chyba nie umiem zyc w zwiazku ....chyba jest cos ze mna nie tak.mimo ze twardo stapam po ziemii ,mimo ze wiem czego chce ,mimo ze ukladam swoje zycie tak jak chce -w zwiazku jestem nieszczesliwa i mam wieczny problem. Ze wszystkim i o wszystko.Jestem po rozwodzie ,malzenstwo trwalo 11lat,mam syna z tego malzenstwa.Odeszlam z braku milosci do partnera ,z wyboru.Moglam wybrac zycie nieszczesliwe do pelnoletnosci mojego syna.lub odejsc teraz i zaczac zyc na nowo.Wybralam te druga opccje.Ale chyba zwiazek w ktory weszlam nie spelnia moich oczekiwan...czuje sie niespelniona .Caly czas mam w glowie to ,ze nie tak mialo byc..ze nie po to przezylam tyle po rozstaniu,rozwodzie i nadal przechodze ,zeby sie tak meczyc.Moj partner jest mlodszy,niedojrzaly emocjonalnie ..Provowal popelnic samobojstwo gdy odeszlam,kilka razy mnie oszukal i wowczas tez dawalam mu szanse powrotu z litosci. Kocham Go,ale nie jestem z nim szczesliwa.Wiem ze jak Go wybieralam to kierowaly mna inne pobudki .Wtedy nie wiedzialam jaki ma byc moj partner.Szukalam podswiadomie uleglego,niedojrzalego ,zeby Mu matkowac i móc Nim kierować.Wiem to po terapi ,którą przeszłam. Mimo ,ze zda sobie sprawe z tego ze nie jestem i nie bedziemy nigdy szczesliwi jestem przy NIM.Sama siebie unieszczęśliwiam bo nie mam odwagi odejsć.....Nie mamy wspólnych celów,marzeń,pragnień,niczego razem nie robimy...Mało tego nie ufamMu po tym co mi zrobił.Jestem zazdrosna i zaborcza przez to.Nie czuję się dobrze ze sobą w tym związku ,obserwuję swoje reakcje i staram się zmienic bo wiem,że dlugo tak nie dam rady,Popadam już w paranoje chyba...w pierwszym zwiazku z mezem,tak sie zatraciłam ,że potrzeboałam terapii,która pomogła odnalezc mi samą siebie.W tym związku jestem totaknie nieszczęśliwa i nie wiem co mam robic.Nie jest mi lekko podjąć decyzję o rozstaniu.Wiem,że bede cierpiała jak poprzednim razem.Bardzo cierpialam ,brakowało mi tchu,tlenu i nie widziałam sensu zycia....Jestem za granicą i to też mi utrudnia sprawę bo wiem ,że z nim mi tu łatwiej życ.A jak odejdę sama zostanę jak palec .Nie wiem czy z tym dam radę... Czy to tylko wymówki są??? Chyba tak ... Ponadto jestem DDA.Mam niską samoocene chyba ,bo jak mnie zirytuje moj partner wyzywam Go strasznie ...czytałam o tym i wyglada na to ze sama sie dowartościowuję ponizaniem Go.Ale ja żle się czuje gdy Go wyzywam...wcale nie jest mi miło.....poza tym uwazam,że mam rację,ze jest mameja ,ze nic nie potrafi załatwic,ze slizga sie na mnie i tylko na mnie liczy...ze jest do niczego .Nie potrafi nic sam załatwic,nie ma zadnego celu w życiu,jest wplywowy ,zdanie zmienia jak rekawiczki....nie potrafi nic zorganizowac,nie dba o mnie, o moje potrzeby.Ale ja sama sie upominam o to ,tylko czy tak to ma wyglądać,ze ja mam Mu palcem pokazywać jak należy życ???Ja chce zeby sie mna zajął facet.Zaopiekował,przytulił,wspierał,motywował,dawał radośc szczescie ,spokój i poczucie bezpieczeństwa. Zebym czula sie przy nim wyjątkowa i jedyna.... A nie prosic o wszysko i samej borykac sie ze wszystkim.. Jak jestem sama np na zakupach czuje sie wolna(musze sama chodzic na zakupy bo On nie lubi),uwielbiam patrzec na ludzi i sie smiac do nich ,czuje ze swiat jest piekny wtedy ,ale