Witam.
Chcialbym was poprosic o rade, a wlasciwie zapytac, co robic dalej.
Bylem z dziewczyna w zwiazku przez okres roku. Mieszkalismy razem (sumując) okolo 5-6miesiecy w Gdansku (bo tu studiuje, a ona zaocznie dojezdzala do Poznania). Ukladalo nam sie dosyc dobrze, wiadomo.. sprzeczki domowe sie zdarzaly. W grudniu ona zaaczela spotykac sie z jakims kolega w Tczewie (moim miescie). Gdy przyjechalismy do Tczewa na swieta, poszlismy 25 grudnia na dyskoteke z jej rodzina. Ze nie bylem chetny do tanca to ona poszla z kuzynka. Ja idac do toalety zauwazylem ze z nim rozmawia, zdenerwowalem sie, podszedlem a ona mowila ze mnie szukala i chciala nas zapoznac. Podalem facetowi reke i wrocilem do stolika. Po godzinie jej znowu zachcialo sie tanczyc, poszla tanczyc z kuzynka, kuzynka wrocila ale juz bez niej i pytam sie tej kuzynki, gdzie ona jest. A kuzynak mowi, ze gada z tym chlopakiem. Juz wybuchelm, bo nie wracala 10minut, zostawila mnie przy stole i miala mnie w dupie. Wzialem swoje rzeczy i pojechalem do domu. Na drugi dzien zaczelismy o tym rozmawiac, ona po czesci przyznala s]ie do bledu. Oczywiscie dzien pozniej umowila sie z nim znowu na spacer, wiec ja poszedlem ze znajomymi do pubu (za co sie obrazila, heh). Przestalo nam sie ukladac, nie chciala sie ze mna widziec a jak sie juz widzielismy to byly awantury o tego chlopaka. Pomijajac kilka kwestii, w sylwestra poszlismy do jej kuzynki, gdzie sie polkocililismy . Zadalem jej trzy pytania:
"czy mnie kocha" - tak
"czy moge jej ufac" - tak
"czy chce ze mna byc" - narazie nie wie, ale na chwile obecna nie bo nei czuje tego co kiedys ale jej zalezy i chce sprobowac dalej
Wiec zalamany z placzem zaczalem sie ubierac i wychodzic, prosila mnie abym zostal, ze do wtorku nie bedziemy ze soba rozmawiac i wrocimy razem do Gdanska, zgodzilem sie.
Na drugi dzien po sylwestrze troche wypilem i pisalem z kolezanka, napisalem jej ze chcialbym z nia zerwac ale nei mam odwagi i ja kocham, gdzies miedzy nawiasami napisalem o niej "debilka". Kilka godzin pozniej dostalem od niej smsa o tresci "to koniec bo nie chcesz byc ze mna" i zaczalem sie zastanawiac o co chodzi, skoro to ona sie odkochala. Potem dowiedzialem sie ze miala do mnie hasla na FB i czytala wiele moich rozmow na jej temat. Po sylwestrze mnie rzucila, powiedziala ze to chyba definitywny koniec. Przyjechala do Gdanska w Piatek (ja we wtorek) i zaczely sie jazdy. Dawala mi nadzieje a z drugiej strony wolala siedziec na FB zamiast ze mna porozmawiac. Ja etz nei zachowywalem sie poprawnie w kazdej kwestii ale bylem strasznie zalamany, nie wiedzialem co mam ze soba zrobic. Pilem alkohol przez miesiac i 3 dni dzien w dzien, teraz tez pije ale troche rzadziej. Mija juz kupa czasu, ona niestety dalej ze mna mieszka w mieszkaniu bo jest umowa (do konca marca). Nie mam pojecia co mam robic, 28stycznia napisalem jej 3 stronicowy reczny list, kupilem duuuzy bukiet roz, a ona jak weszla do mieszkania to roze wyniosla do kuchni bo ja draznily w nos a list skomentowala "jak jest cos abysmy do siebie wrocili w tym liscie to go lepiej zabierz". Nie zabieralem bo nic nei bylo (to sie dzialo kolo 15). O 20 wchodze i pytam sie czy przeczytala list, mowi ze nie, o 22 ponownie zapukalem i skomentowala list tak : "moge Ci tylko powiedziec ze do siebie nie wrocimy". Nie odzywalismy sie przez 2 tygodnie, ona wyjechala, staralem sie zapomniec i nagle ni stad ni zowad ona do mnie pisze na FB "co slychac". Oczywiscie nie odpisalem bo nie chcialem o niej myslec, ale kilka godzin pozniej napisala ponownie i juz wtedy odpisalem. Zastanawiam sie, po co do mnie pisala skoro ma mnie w dupie? Jest koniec lutego, ja dalej nie moge sie pozbierac, codziennie leca mi lzy, zawalilem sporo uczelnie, nie mam weny na dzialanie, planow i marzen na przyszlosc, a gdy ja widze, to mam ochote sie na nia rzucic, przytulic i nigdy nie puszczac. Ona teraz duzo chodzi na dyskoteki i sie bawi, a ja nie potrafie sie odnalezc bez niej w swiecie. Do tego wiem, ze nigdy nie znajde juz takiej ladnej kobiety z tak fajnym charakterem. Jest teraz sama i nikogo nie ma.
Co mam robic? Jest jakakolwiek szansa aby cokolwiek wyjasnic?
Pewnie wasza rada bedzei to, aby o niej zapomniec ale ja nie potrafie, nie dosc ze wokol mnie jest pelno wspomnien, to jeszcze ona mieszka w pokoju obok.
Jesli bedziecie mieli jakies pytanai (bo nie opisalem wszystkiego dokladnie) to pytajcie i chetnie odpowiem.
Pozdrawiam.