netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

47 odpowiedzi7 600 wyświetleńzałożony przez Paradygmat, 13.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48 ]

1 Ostatnio edytowany przez Paradygmat (2012-02-14 00:58:05)

Temat: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Witam drogie Pani i Panowie.
Jestem na forum całkiem od niedawna, już nawet nie pamiętam jak tu trafiłem, chyba było jakieś trafienie w wyszukiwarce odnośnie mojego zapytania, które mnie tu przywiodło. Ale nie żałuję. Przeczytałem ledwo kilka tematów i widzę jak wiele inteligentnych i życzliwych ludzi tutaj pisuje. Czasem do bólu szczerych, ale tego właśnie potrzeba.

Wróciłem właśnie z pracy, z popołudniowej zmiany. Po drodze kupiłem jedno piwo, żeby się jakoś odprężyć, sam nie wiem czemu.
Ten wpis to będzie moja osobista spowiedź i w dalszej części będzie właśnie dotyczyła rozstania. Być może, jako że targają mną w tej chwili emocje, będzie momentami trochę patosu, trochę wzniosłych słów, trochę na wyrost porównań. Musicie mi to jakoś wybaczyć.
Żeby było od początku. Mam 27 lat, pracuję w dużej korporacji, ale właśnie zmieniam pracę na inną, lepiej płatną, równo za tydzień.
Długo o tym marzyłem, bo właśnie ta nowa praca da mi finansowe możliwości, aby wyprowadzić się z domu, ponieważ nadal stety/niestety mieszkam z rodzicami. Po prostu mnie na to nie było stać. Jestem po studiach, aktualnie robię podyplomowe (na kredyt, który co miesiąc spłacam).
Już się tyle w życiu nasłuchałem, tyle dowodów na to zebrałem, że mogę z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że jestem przystojnym facetem i mam raczej duże powodzenie wśród kobiet. Od kilku lat chodzę na siłownie, dbam o siebie, uprawiam sport. Nie, nie jestem typem "metro", ale powiedzmy, że przynajmniej na tle moich kolegów z pracy wyróżniam się dobrym ubiorem i sylwetką.
Nie jestem osobą zamkniętą - wręcz przeciwnie. Mam duże poczucie humoru i mam wrażenie, że jestem raczej lubiany przez ludzi. Ale gdzieś, na którymś etapie mojego wychowania, zabrakło Ojca. Ojciec jest w domu, żyje, są z Mamą małżeństwem, ale w latach dzieciństwa i nawet później moim wychowaniem zajmowała się wyłącznie Mama. I robiła to najlepiej jak umie. Niestety (teraz po kilku lata mogę stwierdzić, że "niestety") moja mam jest osobą za dobrą, wrażliwą, kochaną, która wybacza, która nie umie się długo gniewać, zapomina złe itd itd. I ja to niestety przejąłem.
Dość powiedzieć, że przez długie lata myślałem, że dla kobiet trzeba być dobrym, robić im niespodzianki, zabiegać o nie, dbać, prosić itd itd. I nacinałem się raz za razem. Żadna ze mną nie wytrzymywała dłużej niż 2 miesiące. Dziewczyny były ładne,, bo tak jak wspomniałem wcześniej nie mam złej prezencji a i gadkę mam nie najgorszą. Ale w dalszych tygodniach po poznaniu robiłem szkolne, najgorsze błędy. Po prostu nie widziałem wtedy jeszcze, że kobiety to takie przebiegłe istoty wink że celowo z nami czasem grają, celowo nie odpisują, że badają nasz charakter. Dowiedziałem się o tym kilka lat temu, ale samo dowiedzenie się o tym nie przeszkodziło mi powielać błędów w każdym kolejnym pseudo-związku. Na początku się trzymałem, a potem rozpływałem jak ciota. A potem zawsze był okres smutku, płaczu, prawie depresji. Każda z nich to była ta wyjątkowa, a ja to zawsze spieprzyłem (tak, celowo ironizuję i kpię z samego siebie)
I trwało to tak i w sumie można powiedzieć że nadal trwa. Niespełna dwa lata temu poznałem dziewczynę, dużo młodsza ode mnie, nazwijmy ją Kasia. Poznałem na imprezie i od początku zakładałem że z tego nic nie będzie. Raz, że duża różnica wieku (aż 7 lat), dwa że pod wieloma względami mi nie pasowała. Początkowo byłem uprzedzony również z tego tytułu, że jest po zawodówce - jak się później okazało ma więcej oleju w głowie i swojej wrodzonej inteligencji niż część moich byłych koleżanek ze studiów.

I od początku Kasia o mnie zabiegała a ja, nawet z pewną niechęcią, ale godziłem się na spotkania. Zawsze z propozycją wychodziła ona. A ja nie musiałem udawać obojętności - po prostu w tyle miejscach mi nie pasowała, że naturalnie byłem na dystans. No ale to tak trwało i trwało, ja od początku mówiłem, jej wprost, że z tego nic poważnego nie będzie bo nie szukam związku. Ona to przyjmowała i mówiła, że cieszy się każdą chwilą. Widywaliśmy się zawsze w weekendy (sobota, noc, niedziela), tydzień w tydzień, rzadko kiedy indziej. Ona pisała, ona starała się, a ja byłem bierny. I tak dotarliśmy od kwietnia - miesiąca poznania - aż do sylwestra. Do tego czasu jedyne co jej powiedziałem, to to, że ją lubię (gdy pytała co do niej czuję). Pomijam wiele sytuacji, bo nie sposób napisać o wszystkim. Prawie się nie kłóciliśmy. Kasia była dla mnie cudowna, aż za słodka (co pewnie też w jakimś stopniu mnie od niej odrzucało). Ale w którymś momencie nastąpił przełom. W innym temacie na tym forum pisałem, że zaczęła mnie podrywać dziewczyna z pracy. I ten moment, kiedy się jej oparłem, tej pokusie, uświadomił mi, że kocham Kasię. Powiedziałem jej o tym (o tym, że ją kocham), była szczęśliwa. Wizja tego, że mógłbym ją stracić dała mi do zrozumienia, że nie warto ryzykować straty takiej osoby. Niedługo potem była nasza rocznica, którą spędziliśmy w Krakowie - było cudownie. Pamiętam jak pisała mi na drugi dzień, że jeszcze nigdy nie była taka szczęśliwa. Zaczęła zagadywać coś, żebym się jej oświadczył, i przyznam, że w głębi serca już zastanawiałem się, żeby kupić jej pierścionek i oświadczyć się na planowanych wcześniej wakacjach. Gwoli wyjaśnienia : Kasia jest bardzo ładna, ma talent manualny, mieszka tylko ze swoją mamą, ojciec zniknął gdy Kasia miała 5 lat. Jest bardzo wrażliwa (czasem aż za bardzo, bo wzrusza się byle czym). Aha, co ważne, kiedy już powiedziałem Kasi, że ją kocham, nie od razu, ale kiedy zaczęło być jasne, że mi na niej tez zależy, zaczęła trochę pokazywać pazurki - mniej się starała, czasem odpysknęła, potrafiła mi powiedzieć coś złośliwego, kpiącego. Reagowałem na to, ale teraz widzę z perspektywy czasy, że nie wystarczająco. Pozwalałem jej na docinki, a trzeba było reagować. I w ogóle wkradło się takie coś w nasz związek, że zaczęliśmy sobie docinać, niby dla żartu, niby było śmiesznie, ale gdzieś ta relacja damsko-męska stawała się niebezpiecznie koleżeńska.

