Co według was oznacza okreslenie kobieta słaba w łózku? W swojej opinii jakimi kochankami jestescie?
Podobne tematy
Moim zdaniem kobietą słabą w łóżku jest kobieta samolubna (?) ,patrząca tylko i wyłącznie na swoje potrzeby nie zwracając przy tym uwagi na to co mężczyżnie sprawia przyjemność ![]()
Ja raczej nie byłabym przekonana o samolubności,a raczej o wstydzie.Brak doświadczenia,także ma wpływ na to jakimi jesteśmy kochankami w łóżku.
Wg mnie kobieta słaba w łóżku, to kobieta nie dosyć, że nie doswiadczona, to na dodatek samolubna, czyli nie słuchająca wskazówek mężczyzny, który chce jej pokazać co lubi, chce jej czegos nauczyc. Kobieta, uważająca, że ona wie lepiej.
Co do drugiej czesci... z tego co wiem, moj facet nie narzeka:) Owszem, nie uważam sie za nie wiadomo jaką mistrzynię seksu, ale przynajmniej jestem otwarta, potrafię słuchać i obserwować, dlatego wiem co robić, żeby Go zadowolić:)
Wstyd, brak doświadczenia, seks z "obowiązku" i to rzadko kiedy, do tego bierność, czyli leżenie jak kłoda, a także brak inwencji i otwartości na nowe rzeczy- oto elementy składowe kobiety "słabej w łóżku".
Dokladnie j/w. Kobieta słaba w łóżku to kobieta z temperamentem klody. Położy sie na plecach albo na boku i w ciszy przyjmie faceta. Są takie kobiety i nie wyobrażam sobie mojej stałej partnerki z taka cechą. Kobieta zakompleksiona zawstydzona która zakrywa wszystko szczelnie i gasi światło nie chce próbować nowych rzeczy monotonna traktujaca seks jak obowiazek. Dlugo by pisać bo to złożony temat i jest wiele przyczyn takiego zachowania kobiet. No cóż niektóre takie są i nikomu nie życzę takiej partnerki...
Kobieta pozbawiona temperamentu i nie potrafiaca sie otworzyc/pozbyc wstydu. To musi byc straszne dla faceta jesli kobieta lezy i czeka az w koncu bedzie po wszystkim:), albo taka, ktora zamiast dac sie poniesc chwili zastanawia sie czy na pewno dobrze wyglada:P.
8 2012-02-18 16:15:56 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-02-18 16:19:11)
Myślę, że przede wszystkim osoba, która nie myśli o przyjemności partnera, lecz tylko swojej. Pisze osoba, bo facet, który leży jak król i chce tylko, by jemu zrobić dobrze też należy do takiej grupy.
Przyznam, że kiedyś byłam słabsza w łóżku
. No, ale to dlatego, że nie byłam doświadczona itp. Choć jak zaczęłam kochać się z moim facetem, to współżyłam już ok 2 lat, więc niby zielona nie byłam, ale mimo wszystko nie wiedziałam jeszcze za bardzo jak sprawić przyjemność, trochę wstydu i czasem byłam kłodą, tzn leżałam i nic nie robiłam, mimo zę byłam rozpalona itp. Na szczęście, mój facet pogadał ze mną otwarcie i powiedział, że chciał, bym to zmieniła, spróbowała. Ja wtedy powoli otwierałam się na to i teraz nie mam problemu, by rzucić się na mojego faceta, sama często go kuszę, choć wiele nie trzeba
albo sama zaczynam pieścić go ręką czy oralnie
. Także, chyba nie jest źle
.
Podczas seksu baardzo rzadko zastanawiam się jak wyglądam, bo dla mnie w tym momencie to nie ma znaczenia, po prostu jest piękna chwila i tyle
. Jestem otwarta na nowości, nie chowam się szczelnie pod kordła, czasem wymyślę coś nowego, czasem nawet mówi "jeju, ale mnie ujeździłaś" ![]()
Myślę jednak, że większość kobiet przy odpowiednim facecie może być rozbudzonych, ja jestem tego żywym przykładem
. Na początku znajomości myślę, że nie ma sensu kogoś odrzucać, warto po prostu zachęcić, tak jak mój facet, bo wiadomo, nikt z nas nie jest doskonały i czasem jest ten wstyd na początku, potrzebujemy czasu, by się otworzyć.
Każda z nas musi nauczyć się czerpać radość z seksu
.
