Chyba powinnam już to skończyć. Może przesądzam ale czy min 3 piwa dziennie to w granicach normy do tego jeśli jest lub nie ma okazji a jest z kim to wódka-min 2 razy w tygodniu. Mamy dwoje dzieci malutkich 2 latka i 9 mies. Starszy już reaguje na podniesione głosy a młodsza płacze-boi się. Ją też zaczynam bać się siebie i swoich reakcji-zaczęłam głośno mówić o problemie i czuje jakby jego rodzina miała mi to za źle-jakoby przesądza bo np szwagierki mąż też pije tyle piwa-wogóle mój mówi że pochodzi z rodziny piwoszy i lubi piwo i nie widzi nic w tym złego. Ale najmniejszy problem urasta do rangi katastrofy. Wczoraj starszy syn spadł z krzesła, to on złapał za nie i cisnal o ścianę, mnie zwyzywal od kur... I świń.i była awantura bo to moja wina bo nie wyniosłam tego krzesła. To tylko jeden z wielu banalnych przykładów.boję się jego reakcji, nie rozmawiam że sobą tak jak trzeba.jestem na jego utrzymaniu i on to chyba wykorzystuje.wczoraj kazał się prosić o papierosa i powiedział że mam mu być posluszna-ale w końcu dał ta paczkę fajkę ale zaznaczył że to ostatnia i nie będzie mi kupował-zakupy do domu ok ale fajkę mi nie kupi, na paliwo też mi nie daje (mam od rodziców).wogóle o nic go nie proszę bo wiem że kasa potrzebna ale on 600 zł wydaje na fajki swoje i piwo + min 100 na wódkę.ją o nic nie proszę-nawet na telefon.co wy byscie zrobili na moim miejscu????
Podobne tematy
czy wcześniej też sie tak zachowywał? pił tyle i w ogole? ile w ogóle jesteście razem?
Zawsze chyba był ten problem- wiem ktoś powie że sama sobie jestem winna,ale ja jemu zaufał i uwierzyłam. Jesteśmy 3 lata małżeństwem, wcześniej byliśmy 6 lat! Powinnam wiele razy to skończyć-tyle było rozstan i powrotów-bo znów był dobry i znów mu wierzyła, po jakimś czasie wszystko było po staremu. Czy on jest już alkoholikiem?!?! Bo albanii muszę go zaciągnąć do centrum pomocy rodzinie ale jak nie będzie chciał to powiedziano mi że mogę założyć niebieską kartę za znęcanie psychiczne i poprzez gminna komisję do spraw alkoholizmu zgłosić go do przymusowego leczenia-jeśli sam się na ich wniosek nie zgłosi to policja go doprowadzi. Ostatecznie rozwód może go otrzeźwi-wtedy przydadzą się te zgłoszenia i niebieską karta. ALE CZY STARCZY MI SIŁ na to wszystko????? Jak mówiłam że odejdę to mówi abym szła w h... Tylko mam dzieci zostawić-czy on ma takie prawo????
4 2012-02-14 20:17:08 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2012-02-15 09:49:41)
Przepraszam z góry za niektóre błędy-mam neta w telefonie i czasem słownik źle pisze za mnie
Przy każdym swoim poście masz przycisk "Edytuj post". Jeśli chcesz coś poprawić lub dodać, proszę użyj tej opcji zamiast dodawać kolejny post. Moderatorka Anemonne
przykre to co piszesz, mój mąż też jest alkoholikiem, ale dzięki Bogu nigdy na mnie i na dzieci ręki nie podniósł, teraz nie pije, więc mam spokój,
ale u Ciebie jest nie za ciekawie, ja na Twoim miejscu zrobiłabym to wszystko o czym pisałaś, przestań sie bać, kiedy będziesz miała trochę dowodów, że się nad Tobą znęca, zabierz dzieci do rodziców
mozesz oczywiście porozmawiać z nim poważnie, ale obawiam sie, że ten typ sie nie zmieni, zresztą sama wiesz, że jak się zmieniał to tylko na chwilę, zbierz w sobie dość siły i odejdź od niego,
tkwiąc w tym związku skarcasz sobie prawdziwe zycie i oddalasz moment w którym możesz poznać kogoś
wartościowego
zacznij żyć nadzieją, że coś dobrego w zyciu jeszcze cię spotka
niestety nie będzie to możliwe, jesli będziesz ciągle przy męzu tyranie
On jeszcze nigdy mnie nie uderzył-czasem już mógłby tak sobie myślę wtedy miałabym konkretny dowód-zrobiłbym obdukcje.bo chyba ludzie mi nie wierzą do końca bo przy ludziach jest inny (czasem i przykry jak za dużo wypije):myślę że on w głębi serca boi się chyba że jestem w stanie odejść ale że względu na dzieci jeszcze jestem.już raz byłam na policji-ale ze względu że jego brat tam też pracuje to nie składała oficjalnej notatki,mieli sami z nim pogadać-teraz on mi odcina i ironizuje ze muszę zbierać dowody na policję.
