Drodzy forumowicze! Jestem tutaj,bo chciałabym poznać zdanie osób postronnych na mój problem.
2-letni związek z facetem,za którym do tej pory szalałam, stał się męczarnią. Co więcej, jestem przerażona, bo część mnie nie chce o niego walczyć.
A zaczęło się od "zwyczajnego" olewania z jego strony. Na początku przymykałam na to oko,z czasem zaczęłam upominać się o lepsze traktowanie. Ale z chłopaka natura zaczęła wychodzić na wierzch. Z przerażeniem obserwowałam, jak byle pierdoła prowokuje go do prymitywnych zachowań. Coraz częściej używał wyzwisk, zamachnął się też kilkakrotnie do policzka. Dużo wtedy rozmawialiśmy, starałam się go rozumieć, wybaczałam.
Tak minęły 2 miesiące, kiedy było względnie dobrze. Obecnie nasze relacje przypominają parę z przymusu. Spotykamy się rzadko, on zaczął chować przede mną telefon, komputer. Nigdzie nie wychodzimy, oglądamy filmy, po czym on idzie spać. Rozmów kategorycznie odmawia. Twierdzi,że mnie kocha, więc nie ma o czym gadać. Sądziłam,że może to jakaś depresja/problemy,ale ani rodzina ani znajomi nie zaobserwowali zmian. Tak więc obrywa się tylko mnie.
Straciłam pracę akurat przed jego urodzinami i nie mogłam zrobić mu prezentu. Do tej pory wypomina mi,że nic nie dostał. Nie rozumie,że mam kiepską sytuację i gdybym tylko mogła, oddałabym mu wszystko.
Mam dość tego związku. Kocham go, więc powinnam walczyć,ale nie wiem,czy on to doceni,zwłaszcza że ma to gdzieś. Głupio mi się poddawać,ale coraz bardziej to wszystko dąży ku klęsce. Jak myślicie, nie poddawać się? Walczyć?
Podobne tematy
znajdź sobie nowego adoratora. może wzbudzenie zazdrości coś pomoże? a jak nie, to przynajmniej będziesz miała widoki na nowy związek (:
zdaje się że kobiety są specjalistkami od walk .Nie mężczyzni a właśnie my, nie ma o co walczyć.Facet zdaje się ewidentnie cię olewa a ty chcesz o niego walczyć ?
Zwiazek polega na tym, ze obie strony sie staraja. Bez tego nie ma zwiazku. Wzajemny szacunek i troska to sine qua non.
Czy Ty jestes z nim szczesliwa?
Raczej nie...
Wyzwiskami, ignorancja, unikaniem, usmiechu nie wywola na Twej buzi.
Serca tez nie "nakarmi".
Chyba chcesz byc jeszcze radosna?
Jezeli tak to szukaj tego slonca tylko z tym obecnym Panem raczej go nie znajdziesz.
Nie skazuj sie na szare dni.
MImo, ze "jestes" z nim to i tak jestes sama.
Bez wsparcia, bez milego slowa...
Szkoda zycia.
Ilez mozna sie poswiacac?
Pozdrawiam
Walczyc o zwiazek mozna wtedy, kiedy druga strona ma klopoty lub watpliwosci, ktore w jakis sposob na tym zwiazku waza. Wtedy, gdy kocha, ale dzieje sie cos zlego i trzeba jej dopomoc, aby byla w stanie podjac racjonalna decyzje.
Tymczasem wyglada na to, ze Twoj mezczyzna decyzje juz podjal. Mowi, ze kocha, ale jego czyny przemawiaja za czyms wrecz odwrotnym. Bo mezczyzna, ktory kocha:
- lubi spedzac czas ze swoja ukochana, lubi z nia rozmawiac (bo jak mozna nie lubic rozmawiac z najblizsza naszemu sercu osoba?);
- nie ma przed nia tajemnic, a wiec nie chowa telefonu czy komputera - to znak, ze ma cos do ukrycia;
- rozumie jej trudna sytuacje, nie wypomina takich bzdetow jak brak prezentu na urodziny - sorry, ale to jest po prostu niepowazne. Nawet dziecko nie powinno tak robic, a co dopiero dorosly facet!
Twoj ukochany nie spelnia zadnego z tych punktow. Naprawde chcesz spedzic zycie u boku kogos takiego?
