netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zostać czy odejść?

33 odpowiedzi4 170 wyświetleńzałożony przez zdezorientowana24, 25.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zostać czy odejść?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: Zostać czy odejść?

Ostatnio zdałam sobie sprawę z pewnych rzeczy w moim życiu i zaczęłam mieć poważne wątpliwości dotyczące mojego związku i tego, jak moje życie powinno wyglądać.
Z moim partnerem jestem już ponad 4 lata i to mój pierwszy poważny i tak długotrwały związek. Już dawno temu między nas zaczęła wkradać się rutyna i myślę, że osiągnęła już swój szczyt... Seks uprawiamy tak rzadko, że myślę, że niedługo już chyba o nim zapomnę.
Wiem, że mój partner bardzo mnie kocha, co mówi i pokazuje, ale ja nie jestem pewna swoich uczuć co do niego. To na pewno nie jest to, co na początku. I właściwie nie wiem, co to jest. Nie potrafię tego nazwać ani opisać, cały czas się zastanawiam.
Jednego dnia potrafi być pięknie, a kolejnego odczuwam znowu milion wątpliwości, po czym jeszcze następnego nie mogę uwierzyć w to, że w ogóle myślałam o odejściu - i tak w kółko. Można oszaleć.
Do tego poznałam jakiś czas temu świetnego faceta - kumpla mojej dobrej koleżanki, z którym naprawdę dobrze się dogaduję i z którym świetnie spędzam czas - piekielnie przystojny, dowcipny, inteligentny. Jest wolny i wiem, że chciałby, żeby między nami coś było. Gdybym nie była w związku, nie zastanawiałabym się ani minuty, ale w tej sytuacji kompletnie nie wiem, co mam zrobić.
Nie mówiłam o tym nikomu. Może wy spojrzycie na to z innej strony i powiecie, co o tym sądzicie?...

2

Odp: Zostać czy odejść?

Prawie w żadnym długoletnim związku nie będzie tak jak na początku. Nuda i rutyna to bardzo popularne zjawisko. Jeżeli rozmawiałaś z partnerem, a on nic to raczej nic już nie zrobi. A Ty próbowałaś coś zmienić? Zabrać go gdzieś, ruszyć coś?
Zawsze pojawia się jakiś piekielnie przystojny i wolny wtedy kiedy nie potrzeba tongue Znam ten ból tongue W sumie... nie wiem co Ci doradzić. Jeżeli nie jesteś pewna swojego chłopaka, nie miałas górnolotnych planów itp, to zerwij. Życie ma się jedno i raz się żyje smile Lepiej żałować, że się zrobiło niż żałować, że się nie zrobiło smile

3

Odp: Zostać czy odejść?

Teo, ten mój kolega nie spowodował tego, że zaczęłam mieć wątpliwości. One były dużo wcześniej i byłyby nawet wtedy, gdybym go nie poznała.
Odpowiadając na Twoje pytanie - oczywiście, że próbowałam coś zmienić. To zresztą nie pierwsza sytuacja, w której rutyna zaczyna dobijać. Wcześniej udało nam się z tego na jakiś czas wyjść, ale teraz mam wątpliwości i nie wiem, czy w ogóle chcę próbować.
Najgorsze jest to, że wiem, że mój partner bardzo mnie kocha i na pewno to, że chcę odejść byloby dla niego ogromnym ciosem i szokiem. Wiem, że on wyobraża sobie swoją przyszłość ze mną. Do pewnego momentu ja myślałam tak samo, ale to chyba zaczyna się zmieniać. Całkiem niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że przez ostatnie miesiące tak naprawdę wegetujemy w tym związku - przynajmniej ja. Nie wiem, co się stało, że wcześniej nie zwracałam na to uwagi.
Nie chcę spędzić tak życia, chcę zrobić wreszcie coś dla siebie, chcę być egoistką i myśleć o sobie, ale nie chcę przy tym krzywdzić. To jest najgorsze...
Zresztą jeśli chodzi o tego kolegę, gdybyśmy ewentualnie byli kiedyś tam razem, wcale nie wiem, czy to przetrwałoby dłużej, niż kilka tygodni czy miesięcy, ale chciałabym w końcu spróbować zaszaleć. Nawet jeśli się nie uda, to co z tego? Nikt nie powiedział, że miłość musi być do końca życia.
Totalnie nie wiem, co zrobić.

