Witam.
Moja kobieta rzadko ma ochotę na seks. Góra dwa, może trzy razy w miesiącu. W dzień ona dużo pracuje, w nocy śpi? Ja mógłbym się kochać dwa razy dziennie. Może jakaś mała podpowiedź jak to zmienić?
Podobne tematy
szaman, a bierze tabletki hormonalne? jeśli tak, to podpowiedź przyczyny....
Nie bierze żadnych leków. Pracuje ok 12 godzin na dobę i jestem w stanie to zrozumieć. Trudno to jednak pojąć w czasie weekendów, czy urlopu...
Zawsze miała tak małe potrzeby czy coś się zmieniło w ostatnim czasie?
Może rzeczywiście zmęczona jest ...
Jeśli tyle pracuje to jestem w stanie zrozumieć. Sama po 9-10h padam na ryj i naprawdę mi się nie chce seksu. W sensie ochotę mam, ale jak pomyślę, że mam się jeszcze przez te pół godziny ruszać jakkolwiek to już mi się odechciewa
A ona pewnie w weekend woli odpocząć, a nie fundować sobie dodatkowy wysiłek fizyczny. Zresztą w jej przypadku seks raz w tygodniu byłby właśnie w okresie weekendowym, kiedy ma czas i siłę na seks, więc to chyba nawet logiczne, że uprawia go 2-3 razy w miesiącu. Smutne, ale niestety prawdziwe. Co z tego, że ma się ochotę, jak oczy się same zamykają i ciało odmawia posłuszeństwa? Zresztą zapytaj ją, to otrzymasz odpowiedź, ale obstawiam, że jest zwyczajnie cholernie zmęczona.
6 2012-03-01 21:10:26 Ostatnio edytowany przez szaman (2012-03-01 21:28:39)
Zawsze miała tak małe potrzeby czy coś się zmieniło w ostatnim czasie?
Może rzeczywiście zmęczona jest ...
Problem w tym, że nie. Też pracuję nie mało. Praktycznie widzimy się wieczorami, ale zawsze mam ochotę na przytulić Kasię poczuć jej bliskość i ciepło.
faceci mają inaczej;) żeby sie odprężyć , potrzebują seksu. kobiety żeby uprawiać seks, potrzebują odpreżenia;)
Jeśli tyle pracuje to jestem w stanie zrozumieć. Sama po 9-10h padam na ryj i naprawdę mi się nie chce seksu. W sensie ochotę mam, ale jak pomyślę, że mam się jeszcze przez te pół godziny ruszać jakkolwiek to już mi się odechciewa
A ona pewnie w weekend woli odpocząć, a nie fundować sobie dodatkowy wysiłek fizyczny. Zresztą w jej przypadku seks raz w tygodniu byłby właśnie w okresie weekendowym, kiedy ma czas i siłę na seks, więc to chyba nawet logiczne, że uprawia go 2-3 razy w miesiącu. Smutne, ale niestety prawdziwe. Co z tego, że ma się ochotę, jak oczy się same zamykają i ciało odmawia posłuszeństwa? Zresztą zapytaj ją, to otrzymasz odpowiedź, ale obstawiam, że jest zwyczajnie cholernie zmęczona.
Mówi właśnie tak samo. Rozumiem to, ale jesteśmy już razem 12 lat. Czuję, że to nie jedyny powód.
Szaman, ale potrzeby ludzi również jesli chodzi o seks, zmieniają się. To, ze na początku była napalona jak kotka w marcu, nie znaczy że tak będzie do śmierci.....
To prawda. Ale żeby aż tak? Nie podejrzewam, że ma kogoś, choćby z braku czasu.
pewnie, że aż tak!! libido u kobiet jest całkowicie uzależnione od poziomu hormonów, a one z kolei są bardzo czułe. nie dziw się więc. ile razy kobieta ma ochote, a wystarczy np. twoja dłuższa rozmowa przez tel. z kimś i nagle cały nastrój pryska? ....to jest właśnie to...
A jak układa się poza seksem, znajdujecie czas na bliskość, rozmowę? Adorujesz jej, pokazujesz miłość? Może między Wami też coś się popsuło, wiele lat bycia razem często robi swoje.. no i to, że długi czas pracy.. to też oddala ludzi.. albo zmęczenie.. wtedy człowiek może się wypalić.
Rzadko to mi się zdarza, niemniej zdarza. Po całym dniu niewidzenia się, marzę tylko o jej bliskości. Staram się więc w miarę możliwości "izolować" się od świata, kiedy jesteśmy razem.
No widzisz, rzadko. Ja rozumiem, że Ty potrzebujesz tej bliskości, chcesz kochać się ze swoją kobietą, stęskniłeś się, ale można ona na ten moment potrzebuje czegoś innego? Może najpierw np chciałaby pogadać, bo miała ciężki dzień, a to że miziasz się do niej odbiera jako irytujące w tej chwili. Bo właśnie kobiety często tak mają, są zmęczone, to nie od razu jest jakaś chęć na igraszki. Dlatego wysil się na jakąś bliskość, może przygotuj coś romantycznego?
Myślę, że będzie zadowolona
.
Witam.
Moja kobieta rzadko ma ochotę na seks. Góra dwa, może trzy razy w miesiącu. W dzień ona dużo pracuje, w nocy śpi? Ja mógłbym się kochać dwa razy dziennie. Może jakaś mała podpowiedź jak to zmienić?
Cześć. Wierzę, że mógłbyś kochać 2 razy dziennie.
Kwestia która mnie interesuje, to ta, że ona ma rzadko chęć...
Lubię prostolinijnie i szczerze napisać. To tak też napiszę.
Nieprawdą jest, że kobiety nie lubią seksu, że chcą go rzadziej niż facet, że libido mniejsze. Jest wręcz odwrotnie. Kobiety uwielbiają dobry seks, uwielbiają się przytulać, lubią bardzo dwuznaczne rozmowy, flirt ze szczyptą erotyzmu, czy nieskrępowane rozmowy o seksie, lubią "świńskie" smsy, słówka, podnieca je więcej rzeczy, są bardziej erotyczne niż my.
Czemu więc twoja nie chce?
Wszystko jest w jej głowie, psychice. Myślę, że znacie troszkę, zaciekawienie, zauroczenie minęło, został schemat. Schematy nudzą kobiety. Tak jak i faceci, którzy nie dostarczają im nowości co jakiś czas. Zobacz - one co rusz coś by kupowały, ciągle obmyślają, co by tu zmienić czy to mieszkaniu, czy to związku. Ona pod wzg psychicznym nie chce seksu, fizycznym chce, ale psychika ważniejsza. Uznała za sztampowego, bez nici nowości człowieka, tracisz na znaczeniu, nie imponujesz jak kiedyś, gdy uzna seks za konieczność, bo nie niesie jej odpowiedniej dozy emocjii i podniecenia, to unika, nawet może ją boleć seks.
Co zrobić?
