witam:) jestem tu calkiem nowa. jestem 23 letnia mezatka (w czerwcu 4 lata) mam corke (w maju 3 lata). wszystko w naszym zyciu super sie ukladalo:) z mezem znalismy sie kilka lat. w styczniu 2008 r spotkalam sie z nim przypadkow w pizzerii. on zagadal do mnie. gadalismy bardzo dlugo: postanowilismy sie spotkac na drugi dzien i tak codziennie:)po ok 2 miesiacach wyznal mi milosc:) miesiac pozniej poprosil o reke. zgodzilam sie. 2 miesiace po slubie zaszlam w ciaze. wszystko bylo ok. w pazdzierniku 2009 zaczelam zaoczne studia.tam pozniaam agnieszke. po pewnym czase zyskala moje zaufanie. uwazalam ja za przyjaciolke, zapraszalam do domu, jezdzilismy do niej:) niestety kiedys moja tesciow powiedziala mi, ze jej zle z oczu patrzy i narobi nam klopotow. wtedy pomyslalam, ze gada glupoty. niestety nie mylila si.. moja cudowna przyjaciolka i moj kochany maz sypiali ze soba ok 2 lat..o czym dowiedzialam sie w tym zeszlym tygodniu. w polowie 2010r skapnelam sie, ze cos nie tak i zerwalam z nia kontak.. niestety moj maz z nia pisal. we wrzesniu definitywie kazalam mu przestac i zmienic sie jesli chce z nami byc.(byl oschly, czepial sie wszystkiego,w lozku tez zrobulo sie dziwnie). jak pytalm sie co go z nia laczy zazekal sie,ze tyko pisza i gadali przez tel, ze nigdy u niej nie byl beze mnie. uwierzylam, dalam szanse a on sie zmienil:) byalam znow szczesliwa. odzyskal moje zaufanie(czesciowo). zapomnialam o adze. niestety, ktoregos wieczora jak przegladalismy wspolnie jego nowy telefon dostal on niej sms.ze dlaczego sie nie odzywa odi, ze ona nie wie o cochodzi. powiedzial, ze nie wie o co chodzi i, ze przeciez od wrzesnia z nia nie pisze. ok, pomyslalam, ze jest tak wredna, ze chce sie zemscic, ze nie zdobyla mojego meza. co jakis czas pisala.ogolnie sens byl taki,ze dlaczego moj maz nie odzywa sie. szale goryczy przewazyl sms, ze ona jest w ciazy i, ze to dziecko mojego meza. myslalam, ze sie wsciekle. od razu postanowilam wyjasnic to z mezem. on zazekal sie, ze nic ich nie laczy i on skonczyl wszystko dawno temu. nie dawalo mi to jednak spokooju. w sobote rozmawialam z jego sis cioteczna i powiedziala mi, ze wg niej to nie byly tylko sms inapewn sie nie skonczyo we wrzesniu bo jakim trzeba by byc debilem zeby tyle miesiecy pozniej pisac. nastepnego dnia przycisnelam g i wyznal mi prawde, ze od ok2 lat sypiali. powiedzial, ze popelnil blad a ona to pozniej wykorzystywala bo szantazowala go, ze jak nie bedzie jezdzil to powie wszystko. maz mowi, ze zaluje i przy mnie to skonczyl.ppostanowilam sprobowac bo on pokazuje, ze zaluje, ale niestety meza mnie glupie mysli, ze moze jezdzi nadal do niej,ze tak ja dotyka itp.. jak moge sobie z tym poradzic?? bardzo prosze o pomoc...