Nastąpił krach. Kiedyś, pierwszy raz w historii, ale miałem ku temu przesłanki, zerknąłem do jej komórki. Pisała z byłym (takim sprzed kilku lat) gdzie twierdziła przez cały związek, że nie ma z nim kontaktu (w sumie mogłaby mieć, tylko trzeba było powiedzieć, ale okłamywała mnie, że nie ma). Były telefony, sms, w tym jeden od niej do niego "kocham Cię". Jej były też miał kobietę z którą mieszkał. Była wielka awantura, płacz, szlochy, ja mówiłem, ze to koniec, ona błagała na kolanach, przepraszała. Za tydzień mieliśmy ten wyjazd na wakacje. Strasznie to przeżyła, a ja w końcu postanowiłem i tak jechać na te wakacje z nią (może to był błąd). Oczywiście zapewniała mnie, że nigdy nic z nim, że to tylko przyjaciel etc. Uwierzyłem, mimo wszystko, bo Kasia to nie jest zła kobieta. Ale niestety, od tego momentu miałem co chwila podejrzenia i czułem wściekłość, że tak mnie oszukała. Na wakacjach pierwszy dzień to były ciągłe kłótnie. Dopiero następne dni już były w zgodzie. Ale ogólnie, od tego faktu, zaczęło się sypać. Ja miałem wieczne podejrzenia, nie ufałem jej, ją to męczyło (i nie dziwie się, bo wracałem do tego przez dwa tygodnie co chwila, aż w końcu odpuściłem i założyłem, że temat zamknięty). Poczuła moją słabość, przestałem być tym pociągającym pewnym siebie facetem, a stałem się nudnym gościem z wyrzutami. Skracając - najpierw była przerwa na jej prośbę (w płaczu, niestety także z mojej strony), a po tygodniu rozstanie. Na rozstaniu byłem nieugięty (bo miałem już zwyczajnie tego dość) - wtedy powiedziała płacząc - dlaczego nie mogłeś być taki wcześniej.  I teraz najlepsze. Od rozstania ciągle mieliśmy kontakt, codziennie, przez 4 miesiące. Kontakt prowokowała ona, dzwoniła, pisała. Czasem rozmawialiśmy i godzinę przez telefon dziennie. Nie umiałem przezwyciężyć uczucia do niej żeby ten kontakt urwać. I teraz, po tych 4-ech miesiącach, nagle z dnia na dzień kontakt osłabł, nagle nie jestem jej potrzebny. Najpewniej kogoś znalazła.

Naprawdę myślałem pierwszy raz w życiu, że znalazłem kobietę z którą się ożenię i z będę miał dzieci.
Aha, czemu rozstanie: bo ona nie kocha mnie już jak mężczyznę, że gdzieś zniknęły motylki itd. Co ciekawe, tak młoda osoba, jest już po dwóch długich prawie dwuletnich związkach. Jakąś rolę na pewno odegrała jej najlepsza przyjaciółka, która bez przerwy z nią miała kontakt, a jest typem "księżniczki".

I teraz już całkiem nie wiem jak się odnaleźć. Co chwile łzy mi napływają do oczu (nosz kur*wa, nic z tym nie mogę zrobić, jestem miękki jak plastelina). Czuję apatię i brak wiary, że którakolwiek kobieta mnie tak pokocha jak ona. Tęsknie za nią, staram się nie myśleć ale to wraca.

Widzicie drogie kobiety - faceci też potrafią cierpieć. I co najgorsze - takimi zwykle gardzicie wink
Ja się nie potrafię zmienić, próbowałem, ale to jest gra wtedy. To z czasem wychodzi. Nie wiem jakie jest wyjście w tej sytuacji...

2

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Oby Cię już żadna tak nie kochała smile co myśli o innym .... ot tyle

3 Ostatnio edytowany przez maxi (2012-02-14 07:25:52)

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Pięknie piszesz, masz lekkie pióro. Jesteś mądrym, wrażliwym człowiekiem przez duże C i tak trzymaj, a ta Kaśka głupia była i tyle, dasz sobie radę w życiu i spotkasz tą jedyną. Pozostań sobą i nic nie zmieniaj. Dbaj o siebie, pasje, zamiłowania, sporty? Życie singla też jest piękne, chłopie nie zamartwiaj się. Z Tobą jest wszystko ok:-) pzdr

szkoda, że tak mało jest takich facetów na tym świecie:-(

4

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Paradygmat napisał/a:

Co ciekawe, tak młoda osoba, jest już po dwóch długich prawie dwuletnich związkach. Jakąś rolę na pewno odegrała jej najlepsza przyjaciółka, która bez przerwy z nią miała kontakt, a jest typem "księżniczki".

Co dziwnego jest w tym ,że miała 2 -letnie związki?
I o co oskarżasz jej przyjaciółkę "księżniczkę?

5

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

...nie ma wyjścia ...trzeba wypłakać ,wytęsknić ale jak ktoś powiedział "...tęsknota podobnie jak każda choroba wymaga czasu ,by się przełamać i zniknąć....a czy gardzimy ?pewnie tak samo jak, tak niewielu facetów potrafi pisać o tym co czuje....czasami to przekleństwo odbierać wszystko tak emocjonalnie dla kobiety tez ...i czasami chciałoby być się wyrachowanym egoista co bierze z życia całymi gaściami...tyle tylko że jaki smak miałoby wtedy to życie....pozdrawiam....

6

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
maxi napisał/a:

Pięknie piszesz, masz lekkie pióro. Jesteś mądrym, wrażliwym człowiekiem dasz sobie radę w życiu i spotkasz tą jedyną. Pozostań sobą i nic nie zmieniaj. Dbaj o siebie, pasje, zamiłowania, sporty

Dokladnie to samo mysle, a zeby Ci lzy otrzec, to napisze z perpektywy ilus tam lat wiecej niz Twoich, ze jeszcze niejedna piekna milosc Cie czeka, pewnie i niejeden bol serca przy tym ale na koneic bedzie i ta wlasciwa, przeznaczona Tobie. I ani Ty ani ona nie bedziecie musieli udawac nikogo innego, zdobywac, podchodow robic, zblizac sie i oddalac - to taka dziecinada zarezerwowana dla mlodziezy i niedojrzalych zwiazkow. Jak traficie na siebie - a tak bedzie:) - to sie zwyczajnie bedziecie cieszyc kazda wspolna chwila, nawet klocac sie czasem a potem godzac.

Odnosnie wyzej opisanej panny Kasi - typ co lubi jak ja krotko za ..nie napisze co..trzymac. Po cholere Ci taka, Ty dasz jej serce i spokoj a ona chce adrenaliny i kopa od faceta. Daj sobie z nia spokoj i badz taki jak jestes, nie rozmieniaj sie na drobne. Nie warto ani dla niej ani wielu innych "podlotkow". Dla jednej gdzies tam bedzie warto;) Poczekaj na nia.