Poświęć troszkę czasu, by pokazać w innym świetle niż dotąd. Zrób niespodzianki. Przykładowo - zaproś do hotelu, wcześniej miła kolacja. Zjecie sobie kolację, potem idziecie do pokoju, winko, herbata, cokolwiek lubi. Przychodzi godzina snu - ona myśli - pewnie będzie chciał seksu i już ma negatywny stosunek - więc zaskocz ją, powiedz dobranoc i idź do innego pokoju. Będzie wiele myślała, czemu tak zrobiłeś, a ty tylko zyskasz. Różnie można działać, ale tak by totalnie zaskoczyć, by było jak się poznawaliście. Ona pokochała tym kim byłeś kiedyś i to ma w głowie.
Pozdrawiam.
Ależ Truskaweczko, mówiąc o bliskości nie mam na myśli tylko mizania się. Nasze rozmowy nie kończą się na uprzejmościach typu "jak minął dzień" Dużo rozmawiamy o wszystkim. Może za dużo rozmawiamy a zbyt mało robimy..? ![]()
Ależ Truskaweczko, mówiąc o bliskości nie mam na myśli tylko mizania się. Nasze rozmowy nie kończą się na uprzejmościach typu "jak minął dzień" Dużo rozmawiamy o wszystkim. Może za dużo rozmawiamy a zbyt mało robimy..?
Może też ? Może tez jak napisał Remi do Waszego seksu wkradło się nieco rutyny.. i może.. Ty tego nie dostrzegasz, ale np ona tak? No nie wiadomo, zrobienie jakiejś super kolacji, flirt, może winko byłoby wg mnie super, warto spróbować.
szaman napisał/a:Witam.
Moja kobieta rzadko ma ochotę na seks. Góra dwa, może trzy razy w miesiącu. W dzień ona dużo pracuje, w nocy śpi? Ja mógłbym się kochać dwa razy dziennie. Może jakaś mała podpowiedź jak to zmienić?Cześć. Wierzę, że mógłbyś kochać 2 razy dziennie.
Kwestia która mnie interesuje, to ta, że ona ma rzadko chęć...
Lubię prostolinijnie i szczerze napisać. To tak też napiszę.Nieprawdą jest, że kobiety nie lubią seksu, że chcą go rzadziej niż facet, że libido mniejsze. Jest wręcz odwrotnie. Kobiety uwielbiają dobry seks, uwielbiają się przytulać, lubią bardzo dwuznaczne rozmowy, flirt ze szczyptą erotyzmu, czy nieskrępowane rozmowy o seksie, lubią "świńskie" smsy, słówka, podnieca je więcej rzeczy, są bardziej erotyczne niż my.
Czemu więc twoja nie chce?
Wszystko jest w jej głowie, psychice. Myślę, że znacie troszkę, zaciekawienie, zauroczenie minęło, został schemat. Schematy nudzą kobiety. Tak jak i faceci, którzy nie dostarczają im nowości co jakiś czas. Zobacz - one co rusz coś by kupowały, ciągle obmyślają, co by tu zmienić czy to mieszkaniu, czy to związku. Ona pod wzg psychicznym nie chce seksu, fizycznym chce, ale psychika ważniejsza. Uznała za sztampowego, bez nici nowości człowieka, tracisz na znaczeniu, nie imponujesz jak kiedyś, gdy uzna seks za konieczność, bo nie niesie jej odpowiedniej dozy emocjii i podniecenia, to unika, nawet może ją boleć seks.
Co zrobić?
Poświęć troszkę czasu, by pokazać w innym świetle niż dotąd. Zrób niespodzianki. Przykładowo - zaproś do hotelu, wcześniej miła kolacja. Zjecie sobie kolację, potem idziecie do pokoju, winko, herbata, cokolwiek lubi. Przychodzi godzina snu - ona myśli - pewnie będzie chciał seksu i już ma negatywny stosunek - więc zaskocz ją, powiedz dobranoc i idź do innego pokoju. Będzie wiele myślała, czemu tak zrobiłeś, a ty tylko zyskasz. Różnie można działać, ale tak by totalnie zaskoczyć, by było jak się poznawaliście. Ona pokochała tym kim byłeś kiedyś i to ma w głowie.
Pozdrawiam.
Wszystko to prawda. Zapewniam, że stać mnie na dużo bardziej zwariowane pomysły niż kolacja, czy motel. Sprawa się rozbija o to, że moja kobieta ciągle jest zmęczona, jak mówiłem nawet w weekendy nie stać jej na chwilę zapomnienia.
Kalcja przy świecach z lampką wina to działa. To jednak trochę mało. Jak jeszcze można urozmaicić taki wieczór? Może jakieś "efekty specjalnie" typu kadzidełka, jakieś afrodyzjaki?
ale jesli kobita jest zmęczona to jej zadne kadzidełka nie pomogą ![]()
Tutaj masz rację Catwoman [prościej byłoby Kocico:) ] Nic na siłę. Nie wyobrażam sobie, aby po 12 godz pracy ciągnąć kogoś za uszy na romantyczną kolację. Czasem jednak zastanawiam się, czy nie powinienem pojechać z nią do lasu i "wziąć" ją w aucie?
Remi napisał/a:szaman napisał/a:Witam.
Moja kobieta rzadko ma ochotę na seks. Góra dwa, może trzy razy w miesiącu. W dzień ona dużo pracuje, w nocy śpi? Ja mógłbym się kochać dwa razy dziennie. Może jakaś mała podpowiedź jak to zmienić?Cześć. Wierzę, że mógłbyś kochać 2 razy dziennie.
Kwestia która mnie interesuje, to ta, że ona ma rzadko chęć...
Lubię prostolinijnie i szczerze napisać. To tak też napiszę.Nieprawdą jest, że kobiety nie lubią seksu, że chcą go rzadziej niż facet, że libido mniejsze. Jest wręcz odwrotnie. Kobiety uwielbiają dobry seks, uwielbiają się przytulać, lubią bardzo dwuznaczne rozmowy, flirt ze szczyptą erotyzmu, czy nieskrępowane rozmowy o seksie, lubią "świńskie" smsy, słówka, podnieca je więcej rzeczy, są bardziej erotyczne niż my.
Czemu więc twoja nie chce?
Wszystko jest w jej głowie, psychice. Myślę, że znacie troszkę, zaciekawienie, zauroczenie minęło, został schemat. Schematy nudzą kobiety. Tak jak i faceci, którzy nie dostarczają im nowości co jakiś czas. Zobacz - one co rusz coś by kupowały, ciągle obmyślają, co by tu zmienić czy to mieszkaniu, czy to związku. Ona pod wzg psychicznym nie chce seksu, fizycznym chce, ale psychika ważniejsza. Uznała za sztampowego, bez nici nowości człowieka, tracisz na znaczeniu, nie imponujesz jak kiedyś, gdy uzna seks za konieczność, bo nie niesie jej odpowiedniej dozy emocjii i podniecenia, to unika, nawet może ją boleć seks.
