Witam! Pomóżcie mi proszę, bo już nie mam sił... Mam 21 lat. W październiku zaczęłam studia. Mieszkam razem z koleżanką. Z natury jestem bardzo nieśmiała, więc trudno mi było zaaklimatyzować się w nowym otoczeniu. I taka zdołowana pierwszego dnia, w przerwie między zajęciami, poszłam zrobić zakupy. Miałam kupić jakieś mięso, i gdy zmierzałam tak w odpowiednią stronę, jakiś chłopak powiedział do mnie: " dzień dobry"... Z grzeczności mu odpowiedziałam i poszłam dalej, żeby poszukać mięso. Idąc tak, czułam że chłopak ten na mnie patrzy... Nie wiem czemu, wstydziłam się wybierać przy nim mięso, więc po postu ominęłam je... Nagle znowu słyszę jego głos, zapytał mnie dlaczego jestem smutna. No i tak zaczęliśmy sobie rozmawiać. Przeważnie on o coś pytał, ja tylko odpowiadałam. On prowadził wózek z zakupami, ja nawet nie miałam koszyka... Szłam wolno koło niego. Rozmawialiśmy o studiach, okazało się że też studiuje ale na innej uczelni. Jest starszy o 3 lata. Ja nigdy nie miałam chłopaka, nie to że nie miałam okazji, ale zawsze się bałam... Przed spotkaniami strasznie się denerwowałam, nie wiedziałam co mówić, o czym rozmawiać. A w tym sklepie chłopak ten poprosił mnie o jakiś kontakt, więc pomyślałam że co mi szkodzi znowu spróbować i podałam mu numer komórki. Potem się pożegnaliśmy i (bez żadnych zakupów!!!) wyszłam ze sklepu. Po tygodniu się do mnie odezwał, no i umówiliśmy się. Przyszedł po mnie wieczorem, po moich wykładach. Poszliśmy sobie do galerii, zaproponował mi coś do jedzenia, ale wzięłam tylko herbatę, bo wstydziłam się przy nim jeść. W sumie pić herbatę też... No ale wypiłam i mieliśmy wracać. Wziął mnie za rękę i tak szliśmy. Było fajnie. No i tak spotkaliśmy się kilka razy, zaczęło się robić poważniej. On wiedział, że jestem nieśmiała i nie przeszkadzało mu to. Kilka razy chciał mnie pocałować, ale bałam się, bo nigdy się nie całowałam, więc zawsze odmawiałam. Pytał mnie dlaczego, ale wstydziłam się mu powiedzieć... Na szczęście traktował to ze śmiechem. Pewnego dnia, gdy znowu chciał mnie pocałować, postanowiłam sobie, że mu powiem, bo ile razy można tak odmawiać, tym bardziej że bardzo go lubiłam. On znowu zapytał mnie dlaczego nie chcę, powiedziałam mu, że następnym razem ( chodziło mi o to, że mu powiem ). Później umówiliśmy się wstępnie na spotkanie. Zapytał mnie gdzie. Ja wolałam na mieście, bo mam małe mieszkanie, jeden pokój, i wstydziłam się go zaprosić. Ale on napisał, żebyśmy poszli do niego, bo było strasznie zimno. Zgodziłam się, i wstępnie się umówiliśmy na jakiś dzień, ale nie ustaliliśmy godziny. Później okazało się, że jednak u niego współlokatorka robi imprezę, więc postanowiłam że jednak zaproszę go do siebie. Posprzątałam całe mieszkanie, koleżanka wyszła z chłopakiem. Czekałam do wieczora, ale nic nie pisał, nawet nie pytał o godzinę... Ponieważ było już trochę późno, to napisałam, że chyba już dzisiaj się nie spotkamy. Nie odpisał mi. Po kilku dniach napisałam do niego co się stało że nie przyszedł. On napisał, że sama napisałam, że już nie mieliśmy się spotkać tamtego dnia. I po tym smsie przestał całkowicie się odzywać. Ja zdążyłam się do niego przywiązać. Miałam strasznego doła, ale w końcu po długim czasie jakoś wszystko ogarnęłam. Po kilki miesiącach, czyli kilka dni temu, nagle napisał do mnie smsa. Czy chciałabym się kiedyś jeszcze z nim spotkać, czy jestem aż tak zrażona, że już nie. Gdy dostałam tego smsa, to się ucieszyłam. Bo i tak ciągle o nim myślałam. Odpisałam mu, że biorąc pod uwagę fakt, że jednak sobie o mnie przypomniał, możemy się kiedyś spotkać. Napisał mi że to nie tak, że mi wszystko wytłumaczy jak się spotkamy. Później zaczęliśmy trochę smsować. Umówiliśmy się że spotkamy się w weekend. WW czwartek rano napisał mi smsa. Ja mu odpisałam, on znowu do mnie napisał. Że chciałby, żeby nam wyszło. Że wie, że jestem nie śmiała itp. Miły sms, ale mnie trochę przestraszył. Później poszłam na zajęcia. Nie odpisywałam mu już na to. Zaczął się weekend, więc napisałam do niego kiedy się spotykamy. Minęła godzina a on nic, więc napisałam że jeśli w ogóle chce i nie zmienił zdania. Znowu nic nie odpisał. Minęła kolejna godzina i nie wiem co robić. Nie chcę znowu przeżywać rozstania. Za dużo czasu poprzednio na to straciłam. Nie wiem co teraz zrobić. Doradźcie mi, proszę!!!
Podobne tematy
Jakos tego nie widze szczerze mowiac... Moze nie spodobalas sie chlopakowi az tak bardzo, zeby przetrwal to twoje ciagle odmawianie i wymigiwanie sie od wszystkiego.
Przestan sie zachowywac jakbys sie wtydzila tego, ze w ogole oddychasz. Dlaczego w ogole nie chcialas go zaprosic do siebie? Mieszkasz jak mieszkasz, nie ma sie czego wstydzic.
Przestan byc taka "dzika".
Mowisz, ze nie chcesz kolejnego rozstania, to chyba mozna powiedziec jesli byliscie w zwiazku, wy jednak nigdy nie byliscie razem.
Powinnas sobie z nim dac spokoj moim zdaniem.
3 2012-03-03 19:39:09 Ostatnio edytowany przez Austerlitz (2012-03-03 19:47:17)
Raczej spodobała mu się, tylko że chłopak pewnie nie chce nic na siłę i nie chce się narzucać, skoro koleżanka jest taka oporna i niezdecydowana.
Nieśmiałe, delikatne i skryte dziewczyny są bardzo interesujące, ale jak długo nie są zdecydowane i nie zaczną być "w swojej skórze" oraz same nie zaczną zabiegać o to, żeby coś się dalej rozwijało, to niestety - nic nie wyjdzie. To nie jest tak, że facetowi nagle się odwidzi i przestanie zależeć. Ale całe życie starał się nie będzie, a bajki o "księciach czekających latami pod wieżą" niech pozostaną bajkami.
Droga koleżanko - jak nigdy nie spróbujesz się związać wyłącznie ze strachu, to tego strachu nie pokonasz. Nie zakładaj z góry, że to będzie jakaś porażka. ![]()
Jak dla mnie dziwne zachowanie tego chłopaka. Ale zastanów się czy takie "wymigiwanie się" i pokrętne tłumaczenie to nie jest zwykły pretekst. Przez takie jego gierki popadasz w poczucie winy...a to nie jest tak. Z resztą, ponoć jesli facetowi naprawdę zalezy, to poruszy niebo i ziemię,żebyscie byli razem... Tylko Ty sama musisz wykazać odrobinę więcej zainteresowania:)