7

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
LapkaPandy napisał/a:
Paradygmat napisał/a:

Co ciekawe, tak młoda osoba, jest już po dwóch długich prawie dwuletnich związkach. Jakąś rolę na pewno odegrała jej najlepsza przyjaciółka, która bez przerwy z nią miała kontakt, a jest typem "księżniczki".

Co dziwnego jest w tym ,że miała 2 -letnie związki?
I o co oskarżasz jej przyjaciółkę "księżniczkę?

Chodzi mi o to, że nigdy nie szukała związków na chwilę. Nie skakała z kwiatka na kwiatek.

Z jej przyjaciółką nigdy się nie lubiliśmy i nawet tego nie ukrywałem. Przyjaciółka sama nigdy nie była w żadnym związku, ale co chwila doradzała Kasi co i jak zrobić. Ma olbrzymi wpływ na Kasię i jest takim typem dziewczyny co chodzi z zadartym wiecznie nosem, a wygląda zupełnie przeciętnie. Co chwila przekonywała Kasię, że ją kontroluję, że to, że tamto, i widać męczyło ją to, że niejako zabrałem jej Kasię. Widać było, że tylko czekała aż się rozstaniemy, żeby znowu mieć Kasię na własność i móc spędzać z nią jak najwięcej czasu.
I dopięła swego.

Ja się muszę zmienić dla własnego zdrowia psychicznego. Bo inaczej schemat będzie się powtarzał. Każda kobieta znudzi się facetem, któremu aż za bardzo zależy. Muszę w sobie wypracować jakąś wewnętrzną siłę, pewność siebie.
Nie winię kobiet za to że są jakie są - taka ich natura, że chcą u boku silnego mężczyzny, niewzruszonego na ich humory. Muszę to w sobie wypracować. A czas niestety ucieka. Nie wezmę pierwszej lepszej kobiety za żonę, żeby tylko się ustatkować.

8

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Osoby kochające za bardzo, niezależnie od płci, są fatalnymi partnerami. To fakt.
Każdy związek takiej osoby jest wyniszczającym. Też fakt.
Często związek taki wcześniej lub później kończy się rozstaniem. To kolejny fakt.
Prostą konsekwencją powyższych jest dokonanie zmian w swym sposobie myślenia o sobie, o innych, o związku.
Na tym forum istnieje pokaźny wątek o kobietach kochających za bardzo: http://www.netkobiety.pl/t17705.html Możesz poczytać, jakie skutki powoduje trwanie przy takim sposobie myślenia. Lektura tego wątku może stanie się Twoją dodatkową motywacją. Oby!

Nieprawdą jest, że dla kobiet en masse nieatrakcyjnym jest mężczyzna, który potrafi i okazuje uczucia, który reaguje emocjonalnie. smile

Jesteś mądrym, uczuciowym człowiekiem. Szkoda wielka by się stała, gdybyś przeszedł od "kochającego za bardzo" do "macho". W pracy nad sobą nie zgub tych cech.

9

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Wydawało mi się że robię postępy, ale te rozstanie z Kasią totalnie mnie rozwaliło na kawałki.
A co jak już nie spotkam, nie znajdę? Czas będzie mijał, ja się będę starzał i tak przeżyję swoje życie w samotności. Boje się tego.
A żebym się z kimś ożenił muszę go kochać. I ona mnie też musi kochać.
Gdybym miał pewność, że za 2-3 lata się ożenię i będę szczęśliwy, to ani minuty dłużej bym nie marudził i brał z życia wszystko co się da, od zaraz. Ale tego się nigdy nie wie.

10

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Paradygmat

Jasne, że jest możliwość, że do końca życia będziesz nieszczęśliwy, zakochany w swojej eks, niespełniony i sfrustrowany.
Oczywiście, istnieje możliwość, że nigdy w nikim się nie zakochasz.
Umrzesz w samotności zapomniany przez wszystkich i nigdy już nie poznasz smaku miłości! Aaa!

Wiesz, co to jest PRAWDOPODOBIEŃSTWO?

11

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
maszkarada napisał/a:

Paradygmat

Jasne, że jest możliwość, że do końca życia będziesz nieszczęśliwy, zakochany w swojej eks, niespełniony i sfrustrowany.
Oczywiście, istnieje możliwość, że nigdy w nikim się nie zakochasz.
Umrzesz w samotności zapomniany przez wszystkich i nigdy już nie poznasz smaku miłości! Aaa!

Wiesz, co to jest PRAWDOPODOBIEŃSTWO?

Wiem, ukończyłem techniczną uczelnię wink
A tak serio po prostu zostało nas garstka - kolegów, którzy jeszcze nie mają żon, dzieci. Zaczynam im chyba tego zazdrościć.

12

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Powróżyć, powróżyć...
Gdzieś mi się zapodziała szklana kula! tongue

Rozumiem, że nie tak miało być.
Możesz zająć się teraz złorzeczeniem na los, na siebie, na Kasię, na inne kobiety, na...
Możesz też, po wyciągnięciu wniosków, zająć się ich realizacją.
Możesz, ale nie jest to obowiązkowe.

Czasami w pracy nad sobą przydatna jest pomoc specjalisty. Bywa ułatwieniem.

13

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Wielokropek napisał/a:

Powróżyć, powróżyć...
Gdzieś mi się zapodziała szklana kula! tongue

Rozumiem, że nie tak miało być.
Możesz zająć się teraz złorzeczeniem na los, na siebie, na Kasię, na inne kobiety, na...
Możesz też, po wyciągnięciu wniosków, zająć się ich realizacją.
Możesz, ale nie jest to obowiązkowe.

Czasami w pracy nad sobą przydatna jest pomoc specjalisty. Bywa ułatwieniem.

Wnioski wyciągałem już dziesiątki razy, ale u mnie najpierw działa serce, a potem długo długo nic, a potem rozum.

Mam tylko prośbę o radę, teraz na szybko, żeby oswobodzić sie z tego uczucia do Kasi (w zasadzie potrzebuję potwierdzenia jeszcze raz, że jest to jedyne wyjście aby się uzdrowić) powinienem z nią zerwać jakikolwiek kontakt prawda? Nie odbierać telefonów, nie odpisywać itd. Mam rację?;)

14

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Masz.
Ucięcie kontaktów umożliwi szybsze uporanie się ze swymi uczuciami. Przecież każdy kontakt z nią jest kolejną operacją na otwartym sercu.


Możesz utrzymywać kontakt, ale odpowiedz sobie: po co?

15 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-02-14 12:55:53)

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Paradygmat napisał/a:

A tak serio po prostu zostało nas garstka - kolegów, którzy jeszcze nie mają żon, dzieci. Zaczynam im chyba tego zazdrościć.

No i co? Osli ped do obraczkowania sie to nasza narodowa tradycja. Panna 25 lat stanu wolnego to w PL stara panna a tu u mnie to kobieta mloda, wolna, wyksztalcona i robiaca kariere. Dbajaca glownie o swoje wlasne JA, na rodzine tez czas przyjdzie. Podobnie z mezczyznami.

I czego ty im chlopie tak w ogole zazdroscisz? Kredytow na mieszkania, ktore sami splacaja nadgodzinnymi zadaniami, wiecznie z czegos niezadowolonych i zrzedzacych kobiet (zrzedza, bo sa sfrustrowane i zmeczone domem i dziecmi:), notorycznego tlumaczenia sie z "gdzie byles, co robiles, z kim rozmawiales..", liczenia kazdej spedzonej na swoje zachcianki minuty albo wydanej zlotowki? Zazdroscisz im przedwczesnej siwizny, upasionych brzuchow, wrzodow czy innych chorob na tle rodzinnym? smile

Kazdy medal ma dwie strony.