z drugiej strony chcialabym z Nim teradosc dzielic.Razem robic rozne rzeczy...Ale nie da rady...przy Nim czuje sie winna,ze za dlugo wybieram ciuchy,ze musi na mnie czekac,ze juz jest zmeczony ,ze woli juz sie polozyc niz lazic ze mna... wobec tego juz nie prosze ani o spacer,ani o zakupy wspolne ani o nic...sama wychodze by poczuc sie lepiej....Jak wracam do Niego juz mam w duszy obawy...jaki bedzie wieczor ,czy obejdzie sie bez sprzeczki,czy bedzie milo ,czy inaczej ....pelno mysli....gdy jestem sama zastanawiam sie jak bym sie czula gdybym wiedziala ze nie bedzie Go gdy wroce...jak by to bylo ....czy dalabym rade mimo ze wiem ze to i tak sie skonczy kiedys...mysle co mam zrobic zeby dac rade odejsc.... jak sobie poradzic z tym ze jednak nie bedzie Jego w domu ....ze bede sama ale wolna....czy to wystarczy >????moze ktos mi podpowie... poze ktos czul ,czuje podobnie....moze musze sie leczyc ??? wiem ze jak tylko znajde srodki zaczne terapie bo nie skonczylam jej...ze mam problem ze soba..... z jednej strony znam swoja wartosc i uwielbiam sie za to ze jestem silna ,odwazna kobieta i zrobilam wiecej dla siebie niz moglam,,,,z drugiej nienawidze siebie za to ze ze strachu siedze z kims kto nie daje mi szczescia.....moze ja chce zbyt wiele....moze mam zbyt wygorowane pragnienia...moze nie ma takich mezczyzn jakiego szukam....prosze mi pomoc.... bo ja juz nie wiem jak sobie poradzic...
Podobne tematy
Witam serdecznie!
Znam osobę, która tak jak Ty jest DDA. Bardzo trudno żyje się w partnerstwie z taką osobą. Potrzeba dużo dla niej cierpliwości i zrozumienia, często w zamian otrzymując obelgi. Jednak Ty zdajesz sobie z tego sprawę, wiesz kim jesteś i tu już jesteś wygraną w połowie. Możesz walczyć, aby to zmienić, bo wiesz kiedy nieodpowiednio reagujesz i jak twoja reakcja powinna wyglądać.
Myślę, że to że tobie jest żle, to właśnie dlatego, ze jesteś DDA, a nie dlatego, że twój partner jest młodszy. Na pewno ma to znaczenie, ponieważ ma mniejsze doświadczenie życiowe i co za tym idzie, może wcale się nie orientować w twojej sytuacji.
Nie zawsze jesteśmy tacy, bo tacy chcemy być. Niekiedy życie nas tak kształtuje, ze nie mamy na to wpływu, tak jak było u Ciebie, ale zawsze można to zmienić. Jak nie całkiem, to chociaż w połowie. Daj sobie szanse, abyś była zadowolona z zycia, szczęśliwa.
Myślę, że to szczęście zależy prze de wszystkim od Ciebie, a nie od partnera z którym jesteś.
Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy ile spustoszenia mogą dać złe chwile z dzieciństwa, ponieważ sama miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo, ale niestety przekonałam się na własnej skórze, będąc z partnerem co jest DDA .Dlatego to co piszę, piszę z serca i własnego doświadczenia, tym bardziej że mój partner nie wie kim jest, a ty tak. Poświęciłaś swój czas, myśli, aby dojść do tego, dlaczego twoje reakcje są inne, niż powinny. Mój partner nawet nie chce się nad tym zastanawiać. Dlatego uważam, że masz duże szanse zmienić swoje życie na lepsze i swoich najbliższych, których przecież kochasz i na których Tobie zależy. Powodzenia. Kama
Witam, ja Cie rozumiem bardzo dobrze... i gdybym znała na to lekarstwo... pewnie byłabym szcześliwa...
