Witam was dziewczyny, pewnie niektóre z was mnie pamiętają - czasem zaglądam tutaj, szczególnie jak coś mnie męczy i mam jakiś problem. Teraz właśnie tak jest, ale postaram się napisać wszystko od początku. Byłam przez pewien okres z chłopakiem, starszym od siebie, było nam wspaniale aż do czasu kiedy się do niego przeprowadziłam, wtedy zaczęliśmy się kłócić, czasami okropnie, w końcu po jednej z takich awantur odeszłam i zostawiłam go. Później straciłam pracę, wyjechałam za granicę, byłam tam kilka miesięcy i poznałam kogoś innego. To miał być tylko sex, fajna zabawa, ale po pewnym czasie ja się zaangażowałam, on twierdził że też... niestety z powodów rodzinnych musiałam wrócić do Polski, on pisał codziennie smsy, dzwonił, ale pisał też do mnie mój były i w końcu uległam, spotkałam się z nim i wylądowaliśmy w łóżku. Tak bardzo za nim tęskniłam, bardzo tego chciałam, znowu go poczuć i nie żałuję, choć nie wiem co dalej. Boję się z nim być, bo wiem, że znów zaczniemy się kłócić, a związek na odległość z tamtym wydaje mi się niemożliwy... w ogóle nie wiem co robić. Te nasze kłótnie to zazwyczaj są o jakieś straszne bzdury, obydwoje jesteśmy o siebie zazdrośni, walczymy, to taka miłość i nienawiść, myślę, że on jest miłością mojego życia, ale czy będę umiała z nim żyć? Proszę o rady, nie chcę nikogo zranić, a całkiem się pogubiłam. Pozdrawiam!
Podobne tematy
jeśli to ma być miłość na odległość (z panem numer 2) to odpuśc, ponieważ to w 98% się nie sprawdza.
Z panem numer 1, jeśli zdecydowałabys się wrócić do niego, czekała by was poważna rozmowa, o kłótniach . Ok, czasem wszyscy się kłócą, ale nie o bzdury i nie cały czas jak piszesz wyżej . .
Mam nadzieje, ze podejmiesz prawidłową decyzję, pozdrawiam Marzena :*
Cóż.. przede wszystkim - jeśli się chce, to związek na odległość jest bardzo możliwy. Sama w takowym jestem, jednakże różnią się tylko miasta, a nie jak w Twoim przypadku - kraje. Oczywiście, po jakimś czasie jest trudno, i myśli się już o tym, aby zamieszkać z drugą połową. Tylko pytanie, czy ufacie sobie na tyle aby sobie z tym poradzić. Znowu - musiałabyś się głęboko zastanowić co z byłym. Bo kłótnie o jakieś banały są bezsensowne. I faktycznie, tutaj mogłaby pomóc rozmowa, a potem, jeśli już byście się na coś zdecydowali - czyny. Jeśli uważasz, że Twój były to miłość Twojego życia, to odpowiedź masz na tacy.
Dzięki wam za rady. Cały czas jestem w potrzasku, ten z zagranicy pisze do mnie, że tęskni, ciągle pyta kiedy się zobaczymy, a ja myślę o panu numer 1. Same wiecie jak to jest, można kogoś kochać, a jednak tak trudno być razem, mamy obydwoje wybuchowe charaktery, boję się, że to się znowu źle skończy. Jest między nami ogromna chemia, ale czy to wystarczy?
Nie wystarczy, ona wyblaknie i pozostana wasze charaktery, osobowosci.
I z tym sie zyje.
Jak potraficie rozmawiac ze soba to bedzie swietnie, jezeli nie to niefajnie.
Pozdrawiam
Pytanie, czy serce wygra z rozumem... Miłość czasem potrafi być wielka, ale ludzie czasem nie potrafią z niej korzystać. A szkoda, a szkoda...
Dzięki wam za rady. Cały czas jestem w potrzasku, ten z zagranicy pisze do mnie, że tęskni, ciągle pyta kiedy się zobaczymy, a ja myślę o panu numer 1. Same wiecie jak to jest, można kogoś kochać, a jednak tak trudno być razem, mamy obydwoje wybuchowe charaktery, boję się, że to się znowu źle skończy. Jest między nami ogromna chemia, ale czy to wystarczy?
Żeby być z kim w związku na odległość, trzeba tego kogoś bardzo kochać, myśleć o tym człowieku,być mu wierna i mu ufać. Czy możesz to wszystko potwierdzić? nie, bo praktycznie zaraz po powrocie do kraju przespałaś się ze swoim byłym. Prawda jest taka, że pan nr2 był tylko pocieszeniem po rozstaniu, ty nadal myślisz o byłym\obecnym. Możliwe że albo jeszcze powinnaś odpuścić sobie trwałe związki aż do takowych dojrzeje, albo należysz do osób, które bez burzliwych związków nie umieją żyć a takie ciągle kłótnie są dla nich bateriami. Najważniejsze co powinnaś zrobić, to nie mamić tego drugiego, on na to nie zasłużył.
Jestem jeszcze młoda, mam małe doświadczenie z facetami, ale czy to oznacza, że jestem niedojrzała na stały związek? Awantury bateriami? Ja po każdej takiej kłótni czułam się całkowicie załamana, zawsze żałowałam rzeczy, które mówiłam w gniewie, ale on robił tak samo. Co do chłopaka z zagranicy, to pewnie wróciłabym tam żeby z nim być, w sumie to czy szukam pracy w Polsce czy tam to dla mnie to samo, może nawet tam jest łatwiej. Jestem całkowicie zagubiona, boję się podjąć decyzję, bo boję się, że może być zła... mam kłopoty ze snem, ciągle myślę co robić i mam pustkę... serca mówi mi, żeby wrócić do byłego, bo za nim tęsknię, ale czy to słuszny wybór? Świetnie nam w łóżku, tylko on potrafi mnie tak rozśmieszyć, ale cały czas się boję, że to za mało żeby razem żyć...
Chyba musisz się zastanowić. Potrzebny Ci czas. Może na jakiś czas staraj się robić ciągle coś, aby o nich nie myśleć. I zobaczysz na koniec, o którym bardziej myślałaś między tym zajętym a wolnym czasem. Po kilku/kilkunastu dniach może wszystko samo się rozwiąże, tak czasem jest. A jeśli nie, to może wypisz sobie plusy i minusy obydwóch. Może to da jakiś rezultat?
Pytania:
1. Czy planujesz wrócić do pracy za granicę i zostać tam dłuższy czas? Jeśli nie, to ten związek zupełnie nie ma szans na przetrwanie więc sobie odpuści cudzoziemca.
2. Czy myślisz, że skoro kłóciliście się z panem nr 1 wcześniej to teraz nie będziecie się kłócić? Sądzę, że będziecie, a jeżeli takie starcia nastąpiły po zamieszkaniu razem to bardzo wyraźnie widać, że nie jest to mężczyzna dla Ciebie.
Masz problem, bo z obydwoma łączy Cię silna chemia, ale chyba z żadnym głębsze uczucie. Najpierw zastanów się gdzie będziesz żyć. Potem, czy jest sens żyć z którymś z nich.
Ostatecznie stało się tak, że wróciłam do mojego ex. Średnio to przemyślane, bo jakoś tak wyszło, spotkaliśmy się no i znowu wylądowaliśmy w łóżku, a potem już poszło z górki i stało się jasne, że będziemy razem. Na razie jednak postanowiłam zamieszkać osobno, przynajmniej przez jakiś czas.