Odczekaj jeszcze troche, naciesz sie wolnoscia wyborow i nie martw sie - Ty tez trafisz do tego "raju". Tylko sie w kupe wreszcie wez i jak mezczyzna zachowuj!

16

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Paradygmat

Stoję przed analogicznym do Twojego dylematem. Również patrzę na koleżanki i kolegów z rodzinami, mężami, żonami, kotami, psami, dziećmi, vanami i domkami na przedmieściach.
Również jestem w czarnej d*pie, bo zaktywizował się mój eksiu, którego spuściłam w kanał, bo nasza relacja mnie nie satysfakcjonowała, bo na pewnym etapie oczekiwaliśmy zupełnie innych rzeczy.

Wczoraj piłam wódkę z koleżanką psycholożką. Siedem godzin wałkowałyśmy temat "kontaktu".

I ja podjęłam inną decyzję.
Na wiosnę, owszem, podjęłam tę - nie kontaktować się, separacja, zniknięcie.

Teraz zamierzam inaczej - mój ukochany się kręci gdzieś, więc nie będę go blokować. Nie podam mu serca na tacy, nie będę za nim biegać, nie będę robić zasadniczo nic; ale jeśli zadzwoni, że chce się spotkać: luz, możemy, tylko nie we wtorek, bo mam inne plany, a w czwartek. Z bezpiecznej pozycji dystansu. Ale w otwartości na to, co przyniesie przyszłość.

Tylko - ja jestem po 2letniej terapii. W piątek idę do psychiatry ogarnąć, czy nie mam depresji. Dopóki będziesz nieuleczonym "kochającym za bardzo" separacja będzie wskazana. Jak się "uleczysz" na tyle, żeby kontrolować swoje zachowania dysfunkcyjne - optymalizujesz.

A, nigdy nic nie zakładaj na bóg wie jaką przyszłość. Nie wiesz, co przyniesie dzień jutrzejszy i jakiej elastyczności będzie wymagał.

A i jeszcze - zawsze możesz zmienić plany. Zawsze możesz podjąć inne decyzje.

Wybór zawsze jest Twój.


I serio, polecam terapię.

17

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Z własnego doświadczenia wiem, że tak. Po zakończeniu 4 letniego związku mój były zerwał kontakt. Na początku sama chciałam go utrzymywać chociaż raz na jakiś czas, ale na szczęście szybko zrozumiałam, że to nie ma sensu, bo tylko męczę sama siebie i też przestałam szukać kontaktu. To mimo wszystko o wiele lepsze niż katowanie siebie samemu wink

18

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

to prawda kobiety nie lubią facetów bez charakteru.....

19

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
maszkarada napisał/a:

Paradygmat

Stoję przed analogicznym do Twojego dylematem. Również patrzę na koleżanki i kolegów z rodzinami, mężami, żonami, kotami, psami, dziećmi, vanami i domkami na przedmieściach.
Również jestem w czarnej d*pie, bo zaktywizował się mój eksiu, którego spuściłam w kanał, bo nasza relacja mnie nie satysfakcjonowała, bo na pewnym etapie oczekiwaliśmy zupełnie innych rzeczy.

Wczoraj piłam wódkę z koleżanką psycholożką. Siedem godzin wałkowałyśmy temat "kontaktu".

I ja podjęłam inną decyzję.
Na wiosnę, owszem, podjęłam tę - nie kontaktować się, separacja, zniknięcie.

Teraz zamierzam inaczej - mój ukochany się kręci gdzieś, więc nie będę go blokować. Nie podam mu serca na tacy, nie będę za nim biegać, nie będę robić zasadniczo nic; ale jeśli zadzwoni, że chce się spotkać: luz, możemy, tylko nie we wtorek, bo mam inne plany, a w czwartek. Z bezpiecznej pozycji dystansu. Ale w otwartości na to, co przyniesie przyszłość.

Tylko - ja jestem po 2letniej terapii. W piątek idę do psychiatry ogarnąć, czy nie mam depresji. Dopóki będziesz nieuleczonym "kochającym za bardzo" separacja będzie wskazana. Jak się "uleczysz" na tyle, żeby kontrolować swoje zachowania dysfunkcyjne - optymalizujesz.

A, nigdy nic nie zakładaj na bóg wie jaką przyszłość. Nie wiesz, co przyniesie dzień jutrzejszy i jakiej elastyczności będzie wymagał.

A i jeszcze - zawsze możesz zmienić plany. Zawsze możesz podjąć inne decyzje.

Wybór zawsze jest Twój.


I serio, polecam terapię.

Miałem już bardzo złe momenty i myśli. Dość powiedzieć, że był taki dzień ze dwa miesiące temu, gdy chodziło mi po głowie by skoczyć z okna, gdy cieszyła mnie myśl, że mogę rozbić się samochodem. To było na swój sposób straszne - tak jakby ktoś mi wszedł do głowy tzn jakiś diabeł, nie wiem, i sterował mną. Na szczęście to były tylko słowa, płacz, cierpienie, ale gdzieś tam na samym końcu, w głowie, wiedziałem, że nie mogę tego zrobić, że byłoby to głupie.
Następny dzień już był lepszy, ale takiego dnia jak wtedy nie miałem nigdy w całym swoim życiu i pewnie zapamiętam go na zawsze. Pomogli mi wtedy moi dwaj przyjaciele, co prawda tylko telefonicznie (bo byłem wtedy na zjeździe z podyplomowych daleko poza miejscem zamieszkania), ale pisali, dzwonili, przekonali, że nie mogę sobie nic zrobić. Koszmarne uczucie beznadziei. I cieszyłem się wtedy, że jednak udźwignąłem to sam. Szczerze, to pójście do specjalisty byłoby z mojego punktu widzenia swego rodzaju kapitulacją. A ja chcę wierzyć, że udźwignę problemy sam, mimo wszystko, zacisnę zęby i sam to przejdę. Poza tym bałbym się, że w przypadku większej tragedii (strata kogoś bliskiego z rodziny) byłbym już kompletnie bezradny.
W końcu jestem facetem prawda? wink Muszę sobie dać rady sam, choćbym po katach płakał i nie miał chęci do życia.
Okres od rozstania to jest wieczna sinusoida, raz dobrze, raz źle. Dobija mnie ta myśl nawet wtedy kiedy jest dobrze gdy uświadamiam sobie, że i tak przyjdzie moment, kiedy będzie mi znowu bardzo źle. Ale takie chyba jest życie. Ja na to życie jestem zwyczajnie mniej odporny.

20

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

"Muszę sobie dać rady sam, choćbym po katach płakał i nie miał chęci do życia."

Rozpędź się porządnie i walnij głową w ścianę.
A potem pogadaj z psychologiem.

21

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Paradygmat napisał/a:

(...)Szczerze, to pójście do specjalisty byłoby z mojego punktu widzenia swego rodzaju kapitulacją. A ja chcę wierzyć, że udźwignę problemy sam, mimo wszystko, zacisnę zęby i sam to przejdę. Poza tym bałbym się, że w przypadku większej tragedii (strata kogoś bliskiego z rodziny) byłbym już kompletnie bezradny. (...)