4

Odp: Zostać czy odejść?

A ja tak predko nie rozstawalabym sie:)
Z tym przystojniakiem za 3 lata (o ile wytrwalibyscie) bedzie tak samo. Rutyna.

Taki marazm w zwiazku bardzo latwo mozna przepedzic. Do tego beda potrzebe tylko 2ie osoby. Ty i Partner.

Zawalcz. Nie spisuj na straty tego co jest tylko dlatego, ze brakuje tego dreszczyku.
Mozesz go wywolac. Twoja druga polowka takze.

5 Ostatnio edytowany przez Niezapominajka81 (2012-01-25 22:24:36)

Odp: Zostać czy odejść?
zdezorientowana24 napisał/a:

Teo, ten mój kolega nie spowodował tego, że zaczęłam mieć wątpliwości. One były dużo wcześniej i byłyby nawet wtedy, gdybym go nie poznała.
Odpowiadając na Twoje pytanie - oczywiście, że próbowałam coś zmienić. To zresztą nie pierwsza sytuacja, w której rutyna zaczyna dobijać. Wcześniej udało nam się z tego na jakiś czas wyjść, ale teraz mam wątpliwości i nie wiem, czy w ogóle chcę próbować.
Najgorsze jest to, że wiem, że mój partner bardzo mnie kocha i na pewno to, że chcę odejść byloby dla niego ogromnym ciosem i szokiem. Wiem, że on wyobraża sobie swoją przyszłość ze mną. Do pewnego momentu ja myślałam tak samo, ale to chyba zaczyna się zmieniać. Całkiem niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że przez ostatnie miesiące tak naprawdę wegetujemy w tym związku - przynajmniej ja. Nie wiem, co się stało, że wcześniej nie zwracałam na to uwagi.
Nie chcę spędzić tak życia, chcę zrobić wreszcie coś dla siebie, chcę być egoistką i myśleć o sobie, ale nie chcę przy tym krzywdzić. To jest najgorsze...
Zresztą jeśli chodzi o tego kolegę, gdybyśmy ewentualnie byli kiedyś tam razem, wcale nie wiem, czy to przetrwałoby dłużej, niż kilka tygodni czy miesięcy, ale chciałabym w końcu spróbować zaszaleć. Nawet jeśli się nie uda, to co z tego? Nikt nie powiedział, że miłość musi być do końca życia.
Totalnie nie wiem, co zrobić.

No....to zmienia postac rzeczy.
To juz Twoja decyzja.
Skoro wiesz, ze sie dusisz, ze to nie to, ze chcesz zrobic cos dla siebie...to dzialaj.
Szkoda tylko, ze nie obejdzie sie "bez ofiar".


P.S. Ale ktoz nam powiedzial, ze zycie bedzie proste?:) Zbyt latwo by bylo.

6

Odp: Zostać czy odejść?

Niezapominajka, ja odbyłam już z moim partnerem mnóstwo rozmów na ten temat i jak widać nie przyniosły żadnego rozwiązania i poprawy. Zresztą tu nie chodzi o to, że dopadł mnie syndrom znudzonej dziewczynki, która zabiera swoje zabawki i idzie się bawić gdzie indziej z kimś innym. Pojawia się nuda - uciekam. Absolutnie nie. Wcześniej mieliśmy podobne problemy, walczyłam, walczyliśmy. A teraz po prostu nie wiem czy warto, bo nie wiem, czy nadal go kocham. A skoro nie kocham, po co? Coraz częściej myślę, że to tylko przyzwyczajenie...

7

Odp: Zostać czy odejść?

Skoro nie czujesz już tego co kiedyś, staraliście sie a Ty nadal to czujesz, to po co się męczyć? Zerwij i tyle. Heh faceci nie maja takich dylematów...jak im rutyną wieje w zwiazku to od razu ida na bok...mnie to spotkało... jasne że go to zaboli ale przynajmniej nie bedziecie zyć w iluzji...ze jest dobrze.

8

Odp: Zostać czy odejść?

