netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to była miłość, co dalej?

20 odpowiedzi2 922 wyświetleniazałożony przez tard19, 25.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to była miłość, co dalej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez tard19 (2012-02-25 13:02:34)

Temat: Czy to była miłość, co dalej?

Witam.

Chcialbym was poprosic o rade, a wlasciwie zapytac, co robic dalej.

Bylem z dziewczyna w zwiazku przez okres roku. Mieszkalismy razem (sumując) okolo 5-6miesiecy w Gdansku (bo tu studiuje, a ona zaocznie dojezdzala do Poznania). Ukladalo nam sie dosyc dobrze, wiadomo.. sprzeczki domowe sie zdarzaly. W grudniu ona zaaczela spotykac sie z jakims kolega w Tczewie (moim miescie). Gdy przyjechalismy do Tczewa na swieta, poszlismy 25 grudnia na dyskoteke z jej rodzina. Ze nie bylem chetny do tanca to ona poszla z kuzynka. Ja idac do toalety zauwazylem ze z nim rozmawia, zdenerwowalem sie, podszedlem a ona mowila ze mnie szukala i chciala nas zapoznac. Podalem facetowi reke i wrocilem do stolika. Po godzinie jej znowu zachcialo sie tanczyc, poszla tanczyc z kuzynka, kuzynka wrocila ale juz bez niej i pytam sie tej kuzynki, gdzie ona jest. A kuzynak mowi, ze gada z tym chlopakiem. Juz wybuchelm, bo nie wracala 10minut, zostawila mnie przy stole i miala mnie w dupie. Wzialem swoje rzeczy i pojechalem do domu. Na drugi dzien zaczelismy o tym rozmawiac, ona po czesci przyznala s]ie do bledu. Oczywiscie dzien pozniej umowila sie z nim znowu na spacer, wiec ja poszedlem ze znajomymi do pubu (za co sie obrazila, heh). Przestalo nam sie ukladac, nie chciala sie ze mna widziec a jak sie juz widzielismy to byly awantury o tego chlopaka. Pomijajac kilka kwestii, w sylwestra poszlismy do jej kuzynki, gdzie sie polkocililismy . Zadalem jej trzy pytania:
"czy mnie kocha" - tak
"czy moge jej ufac" - tak
"czy chce ze mna byc" - narazie nie wie, ale na chwile obecna nie bo nei czuje tego co kiedys ale jej zalezy i chce sprobowac dalej