Silny człowiek (nie tylko mężczyzna) umie poprosić o pomoc. tongue

Silny człowiek (nie tylko mężczyzna) wie, że okazywanie uczuć nie jest słabością.

Metoda zaproponowana przez maszkaradę jest, zwykle, bardzo skuteczną.

22

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Wielokropek napisał/a:
Paradygmat napisał/a:

(...)Szczerze, to pójście do specjalisty byłoby z mojego punktu widzenia swego rodzaju kapitulacją. A ja chcę wierzyć, że udźwignę problemy sam, mimo wszystko, zacisnę zęby i sam to przejdę. Poza tym bałbym się, że w przypadku większej tragedii (strata kogoś bliskiego z rodziny) byłbym już kompletnie bezradny. (...)

Silny człowiek (nie tylko mężczyzna) umie poprosić o pomoc. tongue

Silny człowiek (nie tylko mężczyzna) wie, że okazywanie uczuć nie jest słabością.

Metoda zaproponowana przez maszkaradę jest, zwykle, bardzo skuteczną.

Każda ingerencja farmaceutyczna (a o takiej docelowo chyba mówimy) pozostawia jakieś ślady w psychice człowieka, jeśli mówimy o psychiatrze.
Byłem kiedyś u psychologa - po prostu beznadzieja. Jakieś książkowe rady, brak porozumienia, nie wspominam tego dobrze (było to jakieś 3 lata temu).
Kiedy rozstałem się z Kasią ustawiłem sobie tapetę na komputerze - JEDYNY TWÓJ CEL - ZNALEZIENIE LEPSZEJ PRACY. Po to abym wiedział do czego dążę.
Osiągnąłem ten cel i teraz szukam kolejnego. Tak naprawdę moim celem powinno być udowodnienie sobie i jej przy okazji, że dam sobie świetnie radę i znajdę lepszą od niej kobietę. Co jednak nie będzie takie łatwe (wiem, patrze przez różowe okulary;)).

23 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-02-14 17:40:09)

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Paradygmat napisał/a:
LapkaPandy napisał/a:
Paradygmat napisał/a:

Co ciekawe, tak młoda osoba, jest już po dwóch długich prawie dwuletnich związkach. Jakąś rolę na pewno odegrała jej najlepsza przyjaciółka, która bez przerwy z nią miała kontakt, a jest typem "księżniczki".

Co dziwnego jest w tym ,że miała 2 -letnie związki?
I o co oskarżasz jej przyjaciółkę "księżniczkę?

Chodzi mi o to, że nigdy nie szukała związków na chwilę. Nie skakała z kwiatka na kwiatek.

Chyba dobrze ,że nie skakała z kwiatka na kwiatek.

Paradygmat napisał/a:

Z jej przyjaciółką nigdy się nie lubiliśmy i nawet tego nie ukrywałem. Przyjaciółka sama nigdy nie była w żadnym związku, ale co chwila doradzała Kasi co i jak zrobić. Ma olbrzymi wpływ na Kasię i jest takim typem dziewczyny co chodzi z zadartym wiecznie nosem, a wygląda zupełnie przeciętnie. Co chwila przekonywała Kasię, że ją kontroluję, że to, że tamto, i widać męczyło ją to, że niejako zabrałem jej Kasię. Widać było, że tylko czekała aż się rozstaniemy, żeby znowu mieć Kasię na własność i móc spędzać z nią jak najwięcej czasu.
I dopięła swego.

Bez przesady , zwalać winę na "księżniczkę"
A Twoja była własnego zdania nie miała?

Paradygmat napisał/a:

Każda ingerencja farmaceutyczna (a o takiej docelowo chyba mówimy) pozostawia jakieś ślady w psychice człowieka, jeśli mówimy o psychiatrze.

Brak wiedzy i doświadczenia w tym temacie u Ciebie.

24

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
LapkaPandy napisał/a:
Paradygmat napisał/a:
LapkaPandy napisał/a:

Co dziwnego jest w tym ,że miała 2 -letnie związki?
I o co oskarżasz jej przyjaciółkę "księżniczkę?

Chodzi mi o to, że nigdy nie szukała związków na chwilę. Nie skakała z kwiatka na kwiatek.

Chyba dobrze ,że nie skakała z kwiatka na kwiatek.

Paradygmat napisał/a:

Z jej przyjaciółką nigdy się nie lubiliśmy i nawet tego nie ukrywałem. Przyjaciółka sama nigdy nie była w żadnym związku, ale co chwila doradzała Kasi co i jak zrobić. Ma olbrzymi wpływ na Kasię i jest takim typem dziewczyny co chodzi z zadartym wiecznie nosem, a wygląda zupełnie przeciętnie. Co chwila przekonywała Kasię, że ją kontroluję, że to, że tamto, i widać męczyło ją to, że niejako zabrałem jej Kasię. Widać było, że tylko czekała aż się rozstaniemy, żeby znowu mieć Kasię na własność i móc spędzać z nią jak najwięcej czasu.
I dopięła swego.

Bez przesady , zwalać winę na "księżniczkę"
A Twoja była własnego zdania nie miała?

Paradygmat napisał/a:

Każda ingerencja farmaceutyczna (a o takiej docelowo chyba mówimy) pozostawia jakieś ślady w psychice człowieka, jeśli mówimy o psychiatrze.

Brak wiedzy i doświadczenia w tym temacie u Ciebie.

Tak, miała u mnie plusa za to, że nie skakała z kwiatka na kwiatek. Irytowało jednak to, że była zawsze bardzo zapatrzona w siebie, podobało jej się gdy faceci ją podrywali, flirtowała z nimi. Co tu dużo mówić była próżna. Choć wyszło to z niej dopiero, gdy okazało się, że mi na niej zależy.

Co do księżniczki - nie była powodem, ale swoją cegiełkę dołożyła. Kasia była pod jej dużym wpływem (co zauważali też inni z otoczenia).

Odnośnie psychiatry - nie będę polemizował. Między innymi po to tu teraz pisze, aby ten temat samemu przetrawić. Jakby się nie udało - w ostateczności pozostaje specjalista.

25 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-14 17:53:30)

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Paradygmat napisał/a:

Każda ingerencja farmaceutyczna (a o takiej docelowo chyba mówimy) pozostawia jakieś ślady w psychice człowieka, jeśli mówimy o psychiatrze.
Byłem kiedyś u psychologa - po prostu beznadzieja. Jakieś książkowe rady, brak porozumienia, nie wspominam tego dobrze (było to jakieś 3 lata temu).
Kiedy rozstałem się z Kasią ustawiłem sobie tapetę na komputerze - JEDYNY TWÓJ CEL - ZNALEZIENIE LEPSZEJ PRACY. Po to abym wiedział do czego dążę.
Osiągnąłem ten cel i teraz szukam kolejnego. Tak naprawdę moim celem powinno być udowodnienie sobie i jej przy okazji, że dam sobie świetnie radę i znajdę lepszą od niej kobietę. Co jednak nie będzie takie łatwe (wiem, patrze przez różowe okulary;)).

