Witam! Mam 20 lat i za sobą nieudany, bardzo bolesny związek który zakończył się ponad 2 lata temu. Tamtn chłopak bardzo mnie krzywdził i cierpiałam po rozstaniu całe lata aż do kolejnego związku, w którym jestem obecnie. 5 miesięcy temu postanowiłam dać sobie szanse na nowy związek z chłopakiem który walczył o mnie ponad rok czasu. Mój X jest bardzo dobrym człowiekiem i przede wszystkim kocha mnie, pokazuje to na każdym kroku, a we mnie ciągle siedzi to cierpienie z poprzedniego związku i tto odbija się na obecnym moim X. Mimo że jest dla mnie cudowny to kiedy zrobi coś złego w minimalnym stopniu od razu przypomina mmi się tamto cierpienie i robię X przykrość.... Niepotrzebnie też opowiedziałam mu wszystko co było miedzy mną a byłym, że tak bylam zakochana ze usprawiedliwialam jego kazdy zly ruch. A teraz z X robie zupelniei naczej i go to boli..
X znosił moje humorki i czepianie się o wszystko przez te 5 miesięcy ale wczoraj poklociliśmy się bardzo ;/ zaczęło się od tego że powiedział że ma ważny trening przed występem i nie spotkamy się (zawsze spotykaliśmy się w weekendy) zrobiłam się dla niego niemiła nie odpowiadalam na jego smsy... potem w nocy jak zadzwonildo mnie mowil ze zawiodl sie na mnie ze nie potrafie zrozummiec , ja tłumaczyłam znowu tym że uczucia z przed 2 lat ciągle są w mojej głowie i nie mogę o tym zapomnieć, powiedzialam że w niektórych sytuacjach widzę w nim mojego byłlego.. Mimo iż wiem że X jest na prawdę cudowny i nie skrzywdził mnie nigdy i nie dał większego powodu do złości, tylko ja czepiałam się o wszystko...
pytanie do Was jest takie, czy to normalne że aż tak bardzo mój były związek ma wpływ na obecny związek? Czy to minie kiedyś? i czy on ma prawo do gniewu za to..? Bo od wczoraj się nie odzywa do mnie... a zawsze było tak że ciągle pisaliśmy lub rozmawialiśmy przez tel...