Co zrobić?
Poświęć troszkę czasu, by pokazać w innym świetle niż dotąd. Zrób niespodzianki. Przykładowo - zaproś do hotelu, wcześniej miła kolacja. Zjecie sobie kolację, potem idziecie do pokoju, winko, herbata, cokolwiek lubi. Przychodzi godzina snu - ona myśli - pewnie będzie chciał seksu i już ma negatywny stosunek - więc zaskocz ją, powiedz dobranoc i idź do innego pokoju. Będzie wiele myślała, czemu tak zrobiłeś, a ty tylko zyskasz. Różnie można działać, ale tak by totalnie zaskoczyć, by było jak się poznawaliście. Ona pokochała tym kim byłeś kiedyś i to ma w głowie.
Pozdrawiam.Wszystko to prawda. Zapewniam, że stać mnie na dużo bardziej zwariowane pomysły niż kolacja, czy motel. Sprawa się rozbija o to, że moja kobieta ciągle jest zmęczona, jak mówiłem nawet w weekendy nie stać jej na chwilę zapomnienia.
Oj stać, nawet po 12 godzinach pracy, nawet jak się obudzi o 3 w nocy a będziesz majstrował języczkiem sam wiesz gdzie, nawet jak ooooookropnie zmęczona i nic nie chce, to zawsze się zachce. A co ona robi w niedzielę, że zmęczona taka?
Szaman,
rozmowa o Twojej żonie, jedynie na podstawie informacji, którymi dysponujesz Ty, jest bardzo trudna - a znalezienie przyczyn spadku jej libido wręcz niemożliwe. Na pobudliwość seksualną ma wpływ nie tylko styl życia, ale też sfera emocjonalna, dotychczasowa biografia seksualna, do której wgląd ma jedynie Twoja małżonka. Często istotne są również zmiany fizjologiczne, stan zdrowia, które może wymagać badań lekarskich, a na pewno szczegółowego wywiadu z samą kobietą.
Nie wspominasz, jaki stosunek do osłabienia Waszego życia intymnego, ma Twoja żona. Czy jest to dla niej kłopotliwe? Czy chciałaby częściej mieć ochotę na seks? Czy wkłada jakiś wysiłek, starania w zmianę tej sytuacji? Czy może całkowicie akceptuje zmianę swoich potrzeb i, gdybyś Ty nie podejmował tematu, dla niej samej nie byłby on istotny?
Jeśli z jej strony pojawia się poczucie dyskomfortu, smutku, zdziwienia, niepokoju, spowodowane spadkiem potrzeb seksualnych - warto, aby to ona sama pojawiła się na forum lub w gabinecie seksuologa.
Zdaję sobie sprawę, że moje spojrzenie i odczucia są subiektywne. Powiem więc, że odnoszę wrażenie, że pogodziła się z tym, stwarza wrażenie, że nic się właściwie nie dzieje. Nie sądzę więc, aby zechciała tutaj się pojawić. Przyznaję, ze piszę tutaj w tajemnicy przed nią.
"Kobieta jest jak ocean. Raz spokojna, niczym nieobecna, innym razem wzburzona pełna niespodzianek". Popracuj nad tym, aby a domu miała jak najmniej stresów, okaż jej ciepło i bezinteresowne zainteresowanie. Z czasem obejrzyjcie może jakiś pikantny film, może sięgnijcie też po afrodyzjaki.
Pięknie powiedziane. Kobieta jak ocean. Mężczyźni chyba wolą te chwile, kiedy ta toń jest pozytywnie wzburzona.:)
Co wolą mężczyźnie to my wiemy. Wy faceci nie zawsze wiecie czego nam trzeba. Musisz szukać, próbować i poznawać. Miłość to ciągłe poznawanie.
Drogie Panie. Życzę, by każde Wasze marzenie się spełniło i żeby Wam ciągle dobrze było. ![]()
29 2012-03-08 12:25:19 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-03-08 12:32:48)
Oo dziękujemy :* ![]()
Co do Twojego tematu...
Czasem wystarczy kobietę popodpuszczać... ![]()
np. zapal jakieś dwie lampeczki, zrób nastrój, kup jakiś olejek... i zaproponuj jej masaż, ale tak żeby jej RZECZYWIŚCIE ZROBIĆ MASAŻ. Nic poza tym. jak ona się już rozluźni i będzie jej dobrze absolutnie nic nie rób. połóż się obok niej... tak trochę kokietuj żeby to ona zaczęła... po prostu nic nie rób! jak facet czasem się dobiera do kobiety to jej może rzeczywiście się nie chcieć... a zupełnie inna gra może się zacząć jak to facet spowoduje żeby ona się na niego rzuciła
Jak zaśnie? to też dobrze. Głaszcz ją po włosach, pocałuj... rano zrób kawę
a ona cały dzień będzie się zastanawiała o co chodzi ![]()
innego dnia zrób drinka albo nawet herbatę ! i daj jej jakiś drobiazg np kwiatek? takie małe coś, nic wielkiego, żadna róża, tylko jakiś mały zwykły kwiatek... to takie romantyczne a ona nie bedzie sie czuła do niczego przymuszana
to takie małe propozycje wymyslone na prędko
Kobieta przecież tak lubi takie małe niespodzianki
czuje się wtedy doceniona, kochana... i wtedy na pewno i ona doceni jak się starasz ![]()
chodzi o to żeby być dla niej kochanym, cudownym i nic nie chcieć w zamian, robić to naturalnie jakimiś drobnostkami...a zobaczysz szybką zmianę
więcej osiągniesz jak ona będzie chciała i sama prowokowała niż jak Ty będziesz skomlał prosił i płakał o to... wiadomo przecież nie od dziś że kobieta ma mniejsze libido od facetów ![]()
Faceci po jakimś czasie w ogóle nie są romantyczni...
jakby tak ciężko było zapalić małą świeczkę albo skoczyć po jakiś kwiatek...
Jest Dzień Kobiet na szczęście ![]()
Oo dziękujemy :*
Co do Twojego tematu...