Nie miałam na myśli farmakoterapii, tylko/aż konsultację/terapię psychologiczną. To, że trafiłeś raz na kiepskiego psychologa nie oznacza, że pomoc psychologiczna jest złym pomysłem. Jak w każdym zawodzie, trzeba znaleźć fachowca, nie partacza. smile

Udowadniać nikomu niczego nie musisz.
W ogóle niczego nie musisz.
Możesz.
Możesz stać się człowiekiem niezależnym, spokojnym, znającym swoją wartość. smile


***
Psychoterapię prowadzą również psychiatrzy. Ale też warto wybrać fachowca, nie partacza.

26

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Paradygmat napisał/a:

Reagowałem na to, ale teraz widzę z perspektywy czasy, że nie wystarczająco. Pozwalałem jej na docinki, a trzeba było reagować. I w ogóle wkradło się takie coś w nasz związek, że zaczęliśmy sobie docinać, niby dla żartu, niby było śmiesznie, ale gdzieś ta relacja damsko-męska stawała się niebezpiecznie koleżeńska.

A jak zachowałbyś się dziś ?

27

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
LapkaPandy napisał/a:
Paradygmat napisał/a:

Reagowałem na to, ale teraz widzę z perspektywy czasy, że nie wystarczająco. Pozwalałem jej na docinki, a trzeba było reagować. I w ogóle wkradło się takie coś w nasz związek, że zaczęliśmy sobie docinać, niby dla żartu, niby było śmiesznie, ale gdzieś ta relacja damsko-męska stawała się niebezpiecznie koleżeńska.

A jak zachowałbyś się dziś ?

Powiedziałbym, że takiego zachowania nie akceptuję. Że kocham ją, ale jeśli nie będzie mnie szanować, to ten związek nie ma sensu i trzeba się będzie rozstać.

28 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-02-14 19:05:30)

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Mi po rozstaniu najbardziej pomógł czas, nie zamykanie się i analiza związku-wnioski.
Mi się wydaje ,że za mało się cenisz i szanujesz.
Bycie dobrym i miłym jest ważne ale bardzo ważne jest żeby mieć swoje zdanie i być zdecydowanym(konkretnym).
Dzisiaj miałam baardzo ciekawą dyskusję z kobietą ,która z mężem przeżyła 50 lat.
I całej tej rozmowy wyciągnęłam: że ludzie dzisiaj nie pracują nad związkiem, sobą, nie szanują siebie wzajemnie i nie ma kompromisów i do tego egozim (ale nie ten zdrowy). Lecz zawsze warto mimo wszystko pracować nad sobą żeby być lepszym. I być może uda się znaleźć wartościową połówkę-czego Tobie życzę:)

29

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
LapkaPandy napisał/a:

Mi po rozstaniu najbardziej pomógł czas, nie zamykanie się i analiza związku-wnioski.
Dzisiaj miałam baardzo ciekawą dyskusję z kobietą ,która z mężem przeżyła 50 lat.
I całej tej rozmowy wyciągnęłam: że ludzie dzisiaj nie pracują nad związkiem, sobą, nie szanują siebie wzajemnie i nie ma kompromisów i do tego egozim (ale nie ten zdrowy).

.....wybiera sie łatwizne któa idzie w parze z brakiem umiejetnosci lub checi rozwiazywania pojawiajacych sie problemów.

30

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

INNE TEŻ MAJĄ (przepraszam drogie panie),  zapamiętaj chłopie!! tak długo jak ne znajdziesz sobie nowej dziewczyny bedziesz rozpaczał, wiem że szybki związek z nowo poznaną osobą nie zastąpi tamtego, ale pozwoli przynajmniej zapomnieć/zmniejszyc ból!

31 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-02-14 19:13:43)

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
rainy days napisał/a:

INNE TEŻ MAJĄ (przepraszam drogie panie),  zapamiętaj chłopie!! tak długo jak ne znajdziesz sobie nowej dziewczyny bedziesz rozpaczał, wiem że szybki związek z nowo poznaną osobą nie zastąpi tamtego, ale pozwoli przynajmniej zapomnieć/zmniejszyc ból!

Ile ludzi tyle sposobów.
Jednak nie warto lecieć na 'haju' braku rozpaczy i zapchania klina - klinem.
Dla mnie to jest dziecinny sposób(bez obrazy): nie mam jednej zabawki to szybko, szybko drugą żeby cały czas być zajętym....Warto przepracować problem 'face to face' - dla siebie i przyszłego związku..

32

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

są kobiety, które wolą mężczyzn "twardych" okazujących uczucie w sposób "zawoalowany" smile i są kobiety, które wolą mężczyzn uczuciowych, bez owijania w bawełnę.
Musisz po prostu trafić na swoją połowę.
Ja też kiedyś odeszłam od takiego faceta jak Ty smile a jemu doradzałam ulokowanie swych uczuć w kobiecie, która będzie nadawać na jego fali. (żeby nie było- nie odeszłam od niego z powodu jego zaangażowania, raczej po prostu go nie kochałam)
Po mnie miał jeszcze dwie kobiety wolące mężczyzn "twardych" i też mu się nie udało utrzymać ich przy sobie. Później poznał tę, która doceniła jego serce i zaangażowanie i dzisiaj tworzą fajne małżeństwo.
Nie ma co siedzieć i analizować... jeszcze popadniesz w depresję, a gdzieś niedaleko na pewno czeka ta wymarzona smile

33

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
didina napisał/a:

są kobiety, które wolą mężczyzn "twardych" okazujących uczucie w sposób "zawoalowany" smile i są kobiety, które wolą mężczyzn uczuciowych, bez owijania w bawełnę.
Musisz po prostu trafić na swoją połowę.
Ja też kiedyś odeszłam od takiego faceta jak Ty smile a jemu doradzałam ulokowanie swych uczuć w kobiecie, która będzie nadawać na jego fali. (żeby nie było- nie odeszłam od niego z powodu jego zaangażowania, raczej po prostu go nie kochałam)
Po mnie miał jeszcze dwie kobiety wolące mężczyzn "twardych" i też mu się nie udało utrzymać ich przy sobie. Później poznał tę, która doceniła jego serce i zaangażowanie i dzisiaj tworzą fajne małżeństwo.
Nie ma co siedzieć i analizować... jeszcze popadniesz w depresję, a gdzieś niedaleko na pewno czeka ta wymarzona smile

a ja bym to nieco inaczej widział wink Tzn kobiety mówią, że lubią, że chcą, aby mężczyzna był uczuciowy, kochał je, tulił, ale podświadomie pragną mężczyzn, którzy są tajemniczy, pewnych siebie, nieraz nieustępliwych etc i to jest gdzieś zapisane chyba w podświadomości, już tak jest i trudno. I dotyczy to zdecydowanej większości populacji kobiet smile Takie są moje obserwacje.
Więc przypuszczam, że Twój były po prostu trafił na kobietę, która jest albo taka jak on, albo już nie pozwoliła sobie na grymaszenie z różnych przyczyn.
A Ty go pewnie nie kochałaś też z powodu tego, że właśnie taki miękki i niemęski przez to był. Wrażliwość ok, uczuciowość, dobroć - ale wszystko w granicach. Nigdy nie można dawać siebie całego na tacy. A jak tak zrobiłem.

