Witam Was.
Może zacznę od początku: moja teściowa próbowała po świętach popełnić samobójstwo. Wszyscy byliśmy zdziwieni - była kobietą spełnioną (3 dzieci i już 2 wnuczki, kochający mąż, problemy finansowe to ma chyba każdy). Aż do wtedy. Zastanawialiśmy się dlaczego.... Po wyjściu ze szpitala była normalna, tak jakby się nic nie stało. Zadowolona z Nas, ze swojej córki, wnuczek. Aż od poprzedniego weekendu. Nie wiadomo co się stało. Teściowie się unikają, śpią osobno.... Wiedzieliśmy z chłopakiem ze miała romans, ale to było 2 lata temu, już dawno się skończyło, ale sama nic nam nie powiedziała. Wie tylko mąż. Może to samo w sobie nie jest dobre, ale to wszystko odbija się na Naszym związku. Mikołaj stał się jakiś inny, ja już nie umiem mu pomóc. Proszę pomóżcie to zrozumieć i jak mogę im pomóc. Związek też się sypie, oddalamy się od siebie tak jak Jego rodzice. nie wiem już co robić:(:(:(:(
Podobne tematy
Przede wszystkim nie może to się odbijać na waszym związku , musisz z nim porozmawiać bo inaczej skończycie tak samo . Dziwie się jemu że tak reaguje , ja rozumiem że to są jego rodzice ale tak nie może być .To są tak naprawdę sprawy rodziców a nie Wasze , niech z nią pogada , pocieszy ja jakoś ale nie może tego przynosić do Was do domu . Nie pozwalaj na to pod żadnym pozorem , Ciężka sprawa z tym jej postępowaniem że chciała popełnić samobójstwo no ale może szczera rozmowa z własnym mężem by jej pomogła , może twój mąż może z nią porozmawiać żeby ona otworzyła się mężowi . Inaczej nie widzę tego dobrze.Daj znać jak tam się dalej potoczyło
Musisz być twarda i stanowcza , pamiętaj sprawy rodziców to nie sprawy Wasze nie może niszczyć Waszego związku dlatego że oni maja problemy.
Ale ona na nas nie reaguje, udaje że nic się nie stało. unika tematu. w tą sobotę byliśmy na mojej 100dniowce i był jakiś nieobecny, nie czuły dla mnie. z nikim nie chce o tym rozmawiać. teść tez za wylewny nie jest.... wiedza tylko oni. nam nic nie chca powiedziec
Ale ona na nas nie reaguje, udaje że nic się nie stało. unika tematu. w tą sobotę byliśmy na mojej 100dniowce i był jakiś nieobecny, nie czuły dla mnie. z nikim nie chce o tym rozmawiać. teść tez za wylewny nie jest.... wiedza tylko oni. nam nic nie chca powiedziec
BO to są ICH sprawy. Tobie - osobie z zewnątrz, NIC do tego. Takie ICH prawo. Dopóki Cię ktoś nie zaprosi do udziału w wydarzeniach...
Nie będziesz dla chłopaka żadnym wsparciem, jeżeli w momencie gdy ON ma co innego na głowie, będziesz mu nachalnie narzucać, CO ma być dla niego ważniejsze. Spróbuj trochę wyluzować i dać mu przestrzeń - nie pchaj się na 1 widok a usuń nieco na bok, mówiąc - jestem, jeżeli tylko mnie potrzebujesz, daj znać.
Być może On/oni przeżywają swój wewnętrzny dramat - Ty jeszcze dramatem nie jesteś. Nie rób więc dramatu konkurencyjnie, by zwrócić na siebie uwagę - pomyśl o nim a nie tylko o sobie.
Czasem sprawy się tak zazębiają, że jednocześnie dzieją się rzeczy ważne i ważniejsze... Nikt temu nie jest winien.
Wspieraj zamiast żądać dla siebie uwagi. Jak to wszystko przeminie, chłopak będzie Ci wdzięczny, że mu towarzyszyłaś a nie dokładałaś w trudnej chwili. Powodzenia ![]()