Tu nie ma się co rozpieszczać tylko postawić sprawę jasno. Krótko i na temat powiedź swojemu facetowi, że miłość Wam więdnie i albo musicie coś RAZEM zrobić albo to będzie koniec. To nie ma zabrzmieć jak Twój warunek tylko jako prośba ratunku Waszego kilkuletniego związku. Jeśli odbije się echem to będziesz miała odpowiedź na swoje pytanie. Nie bądź naiwna i nie wykazuj tylko sama inicjatywy w tym związku, zestarzejesz się z takim podejściem prędzej niż myślisz.
Faceci lubią mieć zwięzłe i jasne sytuacje i taką ową mu przedstaw.
Życzę powodzenia.

9

Odp: Zostać czy odejść?

Dziękuję Wam.
Wiem, że powinnam postawić sprawę jasno, ale strasznie trudno mi podjąć jakąkolwiek decyzję, bo wiem, że i jedna i druga przynajmniej na początku nie będzie dla mnie dobra... Mniej problematyczne z praktycznego punktu widzenia byłoby pewnie zostanie z nim - no bo jak teraz szukać samej mieszkania? Co z pieniędzmi? Co z przeprowadzką? Na samodzielne mieszkanie nie byłoby mnie stać. Tylko wtedy pogrążona byłabym w tej beznadziei, jaka jest teraz i być może coś by mnie ominęło.
Odchodząc miałabym milion problemów i ogromne wyrzuty sumienia, ale kto wie, co bym zyskała.
Okropny dylemat...

10

Odp: Zostać czy odejść?

I chciałabyś i boisz się. Ile masz lat?

11

Odp: Zostać czy odejść?

Teo, mam 24 lata, ale nie uważam, żeby mój wiek był jakimś istotnym czynnikiem.
Tak, boję się, bo i jedna i druga decyzja nie jest w 100% dobra, a przy okazji mogę kogoś skrzywdzić. Ale pewności w sumie mieć nigdy nie będę.

12

Odp: Zostać czy odejść?

Byłam w podobnej sytuacji, związek się rozpadł. Czy żałuję? Czasami tak, ale tylko tego poczucia bezpieczeństwa, którego obecnie nie mam... Przez ten czas sporo przeżyłam, poznałam siebie i swoje oczekiwania, zmieniłam pracę, usamodzielniłam się. Zrobiłam wielki krok do przodu.
W momencie rozstania byłam pewna, że nie kocham, potem były różne rozterki, lęki, ale po przeszło 2 latach jestem pewna, że to była właściwa decyzja. Niestety nikt Ci tu nie doradzi - sama wiesz najlepiej co czujesz i czego w tym momencie życia potrzebujesz. Powodzenia

13

Odp: Zostać czy odejść?
Aga30 napisał/a:

Niestety nikt Ci tu nie doradzi - sama wiesz najlepiej co czujesz i czego w tym momencie życia potrzebujesz.

Właśnie teraz niestety nie wiem już nic. Mam tak straszny mętlik w głowie, że sama się dziwię, bo aż tak poważnej decyzji nie musiałam jeszcze podejmować... A wszystkie rady i historie podobne do mojej są naprawdę pomocne. Dzięki nim można się chociaż trochę zdystansować i czasm inaczej na wszystko spojrzeć, wyciągnąć wnioski...

14 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2012-01-25 23:57:46)

Odp: Zostać czy odejść?

Podobne historie są pomocne, ale taka sama decyzja może mieć zupełnie inny wpływ na losy różnych osób. Nikt nie da Ci gwarancji, że odejście jest dobrym krokiem, ani że pozostanie w tym związku nim jest. Wsłuchaj się w siebie, w swoje potrzeby. U mnie było tak, że mój partner drażnił mnie, pożądanie nie istniało, miałam uczucie duszenia się, a momentami nawet rozpaczy. Jednak taka decyzja jest jedną z najtrudniejszych, nawet mimo przekonania co do jej słuszności.

Ja na tamtym etapie życia szukałam czegoś innego. Teraz po tych wszystkich doświadczeniach i kolejnych znajomościach może nawet doceniłabym tamten związek. Ale w tamtym momencie to nie było TO.

15

Odp: Zostać czy odejść?