A jak relacje z byłym mężem ? Jaki był mąż? Czy czułaś się spełniona w jakimkolwiek związku? Pytam dlatego, że chce znalezc analogie między Tobą a mną...
W moim życiu zawsze mi wszystko wychodziło, jestem silną, zaradną, pewną siebie kobietą... jeden jedyny problem mam ze związkami.. Gdy jestem z kimś dostrzegam cechy i emocje, o których istnieniu nie wiedziałam.. i zazwyczaj się męczę.. a wiem, że chce stworzyć udany związek.. ale tak jakbym sama wewnętrznie odrzucała taką mozliwość..
Musimy pamiętać, że wszystko jest stanem umysłu...
do kama1
wiem ,że z takimi ludzmi jak ja zyje sie ciężko...a;e wystarczy eta druga osoba wie co jest grane i chce pomóc stworzyc udany związek to można.Chodzi mi o partnera ..W moim przy[adku jest tak,ze ja mówie o wszystkim otwarcie,mówię kiedy mogę mieć wybuch złości i co mógłby zrobić partnwer ,żeby mie był ostry i żeby nie padły niepotrzebne słowa,...ale jeżeli mimo to prtner doprowadza mnie do furii ,mimo ze wie co zrobic i jak sie zachowac zrby do tego nie doszło to ja mam w tym momencie żal...bo ja bym zrobiła to dla partnera.Naprawde to niewiele..wystarczy mi odopowiadac na moje pytania ze spokojem i nie irytowac mnie milczeniem...Dobre słowo zawsze pomaga.Jetsem jak ogień i jeżeli partner w momencie gdy ja moge sie zezloscic jest woda, nie ma problemu.Kilka razy się udało. Bo tlumaczyłam,prosilam ze wystarczy jego reakcj ainna niz zwykle i nie bedzie problemu.Wiadomo,akcja rodzi reakcje,to normalne i udowodnione,więc jeśli jest akcja a nie ma reakcji to powstaje równowaga.Może gdybym nie miała przykładu w mojej siostrze nie wiedzialabym o czym mówie.Alle wiem.Moja siostra jak ja jest DDA.Jest bardzo piekna i inteligentna,ale zawsze miała partnerów destrukcujnych i takich którzy nie mogli nad nią zapanować.Mimo ze wszyscy do dziś dnia ja kochaja ,żadenmu nie udalo się jej zatrzymać.Ona zawsze odchodziła i szukała tego jedynego który ją zrozumie i da szczeście mimo wszystko.Tak się też stało.Po kolejnych nieudanych związkach i rozwodzie poznała w końcu mężczyznę,który portafi ja zawsze powstrzymać przed wybuchem,który nie reaguje złością na jej złość,który miłościa i dobrym słowem działa cuda))) Naprawdę można zanależc taka osobę ,ale trzeba szukać ,mówić szczerze co nam jest i rozmawiać dlugo o wszystkim .O emocjach o uczuciach ;szukając rozwiązań i starając się by te złe sytuacje nie miały miejsca . Ja nie mówię,że jestem DDA.Wsrtydze się tego .Nie ufam na tyle ,żeby powiedzieć i odsłonić swoje prawdziwe oblicze.. Ja straciłam tożsamość w małżeństwie.Żyłam dla syna i męża . Terapia pomogła,ale jej nie zakończyłam.Wiem już kim jestem i czego pragnę ale...ale nie jest wszystko ok.
Jeżeli Twój partner kama nie wie co się z nim dzieje i dlaczego Cie rani to chyba droga do nikąd...Chyba,że zgodzi się na terapie.Mam brata i jest z nim podobnie.Ale on chce się zmiecic dla swojej dziewczyny,a to juz wiele znaczy. To podstawa do dalszego życia,.,,ja rozumiem brata i wiem ze on sam siebie nie rozumie. Ale nie tłumacze ,bo uwazam że każdy człowiek musi nad sobą pracować i nie ma prawa krzywdzić innych .
skomplikowana ....
cięzko mi powiedzieć o telacjach z moim mężem. Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia ,że mam problem sama ze soba .Zyłam z dnia na dzień dla syna i dla męza..Poza tym nie kochałam męża ,Wzęlam ślub ,bo byłam w ciąży.