Uważam, że nie ma słabych czy mocnych partnerów. Oczywiście mogą być bardziej lub mnie doświadczeni. Jednakże czy są faktem ludzie pozbawieni temperamentu, chęci... Wątpię.
Tak jak rozpala się emocje u partnera, jak pojawia zakochanie tak i rozniecić można pożądanie.
Ognisko można rozpalić nie posiadając nawet jednej zapałki.
To tylko kwestia odpowiedniej osoby, jedna jest w stanie rozpalić namiętności, druga być może, ale w kimś innym.
Witam Panie wszelkiej maści,
Poznałem dziewczynę, z którą się związałem i została moją żoną. Nie ukrywam, że jestem z pochodzenia bananowcem. Poznaliśmy się podczas mojej utopii alkoholowej. Trochę czasu minęło od tego momentu. Otworzyłem jedną, drugą działalność gospodarczą. Przekazuję jej miesięcznie (bo nie pracuje) na utrzymanie domu 2tysie. Z każdym naszym zbliżeniem i głębszą rozmową wypomina mi czasy kiedy byłem w swojej utopii. Podczas naszych zbliżeń ona zachowuje się jak kłoda. Rozmowy na temat seksu bądź nakręcania się w ten sposób nie mają miejsca. Mnie natomiast zachwyca i podnieca każda sytuacja, która kręci moją partnerkę ( a tu nie ma nic, żadnego błysku w oczach, zainteresowania itd.) Czy ja źle zrobiłem wiążąc się z kobietą, która może o mnie zadbać, ale nie może zapanować.
PS.
Poprosiłem ją ostatnio o kartkę papieru z emocjami, które ją kręcą, abym mógł sam się odnaleźć. Odpowiedź była negatywna...
Any thoughts Ladies?
Wstyd, brak doświadczenia, seks z "obowiązku" i to rzadko kiedy, do tego bierność, czyli leżenie jak kłoda, a także brak inwencji i otwartości na nowe rzeczy- oto elementy składowe kobiety "słabej w łóżku".
Muszę tą definicję sprzedac swojej żonie
. Byłby pewnie szlaban na sex do końca zycia ![]()
Jeśli kobieta ma ikrę to przy odrobinie cierpliwości i konsekwencji można zamienić ją w wulkan. Bez ikry żadne hokus pokus nie pomoże, najlepiej pozostawić ją jakiemuś desperatowi albo romantykowi bo dla nich to i tak bez różnicy.
Jeśli kobieta ma ikrę to przy odrobinie cierpliwości i konsekwencji można zamienić ją w wulkan. Bez ikry żadne hokus pokus nie pomoże, najlepiej pozostawić ją jakiemuś desperatowi albo romantykowi bo dla nich to i tak bez różnicy.
Ikre to mają raczej ryby ![]()
A mnie zastanawia co to znaczy, że kobieta leży jak kłoda? Tzn, że nie dotyka faceta? To co robi, głowę sobie podtrzymuję? Czy nie przejmuję inicjatywy? Nie wiem nie wyobrażam sobie podczas seksu nie dotykać faceta, dlatego mnie to zastanawia.
Facet nie tylko inicjuje sex ale to on pieści i rozbiera partnerkę. Ona tylko sie kładzie a potem facet robi całą resztę. Ona tylko leży z rozłożonymi nogami i ewentualnie obejmuje partnera czy odwzajemnia pocałunki. Facet sam musi nad wszystkim "czuwać" w takim wypadku. To facet się stara aby wybrać jak najlepszą pozycję dla partnerki aby dobrać odpowiednie tempo czy głębokość pchnięć. Ona nie potrafi określić co lubi czy czego chce. Oczywiście nie ma mowy aby taka kobieta przejeła inicjatywę i sama zaczeła pieściś faceta dając mu przyjemność.
To cechy kobiety biernej i kiepskiej w łóżku.
O matko... To już chyba wolałbym na ręcznym jechać oglądając porno
Przemo77 napisał: "Facet nie tylko inicjuje sex ale to on pieści i rozbiera partnerkę. Ona tylko sie kładzie a potem facet robi całą resztę. Ona tylko leży z rozłożonymi nogami i ewentualnie obejmuje partnera czy odwzajemnia pocałunki. Facet sam musi nad wszystkim "czuwać" w takim wypadku. To facet się stara aby wybrać jak najlepszą pozycję dla partnerki aby dobrać odpowiednie tempo czy głębokość pchnięć. Ona nie potrafi określić co lubi czy czego chce. Oczywiście nie ma mowy aby taka kobieta przejeła inicjatywę i sama zaczeła pieściś faceta dając mu przyjemność.