Zdezorientowana24, właśnie a pożądanie? piszesz, że seks u Was w związku prawie zanikł i nie ma co się oszukiwać bo każdy dobrze wie, że jest szalenie ważny. Za parę lat się ockniesz i będziesz miała do siebie pretensje, że się tak długo wahałaś. Życie to sztuka wyborów.
Nie pierwszy raz i nie ostatni jak będziesz musiała wybierać jeszcze w innych sytuacjach. I weź się w garść, bo mam wrażenie, że coraz bardziej się nad sobą rozczulasz. Jesteś młoda i teraz masz właśnie czas na podejmowanie takich decyzji.

16

Odp: Zostać czy odejść?

Witam. Mam problem. nie wiem co robic. mam nadzieje ze przeczytam tu pare dobrych rad,bardzo by mi sie przydaly. Otoz jestem w zwiazku juz 5 lat. mam problem bo czesto sie klocimy. jest to spowodowane głównie tym ze stracilismy do siebie zaufanie. duzo rzeczy sie wydarzylo w rzeciagu tych lat ale mimo wszystko zawsze chcielismy byc razem. potrafilismy byc szczesliwi po tych ostrych klotniach,jednak w miare przeplywu lat i czestosci tych klotni bylo coraz gorzej. wydaje mi sie ze on sie przyzwyczail do tego ze czegokolwiek by nie zrobil ja i tak mu wybacze. tlumacze sobie zawsze ze on nie potrafi rozmawiac na powazne tematy bo mial inne dziecinstwo.mianowicie dorastal w wielodzietnej rodzinie i tak naprawde byl pozostawiony sam sobie. wiem ze jego rodzice nie sa wymarzonymi a do tego nawet nie mieli zbytnio czasu zeby sie nim zajmowac. ja mu daje duzo milosci ,dbam o niego. czasami odejmuje sobie czegos zeby on mial. chce dla niego jak najlepiej ale kiedy zle mnie potraktuje czuje sie strasznie. mowie mu o tym a on wtedy wykrzykuje ze to ja go nie szanuje. jestem wybuchowa wiem o tym ,czasami nie potrafie panowac nad emocjami i mowilam mu wiele razy ze wystarczy jak w tym ataku mojej zlosci mnie przytuli jakos uspokoi i pokaze ze mu zalezy a on zamiast tego to mowi ze jestem nienormalna ,bardziej mnie podsyca a pozniej nie odbiera telefonow ani nie pisze. jak chodzimy na imprezy to nauczyl sie ze on moze pic do nieprzytomnosci bo ja i tak sie nim zajme. ja juz tez sie do tego przyzwyczailam. dla niego zrezygnowalam z wiekszosci znajomych...bo nie moglam pogodzic tego...mieszkamy w miasteczku i tutaj znam tylko i wylacznie jego kolegow. wiec jak z nim wychodze to siedze z nimi i tylko wtedy mam jakies towarzystwo. a jak sie poklocimy to on sobie z nimi wychodzi a ja zostaje w domu sama i nie mam sie gdzie ruszyc. a jakbym pojechala sama na impreze to balabym sie ze jakby sie dowiedzial to wyzwal by mnie ...nie wiem co robic. nie wyobrazam sobie zycia bez niego. tlumacze mu ciagle ze nie wymagam od niego wiele. chce tylko zeby mnie szanowal i potrafil czasami zostawic codzienne rzeczy dla mnie i poprostu okazac mi milosc i to ze mu zalezy. jest skryty ale kiedys jednak bylo lepiej...przeraza mnie mysl zerwania z nim bo wiem ze nie dam rady siedzac w domu...a innej opcji nie mam.

17

Odp: Zostać czy odejść?
nikolla napisał/a:

(...)przeraza mnie mysl zerwania z nim bo wiem ze nie dam rady siedzac w domu...a innej opcji nie mam.

Rany!
Dziewczyno, przeczytaj koniecznie, bardzo dokładnie wątek: http://www.netkobiety.pl/t17705.html

Tak, wiem, jest bardzo długi.

Mimo wszystko przeczytaj go, bo masz identyczny problem.

Przeczytaj, bo znajdziesz w nim odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości.

Przeczytaj, bo szkoda wyważać otwartych drzwi.

Przeczytaj, ze zrozumieniem.

18

Odp: Zostać czy odejść?

