Witam, postanowiłam napisać kolejny raz prosząc o radę. Historia trochę zawiła za co z góry przepraszam...
Wszystko zaczęło jakieś 2 miesiące temu, od głupiego zaproszenia na portalu społecznościowym. Zaproszenie odrzuciłam, nie kojarzyłam kobiety ze zdjęć, ani imienia i nazwiska, pochodziła z innego miasta i na dodatek była 10 lat starsza ode mnie. Uznałam to za pomyłkę i zapomniałam o sprawie.
Nieoczekiwanie po jakiś 2 tygodniach zaproszenie pojawiło się ponownie, tyle że z innym nazwiskiem. Od razu zorientowałam się, że to ta sama kobieta, jednak nazwisko dało mi do myślenia, ponieważ było takie samo, jakie nosił mój były. Weszłam więc na profil, gdzie miałam okazję dowiedzieć się, ze mój były zawarł właśnie związek małżeński. Nie powiem, żeby było to dla mnie dużym szokiem, ostatni raz kiedy mieliśmy kontakt mówił, że zamierza ułożyć sobie życie, więc mogłam w pewnym sensie się tego spodziewać. Nie spodziewałam się natomiast na pewno zaproszenia od jego żony. To mi dało bardzo do myślenia, bo aż mi się wierzyć nie chciało, żeby były informował swoją żonę o danych personalnych dziewczyny z którą rozstał się 4 lata wcześniej. ..
Wydało mi się to co najmniej dziwne, ale postanowiłam nie dociekać. Zaproszenie kolejny raz odrzuciłam.
Wtedy zaczęły się wiadomości. Początkowo dość błahe, jakieś życzenia urodzinowe, pytanie co u mnie, jak córka. Zupełnie jakbyśmy były dobrymi znajomymi. Dość długo nie reagowałam na te zaczepki, ale w końcu odpisałam, że nie życzę sobie podobnych wiadomości. Wtedy rozpętało się piekło. Wysyłała mi po kilka, czasem kilkanaście wiadomości dziennie, żądając informacji o moim byłam i naszej córce. Nie zamierzałam o niczym jej informować, a wiadomości mnie męczyły, więc zablokowałam jej profil. Zapanowała cisza i pozorny spokój...
Wszystko wróciło jakiś tydzień później, kiedy niepodziewanie zadzwoniła do mnie. Powiedziała, że jest w moim mieście i chciałaby się spotkać porozmawiać. Wtedy już trochę się przestraszyłam tego wszystkiego, bo skąd miała mój numer i w ogóle czego ode mnie chciała...? W każdym razie odłożyłam słuchawkę, a następnych połączeń nie odbierałam. Miałam nadzieję, ze na tym koniec, ale niestety...
Przedwczoraj zjawiła się u mnie w pracy. Zwyczajnie zadzwoniła do recepcji i umówiła się na wizytę (jestem masażystką). Podała inne nazwisko, dzięki czemu zorientowałam się dopiero, kiedy wyszłam po nią na korytarz. Nie chciałam robić afery przy współpracownikach, więc zaprosiłam ją do gabinetu. Cały czas w kółko powtarzała, że chce porozmawiać, że potrzebuje jakichś informacji. Nie wydawała mi się niebezpieczna, tylko jakaś... emocjonalna, nie do końca zrównoważona, nie panująca nad sobą. Najbardziej chciała wiedzieć, czy moja córka jest dzieckiem byłego...
Nie odpowiedziałam jej na żadne pytanie, zagroziłam, ze powiadomię policję o nękaniu i wyprosiłam z gabinetu. Kiedy skończyłam pracę widziałam ją siedzącą na ławce nieopodal. Bałam się, że pójdzie za mną do domu, więc udałam się do koleżanki.
Od tamtego czasu jej nie widziałam. Nie oznacza to jednak, że dała spokój, bo nadal dzwoni co jakiś czas. Zupełnie nie wiem co robić w takiej sytuacji, nie mogę zmienić numeru ze względu na pracę, z byłym nie mam kontaktu, więc nie mogę też tam interweniować... Powinnam powiadomić policję, czy może spotkać się z nią i dowiedzieć się czego chce...? Zupełnie nie rozumiem dlaczego ponad 30 letnia kobieta miesiąc po ślubie nie spędza czasu z mężem, tylko ugania się za jego byłą dziewczyną...?