Czasem wystarczy kobietę popodpuszczać...np. zapal jakieś dwie lampeczki, zrób nastrój, kup jakiś olejek... i zaproponuj jej masaż, ale tak żeby jej RZECZYWIŚCIE ZROBIĆ MASAŻ. Nic poza tym. jak ona się już rozluźni i będzie jej dobrze absolutnie nic nie rób. połóż się obok niej... tak trochę kokietuj żeby to ona zaczęła... po prostu nic nie rób! jak facet czasem się dobiera do kobiety to jej może rzeczywiście się nie chcieć... a zupełnie inna gra może się zacząć jak to facet spowoduje żeby ona się na niego rzuciła
Jak zaśnie? to też dobrze. Głaszcz ją po włosach, pocałuj... rano zrób kawę
a ona cały dzień będzie się zastanawiała o co chodzi
innego dnia zrób drinka albo nawet herbatę ! i daj jej jakiś drobiazg np kwiatek? takie małe coś, nic wielkiego, żadna róża, tylko jakiś mały zwykły kwiatek... to takie romantyczne a ona nie bedzie sie czuła do niczego przymuszana
to takie małe propozycje wymyslone na prędko
![]()
Kobieta przecież tak lubi takie małe niespodziankiczuje się wtedy doceniona, kochana... i wtedy na pewno i ona doceni jak się starasz
chodzi o to żeby być dla niej kochanym, cudownym i nic nie chcieć w zamian, robić to naturalnie jakimiś drobnostkami...a zobaczysz szybką zmianę![]()
więcej osiągniesz jak ona będzie chciała i sama prowokowała niż jak Ty będziesz skomlał prosił i płakał o to... wiadomo przecież nie od dziś że kobieta ma mniejsze libido od facetówFaceci po jakimś czasie w ogóle nie są romantyczni...
jakby tak ciężko było zapalić małą świeczkę albo skoczyć po jakiś kwiatek...
Jest Dzień Kobiet na szczęście
No i on ma tak robić codziennie, żeby jaaaakimś cudem jej się zachciało??? A może powinien jeszcze złożyć podanie?
Tego typu podchody nie pomogą.
A poza tym:
wiadomo przecież nie od dziś że kobieta ma mniejsze libido od facetów
Bzdura.
31 2012-03-08 13:04:11 Ostatnio edytowany przez Rafix (2012-03-08 13:05:04)
Szaman - Na pewno nie zazdroszczę "problemu", ale jednak napiszę coś co powinno Cie pocieszyć. Możesz zastosować się do podanych tutaj rad, np tych podanych przez Modzię poniżej. Ale takie zachowanie musi płynąć z tego, że chcesz tak robić, a nie bo liczysz na coś w zamian. Kobieta wyczuje, że robisz coś dla osiągnięcia korzyści. Po prostu bądź sobą i dzień w dzień pokazuj, że Ci zależy. Tyle, że to może trwać i nie ma co się frustrować po tygodniu, że nie ma poprawy. Właśnie o to chodzi, by nie czekać na poprawę, nie wypatrywać tego seksu jak rozbitek lądu (nawiązując do tego tematu oceanu). Libido u kobiet potrafi powrócić z dnia na dzień, tak jak i znika z dnia na dzień. Wiem jedno - jeśli kobieta kiedyś miała dużą ochotę na seks i ją nagle traci, to jest na 100% jakiś sposób, by to odwrócić. Co innego, gdy facet o sporych potrzebach wiąże się z kimś, kto tych potrzeb od początku w zasadzie nie miał albo były one marginalne.
Modzia7 - Fajne te sposoby, które podałaś, ale nie zawsze skuteczne. Dla mnie jedyny problem to ten masaż - wiele razy go robiłem i niestety (albo stety) wiele razy jednak przeradzał się w coś więcej, choć za obupólną zgodą oczywiście
Niestety masując ciało ukochanej kobiety ciężko nie mieć nieprzyzwoitych myśli, a od myśli do czynów jak wiadomo niedaleko. Ale zawsze miałem chęć by po prostu zrobić jej porządny relaksujący masaż, po którym sobie spokojnie zaśnie. No prawie zawsze ![]()
A co do wypowiedzi w tym wątku to jeszcze coś mi się nasunęło. Szanowny autorze - otóż w tym wątku (jak i na tym forum ogólnie) wypowiadają się kobiety w różnym wieku i mające różne sytuacje życiowe (mężatki, samotne, rozwiedzione, porzucone, zgorzkniałe stare panny, młode i w bardziej dojrzałym wieku itd). Musisz brać pod uwagę zawsze, że słyszysz odpowiedź o tej konkretnej kobiety, a Ciebie interesuje odpowiedź Twojej kobiety. Inaczej na sprawy seksu i libido patrzy spragniona seksu samotna 22 latka (tak strzeliłem wiek, nie patrząc po nickach żeby nikt się nie obraził), a inaczej 40letnia dojrzała kobieta, która ma trójkę dzieci a mąż wiecznie w delegacji. Jedna napisze, że to niemożliwe by kobieta nie miała ochoty na seks z ukochanym mężczyzną, musi być jakaś przyczyna, staraj się, zabiegaj, pokazuje jak Ci zależy, dopytuj, może musi iść do lekarza, hormony itd. A druga napisze, że to jak najbardziej możliwe, bo czasem nie ma się ochoty na to by wstać z łóżka tak się jest urobionym, a co dopiero na jakieś harce w łóżku. I co? Obie mają rację przecież. Dlatego możesz posiłkować się wiedzą z tego forum, ale przede wszystkim czytaj z zachowania swojej partnerki. Uważnie obserwując wyczytasz więcej niż na tym forum. Powodzenia.
P.S. Wszystkim Paniom życzę, by każdy dzień był dla Was jak Dzień Kobiet ![]()
modzia7 napisał/a:Oo dziękujemy :*
Co do Twojego tematu...
Czasem wystarczy kobietę popodpuszczać...np. zapal jakieś dwie lampeczki, zrób nastrój, kup jakiś olejek... i zaproponuj jej masaż, ale tak żeby jej RZECZYWIŚCIE ZROBIĆ MASAŻ. Nic poza tym. jak ona się już rozluźni i będzie jej dobrze absolutnie nic nie rób. połóż się obok niej... tak trochę kokietuj żeby to ona zaczęła... po prostu nic nie rób! jak facet czasem się dobiera do kobiety to jej może rzeczywiście się nie chcieć... a zupełnie inna gra może się zacząć jak to facet spowoduje żeby ona się na niego rzuciła
Jak zaśnie? to też dobrze. Głaszcz ją po włosach, pocałuj... rano zrób kawę
a ona cały dzień będzie się zastanawiała o co chodzi
innego dnia zrób drinka albo nawet herbatę ! i daj jej jakiś drobiazg np kwiatek? takie małe coś, nic wielkiego, żadna róża, tylko jakiś mały zwykły kwiatek... to takie romantyczne a ona nie bedzie sie czuła do niczego przymuszana
to takie małe propozycje wymyslone na prędko
![]()
Kobieta przecież tak lubi takie małe niespodziankiczuje się wtedy doceniona, kochana... i wtedy na pewno i ona doceni jak się starasz
chodzi o to żeby być dla niej kochanym, cudownym i nic nie chcieć w zamian, robić to naturalnie jakimiś drobnostkami...a zobaczysz szybką zmianę![]()
więcej osiągniesz jak ona będzie chciała i sama prowokowała niż jak Ty będziesz skomlał prosił i płakał o to... wiadomo przecież nie od dziś że kobieta ma mniejsze libido od facetówFaceci po jakimś czasie w ogóle nie są romantyczni...
jakby tak ciężko było zapalić małą świeczkę albo skoczyć po jakiś kwiatek...