On jeszcze nigdy mnie nie uderzył-czasem już mógłby tak sobie myślę wtedy miałabym konkretny dowód-zrobiłbym obdukcje.bo chyba ludzie mi nie wierzą do końca bo przy ludziach jest inny (czasem i przykry jak za dużo wypije):myślę że on w głębi serca boi się chyba że jestem w stanie odejść ale że względu na dzieci jeszcze jestem.już raz byłam na policji-ale ze względu że jego brat tam też pracuje to nie składała oficjalnej notatki,mieli sami z nim pogadać-teraz on mi odcina i ironizuje ze muszę zbierać dowody na policję.
myslę, że ciśnięcie o ścianę to tak jakby Cię uderzył, w końcu zrobił to za pomocą swoich własnych rąk, sama nie poleciałaś
jeśli uważasz, że on Cię kocha to walcz o Waszą rodzinę, piszesz, że boi się, że odejdziesz, spróbuj porozmawiać z nim, że może Cię zatrzymać przy sobie miłością i szacunkiem a nie szantażem i rozkazem
wyzwiska i upokarzanie to tez przemoc, mozna to nagrac , tylko nie wiem czy to byłoby uznane za dowód
czy on jest taki chamski cały czas, czy ma tez chwile,że jest dla ciebie dobry?
8 2012-02-15 23:28:41 Ostatnio edytowany przez BRUNETKA 24 (2012-02-15 23:31:51)
witam kobietki.wiesz co Paula2601 ja mam to samo.tez mnie utrzymuje moj maz ,bo nie mam jak isc do pracy bo tez mamy dwoje dzieci ,w wieku 5ciu lat bo to blizniaki,tez pije bo w jego rodzinie tak jak u twojego meza, wszystko wokoł alkoholu.tylko ze moj maz robi sobie wychodne dwa razy lub raz w miesiacu wracajac juz w fatalnym stanie.ja nie wiem co robic.dzisiaj tez byl gdzies niedawno wrocil i spi.tylko twoj jest lepszy bo cie nie uderzyl ....
nawet nie wiem co napisac.paula widze,ze wiele nas laczy.myslalam,ze tylko moj maz jest taki jedyny na calym swiecie.tez wykorzystuje to,ze jestem na jego utrzymaniu,ze wszystko jest jego.mieszakamy u jego rodzicow bo u moich nie chcial,chociaz maja duzy dom a tu sie tak gnieciemy.przy kazdym jego wypiciu sa awantury,dzieci sa znerwicowane tak samo jak i ja,bo czasami i ja na nich krzykne bo moj kochany maz mnie zdenerwuje.nie wiem co robic.kocham go a z drugiej strony nienawidze.zrobila bym cos ale nie mam odwagi a moze zyje mysla ,ze jeszcze bedzie dobrze.dlatego zapisalam sie do tego forum,moze ktoras z was mi pomoze...
nawet nie wiem co napisac.paula widze,ze wiele nas laczy.myslalam,ze tylko moj maz jest taki jedyny na calym swiecie.tez wykorzystuje to,ze jestem na jego utrzymaniu,ze wszystko jest jego.mieszakamy u jego rodzicow bo u moich nie chcial,chociaz maja duzy dom a tu sie tak gnieciemy.przy kazdym jego wypiciu sa awantury,dzieci sa znerwicowane tak samo jak i ja,bo czasami i ja na nich krzykne bo moj kochany maz mnie zdenerwuje.nie wiem co robic.kocham go a z drugiej strony nienawidze.zrobila bym cos ale nie mam odwagi a moze zyje mysla ,ze jeszcze bedzie dobrze.dlatego zapisalam sie do tego forum,moze ktoras z was mi pomoze...
piszesz, że rodzice mają duzy dom, może by Cie przyjęli z powrotem?
kasę na dzieci powinien ci dać - łaski nie robi
a mama nie mogłaby sie zając dziećmi abys mogła pojść do pracy?
