Od 4 miesięcy zastanawiam się czy jest coś co pomoże mi..
Mam 18 lat , jego znałam od małego zaczeliśmy być parą 2 lata temu był moją pierwszą jedyna miłością doskonale mnie rozumiał wszystko zaczynało się układać, wybaczał mi wszystko nie sądziłam że kiedyś już nie będzie mnie kochał..
W naszym związku było różnie czesto mowiłam mu że już nie warto że to koniec sprawiałam mu wiele przykrości, konczyłam z nim chyba z 4 razy ale zawsze ja.. 4 miesiace temu to on urwał ze mną kontakt i już nie wierze w to ze kiedys bedziemy razem.
Najgorsze w tym wszystkim jest to że nigdy nie chciałam się przyznać do tego, ale teraz musze w końcu to powiedzieć że choć ma tyle wad przeogromnie za nim tesknie, że choć widywaliśmy sie raz w tygodniu to brakuje mi go, że choć rodzice nie akceptowali go i ciągle miałam przez to awantury to chce by wrócił. Wierze ze oboje byśmy sie zmienili i było by tak jak 2 lata temu .. Ale cóż on już nie chce być ze mną , powiedział że może kiedyś ale wątpie w to . A mój problem dalej nie znika, ciągle myśle o nim.. i nie umiem sobie z tym poradzić .. jak słysze jego imie to płakać mi się chce.. Chce sie dowiedzieć czego Wy odradziłybyście mi lub poleciły .. jak mam dalej żyć ..czy walczyć ..czy zapomnieć.. tylko jak?
Podobne tematy
jessie. hej wiesz to co teraz czujesz nie jeden właśnie w tym momencie też czuje...tylko są dwie różnice jedni są już w dość wysokim wieku a ty jesteś młoda kupa życia przed tobą...to co teraz wydaje się tobie nie możliwe za jakiś czas będzie się realizowało. Rozumiem miałaś 4 miesiące na głębokie przemyślenia...jest jedna zasadnicza różnica.że teraz już nie ma odwrotu( czytając to bije tobie szybciej serce) niestety tak będzie jakiś czas jeszcze.Ale im szybciej zrozumiesz że toi koniec tym lepiej dla ciebie...co możesz sobie teraz zrobić ułatwiając to wszystko???wychodzić do znajomych, dbać o siebie bardziej, zwracać uwagę na szczegóły...mimo że w środku jest źle na zewnątrz utrzymaj uśmiech. to wszystko nie jest takie proste ja wiem.ale nic nie możemy zrobić...nie można kogoś zmuszać do siebie.zatrzymywać na siłę.skoro widzisz że popełniłaś błędy-to bardzo dobrze wyciągnij z tego wnioski aby było lepiej za jakiś czas...z kimś innym.tobie się wydaje to nie możliwe a jednak tak będzie.dałaś rade 4 miesiące dasz i więcej...spokojnie.leku na to wszystko nie ma. wybór należy do ciebie.leżeć w 4 ścianach i patrzeć w sufit...czy wyjść do ludzi żyć tak zanim go poznałaś.ja byłem z kimś dwa lata razem i to każdego dnia 24 h i koniec tego też się znalazł...można powiedzieć że kilka lat więcej od ciebie jeśli chodzi o systematykę...nie znasz jeszcze pojęcia prawdziwej miłości...taka miłość nie pozwala cierpieć nie zmusza nas do odejścia nie rani tak dosadnie...im szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie...jesteś młoda i się nie martw naprawdę.to nie koniec świata...na twojej drodze jeszcze masa wspaniałych ludzi a z tego co teraz przezywasz będziesz się śmiała...tak będzie. daj tylko sobie więcej czasu... jedyne co w życiu cenne to wspomnienia" kiedyś zrozumiesz to trudne zdanie.3mam kciuki za ciebie.
powiem, ze wiem co przezywasz i tylko moge ci współczuć ... trudno przyjac rady zeby czekac ... czlowiek nie wie co zrobic targaja go mysli ... trzymaj sie ... nie jestes sama jessie
Dziękuje Wam za te rady
spróbuje się do nich stosować mam nadzieje że pomoże..
Dziękuje kochani ![]()