Witaj nikolla. To co opisujesz to się nazywa uzależnienie od drugiego człowieka. Taka jest prawda. On bardzo dobrze o tym wie wbrew temu, że Tobie może wydawać się inaczej. Co by nie zrobił to jesteś w stanie mu wybaczyć tłumacząc sobie, że bez niego nie mogłabyś nawet oddychać. I w tym momencie kółko się zamyka.
Wiem, że na pewno jest Ci bardzo ciężko i myślisz, że nie potrafisz, że nie dasz rady... Na początek radziłabym zastanowić się co przez te 5 lat zyskałaś w tym związku, co Ci dał, czy czujesz się szanowana, czy potrafisz jeszcze sama decydować....
Musisz zrozumieć, że syndrom ofiary nie jest sposobem na życie. Tutaj musisz wziąć sprawy w swoje ręce, nie ma inaczej i mam nadzieję, że może dzięki takiemu forum obudzisz się i otworzysz oczy na pewne sprawy.

19 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-01-26 10:26:52)

Odp: Zostać czy odejść?

Mówisz rutyna... a co robisz żeby tej rutyny nie było? jak walczysz o swój związek? wiadomo, nic na siłę... ale co robisz żeby było lepiej...?
Przez tyle czasu miałaś wątpliwości... poznałaś kogoś...
Teraz pytanie... dlaczego ludzie nie potrafią zerwać z czystym sumieniem jak już kogoś nie kochają, tylko czekają do momentu aż kogoś poznają? wtedy nagle jak grom z jasnego nieba przychodzi "o matko ja już go na pewno nie kocham"?
odchodzą niemal od razu do kogoś innego... to osobę porzuconą jeszcze bardziej boli!
Lepiej z nim zerwij i przestań go mamić... ale przygotuj go do tego zerwania z czasem i bądź na tyle w porządku i nie odchodź od razu w ramiona innego... z szacunku do niego i lat

Skoro dopiero po 4 latach wiesz że już go nie kochasz a on tworzy sobie plany, układa życie pod Ciebie... to zerwij z nim, bo to nie ma sensu...

Każdy w tym temacie będzie odpowiadał w miarę swoich doświadczeń.
Ja mówię ze strony osoby porzuconej po prawie 5 letnim związku.

20 Ostatnio edytowany przez jowitka00 (2012-01-26 12:51:02)

Odp: Zostać czy odejść?

Wiem o czym mówisz tkwiłam w związku 3 lata.. tez miałam mnóstwo wątpliwości jednak zdecydowałam się odejść... nigdize nie wychodziliśmy.. mimo wielu rozmow ktore niczym nie skutkowały.. bolało mnie to strasznie, jednak zdecydowałam się odejść.. to nie było to czego szukałam.. i dzisiaj nie żałuje mam cudownego męża właśnie takiego jakiego sobie wymarzyłam wiadomo są wzloty i upadki ale jest ze mną zawsze:) jeśli w nasze życie wkrada się rutyna (co jest chyba nie uniknione) mówie mężowi o tym co mi nie pasuje a on sie naprawde stara żebym była zadowolona nie olewa mnie bo mu naprawde zależy:)
Radziłabym Ci się najpierw zastanowić czy to jest miłość Twojego życia.. Jeśli tak to chyba warto poczekać może kłopoty przeminą.. Ale naprawde jak masz tak sporo wątpliwości i to nie jest to a zostało tylko przyzwyczajenie.. to życie sie nie kończy na tym jednym... Możesz być jeszcze szczęsliwsza kochając:) Szczęścia Ci życze i podjęcia dobrej decyzji smile

21

Odp: Zostać czy odejść?

tak ale z drugiej strony ja wiem ze mnie kocha i ze bezemnie moze nie dac rady. Wie ze we mnie ma wsparcie i zawsze pomoge. tylko szkoda ze nie jest na odwrot,ale on tlumaczy sie tym ze on juz taki jest ,ze nie bardzo potrafi okazywac uczucia. tylko ze zauwazylam ze jak jest wszystko ok smiejemy sie i gadamy to potrafi powiedziec kocham cie albo wykonywac jakies mile gesty ,a jak sie klocimy to rzuca sluchawka nie chce gadac na powazne tematy ,ucieka... mam to skonczyc? w jaki sposob? on i tak mi nie uwierzy ze to koniec. kiedys powiedzialam mu ze to koniec a on wyszedl sobie poprostu i wtedy poczulam zal. ze jest to dla niego obojetna czyli ze pewnie ja bylam mu caly czas obojetna. wtedy chcialam wiedziec dlaczego tak zrobil i odezwalam sie po krotkim czasie. wiem ze to byl blad. ale mnie bardzo latwo zranic ,on to wie i wykorzystuje to. w takim razie czy mam to skonczyc? jak tak to w jaki sposob?

