydawało mi się, że nie jestem wieczorem zmęczony, a wczesnym rankiem bardzo - teraz nie mam problemu wstać o 6 rano, a zasypiać o 23, i taka ilość snu zupełnie mi wystarcza
- siedzenie przed komputerem, przy grach czy w internecie, słuchanie muzyki jak tylko się da, gromadzeni informacji i newsów z mediów, dzienników, wiadomości, jakieś durne reklamy, seriale, filmy - to nie relaks, to strasznie męczy organizm, powoduje wahania nastroju, człowiek żyje niepotrzebnymi emocjami przez to co usłyszał i zobaczył w mediach, na portalach internetowych, serwisach i tak dalej

Nie jest jeszcze do końca idealnie, ale widać efekty. Największy minus to taki, że nagle okazuje się, że z ogromnej liczby znajomych zostaje najwierniejsza garstka, która woli porozmawiać i spotkać się niż robić to za pomocą tekstu przez internecie. Drugi minus to ten, że trudno innych przekonać do UWOLNIENIA SIĘ od tego życia w klatce. Nie chodzi tutaj o porzucenie wszystkiego i życie na pustyni, ale o drastyczne ograniczenie.

13

Odp: Coś o samotności.

Austerlitz
Chyba każdy ma tak samo. Ludzie szukają w internecie kontaktu, jednak nie znajdują go w takiej formie jak powinni. Pisalem o tym wyżej. Chodzenie spać poźno właśnie jest najczesciej efektem uzaleznienia od sieci. Co do tego że innych trudno przekonać. Tych których ciężko przekonac widocznie nie muszą byc ani rozrywkowi, ani pełnosprytni. Z drugiej strony kontaktując się z inną osobą, prowadzącą taki tryb życia i odczuwającą to samo, najprawdopodobniej możemy liczyć się z aprobatą na spotkanie. Najsilniejsi są chyba tymi ogniwami zapalnymi, którzy wszystko umawiają. Powodują przy tym wyrwanie innych z tej klatki i są przy tym przywódcami w takiej prowadzonej grupie. A uzależnienie od facebooka to chyba najgorsze możliwe uzaleznienie od sieci. Gdy już szukasz kontaktu, z kazdym jest tylko cząstkowy z nikim pełny. Starasz się szukać tam więcej, wpadając jeszcze bardziej w to uzależnienie. Przyczynia się do tego apple'owska wizja 'superkontaktu' pokazywanego na reklamach. Te miniatury ze zdjęciami, kazdy piękny, umawianie się na spotkania co 5 minut, szczęśliwe wideorozmowy. Taki świat nie jest prawdziwy, ale jak widać potrafi przekonać do siebie.

14

Odp: Coś o samotności.

Facebook to jest tragedia naszych czasów. Patrzę, co w wolnych chwilach robi siostra, która chodzi do ostatniej klasy gimnazjum. Siedzi na FB, ma listę ponad stu osób online. Z kilkoma prowadzi bardzo długie i poważne rozmowy - tekstowe! Do tego przegląda wszystko, co ktoś napisał, jaki status ustawił, jakie zdjęcia dzisiaj wrzucił, jakie mądrości ze swojego życia wszystkim przekazuje. Plus przeglądanie kilku serwisów jak demotywatory i podobne. Koszmar. sad

"Najsilniejsi są chyba tymi ogniwami zapalnymi, którzy wszystko umawiają."

Świetne zdanie, ładnie to nazwałeś. Cały czas mam wrażenie, że jeżeli SAM nie ustawię spotkania ze znajomymi na których mi zależy, to oni mogliby mnie latami nie widzieć i nie słyszeć. A niestety, większość z nich wolny czas spędza przed monitorem. Często się dziwią, że ja rzuciłem granie w gry, a byłem wielkim graczem w dawnych latach. Patrzę na niektórych i są ciągle smutni, nieszczęśliwi. Nawet nie wiedzą o tym, że sami mogą swoje życie zmienić, tak jak ja chcę zmieniać. Są sprawy, na które oczywiście wpływu za dużego nie mam, albo żadnego. Niektórzy się dziwią, że ktoś z nimi chce porozmawiać tak po prostu, umówić się na herbatę w domu czy na mieście. Znam takich, którzy mi mówią - "jestem zaskoczony/zaskoczona, normalnie nikt nigdzie mnie nie wyciąga z domu, nikt nie rozmawia ze mną twarzą w twarz".

Dochodzę do kolejnego wniosku - życia nie można brać garściami, nie można się nim napchać - trzeba je smakować i szanować. Tak jak z alkoholem - co nie słyszę rozmów hałaśliwej młodzieży na mieście czy w komunikacji miejskiej, to jedynym celem jest weekend w postaci imprezy upijającej do nieprzytomności, a najlepiej z zaliczeniem dziewczyny/chłopaka. Jaki to wszystko może mieć smak, to trudno mi sobie wyobrazić.

15 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-03-08 19:59:27)

Odp: Coś o samotności.

Zgadzam się facebook jest straszny ale wiecie co ja też mam tam konto hmm (mimo że bardzo długo broniłam się przed tym)
Niestety jeżdżę na kursy liczne i właśnie poprzez ten portal utrzymuje kontakty z uczestnikami .
Na szczęście kontaktujemy się miedzy sobą w konkretnym problemie i nie obserwujemy swoich "fotek" czy "statusów" big_smile:D:D
Jakbym miała wybierać czasy w których bym chciała żyć to byłyby to lata 70'
Bardzo mi się podobała moda, imprezy w bloku (od mieszkania do mieszkania) i dancingi big_smile
I muszę przyznać ,że uwielbiam grać w karty i brakuje mi też fajnej ekipy do kart-to też bym chciała!
Teraz pozostaje mi robienie domowego DiScO !!

Austerlitz napisał/a:

Dochodzę do kolejnego wniosku - życia nie można brać garściami, nie można się nim napchać - trzeba je smakować i szanować. Tak jak z alkoholem ..

Umiar jest wspaniały niestety prawie nikt nie umie zachować umiaru w niczym.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Coś o samotności.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026