Jest Dzień Kobiet na szczęścieNo i on ma tak robić codziennie, żeby jaaaakimś cudem jej się zachciało??? A może powinien jeszcze złożyć podanie?
Tego typu podchody nie pomogą.
A poza tym:modzia7 napisał/a:wiadomo przecież nie od dziś że kobieta ma mniejsze libido od facetów
Bzdura.
Czy ja napisałam gdzies że codziennie? nie!! to raczej by było nienormalne
Chodzi o to że jak coś nie wychodzi to można zobaczyć czasem na siebie z boku... a że w szarej codzienności czasem brakuje takich rzeczy to może warto pójść czasem w romantyzm???
nie krytykuj bo jestem kobieta i tez wiem czego potrzebuję a często takie rzeczy działają na kobiety i to nie tylko na etapie zalotów
nie wiem gdzie tu widzisz jakis problem? że facet czasem też powinien wyjsc z jakas inicjatywą? jakimś romantyzmem? jak tego nie widzisz to mam nadzieje że większość facetów tak nie ma... nie wiem gdzie tu kogoś uraziłam takim stwierdzeniem...
Każdy ma prawo do swojej wypowiedzi, cokolwiek napiszemy może zostać skrytykowane
ale jak widzę to Ty tylko potrafisz skrytykować a sam jakoś nie masz wizji na ten temat.
Kobieta potrzebuje romantyzmu i czułości!! i koniec kropka, jakoś mnie nie przekonałeś swoją "odpowiedzią" a to że kobieta ma mniejsze libido to Ci każda książka powie, oczywiście zdarzają sie wyjątki np JA ![]()
Modzia, są kobiety po prostu oziębłe seksualnie i można odprawiać różne ''rytuały'', a i tak nic to nie pomoże. Przerabiałem ten temat i zakończyło się to rozstaniem.... cóż życie.
34 2012-03-08 15:53:26 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-03-08 16:00:24)
jasne, ale jak jedna pada na pysk z przemęczenia a ten jeszcze chce jakoś pomęczyć to jej się jeszcze bardziej nie chce... a tu problem jest jak ją trochę do tego zachęcić...
Zachęca się w ten sposób,
romantycznie
tak w ogóle pierwszą zasadą forum powinno być
nie krytykuj skoro Twój post nic nie wnosi do rozmowy bo tylko denerwujesz autora
najłatwiej przecież skrytykować a potem nic nie doradzić i nie mieć nic do powiedzenia dalej?
35 2012-03-08 22:11:52 Ostatnio edytowany przez vinnga (2012-03-09 00:43:18)
Modzia7 dziękuję za cenne rady, nie sposób z nich nie skorzystać.
Rafix zdaję sobie sprawę, że przekrój wiekowy piszących jest spory i chyba nie tylko dotyczy to kobiet. Wszystkie uwagi i rady czytam i staram je sobie wypośrodkować. Niemniej wiadomo nie od dziś, że z boku widać lepiej, stąd zdecydowałem się poruszyć temat.
Dzisiaj przed południem w tv poruszono właśnie temat libido. Z braku czasu dopiero teraz obejrzałem program w całości. Nie zdawałem sobie sprawy, że libido może być problemem, którego badaniem zajmują się profesorowie. Ciekaw jestem Waszej opinii. Podam link, gdyż jest to program edukacyjny. Myślę, że moderacja nie weźmie mi tego za złe. A jeśli usunie to cóż... też się nie obrażę:)
Moderacja link usunęła.
Generalnie bardzo mało kobiet jest oziebłych.
Problemem jest facet których nie umie jej rozbudzic.
Nawet na tym forum jest sporo historii gdzie kobieta pisze ze z wczesniejszymi partnerami sexu mogloby nie byc, myslala ze to zbedna sfera zycia, az poznała jego i ziemia się zastrzesla...;)
Generalnie bardzo mało kobiet jest oziebłych.
Problemem jest facet których nie umie jej rozbudzic.
Nawet na tym forum jest sporo historii gdzie kobieta pisze ze z wczesniejszymi partnerami sexu mogloby nie byc, myslala ze to zbedna sfera zycia, az poznała jego i ziemia się zastrzesla...;)
Ciężko o głupszy wpis w tym wątku. Jesteś kolego Marzycielu seksuologiem? Bo nie wiem skąd masz takie informacje. Nie wiem też po co piszesz takie bzdury. Może myślisz, że w ten sposób zbierzesz plusy na kobiecym forum? Po pierwsze oziębłość to nie to samo co zmniejszone libido. Zdaje się, że autor nie wspomina (z tego wątku także to nie wynika) o oziębłości partnerki. Pyta jedynie jak sprawić, by wzrosło jej libido. W każdym razie najpierw poczytaj (fachową literaturę, a nie forum) i dopiero potem zabieraj głos. Obniżone libido to nie jest zaraz oziębłość.
Autor napisał tutaj z konkretnym problemem i licząc zapewne na rady i sugestie. Nie sądzę by oczekiwał takiego chamstwa jak Twoja wypowiedź, w której w zasadzie sugerujesz, że jego partnerka jest oziębła (jest?), bo on jest kiepski i nie potrafi jej rozpalić. Daruj sobie Marzycielu.
Generalnie bardzo mało kobiet jest oziebłych.
Problemem jest facet których nie umie jej rozbudzic.
Tak, tak, już to gdzieś słyszałam... Kobieta nie ma ochoty na seks - wina faceta, bo nie wie jak ją "rozbudzić" (cokolwiek to znaczy). Facet nie ma ochoty na seks - wina faceta, bo przecież musi być z nim coś nie tak, skoro widok gołej własnej baby nie powoduje u niego natychmiastowej sztywności i gotowości. Tylko aż dziw bierze, że takie teorie wysnuwają także mężczyźni...
Nawet na tym forum jest sporo historii gdzie kobieta pisze ze z wczesniejszymi partnerami sexu mogloby nie byc, myslala ze to zbedna sfera zycia, az poznała jego i ziemia się zastrzesla...;)
Myślę, że takie sytuacje są najczęściej wynikiem albo braku chemii między partnerami (mowa o tym poprzednim, co to jej nie rozbudzał), albo brakiem pociągu kobiety do tego mężczyzny tak ogółem. Jeśli facet jest nudny, nie ma nic do powiedzenia, nie interesuje się rozmową z kobietą, nie pomaga w domu, zachowuje się tak jakby już nie musiał się o nic starać - ciężko oczekiwać, że kobieta będzie miała chęć na seks z nim. Nie mówię, że tak właśnie jest w przypadku autora - odnoszę się tylko do napisanego przez Ciebie, Marzycielu, fragmentu. A co do chemii - jest ogromnie ważna. Bzdurą jest, że kobieta nie zwraca uwagi na wygląd, ciało faceta, na to specyficzne seksualne przyciąganie. Jeśli facet jej po prostu nie pociąga, to choćby stawał na rzęsach i miał najsprawniejszy język na świecie, pociągać nie będzie.