Wiec zalamany z placzem zaczalem sie ubierac i wychodzic, prosila mnie abym zostal, ze do wtorku nie bedziemy ze soba rozmawiac i wrocimy razem do Gdanska, zgodzilem sie.
Na drugi dzien po sylwestrze troche wypilem i pisalem z kolezanka, napisalem jej ze chcialbym z nia zerwac ale nei mam odwagi i ja kocham, gdzies miedzy nawiasami napisalem o niej "debilka". Kilka godzin pozniej dostalem od niej smsa o tresci "to koniec bo nie chcesz byc ze mna" i zaczalem sie zastanawiac o co chodzi, skoro to ona sie odkochala. Potem dowiedzialem sie ze miala do mnie hasla na FB i czytala wiele moich rozmow na jej temat. Po sylwestrze mnie rzucila, powiedziala ze to chyba definitywny koniec. Przyjechala do Gdanska w Piatek (ja we wtorek) i zaczely sie jazdy. Dawala mi nadzieje a z drugiej strony wolala siedziec na FB zamiast ze mna porozmawiac. Ja etz nei zachowywalem sie poprawnie w kazdej kwestii ale bylem strasznie zalamany, nie wiedzialem co mam ze soba zrobic. Pilem alkohol przez miesiac i 3 dni dzien w dzien, teraz tez pije ale troche rzadziej. Mija juz kupa czasu, ona niestety dalej ze mna mieszka w mieszkaniu bo jest umowa (do konca marca). Nie mam pojecia co mam robic, 28stycznia napisalem jej 3 stronicowy reczny list, kupilem duuuzy bukiet roz, a ona jak weszla do mieszkania to roze wyniosla do kuchni bo ja draznily w nos a list skomentowala "jak jest cos abysmy do siebie wrocili w tym liscie to go lepiej zabierz". Nie zabieralem bo nic nei bylo (to sie dzialo kolo 15). O 20 wchodze i pytam sie czy przeczytala list, mowi ze nie, o 22 ponownie zapukalem i skomentowala list tak : "moge Ci tylko powiedziec ze do siebie nie wrocimy". Nie odzywalismy sie przez 2 tygodnie, ona wyjechala, staralem sie zapomniec i nagle ni stad ni zowad ona do mnie pisze na FB "co slychac". Oczywiscie nie odpisalem bo nie chcialem o niej myslec, ale kilka godzin pozniej napisala ponownie i juz wtedy odpisalem. Zastanawiam sie, po co do mnie pisala skoro ma mnie w dupie? Jest koniec lutego, ja dalej nie moge sie pozbierac, codziennie leca mi lzy, zawalilem sporo uczelnie, nie mam weny na dzialanie, planow i marzen na przyszlosc, a gdy ja widze, to mam ochote sie na nia rzucic, przytulic i nigdy nie puszczac. Ona teraz duzo chodzi na dyskoteki i sie bawi, a ja nie potrafie sie odnalezc bez niej w swiecie. Do tego wiem, ze nigdy nie znajde juz takiej ladnej kobiety  z tak fajnym charakterem. Jest teraz sama i nikogo nie ma.

Co mam robic? Jest jakakolwiek szansa aby cokolwiek wyjasnic?
Pewnie wasza rada bedzei to, aby o niej zapomniec ale ja nie potrafie, nie dosc ze wokol mnie jest pelno wspomnien, to jeszcze ona mieszka w pokoju obok.
Jesli bedziecie mieli jakies pytanai (bo nie opisalem wszystkiego dokladnie) to pytajcie i chetnie odpowiem.
Pozdrawiam.

2

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

niby Laska postawiła sytuację jasno powiedziała Ci '(..) ze do siebie nie wrocimy'
no ale piszesz, że odezwała się na fb. może jednak przemyślała sobie.. ii jest jakaś szansa? moim zdaniem powinieneś z nią pogadać? ;> minęło trochę czasu więc może zmieniła zdanie.. przejrzała na oczy itd..
pogadaj z nią itd. bo tak to możesz tylko gdybać o co jej chodziło.. itd.

3

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Wiesz, z jednej strony racja, ze powiedziala jasno ze koniec, z drugiej strony napisala do mnie na FB, ale... 2 godziny pozniej obgadala mnie swojej kolezance piszac m.in. "2 razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi". Sam nie wiem co mam myslec, po prostu trudno mi uwierzyc ze w grudniu jeszcze byla taka za mna, a po sylwestrze miala mnie gdzies..

4

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Weź się chłopie w garść, bo zasadzę Ci kopa w cztery litery w taki sposób, że poczujesz ekscytację z powodu lotu na Księżyc. Pijesz z powodu kobiety? Gdzie Twoja siła, FACECIE?

To Twój pierwszy taki poważny związek? Zobacz, ile w nim błędów popełniłeś, wyciągnij wnioski i nabierz sił, aby następnym razem tego nie zrobić.

Kobiety nie potrzebują płaczących, kontrolujących je zazdrośników, czują się wtedy ograniczone, zduszone w takim związku. Bądź mężczyzną, nie ciapą. Nie gadaj tyle, nie użalaj się, nie myśl i nie analizuj. Więcej czynów, zdecydowanych, konkretnych, męskich decyzji, a mniej kręcenia, błądzenia w kółko i zastanawiania się.