ja tez jestem zalezna od męża, tylko on zarabia, ale na szczeście ma głowę na karku i mimo swojego alkoholizmu dba o nas , walczy o trzeźwość
przykro mi gdy czytam takie posty, współczuje i Tobie i Pauli, wyobrażam sobie jakie to cierpienie, ja też mialam tygodnie, gdy mój mąż pił a ja cierpiałam
najważniejsze to, że nie możesz tego tak zostawić, musisz walczyć o siebie i dzieci, jest wiele sposobów, jesli się wstydzisz walczyć z nim o waszą rodzinę, to go zostaw i wyprowadź się do rodziców
ja teraz jestem szcześliwa
ty też mozesz być
najłatwiej byłoby gdyby Twój mąż tez chciał, tylko , że oni zazwyczaj nie chca
Chyba mamy podobny problem... z tym ze ja nie mam dzieci:( Zajrzyj na moj blog, dzis go zalozylam z tego powodu ze nie mam sie komu wyzalic, porozmawiac
effciunka.blog.interia.pl
Widze ze mnie pani odwiedzila na blogu... To co pani napisala w komentarzu jest straszne... Bardzo wspolczuje Pani i malym dzieciaczkom. Alkoholik bez odtrucia i terapii nie poradzi sobie:( no moze sa wyjatki, ale bardzo rzadko... Te terapie tez nie daja gwarancji, jesli ktos nie chce to nie wytrzezwieje... To smutne ale prawdziwe. Rozumiem ze choroba alkoholowa nie jest latwa ale nadzieja jest najwazniejsza, wiara na pierwszym miejscu... Mam nadzieje ze uloza sie Pani wszystkie sprawy zwiazane z rodzina. Zapraszam do zagladania na moj blog:) Pozdrawiam:)
MAKARENA....tylko ,ze ja juz duzo razy wyprowadzalam sie do rodzicow.pozniej jednak wracalam ,bo mnie przepraszal i prosil bym wrocila.jak jest dobrze to jest dobrze,jest kochany,mily i widac,ze mu zalezy.pobudowalismy dom ,tylko trzeba go wykonczyc.caly czas mysle ,ze jak bedziemy na swoim on sie zmieni ,bo nie raz samm mowil,ze bedzie nam lepiej jak bedziemy sami i na swoim.ale jak tylko cos jest nie tak mowi ze nic nie bedzie robil,ze jak mi cos nie pasuje moge sie wyprowadzic.ja wiele razy mowilam,ze go zostawie ale caly czas mysle,ze sie zmieni.moi rodzice pracuja wiec zadne z nich by nie pomoglo chodz by chcieli.dlatego szukam pomocy...
MAKARENA....tylko ,ze ja juz duzo razy wyprowadzalam sie do rodzicow.pozniej jednak wracalam ,bo mnie przepraszal i prosil bym wrocila.jak jest dobrze to jest dobrze,jest kochany,mily i widac,ze mu zalezy.pobudowalismy dom ,tylko trzeba go wykonczyc.caly czas mysle ,ze jak bedziemy na swoim on sie zmieni ,bo nie raz samm mowil,ze bedzie nam lepiej jak bedziemy sami i na swoim.ale jak tylko cos jest nie tak mowi ze nic nie bedzie robil,ze jak mi cos nie pasuje moge sie wyprowadzic.ja wiele razy mowilam,ze go zostawie ale caly czas mysle,ze sie zmieni.moi rodzice pracuja wiec zadne z nich by nie pomoglo chodz by chcieli.dlatego szukam pomocy...
Dokad bedziesz czekala?
Do starosci? Albo moze do momentu gdy w koncu wyrzadzi komus straszna krzywde?
Wiesz, ze zycie moze wygladac inaczej?
Ty na swoje godzisz sie sama.
Jezeli chcesz przestac sie bac to zacznij dzialac bo inaczej czeka coraz gorszy zywot....
Ja mam taką samą sytuację!Stoję pod murem i nie wiem co robić. Już dawno przestałam wierzyć, że się zmieni.To nierealne!!!Dobrze,że chociaż pracuję!Boję się odejść, bo nie stać mnie na wynajęcie mieszkania.Chyba, że znajdę jakąś starszą osobę i w zamian za opiekę...
Czytam to i jakbym czytała swoje życie...... Ja łudzę się że kiedys bedę szczęsliwa i moje dzieci też...
Mój blog boberka16.blog.onet.pl
będziesz czekać aż Cię uderzy? chyba nie chcesz już tego ratować... nie dziwię się.
Widziałaś to przed ślubem... to po co w to brnęłaś ? to jest straszne jak niektórzy nie chcą widzieć pewnych rzeczy...