Mniejsze libido, to nie oziębłość, ale nie musi oznaczać braku chemii, że coś się skończyło, wygasło uczucie. Moim zdaniem głównymi powodami jest przemęczenie i stres. Trudno w tych czasach pracować na "pół gwizdka". Jeśli nie dajesz z siebie wszystkiego, nie nadajesz się do tej pracy. Wiem, że opinia ta jest szczególnie wygodna dla mnie i można dodać jeszcze wiele czynników. Jestem jednak zdania, że nic na siłę, bo efekt może być zgoła odwrotny. Może się mylę, ale czy nie lepiej stopniować emocje?
Generalnie bardzo mało kobiet jest oziebłych.
Problemem jest facet których nie umie jej rozbudzic.
Nawet na tym forum jest sporo historii gdzie kobieta pisze ze z wczesniejszymi partnerami sexu mogloby nie byc, myslala ze to zbedna sfera zycia, az poznała jego i ziemia się zastrzesla...;)
Mylisz się Marzycielu. Czasy Casanowy dawno już minęły. Kobiety to nie głupie gąski, które rozpali byle supermen spod "strzechy". Wiedzą czego chcą. Nie czekają aż facet rozpali je do czerwoności. Żądają ale potrafia tez dawac. To o czym piszesz, to niedopasowanie paartnerów i nie znaczy że nie potrafią byc oni cudownymi kochankami. Dotyczy to tak samo mężczyzn i kobiet, wiec to jest strzał we własną stope. Jesli oczywiscie nie mamy na mysli zmian chorobowych, jak właśnie oziebłosc czy spdek libido. Choc i to się podobno leczy.
A co do chemii - jest ogromnie ważna. Bzdurą jest, że kobieta nie zwraca uwagi na wygląd, ciało faceta, na to specyficzne seksualne przyciąganie. Jeśli facet jej po prostu nie pociąga, to choćby stawał na rzęsach i miał najsprawniejszy język na świecie, pociągać nie będzie.
Nie ma chemii, nie ma przyciągania. Wygląd ma kolosalne znaczenie, ale czy to znaczy, że mężczyzna ma być metroseksualny?
Nie wiem jak Wy, ale moja partnerka nie zniosłaby, gdybym przez godzinę pindrzył się przed łazienkowym lustrem ![]()
Anemonne napisał/a:A co do chemii - jest ogromnie ważna. Bzdurą jest, że kobieta nie zwraca uwagi na wygląd, ciało faceta, na to specyficzne seksualne przyciąganie. Jeśli facet jej po prostu nie pociąga, to choćby stawał na rzęsach i miał najsprawniejszy język na świecie, pociągać nie będzie.
Nie ma chemii, nie ma przyciągania. Wygląd ma kolosalne znaczenie, ale czy to znaczy, że mężczyzna ma być metroseksualny?
Nie wiem jak Wy, ale moja partnerka nie zniosłaby, gdybym przez godzinę pindrzył się przed łazienkowym lustrem
Chyba źle mnie zrozumiałeś
Wygląd i pociąganie seksualne jest w nikłym stopniu zależne od "wypindrzenia się". Chodzi o to, czy mężczyzna sam w sobie podoba się kobiecie - rysy twarzy, budowa ciała. Plus ten tajemniczy czynnik, zwany potocznie "tym czymś", który pociąga dodatkowo ![]()
Chyba źle mnie zrozumiałeś
Wygląd i pociąganie seksualne jest w nikłym stopniu zależne od "wypindrzenia się". Chodzi o to, czy mężczyzna sam w sobie podoba się kobiecie - rysy twarzy, budowa ciała. Plus ten tajemniczy czynnik, zwany potocznie "tym czymś", który pociąga dodatkowo
Powiedzmy, że rozminęliśmy się w pół drogi.:D Mówisz o cechach bardzo indywidualnych, konkretnych relacjach. I słusznie. Zgadzam się z Tobą, z naciskiem na "tym czymś". Ja natomiast zwróciłem uwagę na zjawisko zatracania w pewnym sensie, swojej "osobowości" przez facetów w imię... No właśnie. W imię czego? Przypodobania się, ulegania trendom? Jak sama zwróciłaś uwagę marne to robi wrażenie na kobietach.:)
A jak było na początku waszego związku? Też tak mało seksu potrzebowała?
Macie dośc duży staż, wielu kobietom libido spada z czasem trwania związku. Nie wszytkim ale jednak wielu. Do tego zmęczenie i seks jest ostatnia rzeczą o której się myśli. Wydaje mi się, że twojej partnerce potrzebyny jest solidny odpoczynek we dwoje. Jakiś tydzień wakacji. Porządnie odpocznie i powinna wrócić ochota na seks. Jaknie wróci to juz raczej nic z tego, a z czasem penie sie pogłebi.
Początki a nawet całe lata było cudownie. Pewnie masz racje mówiąc o przemęczeniu. Dodałbym jeszcze stres i zła dieta. Cóż, praca a więc do wakacji jeszcze trochę czasu. Wspominasz o spadku kobiecego libido. Da się temu jakoś zaradzić? Czy to się leczy?
Czyli wynika, że to nie wrodzona oziębłość. Myślę, że Twojej żonie nie tylko jest potrzebny odpoczynek jak wspomniał Shedir, ale należałoby się zastanowić nad zmianą trybu życia. Jeśli praca aż tak ją absorbuje, to zmęczenie będzie powracało. A więc więcej ruchu, zdrowe odżywianie, podzielenie się obowiązkami z domownikami itp. Niskie libido na pewno się leczy. Najpierw jednak radziłabym zmienić tryb życia.
Remi niezłe bajki napisał na poprzedniej stronie.....gdyby to jeszcze wszystko takie proste było, to żaden facet nie miałby problemów w związku na podłożu seksualnym
@szaman - te 2-3 razy w miesiącu po 12 latach to nie jest jeszcze tak źle. Moja była (ponad 6 lat spędzonych razem) chciała raptem raz na kilka tygodni, a 2 razy w miesiącu to aż nadto (a oboje mamy poniżej 30). Wymówki kropka w kropkę te same. Że zmęczona, albo podchorowana, albo cholera wie co jeszcze, a tak poza tym to ona nie ma ochoty, ma inne/mniejsze potrzeby. Prawda była jednak bardziej okrutna w moim przypadku. Jej mniejsze potrzeby dotyczyły jedynie mnie, bo sama pieściła się kilka razy w tygodniu, a jak miała wolne to zdarzało się, że robiła to po dwa-trzy razy dziennie za każdym razem osiągając po 4-5 orgazmów. To dopiero obłuda, nieprawdaż? Brakło romantyzmu, wkradła się nuda? Może. Ale na wszelkie moje starania, aby coś zmienić reakcja była ta sama: nie mam czasu, zmęczona jestem, chce się wyspać. Choć jednocześnie miała pretensje do mnie, że "nigdzie nie wychodzimy", że ja się "nie staram".