22

Odp: Zostać czy odejść?

Może najpierw odśwież znajomość z jakams Twoja koleżanką.. Tym razem to Ty wyjdź bez niego nie bój się.. On Cię całkiem zdominował.. uzależniłaś sie od niego.. Przyzwyczaiłaś się do jego obecności ale czy to jest miłość?? Ten numer z nie odzywaniem się  działa na kobiety ale także na mężczyzn wink sama próbowałam.. On wykorzystuje Twoją niecierpliwość.. Zacznij wychodzić sama, Ty sie nie odzywaj, znajdź swoje towarzystwo, oderwij sie od niego..Jeśli bedzie chciał to weź go na impreze ze swoim towarzystwem.. Poczuj wolność napewno Ci się spodoba:) a jak przyjdzie pora to moze poznasz tego jedynego ktory da Ci to czego oczekujesz a Twoje oczekiwania widze ze nie sa wygórowane:) Albo poświęć się jakiemuś hobby, nauce... Coś rób sama lub z koleżankami cokolwiek..

23

Odp: Zostać czy odejść?
nikolla napisał/a:

tak ale z drugiej strony ja wiem ze mnie kocha i ze bezemnie moze nie dac rady

Kochać kogoś to znaczy być za kogoś odpowiedzialnym, liczyć się z jego zdaniem, ufać mu. Kochać to również poświęcać drugiej osobie dużo swojej uwagi, to wzajemny szacunek i troska o drugą osobę.
Czy możesz powiedzieć, że właśnie tak on Ciebie kocha?
Czy możesz tak szybko odpowiedzieć co robisz dla siebie?
Czy szanujesz swoje uczucia?
Czy zastanowiłaś się chociaż przez chwilę czy zna on Twoje potrzeby i czy są dla niego ważne?
Czy kiedykolwiek Ci pokazał, że docenia Twoje zaangażowanie, Twoją pomoc?
Słowa same w sobie są puste i możesz tak je trawić przez całe swoje życie będąc w środku nieszczęśliwą.

Postępuj tak żeby nie czuć się wykorzystywaną a potrzebną!

24

Odp: Zostać czy odejść?

Macie racje. ja sama siebie oklamuje... tylko boje sie tego ze jak on sie zorientuje ze mnie traci to bedzie probowal odzyskac a ja mam za miekkie serce.... jak wtedy nie uledz?

25

Odp: Zostać czy odejść?

Nikola jeśli chodzi o moje zdanie to przede wszystkim znalazła bym prace i się usamodzielniła trochę
Wiesz a co będzie po ślubie i przy dzieciach skoro teraz już się zastanawiasz...
Nie ma sensu brnąć w coś w co sama nie wierzysz, po co tracić czas?? życie jest za krótkie wink

26

Odp: Zostać czy odejść?

Tu nie chodzi o miekkie serce. Ty po prostu sie przyzwyczailas. Tylko, ze to zle przyzwyczajenie.
Jak papierosy. Placisz bardzo wiele, na wlasne zyczenie, zeby sie truc. Nalog.
ALe uwierz, ze bez tego mozna zyc i to naprawde swietnie:)
Tylko procz silnej woli trzeba miec wsparcie, jakies zajecie, cokolwiek aby sie tego trzymac.

Pomysl troche o sobie. Nie jestes jego opiekunka tylko Partnerka. Tyle, ze On Cie po prostu zdominowal a Ty na to pozwalasz.
Chyba czas sie obudzic bo Ci zycie ucieka...

27

Odp: Zostać czy odejść?
zdezorientowana24 napisał/a:

Dziękuję Wam.
Wiem, że powinnam postawić sprawę jasno, ale strasznie trudno mi podjąć jakąkolwiek decyzję, bo wiem, że i jedna i druga przynajmniej na początku nie będzie dla mnie dobra... Mniej problematyczne z praktycznego punktu widzenia byłoby pewnie zostanie z nim - no bo jak teraz szukać samej mieszkania? Co z pieniędzmi? Co z przeprowadzką? Na samodzielne mieszkanie nie byłoby mnie stać. Tylko wtedy pogrążona byłabym w tej beznadziei, jaka jest teraz i być może coś by mnie ominęło.
Odchodząc miałabym milion problemów i ogromne wyrzuty sumienia, ale kto wie, co bym zyskała.
Okropny dylemat...