To cechy kobiety biernej i kiepskiej w łóżku."
Ale chyba każdy facet ma świadomość i się spodziewa, że tak mniej więcej będzie wygladał seks np. z dziewicą bez jakichkolwiek doświadczeń seksualnych? Jak to, że taka sytuacja nie zmieni się po paru seksach? Czy w takiej sytuacji też uznalibyście, że Wasza panna jest słaba w łózku, czy jednak podjelibyście trud aby wprowadzić ją w nową dla niej sferę życia?
Moja kobieta jest w miare słaba w łóżku, w atym sensie że zawsze robi to co ja chce...:/
Ale chyba każdy facet ma świadomość i się spodziewa, że tak mniej więcej będzie wygladał seks np. z dziewicą bez jakichkolwiek doświadczeń seksualnych?
Oczywiście, że to rozumiem/y lecz jeśli kobieta już trochę lat współżyje i nie widać poprawy to jak tu rąk nie załamywać?
Ale chyba każdy facet ma świadomość i się spodziewa, że tak mniej więcej będzie wygladał seks np. z dziewicą bez jakichkolwiek doświadczeń seksualnych? Jak to, że taka sytuacja nie zmieni się po paru seksach? Czy w takiej sytuacji też uznalibyście, że Wasza panna jest słaba w łózku, czy jednak podjelibyście trud aby wprowadzić ją w nową dla niej sferę życia?
Dziewica dziewicy nie równa. Owszem, początki nie są łatwe, ale w czasie pieszczot czy gry wstępnej już widać czy dziewczyna sama przejmuje inicjatywę i coś chce robić, czy też jedynie ogranicza się do pozwalania działania facetowi.
Ja w związku z taką kobietą byłem. Bierna w łóżku, leniwa, nie potrafiąca określić swoich potrzeb. Nerwy na to straciłem i czas. Nie wiedziała czego chce, co lubi. Ale wiecznie marudząca na 'niską' jakość seksu. Żadne rozmowy nigdy niczego nie zmieniły. Mówiłem i tłumaczyłem, że do tego potrzeba zaangażowania dwojga ludzi, że żeby było lepiej to trzeba eksperymentować z nowymi pozycjami, miejscami itp, że trzeba wzajemnie mówić co nam sprawia przyjemność, co lubimy, czego oczekujemy....ale wszystko to jak grochem o ścianę...
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie warto się trudzić czy wysilać dla kogoś, kto się nie uczy.
Ja jestem słaby w łóżku i moja żona też słaba? Ale jesteśmy zadowoleni, więc nie jesteśmy słabi... Nie rozumiem tych określeń i na szczęście nie muszę, bo to bardzo subiektywne rzeczy. Na przykład -- co znaczy "nie dobre jedzenie"? Czy szpinak jest niedobrym jedzeniem? A cukier?
Mój wniosek -- nie ma słabych w łóżku ludzi. Są tacy, co nie chca się nauczyć czegoś, albo nie są otwarci, albo są samolubni.
22 2013-01-11 21:57:45 Ostatnio edytowany przez enya (2013-01-11 22:03:03)
yoghurt007 z przykrością stwierdzam, że Twoja była dziewczyna, o której wspominałeś może wcale nie jest/nie była słaba w łózku? Może to co nazwałeś lenistwem, brakiem inicjatywy, chęci uczenia się wynikały bardziej z jej ogólnie wycofanego stosunku do Ciebie niż seksu w ogóle? Wydaje mi się, że ludzie czasem po prostu nie pasują do siebie w życiu na codzień i te zgrzyty, które są między nimi w sferze zwykłego pozorumiewania się, emocji, więzi, bliskości psychicznej odbijają się na ich wspólnym życiu seksualnym.
Może ona nie miała ochoty się uczyć bo nie czuła się otwarta na Ciebie, może tak naprawdę oboje się blokowaliście? Może czuła do Ciebie niechęć wynikającą z jakiś waszych poza łózkowych problemów, co powodowało, że nie miała ochoty czegoś dla Ciebie robić?
Może przy Tobie była słaba, przy innym będzie wulkanem? Może zaś Ty na inną będziesz działał niesamowicie ekscytująco i np. Twoja kobieta słaba dla innego dla Ciebie bedzie świetna.
Myslę, że to czesto jest własnie kwestia dobrania się partnerów w ogóle. Wbrew pozorą sfera emocjonalna, codzienność, dogadywanie się na codzień ma ogromny wpływ na sprawy łózkowe.
