Mareczek - Co do samotności to się zgadzam z tym postępem technologicznym. On nas oddala, z prostych założeń psychologicznych. Po pierwsze, kontakt fizyczny wręcz wymusza rozmowę z osobą z którą mamy pozytywny kontakt, brak kontaktu odbierany jest jako negatywne odcięcie. W internecie, gdy kontakt ze wszystkimi jest na zawołanie istnieje jednak inna dynamika, piszesz lub dzwonisz gdy coś chcesz, zadzwonienie do kogoś żeby porozmawiac bez celu jest odbierane za dziwne. Oprócz tego nie ma połączenia emocjonalnego, bliskości fizycznej, mimiki, spojrzeń. Co więcej, brakuje też wspólnych tematów. Idąc gdzieś fizycznie z kolegą przechodzimy koło różnych ciekawych rzeczy, robimy ciekawe rzeczy, widzimy, słyszymy, planujemy. Jest co wspominać i o czym rozmawiać. W rozmowie internetowej jest czysta wymiana informacji, jest dobrym uzupełnieniem fizycznego kontaktu, ale tylko uzupełnieniem. Nie stwarza sama w sobie żadnych tematów, a tematy dotyczą życia w realu, nie można pisać o pisaniu.
Co do pracy, w Afryce robią wszystko ręcznie, w Japonii mechanicznie. Postęp jest dobry, po prostu w wypadku spółki, maszyna może zrobic za 10 i jeden ją steruje. 9ciu może robić inne rzeczy, np usługi, bądź konsumować dobra lub spędzać pasywnie czas. Praca jest zrobiona, żyje się wygodniej. To nie mechanizacja jest problemem. Problemem jest to, że mechanizacja nie pasuje do kapitalizmu, maszyna jest własnością jednego człowieka, do niego należy zarobek tej maszyny, np zarobek 100 ludzi. Natomiast reszta ludzi, dla których de facto ta maszyna produkuje, nie ma się za to jak odwdzięczyć, inaczej nie ma pięniędzy żeby za to zapłacić, jest kryzys, spowodowany dysproporcjami w podziale kapitału. Socjalizmu nikt nie chce, ale w świecie idealnie zmechanizowanym, tylko on zapewniłby równowagę. Rzeki spływając zawsze łączą się w jedną większą, tak też w kapitaliźmie. Powstaje jedna potężna korporacja, reszta ma dużo gorzej, bo jest 'zmuszana' przez arystokrację do kupowania luksusowych dóbr. Jak? Skoro nie mają na to pieniędzy? Kredytami! Arystokracja pożycza kasę robotnikom, aby tamci kupili ich produkty i się kręci. Kryzys taki jaki dzieje się na naszych oczach, przyjdzie tym prędzej im większe marże zabierają dla siebie kapitaliści. Nie ma samotności w wiosce, gdzie trzeba chodzić codziennie po wodę 5km i wspólnie polować. To się wszystko łączy, postęp sprawia że ludzie nie muszą wykonywać pewnych czynności sami, po to pracują, aby mogli przestać pracować, gdy już nie muszą, to siedzą sami w domach, obsługiwani przez maszyny, samowystarczalni, zautomatyzowani. Nie ma konieczności spotkania z innymi ludźmi, tutaj własnie wchodzi ten efekt, że niby kontakt jest, ale nie ma sposobu którzy łączyłby tych ludzi jakimiś wydarzeniami wspolnymi, do tego nie ma jak zapalić tego kontaktu, samo zagadanie do kogoś dawno niewidzianego, z którym nie ma się wspólnych obecnych tematów spala się w atmosferze, spali się raz, więcej nie zagadamy bo i po co. Czy kobiety mają gorzej bo nie mogą zacząć? Z szacunkowych danych wynika, ze 2/3 kontaktów zaczyna się sygnałami kobiety, sygnałami! Mężczyzna dopiero wtedy podchodzi, jako że już dostał zielone światło poniekąd, później już się to wszystko toczy. Kobiety mają nie podrywać, bo jeśli mężczyzna już ich nie chce, a mężczyzn nie trzeba przekonywać, to jej chciał nie będzie najpewniej. Mężczyzna co prawda ma możliwość ewolucji, jest to ciężka sprawa ale jest możliwa, głownie regulując swój status i osobowość. Jednak status to nie wartość stała którą się akceptuje lub nie, status jest jak miejsce we wyścigu. Jeśli każdy jeden podwyższy swoje zdolności w zdobywaniu statusu, proporcje zostaną takie jakie były, liczy się miejsce w stadzie. Nie ma tak, że jedni mają lepiej niż drudzy. Zazwyczaj pary dobierają się wg swej wartości, najpierw najatrakcyjniejsze, stosunkowo coraz mniej atrakcyjne, aż najmniej atrakcyjna para dobierze się na końcu. Jest to udowodnione, nie jest to mój osobisty wymysł czy obserwacja. Więc możnaby podzielić ludzi na punkty wg skali atrakcyjności, gdzie każda wartość znajdzie sobie partnera z podobną, bądz taką samą. Jednak jeśli