Musisz się poważnie zastanowić nad kilkoma rzeczami...a mianowicie:
- czy istnieje jeszcze szansa "odbudowania Twojego uczucia" do obecnego partnera?
-czy jednocześnie odbudujesz wasze pożycie seksualne do takiego stanu,który będzie Ci przynosił              przyjemność a nie "obowiązek"?
-jak będziesz się czuła "po latach" kiedy zdasz sobie sprawę z tego,że zostałaś z nim tylko dlatego,bo nie było Cię stać na samodzielne mieszkanie,bo nie chciałaś żyć "na niższym poziomie finansowym".
Ja przez wiele lat borykałam się z podobnymi dylematami......i wierz mi takie dylematy potrafią "zabić ciebie od środka".
Zycie jest piękne i warto z niego korzystać. Jeżeli uznasz,że nie odbudujesz tego związku to nie myśl o przeprowadzce czy niemożliwości samodzielnego mieszkania tylko uwolnij siebie i swojego( nieświadomego tego wszystkiego) partnera.
Ktoś kiedyś powiedział,że prawda wyzwala.......

28

Odp: Zostać czy odejść?

Modzia7, nie zrozumiałaś mnie. To nie jest tak, że zaczęłam mieć wątpliwości dopiero w momencie poznania kogoś nowego. One były już dużo wcześniej i już od dłuższego czasu zastanawiam się nad przyszłością tego związku. Rutyna swoją drogą, ale do tego dochodzą wątpliwości na temat tego, co czuję do mojego partnera... Niepotrzebnie napisałam o tym koledze, bo teraz wychodzi na to, że to on jest powodem naszego ewentualnego rozstania, a absolutnie tak nie jest.
Chyba nie ma sensu ratować tego na siłę...

29

Odp: Zostać czy odejść?
zdezorientowana24 napisał/a:

Chyba nie ma sensu ratować tego na siłę...

No widzisz, i już lepiej myślisz tylko to "chyba" zmień na "na pewno" i będzie dobrze:)
Powodzenia!

30

Odp: Zostać czy odejść?

wlasnie o to chodzi ze ja juz przestalam myslec o sobie. nie potrafie nie pamietam jak to jest. przez niego nie zaufam zadnemu facetowi ani nie wierze ze ktokolwiek mnie pokocha...

31

Odp: Zostać czy odejść?
nikolla napisał/a:

...przeraza mnie mysl zerwania z nim bo wiem ze nie dam rady siedzac w domu...a innej opcji nie mam.

Masz dwa wyjścia: albo przestaniesz się nad sobą użalać i biadolić jaka Ty jesteś pokrzywdzona przez los i weźmiesz się w garść, uzmysłowisz sobie pewne rzeczy, zrobisz coś dla siebie, ze sobą albo będziesz tkwić w związku który przynosi Ci same rozczarowania i staranie się tylko z Twojej strony.

Dlaczego piszesz, że innej opcji nie masz jak siedzenie w domu??
Masz internet? masz... możesz poszukać pracy chociażby jako opiekunka do dziecka jeżeli nie miałabyś innej opcji
będziesz między ludźmi co już wpłynie na lepsze samopoczucie....może kogoś poznasz i nie mam na myśli faceta

Na pewno już dużo wcześniej źle się czułaś w tym związku tylko zwyczajnie czekałaś aż się samo poukłada.
Niestety nic się samo nie układa, jeżeli facet nie wykazuje żadnej inicjatywy i nawet nie dostrzega problemu w Waszym związku
to sygnałem jest to, żeby taki układ ukrócić.
Na siłę ani jego ani siebie nie uszczęśliwisz. Musisz wziąć się do kupy i pozbierać myśli. Trzymam kciuki.

32

Odp: Zostać czy odejść?