Druga kwestia jest taka, że kiedyś kobieta wcale nie musiała mieć przyjemności z seksu, ważne że wywiązywała się z obowiazku, a facet był ogólnie zaspokojony. To facet decydował o życiu seksualnym za ich oboje.
Dzisiaj mówi się, że kobiety są wyzwolone, moga kochać się jak chcą. Mają prawo do orgazmów, przyjemności. Kobieta dzisiaj otwarcie może mówić o swoich potrzebach seksualnych. Kobieta wymaga od mężczyzny aby także i ona osiągała satysfakcję w czasie stosunku.
Jednak ja słuchając czasem wypowiedzi meżczyzn to mam wrażenie, że nic się nie zmieniło w kwestii tego pierwszego modelu. Różnica jest tylko taka, że teraz dodatkowo kobieta oprócz sprawienia przyjemności swojemu męzczyźnie jest zobligowana do większej kreatywności, wykazania się.
No chyba, że ktoś nie lubi seksu i nie chce polubić wtedy faktycznie trudno coś zmienić. Najgorzej jak ktoś ucieka od rozmów, wspólpracy, udaje że nie ma problemu itp.
Nie ma też nic gorszego niż wzajemne pretensje - takie podejście popsuje każdy seks.
bycie słabym/słabą w łóżku moim zdaniem nie zawsze wiąże się z brakiem doświadczenia. Niektórzy mieli wielu partnerów a są do dupy kochankami, bo właśnie są bierni, a inni którzy dopiero zaczynają, od razu stają sie na tyle aktywni i chętni do "nauki", że seks jest zapewne rewelacyjny. nie wiem, nie byłam z prawiczkiem
Co do mojej samooceny- uważam, że jestem beznadziejna w łóżku
Mój pierwszy raz był z prawiczkiem. Tak naprawde oboje uczyliśmy się seksu i mimo, że od tamtej pory miałam już kilku partnerów to z żadnym nie osiągamy orgazmów w tym samym momencie, tak jak było z pierwszym partnerem:) Mimo, że seks nie był jakiś wyuzdany i nie mówiłam co lubię, a czego nie to go bardzo pozytywnie wspominam, jest w czołówce najlepszych, chyba oboje wyczuwaliśmy co nam się podoba.
Ja uważam, że liczy się nie tyle doświadczenie co temperament. Mój były facet mówił, że jestem świetna w łóżku (mogę jedynie mieć nadzieję, że mówił to szczerze), ale faktem jest, że baaardzo lubiłam seks z nim (podkreślam, że z nim, teraz mimo, że nie jesteśmy razem to nie mogę wyobrazić sobie kogo innego w tej roli) ![]()
enya - mój temat był wałkowany wiele razy i z kilkoma osobami rozmawiałem na ten temat. I z moimi przyjaciółmi i z ludźmi z forum. Moja ex była niedojrzałą egoistką. W dodatku uzależniona od masturbacji. I wybacz za wulgaryzm, ale ruchać jej się chciało - tyle, że z innymi. Po naszym rozstaniu potrzebowała kilku dni, by przespać się z kolesiem, do którego porównywała mnie przez cały nasz związek. Potrzebowała niecałego miesiąca, aby wejść w związek z kolejnym, z którym (z tego co wiem) to jest do dzisiaj. Miała przykry zwyczaj obsmarowywania mnie za moimi plecami jaki to ja fatalny w łóżku jestem...
Problemy bywały - jak zawsze i w każdym związku. Ale większość generowała ona sama. Tworzyła je wręcz na siłę. Bo idąc z nią do zoo założyłem koszulkę polo zamiast koszuli (sic!) i tym podobne. Bo niby nigdzie nie wychodziliśmy, a zaproszona gdziekolwiek odpowiadała, że nie ma ochoty, bo była niedawno ze znajomymi na piwie/w knajpie/koncercie itp i jest zmęczona i chce odpocząć. Takich sytuacji to miałem na pęczki.
Kurde - temat rzeka. Sam się sobie dziwię, że byłem taki głupi....ale też prawda jest taka, że nie zawsze tak było...dopiero kiedy poszła do pracy, zaczęła zarabiać i schudła 15kg to jej odwaliło pod czerepem.