Podobne tematy
mam nadziejej, ze nie zagmatwalam tego za bardzo:) piszac to cala sie trzese i placze w slowach:) prosze o precyzyjne odpowiedzi. pozdrawiam
3 2012-02-09 14:34:17 Ostatnio edytowany przez maxi (2012-02-09 14:35:24)
Nata, jezeli mu za szybko wybaczysz, za jakiś czas zdradzi Cię z inną lub wróci do "stałej" kochanki. Musisz się dziewczyno szanować, to on ma robić wszystko abyś mu wybaczyła, to on ma zabiegać o Ciebie jezeli chce się zmienić. To nie był jednorazowy skok w bok, to był długoletni romans i oboje i Twój mąż i Twoja przyjaciółka oszukiwali Ciebie, upokarzali przez 2 lata. Ty zyłaś w niewiedzy, a oni za Twoimi plecami zabawiali się w najlepsze. I jeszcze ta ciąża, nie wiesz jak jest. Kogo z nich byś nie spytała, prawdy Ci nie powie. Trudno mi coś tutaj nawet doradzić. Porozmawiasz z mężem to wyprze się wszystkiego i zrobi z dawnej Twojej przyjaciółki wariatkę, ciągnącą go do łózka, porozmawiasz z nią to powie odwrotnie. Ja na Twoim miejscu chyba bym na jakiś czas wywaliła go z domu, aby sam zastanowił się nad tym co zrobił i aby zatęsknił ewentualnie. Oczywiście istnieje tu opcja że może tęsknić za Tobą w "jej ramionach", ale jeśli tak, to chyba nie masz się nad kim zastanawiać. Oczywiście sama zadecydujesz co robić dalej, zagmatwane to jest i nie wiadomo, kto mówi prawdę.
rzeczywiście zagmatwane to trochę. Nie rozumiem, czy ona jest w końcu w ciąży czy sobie to wymysliła i czy skoro on się przyznał że od 2 lat sypiali to przyjął do wiadomości że to jego dziecko? I nadal razem jesteście ze sobą a ty się zastanawiasz teraz nad czym?
Jeśli rzeczywiście od 2 lat sypiali i ona jest z nim w ciąży, no to nie wiem czy jeszcze jest się nad czym zastanawiać. Czy Ty w ogóle chcesz...bo że on się czuje winny i zbłądzony to wiadome- jak każdy kiedy zdrada wyjdzie na jaw.
Wierzę, że na pewno ciężko Ci teraz, jeszcze dodatkowo masz przed oczami córeczkę, która niczemu nie jest winna a na pewno czuje i przeżywa to na swój sposób.
podobna sytuacja jest opisana w wątku "Wybaczyłam...a tu taka wiadomość" (żona się zastanawiała, wybaczała a wczoraj przeczytałam że właśnie okazało się że kochanka jest z nim w ciąży) poczytaj, może to Cię popchnie w którąś stronę.
to straszne co piszesz..facet myśli tylko o sobie. Proszę weź się w garść bo tylko wtedy będziesz miała szanse. Wypłacz się dzisiaj ostatni raz idź do łazienki zrób sobie makijaż, popraw włosy i powiedz sobie ,że jesteś piękna i stać Cie na faceta , który będzie Cie kochał i szanował. Nie siedź w domu.. wychodź , umawiaj się ze znajomymi. Niech on straci pewność siebie i zobaczy ,że dajesz sobie rade bez niego. Uwierz mi to działa...przerabiałam. Trzymaj się dzielnie i nie daj się.. Całuje
Powinnaś się zastanowić ile jesteś w stanie wytrzymać. Przez dwa z trzech lat swojego małżeństwa byłaś okłamywana, mało tego, prawda wyszła na jaw nie od razu, a dopiero po kilkukrotnym "przyparciu do muru". Teraz po prostu usiądź i się zastanów gdzie leży Twoja granica. Czy została już przekroczona, czy jeszcze trochę Twój mąż mógłby poszaleć, żeby ją przekroczyć.
Teraz się zastanów jak to wpłynie na CIEBIE bezpośrednio? Czy teraz wykopiesz go z domu? Dasz radę? A może wolisz go przy sobie? Oczywiście wiąże się to z ciągłymi podejrzeniami, drżeniem na każdy sygnał telefonu, sprawdzaniem połączeń, skrzynki mailowej, być może z rozliczaniem z każdej minuty dnia. W końcu robił Cię w konia 2 lata i kłamnał jak z nut. Po prostu się zastanów co "przejdzie" a co nie.
I gdzie widzisz Was za 5-10 lat?
Droga Nata23. Powiem Ci szczerze że trudno jest wybaczyć mężowi taką zdradę. Byłam w podobnej sytuacji tyle że ja po ślubie prawie 10 lat i dowiedziałam się że mój były zdradzał mnie od 4 lat. Miał drugą rodzinę ją i ich synka. Nie potrafiłam mu wybaczyć mimo że w domu dwójka cudownych chłopców, praktycznie to dla nich postanowiłam zmienić swoje życie. W takim związku nigdy już nie będzie tak samo, nie będzie lepiej - prędzej będzie gorzej. Myśli, wspomnienia oraz nasze wyobrażenia co robili - nie tego nie da się zapomnieć. Nie widziałam naszej przyszłości, skoro przestał mnie szanować i kochać nie pozwoliłam mu wrócić (chociaż prosił, płakał, tłumacząc że zbłądził). Nie potrafiłam mu już zaufać, patrzeć na niego - być z nim. Zabił wszystko moje marzenia, życie, mnie.
