Jak to ktoś kiedyś pięknie napisał muzyka to najwspanialsze drgania powietrza. Któż z Nas się z tym nie zgodzi? Na co dzień towarzyszy nam przecież muzyka. Czy to w popularnych mp3, telefonach, radiu, telewizji (choć współcześnie trochę ciężko mówić o PRAWDZIWEJ muzyce w tym miejscu). Muzyka jest wszędzie, otacza nas ze wszech miar stron. W autobusie, pracy szkole, na uczelni, w supermarkecie, przychodni, klubie. Można wyliczać bez liku. Ale czy tak na prawdę zastanawialiśmy się kiedyś nad sensem muzyki? Z pewnością wielu z nas owszem, ale czy dostrzegamy ile w niej prawdy? Pomijając oblegane przez twórców muzycznych motywy miłosne, chciałbym nawiązać do słów pewnej piosenki:
"Z wielu pieców się jadło chleb
Bo od lat przyglądam się światu"
Znajomo brzmi, prawda? Ależ oczywiście, to utwór pt. "Ale to już było" autorstwa Maryli Rodowicz. [Pozdrawiam teraz wszystkich tych, którzy pospiesznie gnają po klawiaturze szukając utworu na YouTube, bo sentyment powrócił].
No dobrze, ale powracając do tematu. Dwa wersy, a jaką prawdę mówią o życiu. Pomijając fakt ponadczasowości i fenomenu utworu pragnę zauważyć, iż wielu z Nas nie wyobraża sobie życia bez muzyki. Jest dla uszu niczym dla kubków smakowych chleb, i myślę, że nie przesadzam tu z porównaniem. Nie będę się tu rozpisywał o gatunkach muzycznych, bo ten post nie temu służy. A Wy jak postrzegacie muzykę? Zwłaszcza w kontekście tekstów, a niekoniecznie rytmu, w stylu las ketchup - "asereje", czy Fiction Factory - "Feels Like Heaven". Jak według Was ewoluowała muzyka? W dobrą stronę, czy wręcz odwrotnie? Zapraszam do obfitego postowania. Mamy w końcu post, taka mała uwaga na koniec wątku. ;]