No tak, temat rzeka. Słaba w łóżku znaczy KIEPSKA w łóżku. A to sprawa bardzo indywidualna o ile ma się 1 partnera seksualnego na co dzień. O tej kiepskości można by chyba mówić gdyby chodziło o uprawianie zawodu (np. prostytutka), zawody a w przeciwnym razie ważne jest tylko i wyłącznie zdanie faceta tej "kiepskiej" kobiety.
slaba w lozku to taka ktora niechce sie uczyc mimo ze nic nie umie:)
slyszalam o takich kobietach ktora tak jak tu przemo mowi lezy nogi rozlozy i rece na szyje zalozy i tyle
nie wyobrazam sobie teraz ale po paru latach doswiadczen z paroma partnerami to uwazam ze dla super seksu potrzebny jest czas, fajnie jest jak sie poznamy fizycznie i wiemy co lubimy i wtedy dojscie razem ejst po prostu latwy.
a nawiasem mowiac seks moze byc dobry w roznych pozycjach z orgazmem ale po jakims czasie jest cos jeszcze zagrozeniem, monotonia
A skąd się bierze monotonia z kolei? ![]()
30 2013-01-14 12:31:07 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-14 12:32:38)
Ja się obawiam monotonii jak ognia. Ale NIE korzystamy z żoną z zabawek, strojów, kamasutry. Do dobrego seksu wystarczą dwa gołe ciałka. I od wielu, wielu lat jest tak samo satysfakcjonująco... sam nie wiem dlaczego... może tak jest naturalnie? Jak seks w związku upadnie, to upadnie cały związek, bo na innych polach jest kiepsko niestety (nie jesteśmy "przyjaciółmi", nie możemy o wszystkim rozmawiać).
Np. codziennie piję taką samą kawę i nie muszę ani zmienić kubka, ani jej smaku, ani dorabiać filozofii, ani podtrzymywać chęci picia kawy. Z seksem chyba też tak jest. Ale seks traktkujemy z szacunkiem -- jak żona nie ma ochoty to nie nalegam i nigdy się nie zdarzyło, że robiliśmy to dla świetego spokoju, nie ma egoizmu, dbamy o siebie oboje, nie przeszkadzają nam niedoskonałości ciała.
No właśnie, bo tą "słabość w łóżku" to chyba określa się wśród ŻON ![]()
Catwoman - niekoniecznie. Niektóre tylko nogi rozłożą, ręce zarzucą i to wszystko.....a robić innych rzeczy nie chcą i nie chcą słuchać o potrzebach drugiej osoby, ani mówić o własnych. A takie też się zdarzają...
monotonia...
obawiam sie ze to chodzi o to z kim sie robi a nie w jak wielu pozycjach...
pozycji pomze bcy kilka podczas seksu ale CZASEM jest tak ze co to za frajda z osoba po 5-10latach czy wiecej?
Ech temat rzeka....
To musi stwierdzić dany partner danej kobiety i wziąć na poprawkę, że z innym może być z niej ogień ![]()
A mnie ciągle zastanawia jaka jestem. Lubie seks, lubię swoje ciało nie ma mowy o wstydzie, ale nigdy nie pytałam i nie zapytam faceta o to jaka jestem w łóżku, bo nie spodziewam się szczerej odpowiedzi gdybym była kiepska. Z drugiej strony byłam w 'związku otwartym' facet był o wiele bardziej doświadczony, spotykaliśmy się kilka miesięcy to chyba nie jest źle ze mną ![]()
No właśnie, bo tą "słabość w łóżku" to chyba określa się wśród ŻON
Chyba się nie zgodzę z tym stwierdzeniem,jeśli mężczyzna wie jak zadowolić kobietę to słabość może ogarnąć oboje po wszystkim;)
Haha! dc też racja
No ale widzisz, ze tu nie chce być inaczej: mówimy jednak o ..... kiepskości.
Słabo to jest, jak kobieta nie chce się dać zagonić do łóżka ![]()
Ale jak chce do niego chadzać co najmniej tak często jak jej partner, to kwestie dotyczące jakości seksu zależą chyba od dobrania się kochanków.
Skoro wlazła do łóżka i leży jak kłoda, to chyba coś oprócz kiepskich umiejętności musi być na rzeczy (kompleksy, złe wspomnienia, kiepskie doświadczenia, a może kiepski obecny kochanek).
Remedium na kobietę słabą w łóżku jest jedno, pogadać i dotrzeć do problemu.
Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby zdrowa fizycznie i psychicznie jednostka nie była w stanie zaangażować się w zabawy łóżkowe. Przecież powinno jej zależeć, aby czerpać z tego jak najwięcej.
Remedium na kobietę słabą w łóżku jest jedno, pogadać i dotrzeć do problemu.