Zmęczenie jest jedynie dobrą wymówką na brak ochoty.
48 2012-03-16 00:14:59 Ostatnio edytowany przez Halina555 (2012-03-16 00:16:19)
Twój przypadek jest wyjątkowy. Nie można generalizowac.:0
Jak czytam innych i rozmawiam z kumplami, to mój przypadek wcale nie jest taki wyjątkowy. Przecież to nic innego jak mityczny ból głowy.
Ale ten "mityczny ból głowy" skąś się bierze. Sama będąc już lata w związku wiem, że po kulku latach nigdy nie będzie tak jak na początku, chyba że z innym facetem
Kwestia tego czy partnerzy wiedzą, że związek trzeba pielegnowac i o niego dbac w tej ważnej kwesti nawet jak nie ma już takich emocji jak na poczatku. Niestety wydaje mi sie, że niewiele kobiet sobie z tego zdaje sprawę i w pewnym momencie seks przestaje dla nich istniec i same nie potrafią powiedzieć dlaczego. Zaczyna się za to narzekanie, że nie jest tak jak kiedyś, nie ma takich emocji itd. Tak, nie ma i nie będzie już z tym samym partnerem po jakimś czasie co nie zmienia faktu że można mieć naprawdę fajny i dobry seks często ale nie można się nastawiac tylko na motylki w brzuchu.
My z męzem bawimy się seksem, ja nie nastawiam się na wielkie uniesienia emocjonalne, poprostu chce mieć dobra zabawe i czerpac z tego przyjemnośc. I wychodzi nam conajmniej raz dziennie, a kombinacji przy tym jest dużo bo czasmai trzeba sie śpieszyc, jest ciasno itd w końcu dzieciaki za ściana albo pośpiech itd. Dzieki temu jak mamy czas tylko dla siebie delektujemy sie długo soba przy winku ![]()
Remi niezłe bajki napisał na poprzedniej stronie.....gdyby to jeszcze wszystko takie proste było, to żaden facet nie miałby problemów w związku na podłożu seksualnym
@szaman - te 2-3 razy w miesiącu po 12 latach to nie jest jeszcze tak źle. Moja była (ponad 6 lat spędzonych razem) chciała raptem raz na kilka tygodni, a 2 razy w miesiącu to aż nadto (a oboje mamy poniżej 30). Wymówki kropka w kropkę te same. Że zmęczona, albo podchorowana, albo cholera wie co jeszcze, a tak poza tym to ona nie ma ochoty, ma inne/mniejsze potrzeby. Prawda była jednak bardziej okrutna w moim przypadku. Jej mniejsze potrzeby dotyczyły jedynie mnie, bo sama pieściła się kilka razy w tygodniu, a jak miała wolne to zdarzało się, że robiła to po dwa-trzy razy dziennie za każdym razem osiągając po 4-5 orgazmów. To dopiero obłuda, nieprawdaż? Brakło romantyzmu, wkradła się nuda? Może. Ale na wszelkie moje starania, aby coś zmienić reakcja była ta sama: nie mam czasu, zmęczona jestem, chce się wyspać. Choć jednocześnie miała pretensje do mnie, że "nigdzie nie wychodzimy", że ja się "nie staram".
Zmęczenie jest jedynie dobrą wymówką na brak ochoty.
Yoghurt007 to przykre co piszesz. Nie ma co gdybać, bo z tego co zrozumiałem nie jesteście już razem. Może trzeba było próbować wziąć udział w jej zabawach? Trudno teraz wyrokować czy coś by to zmieniło. Ogólnie rzecz biorąc myślę, że problem leży nie tyle w zmęczeniu, ale gdzieś głębiej. Facet myśli "...pracowałem cały dzień to odrobina przyjemności mi się należy...". Idzie więc z żoną do łóżka, lub z kumplami na piwo. Co siedzi w kobiecej psychice? A któż to wie. Byle drobiazg i czar pryska:)
Ale ten "mityczny ból głowy" skąś się bierze. Sama będąc już lata w związku wiem, że po kulku latach nigdy nie będzie tak jak na początku, chyba że z innym facetem
Kwestia tego czy partnerzy wiedzą, że związek trzeba pielegnowac i o niego dbac w tej ważnej kwesti nawet jak nie ma już takich emocji jak na poczatku. Niestety wydaje mi sie, że niewiele kobiet sobie z tego zdaje sprawę i w pewnym momencie seks przestaje dla nich istniec i same nie potrafią powiedzieć dlaczego. Zaczyna się za to narzekanie, że nie jest tak jak kiedyś, nie ma takich emocji itd. Tak, nie ma i nie będzie już z tym samym partnerem po jakimś czasie co nie zmienia faktu że można mieć naprawdę fajny i dobry seks często ale nie można się nastawiac tylko na motylki w brzuchu.
My z męzem bawimy się seksem, ja nie nastawiam się na wielkie uniesienia emocjonalne, poprostu chce mieć dobra zabawe i czerpac z tego przyjemnośc. I wychodzi nam conajmniej raz dziennie, a kombinacji przy tym jest dużo bo czasmai trzeba sie śpieszyc, jest ciasno itd w końcu dzieciaki za ściana albo pośpiech itd. Dzieki temu jak mamy czas tylko dla siebie delektujemy sie długo soba przy winku
Zmienia się jakość. Spontan zmienia się w dojrzały seks, co nie znaczy że, jak wykazujesz, bez dreszczyku emocji. Dzieci za ściana, pośpiech, to prawie jak seks w przebieralni.:D Istotne jest to, że w chwilach kiedy jesteście sami potraficie się delektować sobą.
Oj zmienia się i to bardzo ale wcale nie na gorsze. Teraz potrafimy bardziej sie tym cieszyć i bardziej doceniać. Jak sie tylko chce to się da i wcale nie musi być gorzej.
Dzieci za ściana, pośpiech, to prawie jak seks w przebieralni.
Raczej z serii "choc musimy szybko porozmawiać w kibelku
"
Ale bywa, że wykończeni jesteśmy tak, że usypiamy o 20 z młodszym dzieckiem mimo wcześniejszych obietnic spędzenia gorącej nocy ![]()
Yoghurt007 to przykre co piszesz. Nie ma co gdybać, bo z tego co zrozumiałem nie jesteście już razem. Może trzeba było próbować wziąć udział w jej zabawach? Trudno teraz wyrokować czy coś by to zmieniło. Ogólnie rzecz biorąc myślę, że problem leży nie tyle w zmęczeniu, ale gdzieś głębiej. Facet myśli "...pracowałem cały dzień to odrobina przyjemności mi się należy...". Idzie więc z żoną do łóżka, lub z kumplami na piwo. Co siedzi w kobiecej psychice? A któż to wie. Byle drobiazg i czar pryska:)
Nie zrozumieliśmy się. Ja chciałem, miałem ochotę i starałem się na różne sposoby ją rozbudzić, sprowokować, czy po prostu zadbać o jej nastrój. To ona nie chciała, nie miała ochoty - po czym robiła to sama 'bo jakoś tak ją naszło, że nie mogła wytrzymać'.