Ona ma hasła do Twoich kont FB itd? Czytała Twoje rozmowy o niej? To ładny ten Wasz związek, ona Tobie nie ufa, a Ty o niej i o Was rozmawiasz na lewo i prawo. Pisałeś o niej "debilka"? Chyba jednak jej nie kochałeś. To co było i jest Wasze, ma zostać między Wami. Możesz się doradzać w pewnych trudnych sprawach, ale tylko wśród zaufanych ludzi, a do tego szanować jej osobę w tych rozmowach. hmm

Najważniejsze - nie podejmować decyzji w gniewie i w przypływie emocji, a do tego nie pić tyle. Takimi zachowaniami do niczego dobrego nie doprowadzisz. Wyjdź przewietrzyć się na pół godziny, na spacer, ochłoń i dopiero zacznij działać.

Jeżeli kobieta kocha, to chce być z Tobą, to nie spotyka się z innymi (innymi kandydatami, nie kolegami przy przyjaciółmi), nawet gdy przeżywa kryzys. Jeżeli Ty ją kochasz, to daj jej wolność i czas. Nie prowokuj przy tym, nie wzbudzaj zazdrości. Nie rób żadnych głupich opisów, nie słuchaj na głos dołującej muzyki. W ogóle nie słuchaj muzyki przez jakiś czas, ona tylko powoduje huśtawkę uczuć i emocji. Daj jej do zrozumienia, że jesteś silny, kiedy świat się wali i kiedy nie ma jej przy Tobie. Płaczem i listami niczego nie zmienisz. Zagaduje do Ciebie, "co słychać"? To odpowiedz, że "dzięki, ciągle do przodu". Jak nie będzie chciała wrócić to nie wróci i tyle, życz jej szczęścia i zadbaj o własne życie. I nie bądź dla niej niemiły.

I wiem, że łatwo się mówi, a boli jak cholera. To nie prawda, że nie znajdziesz nigdy innej takiej. Zgadza się - takiej samej nie znajdziesz. Ale nie zamykaj się w swojej żałobie i nie przepij/prześpij miesięcy czy lat na użalaniu się, bo przez to zniechęcasz do siebie każdą kobietę, która chciałaby w Tobie zobaczyć swoją drugą połówkę.

5

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Skoro do Ciebie się odezwała to może też myśli o Tobie? Ale pochopnie się nie ciesz... Może zjadała ją tylko ciekawość co u Ciebie. Wydaje mi się jednak że dziewczyna nie jest jeszcze gotowa na rozmowę z tobą bo mieszkając w pokoju obok wybrała jednak kontakt przez internet. Myślę, że jesteś bez szans bo ona już wcześniej zastanawiała się nad sensem waszego związku i ty akurat w tym momencie dolałes oliwy do ognia. Podejrzewam że i tak i tak byście się rozstali bo doczepiłaby się czegoś innego i to wyolbrzymiła. Jeśli chcesz nadal próbować i walczyć to proponuje zacząć od tego żebyście nawiązali kontakt jako koledzy. Pomalutku rozmowy co u ciebie, z czasem może jakiś spacer i może jej wszystko wróci. Tylko chłopie pamiętaj nie rzucaj się od razu na nią jak ty ją wielce kochasz itd bo to ją tylko zniechęci tymbardziej że teraz jest wolna jak ptak i nie chętnie będzie chciała spowrotem dać się złapać w klatkę...

6 Ostatnio edytowany przez Beautiful Nightmare (2012-02-25 15:30:35)

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Oboje zawaliliscie i mam wrazenie, ze ani ty ani ona nie chcecie do konca przyznac, ze byliscie w bledzie. Moze czas usiasc i pogadac szczerze twarza w twarz?

Austerlitz napisał/a:

Jeżeli kobieta kocha, to chce być z Tobą, to nie spotyka się z innymi (innymi kandydatami, nie kolegami przy przyjaciółmi), nawet gdy przeżywa kryzys.

Czyli uwazasz, ze jezeli mam chlopaka to nie powinnam sie spotykac z innymi facetami na stopie kolezenskiej, bo co? To, ze mam jednego czy drugiego kolege wcale nie znaczy, ze chlopak idzie w odstawke...