Ale pamiętam,że co by nie zrobił ja i tak byłam niezadowolona...Wiecznie mi coś nie pasowało...Ja rozrywkowa,towarzyska,zaradna,wiedząca czego chce.On ;bierny,nie towarzyski,zero marzeń,;ale kochał... kochał mnie całym sercem.To wiem' dzis wiem też ,ze nie dość ,że mam drugiego męza to jeszcze nie ufam mu. Bo kilka razy dał mi powody.Więc trafiłam z deszczu pod rynnę.I po co mi to było???ale wiem już chociaż jaki ma być mój partner .To już wiele.Bo w zyciu to jest tak ,że same szukamy uległego faceta ,takiego który da się nam prowadzic.A potem nam przeszkadza wszystko.Ze nie przedsiębiorczy,ze nie zaradny,ze nie opiekunczy ,ze niedojrzały.A tak naprawde partnera wybieramy podświadomie. Już wiemy w głowie jaki on ma byc i jak się trafia to go wybieramy. A potem żal...ale do sibie oczywiście.Ja chce ,pragnę odejść bo wiem ze to nie ma sensu.Nie wiem czy wejdę w kolejny zwiazek,bo chyba na tę chwlę nie chce ,nie jestem gotowa... Ale boje się bólu i samotności...Nie mam znajomych i dlatego.CHoć wiem,ze to wytłumaczenia tylko .Jak ktoś chce to zdolny jest znieść wiele.... moze juz niedlugo ...juz trace wiare i sily ....nie chce juz tak zyc.Moze ktos pomoze mi to znieśc...ale jak>>>???;
Także kama od początku .Najpierw sama sobie powiedz jaki ma byc twoj partner,jakiego pragniesz i o jakim marzysz. Nastepny krok-jakich miałas i dlaczego.Czy sama ich nie wybierałaś??? Potem codzennie sobie powtarzaj jakiego partnera pragniesz i szukasz i szukaj.Takiego jaki ma być ,.a JAK SIE ZNAJDZIE BEDZIESZ NAJSZCZEŚLIWASZĄ KOBIETA NA ŚWIECIE))))
Przepraszam dodam tu mój komentarz. W Polskim kraju to duża ponad połowa społeczeństwa jest DDA czy każdy z nich ma się usprawiedliwiać tym że jest nieszczęśliwy...? a gdyby tak zadziałać odwrotnie i wmówić wam że jesteście wyjątkowi i silni...? ej ludzie, ogarnijcie się troszkę! Sama jestem DDA i moje rodzeństwo i żadne z nas za swoje ewentualne nie powodzenia w życiu nie obwinia innych. Każdy popełnia błędy i każdy ma swój rozum aby się prostować.
ale nikt sie nie usprawiedliwia,ja byajmniej.Zapytalam sie tylko co mam myslec o sobie i swoim zachowaniu.To ze jestem DDA tylko dodalam na marginesie .Nie musza sie wypowiadac ludzie ,ktorzy zamiast pomagac cos zrozumiec innym,ktorzy szukaja pomocy,atakuja luv cos tam wrzucaja bez sensu i nie na temat.Jestem tu po to ,zeby sie dowiedziec czegos wiecej i zeby poznac problemy ludzi podobnych do mnie/. Gratuluje ze nie masz problemu z tym i chwala Ci za to,.Ale pozwol innym pisac o czym chca i wypowiedz sie jak masz cos do powiedzenia dla mnie.
psycholka, bardzo chcę cię poznać, jeśli to możliwe napisz do mnie prywatny mail. Pomogę Ci. To moja pasja wspierać kobiety. Napisz do mnie. Pozdrawiam