mamy już na myśli konkretnego mężczyznę i konkretną kobietę, to w większości przypadków kobieta świadomie lub nie pokazuje to w pewien sposób mężczyźnie, a ten odpowiada za zaloty, które znów kobieta akceptuje lub nie, po akceptacji dominuje już samiec. Jeśli więc chodzi o ilość opcji kopulacji, jeśli można tak powiedzieć, decyduje atrakcyjność osobnika obu płci (przy czym atrakcyjność, oznacza wartość osobnika na miejsce partnera, nie tylko fizyczną), natomiast w konkretnym jednym przypadku to samica decyduje czy akceptuje zaloty samca czy je odrzuca. Szanująca się samica, odrzuca większość samców, jako że większość jest poniżej jej wartości, szanujący się samiec, inaczej - atrakcyjny samiec, ma duzo opcji które akceptuje, jego atrakcyjnośc wyznacza ilość samic które go akceptują. Jak to mówią dobry klucz który otwiera wiele zamków, a zły zamek który otwiera wiele kluczy. A co do samotności powodowanej przez postęp, bardzo trafne obserwacje, przez zrozumienie dynamiki można przeciwdziałać destrukcyjnym efektom jakimiś wymuszonymi antagonistycznymi aktami jak np. umówienie się na spotkanie i kontynuowanie spotkań regularnie. Sprawa emocjonalności, mężczyźni po prostu mają testosteron, hormon siły, parcia do przodu. Sprawa w związkach wygląda tak, kobiety zakochują się szybciej, mężczyźni wolniej, kobiety odkochują się szybciej, mężczyźni wolniej. Miłość mężczyzny jest bardziej stała, nie zmienia się jak flaga na wietrze jak u kobiet. Mężczyźni mają również skłonności do idealizowania kobiet, stąd cierpią bardziej po zdradach czy rozstaniach (tak! udowodnione, choć pewne trudne do przyjęcia nie?) Kobiety natomiast mają dużo większą chęć do okazywania uczuć, mężczyźni natomiast kochają nie mówiąc o tym codziennie, okazują to poprzez czyny, są mniej otwarci w tej kwestii. Co absolutnie nie świadczy, że kochają słabiej od kobiet, jest wręcz odwrotnie, ewolucyjnie musi być odwrotnie, ponieważ muszą się opiekować bezbronną kobietą w ciąży i potomstwem, kobieta natomiast zdaje się być bardziej skłonna okazywać uczucia, aby partner od niej i jej potomstwa nie odszedl, zostawiając ją bez wyżywienia i ochrony (nie dot. czasów nowożytnych, kto się spiera, nie wie na czym polega ewolucja, tj. wymieranie osobników nieprzystosowanych przez pokolenia). Mężczyźni są też bardziej skłonni do okazywania miłości przed pierwszym stosunkiem, tłumaczy się to tym, że mają naturalną chęć do zapłodnienia partnerki, jeśli możliwe jak największej ich ilości. Kobieta natomiast ma większe skłonności do okazywania uczuć po pierwszym stosunku, jako że zaakceptowała już partnera i teraz musi go przy sobie utrzymać (znów, antykoncepcja istnieje zbyt krotko, aby miec wpływ na ewolucję). Stąd u mężczyzn z natury samczych większe dążenie do wielu kobiet, a u kobiet dążenie do ślubów, jako przypieczętowanie związku i pewność że nie zostanie sama w czasie rozmnażania. Nie zgodzę się, że kobiety są bardziej wytrzymałe emocjonalnie od mężczyzn, mężczyzna jest dużo mniej podatny na strach, bo musi umieć bronić rodziny, nie rozpacza nad swoim losem, bo MUSI przeć do przodu; polować, walczyć, opiekować się słabszymi. To jak ktoś znosi samotność, tj głód hormonalny spowodowany przez niewypełnianie popędu do rozmnażania jest spowodowane tym kto większy popęd odczuwa, co do tego nie mam sprawdzonych danych mogę więc tylko spekulować, u kobiet na pewno jest to głod bardziej potomstwa, chęci posiadania rodziny, a u mężczyzn głod przesuwa się bardziej w stronę zapładniania samic. Tak to już jest. Kobiety więc bardziej tęsknią za relacją emocjonalną, a mężczyźni za fizyczną. Nie można powiedzieć że któraś ze stron znosi samotność gorzej, bo obie ją znoszą, tylko de facto w inny sposób, wynikający z różnych ról płci. Kobiety sukcesu mogą zakłócać relacje, nabierając samczych cech, nie jest to atrakcyjne dla mężczyzn, a z reguły takie kobiety mają większe wymagania niż szare myszki. Konflikt potencjału i oczekiwań = większa liczba samotnych kobiet - księżniczek.
No... Btw, fajnie zobaczyć, że chodzą po tym świecie jacyś filozofowie, chcący zrozumieć świat, a nie tylko banda bezinteresownych mrówek.
Pozdro 