7

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Ja wywnioskowałam, że nie spotyka się z potencjalnymi kandydatami na faceta- z kolegami, przyjaciółmi można...

8 Ostatnio edytowany przez Austerlitz (2012-02-25 16:08:43)

Odp: Czy to była miłość, co dalej?
Beautiful Nightmare napisał/a:

Czyli uwazasz, ze jezeli mam chlopaka to nie powinnam sie spotykac z innymi facetami na stopie kolezenskiej, bo co? To, ze mam jednego czy drugiego kolege wcale nie znaczy, ze chlopak idzie w odstawke...

Oczywiście, że może spotykać się z kolegami/przyjaciółmi.
Jednak od razu widać różnicę między spotkaniem się z kolegą na stopie koleżeńskiej raz na jakiś czas, a spotykaniem się coraz częściej z kimś nowym, kto do niedawna był obcy, a nagle stał się dla dziewczyny głównym "doradcą" kiedy w jej związku jest kryzys.

Ludzie tworzący związek powinni wiedzieć o swoich przyjaciołach i znajomych, z kim, gdzie i po co idą i spotykają się. To na zdrowie wychodzi. I wcale nie mam na myśli ciągłego kontrolowania się i spowiadania z tego co się robi.

Tylko że najczęściej to kobiety mają pretensje do faceta, że idzie pogadać z koleżanką, lub nawet nie powiedział, że z nią się widział , a kiedy one spotykają się z kolegą to jest cacy i każde większe zainteresowanie faceta tym tematem oznacza czepianie się, zazdrość i brak zaufania.

9

Odp: Czy to była miłość, co dalej?
Austerlitz napisał/a:

Oczywiście, że może spotykać się z kolegami/przyjaciółmi.
Jednak od razu widać różnicę między spotkaniem się z kolegą na stopie koleżeńskiej raz na jakiś czas, a spotykaniem się coraz częściej z kimś nowym, kto do niedawna był obcy, a nagle stał się dla dziewczyny głównym "doradcą" kiedy w jej związku jest kryzys.

Ludzie tworzący związek powinni wiedzieć o swoich przyjaciołach i znajomych, z kim, gdzie i po co idą i spotykają się. To na zdrowie wychodzi. I wcale nie mam na myśli ciągłego kontrolowania się i spowiadania z tego co się robi.

Tylko że najczęściej to kobiety mają pretensje do faceta, że idzie pogadać z koleżanką, lub nawet nie powiedział, że z nią się widział , a kiedy one spotykają się z kolegą to jest cacy i każde większe zainteresowanie faceta tym tematem oznacza czepianie się, zazdrość i brak zaufania.

Dziekuje bardzo za wyjasnienie.

W sumie to masz racje, ale jednego nie jestem pewna. Przeciez nie mozna od razu zakldac, ze jezeli w zyciu dziewczyny pojawia sie owy "doradca" to caly zwiazek juz polegl w gruzach. Czy nie jest mozliwe, ze po prostu jest to osoba ktorej mozna sie wygadac, ktora moze przechodzila cos podobnego, ktora moze otworzy oczy tej dziewczynie i przedstawi jak wyglada meski punkt widzenia? Przeciez chyba nie kazy facet czeka na kryzys w zwiazku, kiedy moze wcielic sie w role pocieszyciela...

Nawet jezeli w zwiazku nie ma kryzysu to przeciez nie ma nic zlego w spotykaniu sie z kolega dosc czesto. Jezeli to by byla przyjaciolka to nie byloby problemu, a ze owa przyjaciolka jest facetem to od razu zapala sie lampka ostrzegawcza. Przeciez jezeli ufasz drugiej osobie to nie powinno byc z tym najmaniejszego problemu...

10

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Można ufać drugiej osobie ale gdy jest kryzys w związku i jest zagubiona to jest bardziej podatna na zdanie i opinie osób trzecich. Gdy pojawia się kandydat, który "wreszcie ją rozumie" a będzie zabiegał o jej względy to bardzo łatwo może namieszac w głowie. Dlatego takie sytuacje są świetne dla sprawdzenia związku.