Jeżeli postanowisz dać mu szansę to niech on ubiega o twoje względy. On popełnił błąd niech go naprawi. Nie pozwól by zamotał Ci w głowie czułymi słowami a za plecami robił to samo. Bądź czujna - faceci to cwane bestie!!!!
Pozdrawiam Cię i mimo wszystkiego trzymaj się jakoś.
No cóż nie tylko "faceci są cwani" to chyba nie zależy od płci , ale jako facet nie mam zamiaru tłumaczyć tego hmmm nie chciałbym Cię urazić powiedzmy faceta.
No jeszcze idzie być może wybaczyć 1 wpadkę stało się jakoś można (choć nie wszyscy potrafią) spróbować wybaczyć odbudować związek , ale 2 lata zdradzania ?????
Na miłość Boską więcej w tych 3 latach było oszustwa , zakłamania , zdrady niż prawdziwego związku jeszcze na samą myśl że spał to z nią to z Tobą to aż ciary po plecach przechodzą.
Nie chcę być zbyt brutalny ale moim zdaniem (i tylko moim) powinnaś mu pokazać czerwnoną kartkę i na ławkę rezerwowych.
dziekuje za odpowiedzi:) wyjasnie sprawe z ciaza.. ona nie jest w ciazy.. czesto go nia straszyla jak niby on sie nie odzywal dluzszy czas.. po wielu rozmowach postanowilam dac mu ostatnia szanse na uratowanie tego zwiazku... a powodem przede wszystkim jest to, ze go naprawde kocham... poza tym jest jeszcze nasza cudna coreczka.. ale podkreslilam mu, ze to jest juz ostatnia szansa i wystarczy jedno klamstwo lub nie daj bog zdrada i definitywny koniec z nami... postanowilam poprosic was o pomoc z poradzeniem sobie z tymi meczacymi myslami bo juz sama nie daje rady.. wiem, ze one tak do konca nie znikna... na zawsze zostanie cos we mnie... prosze was jeszcze o porade... czy mam z nim jakos jeszcze o tym rozmawiac? czy narazie dac spokuj i zobaczyc jego reakcje i postepowanie?? w rodzinie jedni mi mowia tak a inni inaczej... juz sama glupia jestem... czy jakos otwarcie mu powiedziec, ze ma sie starac czy ma to wyjsc calkiem od niego?? byc moze te moje pytania wydaja sie glupie dla niektorych ale uwierzcie mi, ze ja juz nie wiem co jest dobre a co zle?? jak postepowac.. wiem tylko, ze go kocham i dalam ostatnia szanse.. ale jak dac sobie rade z tym wszystkim?? dziekuje za slowa otuchy:) pozdrawiam serdecznie i czekam na odpowiedzi...
A może terapia małżeńska?
Dziewczyno wykończysz się....
witam was:) skozystalismy z porady l_ukrcji i zglosilismy sie do psycholga na terapie:) maz calkiem sie zmienil... ja postawilam wiele warunkow, jesli mamy byc razem... terapia bardzo pomaga:) wyjasnilismy wiele niewiadomych:) uczymy sie rozmawiac ze soba na nowo a ja ucze sie jak zyc z tym wszystkim co sie wydazylo. wszystko jest na dobrej drodze:) ale nie ukrywam, ze jeszcze jest ze mna ciezko, jednak maz bardzo mi pomaga w tych ciezkich chwilach. powiedzialam oficjalnie i stanowczo mezowi, ze jesli dowiem sie, ze rozmawial z "nią" to bedzie zle, nie mowiac o tym, z mogloby ich cos jeszcze laczyc... oznajmilam mu wtedy, ze powrot do sytuacji sprzed kilk miesiecy rowna sie z rozwodem i minimum ograniczeniem mu praw do dziecka... stalam sie bardziej oschla... to nie ja zabiegam o jego wzgledy, tylko on stara sie o moja uwage. dziekuje za wszystkie rady:)