Yoghurt007 sytuację miałeś nie do pozazdroszczenia. Widać, że bardzo zależało Ci na związku. Szkoda, że Twoja kobieta nie próbowała jakieś terapii. Może poradnia małżeńska, może seksuolog. Jak sądzę to się leczy. Są przecież środki wspomagające libido. Nie mówię o viagrze, ale na przykład odpowiedni suplement diety. Jeden warunek, pacjent (zainteresowany) musi chcieć.
Oj zmienia się i to bardzo ale wcale nie na gorsze. Teraz potrafimy bardziej sie tym cieszyć i bardziej doceniać. Jak sie tylko chce to się da i wcale nie musi być gorzej.
szman napisał/a:Dzieci za ściana, pośpiech, to prawie jak seks w przebieralni.
Raczej z serii "choc musimy szybko porozmawiać w kibelku
"
Ale bywa, że wykończeni jesteśmy tak, że usypiamy o 20 z młodszym dzieckiem mimo wcześniejszych obietnic spędzenia gorącej nocy
Konspiracja jak w harcerstwie. I kto mi powie, ze "pięciominutówki" nie są cudowne? ![]()
Jasne, ze sa tylko trzeba sie tym cieszyc. Wszystko to kwestia podejscia. My obydwoje zdajemy sobie sprawe z tego ze silny zwiazek musi byc tez silny w "łozku". Dla nas nie ma zwiazku i zadowolenia z niego bez seksu.
Wiesz jak miło czyta się te słowa, szczególnie kiedy są to słowa kobiety? ![]()
Nie zawsze i nie wszędzie jest tak różowo. Choćby nie wskazując palcem przykład kolegi. Wiem to dość specyficzny przypadek. Zdarza się jednak, że mimo, zdawałoby się, pełnego zrozumienia, wielkiej miłości, nagle coś pęka. Partnerzy nie potrafią sobie tego wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób. Nagle on, czy ona przestają mieć ochotę. Rodzi się konflikt i podejrzenia. Jak to przezwyciężyć? Przeczekać, leczyć? Jeśli leczyć to jak? Terapia psychologiczna, czy farmakologiczna? To są problemy zdawałoby się błahe, póki nas nie dotyczą. Nikt bowiem nie zakłada, że jego związek, dotąd tak udany, może nagle zmienić oblicze.
a może chciałeś za długo a ona chciała krótko i szybko ![]()
Wiesz ja nie uważam tego za błahy problem. Kewstii seksu nie uważam za błahy problem i nie wierzę, że w związki, w którym od początku są problemy z seksem miną albo z czasem przedzie i związek bedzie udany. Zdaje sobie sprawę, że wielu osobą chyba częsciej kobietom wydaje się, ze seks nie jest problemem (nawet jak jest znim poblem od poczatku związku) i związek może by super bez tej sfery. Ja nie jestem z tych osób i wiem, że w końcu to się stanie największym problemme w związku. Mój m na szczęście też ma takie zdanie na ten temat. DLatego od poczatku dbamy o tę sferę i chyba nam nieźle wychodzi
. Najważniejsze to chyba niedopuszczac do takie sytuacji, a jak się dopuściło próbowac ja rozwiązac jak najszybciej. W związku nic bym nie zostwiała na przeczekanie. Szczera rozmow, wyjaśnienie sobie stuacji, powiedznie o wszytkim łacznie z ewentualnymi konsekwencjami. Twoja partnerka musi wiedziec, że tobie taki stan rzeczy przeszkadza i cięzko ci z tym. Nie daj się wpędzic w poczucie, że myślisz tylko o seksie bo tak często sa odpierane takie rozmowy. ALe wykaż też chęc zrozumienia strony partnerki.
Jak nie dopuści do takich stuACJI?...dbac o swoje i patrtnera potrzeby w łóżku, używac fantazji
w łóżku, próbowac nowych rzeczy, stara się bcy atrakcyjnym dla swojego partnera, dbac o siebie bo fizycznośc też jest ważna. Szarpnąc się czasami na jakiegoś spontana itd. Jest tego troche ![]()
Tak myle się i na tego dowód mamy post yoghurta.
Na pewno jego kobieta lubi to robić sama x razy dziennie bo on sie nie stara.
Jeszcze coś?
Możesz rozwinąć swoją wypowiedź i używać przecinków (bo nic z tego nie zrozumiałem) ?
Shedir. Największym błędem jest pozwolenie, aby problem się zestarzał. Przestaje być wtedy problemem a staje się codziennością. Moja partnerka wie w czym rzecz, rozmawialiśmy o tym niejednokrotnie. Niemniej coś ją blokuje. Sama nie potrafi, prawdopodobnie sobie również, tego do końca wytłumaczyć. Nie jest to u nas temat dyżurny. Staram się okazywać swoje uczucie do niej właśnie poprzez zrozumienie, docenienie, uznanie jej wyjątkowości. Nie jest to gra pozorów a wyrażenie tego co faktycznie czuję. Temat problemów łóżkowych powraca co jakiś czas, nie na zasadzie wyrzutów a rozmowy, ale właściwie nic nowego nie wnosi.
Tak myle się i na tego dowód mamy post yoghurta.
Na pewno jego kobieta lubi to robić sama x razy dziennie bo on sie nie stara.
Jeszcze coś?
Ano tylko to, że odnoszę wrażenie, że traktujesz kobiety przedmiotowo. Jak auto (przepraszam za porównanie), w którym wystarczy wcisnąć gaz do dechy i nie ma opcji, żeby nie padł rekord prędkości. W życiu niestety jest wiele opcji, o których nawet nie mamy pojęcia, póki nas nie dotkną.
Shedir. Największym błędem jest pozwolenie, aby problem się zestarzał. Przestaje być wtedy problemem a staje się codziennością. Moja partnerka wie w czym rzecz, rozmawialiśmy o tym niejednokrotnie. Niemniej coś ją blokuje. Sama nie potrafi, prawdopodobnie sobie również, tego do końca wytłumaczyć. Nie jest to u nas temat dyżurny. Staram się okazywać swoje uczucie do niej właśnie poprzez zrozumienie, docenienie, uznanie jej wyjątkowości. Nie jest to gra pozorów a wyrażenie tego co faktycznie czuję. Temat problemów łóżkowych powraca co jakiś czas, nie na zasadzie wyrzutów a rozmowy, ale właściwie nic nowego nie wnosi.
Jeśli faktycznie jest jak piszesz może przydałaby się terapia. Może dla Was obojga w jakiejś poradni młażenskiej? Można skorzystać z porady seksuologa o ile żona czuje się na to gotowa.