11

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Do tego wiem, ze nigdy nie znajde juz takiej ladnej kobiety  z tak fajnym charakterem.

Jesli jej uroda idzie w parze z charakterem, to musi byc wyjatkowym pasztetem.

12

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Czytając wątek, mam bardzo podobne zdanie co Austerlitz. Facet mądrze pisze. Chłopie... bez względu na nasze opinie i tak postąpisz "po swojemu". To twój teatr i ty odgrywasz w nim główną rolę- zanim jednak podejmiesz decyzje, odpowiedz sobie na pytanie, co dobrego wynikło z waszego " bycia razem ". Bo widzisz, dla mnie związek to coś więcej niż wspólne kłótnie, kłamstwa i niepewność. W związku opartym na solidnych fundamentach partner uzupełnia partnerke i odwrotnie, nie ma żadnych wątpliwości odnośnie sfery uczuć.

   Na twoim miejscu bym się gruntownie zastanowił czy warto robić cokolwiek. Oboje jesteście młodzi i równie mało odpowiedzialni ( chociaż ja sam jestem niewiele starszy od Ciebie ). Dzięki tej pannie zostałeś upokorzony, podskoczył poziom twojej adrenaliny i doskonale poznałeś co oznacza gniew. Podpijanie alkoholu? Na czym ci tak zależy? Rujnując swoje zdrowie chcesz dać dowód  ślepej miłości?

   Zacznij żyć i bądź przy tym bardziej stanowczy.

13

Odp: Czy to była miłość, co dalej?
Austerlitz napisał/a:

Weź się chłopie w garść, bo zasadzę Ci kopa w cztery litery w taki sposób, że poczujesz ekscytację z powodu lotu na Księżyc. Pijesz z powodu kobiety? Gdzie Twoja siła, FACECIE?

To Twój pierwszy taki poważny związek? Zobacz, ile w nim błędów popełniłeś, wyciągnij wnioski i nabierz sił, aby następnym razem tego nie zrobić.

Kobiety nie potrzebują płaczących, kontrolujących je zazdrośników, czują się wtedy ograniczone, zduszone w takim związku. Bądź mężczyzną, nie ciapą. Nie gadaj tyle, nie użalaj się, nie myśl i nie analizuj. Więcej czynów, zdecydowanych, konkretnych, męskich decyzji, a mniej kręcenia, błądzenia w kółko i zastanawiania się.

Ona ma hasła do Twoich kont FB itd? Czytała Twoje rozmowy o niej? To ładny ten Wasz związek, ona Tobie nie ufa, a Ty o niej i o Was rozmawiasz na lewo i prawo. Pisałeś o niej "debilka"? Chyba jednak jej nie kochałeś. To co było i jest Wasze, ma zostać między Wami. Możesz się doradzać w pewnych trudnych sprawach, ale tylko wśród zaufanych ludzi, a do tego szanować jej osobę w tych rozmowach. hmm

Najważniejsze - nie podejmować decyzji w gniewie i w przypływie emocji, a do tego nie pić tyle. Takimi zachowaniami do niczego dobrego nie doprowadzisz. Wyjdź przewietrzyć się na pół godziny, na spacer, ochłoń i dopiero zacznij działać.

Jeżeli kobieta kocha, to chce być z Tobą, to nie spotyka się z innymi (innymi kandydatami, nie kolegami przy przyjaciółmi), nawet gdy przeżywa kryzys. Jeżeli Ty ją kochasz, to daj jej wolność i czas. Nie prowokuj przy tym, nie wzbudzaj zazdrości. Nie rób żadnych głupich opisów, nie słuchaj na głos dołującej muzyki. W ogóle nie słuchaj muzyki przez jakiś czas, ona tylko powoduje huśtawkę uczuć i emocji. Daj jej do zrozumienia, że jesteś silny, kiedy świat się wali i kiedy nie ma jej przy Tobie. Płaczem i listami niczego nie zmienisz. Zagaduje do Ciebie, "co słychać"? To odpowiedz, że "dzięki, ciągle do przodu". Jak nie będzie chciała wrócić to nie wróci i tyle, życz jej szczęścia i zadbaj o własne życie. I nie bądź dla niej niemiły.