34

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

no i wszystko wiesz sam...
masz być szczery ale nie za bardzo, masz być romantyczny ale nie za bardzo, masz być taki jak ona chce ale jak taki będziesz to ona odejdzie!!!

widzisz , nie można nie zostać draniem jak sie tego wszystkiego doświadczy!!!

35

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Paradygmat napisał/a:

Tzn kobiety mówią, że lubią, że chcą, aby mężczyzna był uczuciowy, kochał je, tulił, ale podświadomie pragną mężczyzn, którzy są tajemniczy, pewnych siebie, nieraz nieustępliwych etc i to jest gdzieś zapisane chyba w podświadomości, już tak jest i trudno. I dotyczy to zdecydowanej większości populacji kobiet smile Takie są moje obserwacje.

ja tam lubię czułości. może wynika to z tego, że sama jestem miękka jak masło wink

Paradygmat napisał/a:

Nigdy nie można dawać siebie całego na tacy. A jak tak zrobiłem.

powiem Ci, że ja zawsze jak wkraczam w związek, to przede wszystkim muszę przemyśleć, czy chcę tego. a jeśli już zdecyduję, że wchodzę w to, to daję siebie całą. nie potrafię rozgraniczać uczuć i zachowań. nie potrafię udawać kogoś, kim nie jestem. fakt, nieraz przez to cierpiałam, ale nie potrafię inaczej. jestem zbyt szczerą osobą, która nie toleruje oszukiwania i kłamstw.
jak dla mnie to wcale nie musisz się zmieniać, tylko czekać, aż trafi się kobieta, która doceni Twoje starania i nie będzie wykorzystywać Twojego dobrego serca.
POWODZENIA

36

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Trochę niepokoi mnie to, że w pierwszym swoim poście, tak mocno podkreślasz, że wszystkie Twoje kobiety były piękne. Kasia też taka była. Ale, jak napisałeś, była też próżna. Niestety, jest to cecha pięknych kobiet. Oczywiście, nie generalizuję, nie każdej. "Brzydkie" kobiety również takie bywają. Ale nie w tym rzecz. Rozumiem, że jesteś mężczyzną przystojnym, zadbanym i tego samego oczekujesz od swojej partnerki. Ale czy nie zastanowiło Cię to, że każdej przeszkadzało, jaki jesteś wrażliwy? Może spróbuj zwrócić uwagę na jakąś mniej przebojową kobietę (nie mówię, że ma być "brzydka"). Takie osoby zazwyczaj potrzebują dużo uczucia i chętnie je odwzajemniają. Może warto przyjąć dewizę, że nie wszystkie dziewczyny, z jakimi się spotykasz muszą wyglądać jak supermodelki?

37

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Czy ona była Twoją pierwszą miłością?


Nie ma facetów :
"uczuciowych, kochających, równocześnie tajemniczych, pewnych siebie, nieraz nieustępliwych"

Nie jesteś niemęski....jesteś sobą...

38

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
rainy days napisał/a:

no i wszystko wiesz sam...
masz być szczery ale nie za bardzo, masz być romantyczny ale nie za bardzo, masz być taki jak ona chce ale jak taki będziesz to ona odejdzie!!!

Masz nie być taki jak ona chce, tylko masz być sobą. Bo jeśli zmienisz się dla niej, to kiedy ona odejdzie, Ty nie będziesz wiedział już kim tak naprawdę jesteś.

39

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Namaste3434 napisał/a:

Trochę niepokoi mnie to, że w pierwszym swoim poście, tak mocno podkreślasz, że wszystkie Twoje kobiety były piękne. Kasia też taka była. Ale, jak napisałeś, była też próżna. Niestety, jest to cecha pięknych kobiet. Oczywiście, nie generalizuję, nie każdej. "Brzydkie" kobiety również takie bywają. Ale nie w tym rzecz. Rozumiem, że jesteś mężczyzną przystojnym, zadbanym i tego samego oczekujesz od swojej partnerki. Ale czy nie zastanowiło Cię to, że każdej przeszkadzało, jaki jesteś wrażliwy? Może spróbuj zwrócić uwagę na jakąś mniej przebojową kobietę (nie mówię, że ma być "brzydka"). Takie osoby zazwyczaj potrzebują dużo uczucia i chętnie je odwzajemniają. Może warto przyjąć dewizę, że nie wszystkie dziewczyny, z jakimi się spotykasz muszą wyglądać jak supermodelki?

To nie jest do końca prawda co piszesz.....bo ja raz kiedyś też tak pomyślałam w życiu a mam dziś 39 lat, więc trochę mam doświadczenie....że skoro mi nie wychodzi z facetami z górnej półki, bo takich tylko znałam, to poszukam sobie brzydala no nie jakiegoś okropnego ale takiego ze średniej półki. Wybrałam sobie takiego, usidliłam, a charakter po iluś tam latach związku pożal się Boże, okazała się tragedia.....to przystojniak był o niebo lepszy. Także nie uroda ma znaczenie przy  wyborze partnera, a przede wszystkim charakter!!! bo piękny mężczyzna może mieć o niebo fajniejszy charakter niż brzydki....charakter jest najważniejszy nie wygląd!

40

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Namaste3434 napisał/a:

Trochę niepokoi mnie to, że w pierwszym swoim poście, tak mocno podkreślasz, że wszystkie Twoje kobiety były piękne. Kasia też taka była. Ale, jak napisałeś, była też próżna. Niestety, jest to cecha pięknych kobiet. Oczywiście, nie generalizuję, nie każdej. "Brzydkie" kobiety również takie bywają. Ale nie w tym rzecz. Rozumiem, że jesteś mężczyzną przystojnym, zadbanym i tego samego oczekujesz od swojej partnerki. Ale czy nie zastanowiło Cię to, że każdej przeszkadzało, jaki jesteś wrażliwy? Może spróbuj zwrócić uwagę na jakąś mniej przebojową kobietę (nie mówię, że ma być "brzydka"). Takie osoby zazwyczaj potrzebują dużo uczucia i chętnie je odwzajemniają. Może warto przyjąć dewizę, że nie wszystkie dziewczyny, z jakimi się spotykasz muszą wyglądać jak supermodelki?

To nie jest do końca prawda co piszesz.....bo ja raz kiedyś też tak pomyślałam w życiu a mam dziś 39 lat, więc trochę mam doświadczenie....że skoro mi nie wychodzi z facetami z górnej półki, bo takich tylko znałam, to poszukam sobie brzydala no nie jakiegoś okropnego ale takiego ze średniej półki. Wybrałam sobie takiego, usidliłam, a charakter po iluś tam latach związku pożal się Boże, okazała się tragedia.....to przystojniak był o niebo lepszy. Także nie uroda ma znaczenie przy  wyborze partnera, a przede wszystkim charakter!!! bo piękny mężczyzna może mieć o niebo fajniejszy charakter niż brzydki....charakter jest najważniejszy nie wygląd!

41

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
Paradygmat napisał/a:

I teraz już całkiem nie wiem jak się odnaleźć. Co chwile łzy mi napływają do oczu (nosz kur*wa, nic z tym nie mogę zrobić, jestem miękki jak plastelina). Czuję apatię i brak wiary, że którakolwiek kobieta mnie tak pokocha jak ona. Tęsknie za nią, staram się nie myśleć ale to wraca.

