Witajcie, przedstawię wam pewną sytuację, ale nie powiem po której jestem stronie.
Więc kobieta, borykała się z miłością do mężczyzny którego nie znała. Ale po trzech latach i zmianie otoczenia, poznała innego mężczyznę, i zakochała się w nim, i było idealnie, wyleczyła się z tego pierwszego. I ten błogi stan mógłby trwać jeszcze długo. Niestety półroczną sielankę zakłóciło jednak spotkanie Pana nr I. I chęć poznania go.
Teraz fakt Pan nr I jest przyjacielem Pana nr II.
A teraz historia mężczyzny.
Po prostu kocha ją do szaleństwa.
Co ma zrobić on i ona?
Jej wszyscy powtarzają że robi źle, a jemu że powinien to skończyć, ale żadne z nich nic nie robi.
Co o tym wszystkim sądzicie.