I wiem, że łatwo się mówi, a boli jak cholera. To nie prawda, że nie znajdziesz nigdy innej takiej. Zgadza się - takiej samej nie znajdziesz. Ale nie zamykaj się w swojej żałobie i nie przepij/prześpij miesięcy czy lat na użalaniu się, bo przez to zniechęcasz do siebie każdą kobietę, która chciałaby w Tobie zobaczyć swoją drugą połówkę.

W całości popieram wypowiedz kolegi smile. Mądrze mówi. A co do użalania się i zrażania do siebie w ten sposob innych dziewczyn to też ma w tym duzo racji. Ja mam kolege, który podobnie jak Ty lubi się nad sobą użalać. Tyle dziewczyn mu się podoba, z wieloma chce się spotykać, ale jak dochodzi do spotkania to mówi o swoich byłych, jak to one go nie zraniły, jaki to on biedny nie jest. Wiem bo przerabiałam to na własnej skórze, podobnie jak moja kumpela (u tego samego faceta). Każda z nas patrzyła na niego z politowaniem i odrzucałą nas od niego, jak wiekszosc dziewczyn. Gdyby nie jego charakter (podobno kiedys byl inny, chociaz nie do konca) i użalanie się od tego jaki to biedny nie jest, jak to z rodzicami nie ma przekichane (mial wtedy 22 lata. Pokazywal mi nawet smsy od rodzicow zaraz po tym jak sie poznalismy).

14

Odp: Czy to była miłość, co dalej?
Beautiful Nightmare napisał/a:

Oboje zawaliliscie i mam wrazenie, ze ani ty ani ona nie chcecie do konca przyznac, ze byliscie w bledzie. Moze czas usiasc i pogadac szczerze twarza w twarz?

Austerlitz napisał/a:

Jeżeli kobieta kocha, to chce być z Tobą, to nie spotyka się z innymi (innymi kandydatami, nie kolegami przy przyjaciółmi), nawet gdy przeżywa kryzys.

Czyli uwazasz, ze jezeli mam chlopaka to nie powinnam sie spotykac z innymi facetami na stopie kolezenskiej, bo co? To, ze mam jednego czy drugiego kolege wcale nie znaczy, ze chlopak idzie w odstawke...

Przecież Austerlitz napisał, że  nie chodzi mu o kolegow czy przyjaciol! czytaj uwaznie i ze zrozumieniem smile. Chodzilo mu tylko o facetow ktorzy ci sie podobaja, na ktorych masz chrapke ktorego mozesz uwazac za kandydata na przyszlego faceta. Wtedy takie spotkania są niedopuszczalne jeśli kochasz swojego obecnego faceta. I to wcale nie oznacza, że nie możesz się spotykać z kolegą czy przyjacielem

15 Ostatnio edytowany przez tard19 (2012-02-26 12:20:09)

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

No macie w tym troche racji, jednak ja chcialbym dalej walczyc o ten zwiazek, tylko watpie aby cokolwiek z tego wyszlo. Wczoraj ona pojechala na swoje studia zaoczne, zapytalem sie smsem o ktorej miala pociag, bo nie slyszalem jak wychodzila, ale odpowiedzi juz nie dostalem.

Do tego kieidys w rozmowie powiedziala, ze czuje cos do mnie ale to nie jest to co kiedys i tamto juz nie wroci.

16

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Wcale jej się nie dziwię..i nadsluchujesz kiedy wchodzi i wychodzi? Chcesz przejąć kontrolę nad jej życiem? Laska już dawno nie musi ci się tłumaczyć i coś czuje, że poznała dobry smak wolności. Przy Tobie jej nie ma...