Gdyby wszystkie problemy dało się załatwić rozmową,to byłby raj,a nie Ziemia ![]()
Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby zdrowa fizycznie i psychicznie jednostka nie była w stanie zaangażować się w zabawy łóżkowe. Przecież powinno jej zależeć, aby czerpać z tego jak najwięcej.
A ludzi głupich, albo leniwych wyobrażasz sobie?
A ludzi głupich, albo leniwych wyobrażasz sobie?
Albo wstydliwych i zamkniętych w sobie lub niedojrzałych?
Słaba to taka, która nie umie czerpać przyjemności z seksu, której zahamowania, kompleksy nie pozwalają wyluzować i otworzyć się na branie i dawanie...to taka, która nie lubi i nie zna swojego ciała, więc nawet nie wie co sprawiłoby jej przyjemność...
dorota.f napisał/a:Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby zdrowa fizycznie i psychicznie jednostka nie była w stanie zaangażować się w zabawy łóżkowe. Przecież powinno jej zależeć, aby czerpać z tego jak najwięcej.
A ludzi głupich, albo leniwych wyobrażasz sobie?
Nie trzeba być mega mądrym, żeby chcieć i potrafić czerpać radość z seksu. To nie jest fizyka kwantowa.
Leniwi ludzie to pewno rzadko do tego łóżka chadzają, więc ciężko wiązać ich w temat dotyczący jakości doznań przez nich serwowanych.
Albo wstydliwych i zamkniętych w sobie lub niedojrzałych?
Z takimi właśnie trzeba rozmawiać, aby pomóc im otworzyć się na nowe doznania.
To są kobiety zdrowe, ale z małymi "demonami", które powinno się okiełznać.
A niedojrzałe osoby w łóżku to powinny tylko spać. Seks nie jest dla dzieci.
A czy ta slabosc to ma takie istotne znaczenie,czy postrzegamy ja obiektywnie,moze spadlismy kiedys z konia ktorego mozna nazwac demonem sexu i teraz reszta co stanowi tak naprawde wiekszosc bo jest srednio slaba.nam dokucza myslowo.Sex jest istotny,ale to nie jest najwazniejszy element zycia w zwiazku,dalbym mu 3-4 miejsce jezeli prawidlowo wartosciujemy.A powracajac do alkowy,mnie cieszy jak moja kobieta spokojnie,smacznie lula obok czujac sie bezpieczna przy mnie,porozpycha sie kolanami lub lokciami,czasem koldre rabnie bo nalesnika z siebie robi,czasem dlonia mnie odszuka czy jestem przy Niej,czasem nagle sie wtuli we mnie bo moze jakis zly sen.A reszte mam w d. bo ja mialem kiedys to cos w kosmicznym wydaniu i nic z tego nie wyniklo,bo jak Ci nawet na nos kapie pozniej z sufitu to to wcale nie musi o czyms to swiadczyc.
Podoba mi się Twoje posdumowanie mayk222!
enya.dziekuje.
yoghurt007 napisał/a:Albo wstydliwych i zamkniętych w sobie lub niedojrzałych?
Z takimi właśnie trzeba rozmawiać, aby pomóc im otworzyć się na nowe doznania.
To są kobiety zdrowe, ale z małymi "demonami", które powinno się okiełznać.
Tylko ile razy można mówić to samo, kiedy efektów nie widać? Grochem o ścianę to można całe życie rzucać.....
To jest jak "walka z wiatrakami". Walka beznadziejna, nie mająca szans na powodzenie.
A jednak sama toczę taki bój i nie dopuszczam do siebie myśli o przegranej.
Vuk napisał/a:dorota.f napisał/a:Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby zdrowa fizycznie i psychicznie jednostka nie była w stanie zaangażować się w zabawy łóżkowe. Przecież powinno jej zależeć, aby czerpać z tego jak najwięcej.
A ludzi głupich, albo leniwych wyobrażasz sobie?
Nie trzeba być mega mądrym, żeby chcieć i potrafić czerpać radość z seksu. To nie jest fizyka kwantowa.
No i nie trzeba być mega mądrym by nie popaść w alkoholizm, a jakoś wielu popada i to nieraz inteligentnych,wykształconych. Nie trzeba być mega mądrym by wiedzieć, że jazda 150 km na godz. w terenie zabudowanym może się skończyć nieszczęściem, a nawet pewien dziennikarz to czynił. Ty zdajesz się uważać, że ludzie posługują się logiką. Otóż nie.