Widzicie drogie kobiety - faceci też potrafią cierpieć. I co najgorsze - takimi zwykle gardzicie wink
Ja się nie potrafię zmienić, próbowałem, ale to jest gra wtedy. To z czasem wychodzi. Nie wiem jakie jest wyjście w tej sytuacji...

Jestem w podobnej sytuacji. Do tej pory, myślałem ze jestem sam. Dziś już wiem, że tak nie jest. Rozstanie nauczyło mnie jednej bardzo ważnej rzeczy. otóż moje szczęście nie będzie zależało od tej która mnie zostawiła. Głupim jest myślenie, że tylko jedna jedyna kobieta może dać nam szczęście. To wnioski, które mi pomogły się podnieść. Sądząc po tym co piszesz uważam, że mamy bardzo podobne charaktery. Popełniliśmy ten sam błąd. Oddaliśmy całego siebie. Teraz za to pokutujemy.

42

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".
yoMTVraps napisał/a:
Paradygmat napisał/a:

I teraz już całkiem nie wiem jak się odnaleźć. Co chwile łzy mi napływają do oczu (nosz kur*wa, nic z tym nie mogę zrobić, jestem miękki jak plastelina). Czuję apatię i brak wiary, że którakolwiek kobieta mnie tak pokocha jak ona. Tęsknie za nią, staram się nie myśleć ale to wraca.

Widzicie drogie kobiety - faceci też potrafią cierpieć. I co najgorsze - takimi zwykle gardzicie wink
Ja się nie potrafię zmienić, próbowałem, ale to jest gra wtedy. To z czasem wychodzi. Nie wiem jakie jest wyjście w tej sytuacji...

Jestem w podobnej sytuacji. Do tej pory, myślałem ze jestem sam. Dziś już wiem, że tak nie jest. Rozstanie nauczyło mnie jednej bardzo ważnej rzeczy. otóż moje szczęście nie będzie zależało od tej która mnie zostawiła. Głupim jest myślenie, że tylko jedna jedyna kobieta może dać nam szczęście. To wnioski, które mi pomogły się podnieść. Sądząc po tym co piszesz uważam, że mamy bardzo podobne charaktery. Popełniliśmy ten sam błąd. Oddaliśmy całego siebie. Teraz za to pokutujemy.

Wszedłem z ciekawości na Twój blog i jakbym czytał siebie samego. Widać mamy bardzo podobne charaktery.
Co do Twojej byłej miłości - w mojej opinii jest duża szansa, że wróci, ale musisz uciąć jakikolwiek kontakt (jeśli go jeszcze masz) i zacząć być wbrew sobie obojętny wobec niej. Najlepiej jakbyś znalazł sobie inną kobietę, przynajmniej znajomą.
O dużych szansach mówię mając na uwadze wasz staż. To duży bagaż doświadczeń i wspólnych chwil.

Ale jest ale... Nawet jak do niej wrócisz schemat może się niestety powtórzyć. Więc chyba lepiej budować swoje szczęście z kimś innym od nowa.

43

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Ona nie wróci, staż stażem, Ona nie wróci, ja się już z tym pogodziłem. 24 minie 2 miesiące jak jesteśmy osobno. To nie mój wątek, ale wiedz, że nie jesteś jedynym który to przeżywa. Czas leczy rany. jestem tego chodzącym przykładem. Choć, jak sam pewnie przeczytałeś, kocham ją. Ale czym jest miłość bez odwzajemnienia? Drogą donikąd.

44

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Nie było mnie kilka dni, jakoś tak dzięki tej przerwie w kontakcie z Kasią odzyskałem siły i nadzieję, że jednak będzie dobrze.
Do dziś, kiedy dowiedziałem się już na pewno, że właśnie się z kimś związała. Boli jak sam skur*ysyn, chociaż oczywiste było, że prędzej czy później kogoś znajdzie. A jednak boli.
Na myśl o tym, że ktoś jej dotyka, ktoś się z nią kocha serce chce mi pęknąć.
Chciałem w pierwszy odruchu coś do niej napisać, nie wiem, coś w rodzaju swoistego pożegnania, ale to chyba nie jest dobry pomysł?

45

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Znam ten ból, boli jak zdrada, choć zdradą nie jest. Ciężko to zaakceptować ale nie pozostaje jak nic innego jak to zrobić i pogodzić się z nowym stanem sytuacji. A nadzieja to coś najgorszego co możemy mieć.

46

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Nie było mnie tu bardzo długo. I w zasadzie najczęściej tak się kończą tego typu wątki - człowiek dochodzi do siebie i już nie wraca na forum, by podzielić się tym jak potoczyła się historia, bo żyje swoim życiem. Ale postanowiłem ku pokrzepieniu serc co poniektórych Panów i pewnie Pań też, ale głównie Panów wink sklecić kilka zdań.

Skłamałbym, gdybym powiedział, że moja Była nic dla mnie nie znaczy. Zawsze będzie zajmowała jakieś miejsce w moim sercu, tak mi się wydaje. Ale nie myślę już o niej. Owszem, zdarzają się chwile, wspomnienia, sytuacje, które przywołują w pamięci Tą osobę i na chwilę robi się faktycznie przykro. Ale to są chwile raz na długi długi czas. Jeśli chcę być ze sobą szczery muszę przyznać, że w głębi duszy być może nadal ją kocham. Ale już doskonale sobie potrafię wyobrazić to, że pokocham inną.

Jestem w miarę możliwości szczęśliwym człowiekiem. Poznaję nowe kobiety, których na świecie jest po prostu mnóstwo, do nieskończoności wręcz. Przechodzę się ulicą, idę na imprezę i w takich momentach dostrzegam swoją przewagę nad moimi ustatkowanymi, zakopanymi w pieluchach kolegami. Każdy dzień może przynieść coś nowego, każda nowa kobieta to jakieś wyzwanie, emocje. Coś za coś. Doskonale widzę zalety stabilizacji przy boku jednej kobiety, założenia rodziny itd itp. Ale skoro jestem w miejscu w którym stoję chcę brać z życia garściami co tylko mogę. Chcę sypiać z pięknymi kobietami, chodzić na imprezy i mieć kaca na drugi dzień, spełniać swoje pasje, spędzać godziny na rozmyślaniach co zrobić by w życiu odnieść sukces. Mogę dosłownie WSZYSTKO. I Ty drogi kolego, który też jesteś sam i martwisz się, że już zawsze będziesz - spokojnie.. na żeniaczkę znajdzie się dobry moment. A życie masz tylko jedno. Życie mi dało szansę być jeszcze trochę niepoważnym, może i nawet niedojrzałym jak na swój wiek. I niech tak będzie.

Życie to wieczna sinusoida i człowiekowi ciężko do tego przywyknąć. Jest lato, kobiety zyskują +10 do swojej atrakcyjności, nic tylko rwać. Żeby potem, na starość, u boku tej jedynej, ale w po cichutku, nie na głos, powspominać smile

47

Odp: Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Tylko za czesto nie wspominaj, bo kobiety są czujne i zaraz zacznie sobie wkrecać ze cos jest nie tak.... Bo taki zmyslony ciagle jesteś.  smile

A tak naprawde to powodzenia!!!

Posty [ 48 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Daremne żale 27-mio letniego faceta. Przez małe "f".

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026