Ja jestem zdania, że go nie kochasz.. nie da się kochać takiej osoby... po prostu boisz się zostać sama.. to normalny lęk ![]()
A co do prezentu:)
KOmedia:)
Juz samym prezentem powinna byc Twoja obecnosc.
Wystarczylby usmiech, przytulenie, mile slowo...pamiec po prostu.
niestety są wśród nas materialiści...
neonka22 - kocham go. Gdybym go nie kochała, już dawno zdecydowałabym się na rozstanie. Bo jest trudnym, egocentrycznym charakterem. Jednak są w nim też dobre cechy, za które właśnie z nim jestem. I nie miałabym problemu ze znalezieniem kolejnego faceta. Sęk w tym, że bardzo się zaangażowałam.
W obecnej chwili, jak większość z Was, jestem zdania, że taki "związek" nie przetrwa, jeśli tylko ja będę się starać. On nie chce, uważa, że jeśli zadzwoni do mnie dwa razy w ciągu dnia (żebym nie miała pretensji, że się mną nie interesuje) spytać co robię, to jest najtroskliwszym chłopakiem pod słońcem. Tyle tylko, że rozmawiamy o bzdetach, nigdy nie ma dobrej pory na konkrety.
zielonka - on nie jest o mnie wcale zazdrosny. Nawet jego koledzy, którzy wykazują nadmierne zainteresowanie moją osobą, nie są w stanie wzbudzić w nim żywszych uczuć. Widocznie jest mnie pewien.
Kiedyś, kiedy byliśmy o krok od rozstania, powiedziałam mu: znajdź sobie dziewczynę, która będzie akceptować twoją bierność. Odpowiedział, że nie chce mu się od nowa szukać partnerki. Że tak mu jest dobrze, że zanim pozna kogoś nowego miną wieki.
Problem leży we mnie, bo widząc, jaki jest, pozwalam sobie wejść na głowę. Zawsze przełknę złośliwość, chamstwo, brak szacunku.
I chociaż zdaję sobie sprawę ze swojej beznadziejności, nadal chcę o coś walczyć.
Co do prezentu, to prawda. Zapowiedział się, że w takim razie ja już nic od niego nie dostanę.
To Twoje zycie i skoro chcesz je przezyc z kims takim to juz Twoja wola...
Znaczy reasumujac - jest Ci dobrze z facetem, ktory sie o Ciebie nie troszczy, nie szanuje Cie, nie jest dla Ciebie wsparciem? Bo to wynika dla mnie z Twojej ostatniej wypowiedzi. Wiec skoro w gruncie rzeczy jest Ci dobrze, to w czym problem?
Znaczy reasumujac - jest Ci dobrze z facetem, ktory sie o Ciebie nie troszczy, nie szanuje Cie, nie jest dla Ciebie wsparciem? Bo to wynika dla mnie z Twojej ostatniej wypowiedzi. Wiec skoro w gruncie rzeczy jest Ci dobrze, to w czym problem?
Podpisuję się po tym pytaniem.
i zadam jeszcze jedno..
Dlaczego bierzesz tak mocno pod uwagę te dobre rzeczy...a te złe spychasz na bok...
Nie ma szczęśliwego związku, który nie zauważa złych rzeczy i ich nie eliminuje.. one nie mogę żyć sobie 'obok'.
spoliczkował Cię?!
pewnie bym oddała ![]()
a skoro jest w stosunku do Ciebie taki, jakim go opisujesz, to czy warto?
Nie da się walczyć w pojedynkę - to tak jakbyś chciała coś kupić od kogoś, kto nie chce czegoś sprzedać: nieważne jaką zaproponujesz cenę - nie da się.
NIE !
Powinnaś zająć się swoim życiem. On wie, że Ty zawsze jesteś przy nim i będzie Ciebie dalej lekceważył i pomiatał, dopóki nie znajdzie sobie kogoś innego. A co Ty masz z tego, że on koło Ciebie śpi? A gdzie jakieś zobowiązania z jego strony? Jaki Ty masz z niego pożytek? Kupił Ci pierścionek zaręczynowy? Co Ty z tego masz? Nic. On Ciebie "doi" za darmo, a Ty się tak dajesz!