Zdezorientowana 24, czytając Twoją historię czuję, jak wracają wspomnienia i uczucia towarzyszące mojej własnej. 4,5roku związku, planowaliśmy się razem zestarzeć.nigdy nie nudziliśmy się razem,mimo że zupełnie odmienne potrzeby i charaktery. jednak zaczęło się rozmywać - głównie z mojej strony, normalna po paru latach stagnacja zawierała więcej problemów. seks mnie już nie kręcił, bo ukochany tak nie pociągał fizycznie. nie chciało już nam się tak dogadywać sporów, każde zaczęło się skupiać na swoich potrzebach, jednak wciąż się przyjaźniliśmy i potrzebowaliśmy, słowem-niby było dobrze,tylko mnie gniotło, że coś nie pasuje.wiedziałam, ze go kocham,ale zaczęłam podejrzewać, że jednak przeważa przyzwyczajenie.parę miesięcy przyglądania się swoim uczuciom zaowocowało pomysłem na stopniowe przyzwyczajenie nas do posiadania własnych światów.sport, spotkania ze swoimi znajomymi. w ciągu pół roku, gdy sama zaczęłam uprawiać dwa sporty,a jemu starałam się zbliżyć jego znajomych, których troche zaniedbał, żeby miał w nich wsparcie, doszłam do wniosku, że tak się nie da,czas mija, dla mnie wcale lepiej nie jest,a nim się już "zaopiekowałam" i mogę odejść.w sumie ponad rok niepewności i pretensji do siebie (jak mogłam przestać go kochać, przecież tak dobrze się dogadujemy, tyle pracy nad związkiem, tak świetny stworzylibyśmy dom), po rozstaniu (on nie walczył, tez mu trochę zobojętniało, wiedział, że skoro mi przeszło, to on nie stworzy tego związku sam) dużo wyrzutów sumienia, niepewności, miotania się przez kolejne miesiące. z czasem sie uspokoiło, teraz mamy duży sentyment i zaufanie do siebie. rozmawialiśmy o przyczynach rozkładu, do tej pory żadne z nas nie zdołało być w szczęśliwym związku, ale wiemy, że jesteśmy już tak innymi ludźmi, że nie pasujemy do siebie, już nie moglibyśmy teraz żyć razem.rozwinęliśmy się. może kiedyś się razem zestarzejemy,bo wspólna emerytura byłaby ciekawa ;-)

dla mnie dużym bodźcem do rozstania było uczucie, że chcę jeszcze kiedyś czuć pożądanie i cieszyć się seksem z ukochaną osobą tak, jak wielu znajomych nawet w wieloletnich związkach.poza tym było wszystko,czego mogę chcieć od ukochanego mężczyzny, dlatego tak długo bagatelizowałam problem uznając, że to chwilowe. zauważyłam, że jeśli sfera erotyczna szwankuje i nie jestem w stanie tego zmienić, to będę tylko coraz bardziej sfrustrowana i zgryźliwa.droga długa,ale wiem,że tak trzeba było. dużo się od siebie nauczyliśmy, ale ten czas minął.

pomyśl o tym, jak chcesz żeby Twoje życie wyglądało za dwa lata. co będzie, jeśli się nie rozstaniecie?a jeśli przecierpicie rozstanie i przezwyciężysz wyrzuty sumienia, rozwiniesz się, macie oboje szanse być za dwa lata szczęśliwi. a nie sfrustrowani i nieszczęśliwi.

życze siły i wytrwałości :-)

33

Odp: Zostać czy odejść?

Bardzo pomogły mi opowieści dziewczyn z tego i z innych for, które przeżyły to samo, co ja przeżywam teraz. Też w pewnej mierze dzięki nim podjęłam decyzję o rozstaniu z moim partnerem. I wiecie co? Jedyne, czego żałuję to to, że zrobiłam to tak późno.
On niby cały czas mówił, że kocha, ale kiedy przyszło co do czego, powiedział, żebym to ja zdecydowała, tak więc sprawa była oczywista. Później powiedział, żebym jeszcze dała nam szansę, że on wszystko naprawi, że będzie dobrze. Postanowiłam zaczekać kilka dni, sprawdzić, zastanowić się jeszcze raz, ale nie było zupełnie żadnej zmiany. Nie wiem, o co mu chodziło.
Bardzo cieszę się z podjętej decyzji. Początkowo odczułam dziwny niepokój, ale trwał na szczęście krótko. Teraz skupiam się na sobie i czekam na to, co los mi przyniesie.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zostać czy odejść?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026