17

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Ot co, to wlasnie ona mnie ograniczala a nie ja ją. Nigdy jej niczego nie zabranialem, wiec nie wiem czym ja ograniczalem. Spytalem sie o ktorej wyszla bo to jedyne pytanie jakim moglem nawiazac z nia kontakt w tym momencie.
Chce kontynuowac i wrocic do tego co bylo miedzy mna a nia, ale minelo juz 2.5miesiaca, ona na pewno sie juz z tym pogodzila i zmienila swoja codziennosc, ja nei potrafie chociaz sie staram

18

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Może właśnie odeszła przez to, że mogła robić co jej się podoba, ponieważ nie miałeś nigdy swojego zdania i swoich wymagań? Zawsze się na wszystko zgadzałeś, gdy coś chciała, wymuszała?

Pogódź się z tym, że już nie wróci. Im szybciej tym lepiej. Ona nie chce, żebyś grał jej na emocjach i pokazywał, że nie radzisz sobie bez niej. Po co się pytasz kiedy ma pociąg i tak dalej? Już jej nie ma i broń się przed kontaktowaniem z nią.
Może i też nabroiłeś, ale to ona odeszła, prawda? Więc piłeczka po jej stronie i nie wydzieraj jej tej piłki na siłę. Co miałbyś kontynuować? Ona to kopnęła, rozumiesz? Podeptała. Więc zbierz wszystkie wasze wspomnienia do jednego pudełka, zamknij na kłódeczkę i zakop pół metra pod jakimś drzewem.

19

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

Wiesz jeśli nie jesteście razem 2,5 miesiąca i ona jeszcze nie wróciła to już tego nie zrobi. Nie raz już pewnie ją przepraszałes i uświadamiałes jak bardzo kochasz. Jak widać to nie przyniosło skutku i już nic więcej nie możesz zrobić. Przecież jej nie zmusisz... Teraz to już bez znaczenia czy za bardzo ją ograniczales czy dałeś za dużo wolności... Pozostaje Ci tylko zebrać się do kupy i zapomnieć o niej. Im dłużej będziek sobie robił złudne nadzieję tym dłużej będziesz cierpiał. Życzę wytrwałości i żebyś postanowił wreszcie o niej zapomnieć.

20

Odp: Czy to była miłość, co dalej?

....myślę że są jakieś szanse byście byli razem.Na przykładzie  mojej córki,która porzuciła chłopaka   we wrześniu ,po 1,5 roku znajomości.Świata poza nią nie widział ,wszystko wybaczał,czekał cierpliwie.Mieszkał i studiował w innym mieście .Zawalił studia ..nie spał po nocach.Ona krzyczała że go nie kocha ,wyrzucała kwiaty ,zamykała drzwi przed nosem..a potem siedziała i płakała.Nie chciała przyznać się do błędu,bo zaimponowali jej koledzy z którymi mogła godzinami gadać -nazywała ich przyjaciółmi.Czas pokazał ze każdy chciał od niej coś więcej i wtedy z hukiem ich wyrzucała.Pisałam z nim na gg w tajemnicy przed nią ,chciałam by zajął się sobą,nie myślał o niej.ON twierdzi że to jest ta jedna na całe życie.Gdy już nie widzieliśmy z mężem żadnych szans na ich rozmowe /bo tego im było trzeba -gdyż rozstali się w gniewie/.Koleżanka zorganizowała im spotkanie bez jej wiedzy i to starczyło.Nie wiem czy coś z tego będzie bo dali sobie czas na powrót powoli.Może potrzebna jest jakaś bliska osoba która by to  scaliła.Gdy z nim nie była to  nie można było z nią wytrzymać -nieszczęśliwa i zła . Nie rzuca mu się na szyje ale jest spokojna i zadowolona ,zamyślona - przekonała się że może na nim polegać ,że mu na niej zależy .Ma 18 lat  on 22. To przykład na to że ...wszystko jest możliwe!!!!!

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to była miłość, co dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026