Witam jestem tu pierwszy raz na forum . Jestem mężatką z 16 letnim stażem bezdzietna. Nie planowaliśmy dzieci tak wyszło. Chociaż jedno by się przydało. Odkąd kupiliśmy komputer mąż się o de mnie oddalił . Więcej czasu poświęcał mu dla mnie brakowało czasu. Ważniejsze stały się panie lekkich obyczajów. Ja byłam zła ale dla męża przecież on nic złego nie robi . Po to to wszystko jest tyle dziadostwa .Wciąż szukał wrażeń . Kłóciliśmy się dochodziło do tego że mnie mąż obrażał wyzywał od chorej psychicznie zazdrośnicy. Było mi przykro miałam go za lepszego człowieka niestety okazał się zwykłą świnią.Taka sytuacja trwała z 8 miesięcy miałam serdecznie dość ciągłych kłótni. Niestety zachorowałam na raka trzonu macicy. Nie wiem czy nerwy się do tego nie przyczyniły . Świat mój się zawalił to co było najważniejsze traciło sens. Co dziennie błagałam Boga o życie . Mąż był przy mnie ale bardziej czułam go obok. Ja bardzo to wszystko przeżywałam niestety odbiło to się troszkę na mojej psychice. Przeszłam 2 operację z zachowaniem macicy i jajników. Dziękuję Bogu Wiara i Nadzieja poczyniła cuda. Mam 34 lata od roku jestem Pacjentką onkologii dla mnie życie nabrało innego sensu. W życiu wszystko jest dozwolone gdy ma umiar gorzej jak się go zatraca.Na razie jest wszystko w porządku. Nie wolno mi dzwigać mam bóle kręgosłupa po operacjach ogółem jest lepiej walczę z anemią straciłam odporność . Mąż zamiast mnie wspierać wysyła do pracy nie lituję się na de mną . Nie tego od niego oczekiwałam . Chciałam wsparcia , tylko aby mnie zrozumiał i tylko docenił. Nigdy go nie zaniedbywałam serce mu całe oddałam . A on jest w większości z kamienia. Twierdzi że problemy wyolbrzymiam ale jak tu zachować się inaczej . Toczyła się walka o moje życie nie jego. Ja mam rok wyjęty z życiorysu. Męża rodzina dała serce wsparcję moja szkoda gadać jedynie siostra powstrzymała mnie na duchu.Nie jest mi lekko . Boję się o siebie o nas chciała bym pokonać kryzys . Chciała bym być dla męża ważna na tyle ile tylko się da . Nie być obojętna mam dosyć silikonowych pań które on tak w myślach wielbi . Ja też jestem atrakcyjna .Nabrałam ciałka po chorobie 5 kg dzięki Bogu. Bo byłam drobniutka bardzo.Czy ja chcę tak wiele . Chcę być zdrowa i szczęśliwa wreszcie. Chcę aby było tak jak dawniej. Rozmowy są na nic,przecież zawsze wina leży po połowie u nas niestety tkwi tylko we Mnie.
Podobne tematy
To ja jestem szczęściara mam córę która mnie nie lubi, synów komputerowców z bożej łaski nastolatków ,i męża co siedzi codziennie na kompie do 3 rano ale nie na dmuchanych silikonowych lalach tylko na gdach, i nie mam raka chyba.buziaczki dziewczyno.
Może to nie taki problem ,że nie macie dzieci .Ja mam trójkę kocham ich bardzo tyle ,że to miłość taka trochę bez wzajemnośći jest strasznie przykro uwierz .
Jeżeli swoje szczęście uzależniasz od innego człowieka, to współczuję Ci bardzo. Taka metoda zawodzi zawsze, wystarczy że człowiek ten jest w złym humorze.
Przeszłaś trudną lekcję.
Wiesz już, przekonałaś się na własnej skórze, jak bardzo wartościowe jest życie. Namawiam Cię do kroku następnego.
Zacznij swoje szczęście budować na sobie, szukaj go w sobie, w swoim wnętrzu. Nie wieszaj się na innych, nie uzależniaj od innych. Zobacz, że stoisz, i to mocno, na własnych nogach.
Myślę, że Twój mąż dobrze robi, nie litując się nad Tobą.
Ty, rzeczywiście, oczekujesz litości?
Ty, naprawdę, czekasz na użalanie się nad Tobą?
Zachorowałaś na nowotwór.
Przeszłaś dwie operacje.
Żyjesz.
Uciesz się z tego, a nie zamartwiaj.
Dzia za odpowiedzi jestem silna i dzięki Bogu zdrowa na razie 15 miesięcy jest wszystko w porządku wierzę że tak będzie . Nie liczę na łaskę i litość chcę tylko zrozumienia . Tak naprawdę nikt nie wie co w nim siedzi do puki się nie przebada.Dobre rady ale ta 1 odpowiedz mnie rozbawiła . Pozdrawiam