Witam jestem tu nowa dużo czytam o waszych problemach i postanowiłam podzielic się swoim.Otóż mam 28 lat dwójke dzieci 4 lata i 1,5 roku.i jak cały czas myslałam wspaniałego kochającego męża 32 lata.jestesmy razem 10 lat 5 lat po ślubie.Mój mąż na ogłó to spokojny i lubiany facet nie zamierzam go tu bronic tylko teraz dopadł na juz ponad 2 miesieczny kryzys mąż powtarza sie sie wypalił ze cos w nim pękło ja nadal go bardzo kocham nie wyobrazam sobie zycia bez niego ale sama sobie na to zasłuzyłam kazda w domu kłotnie rozpoczynałam ja obrazałam go poniewierałam nie raz uderzyłam bardzo tego żąłuje gdyz wiem ze bardzo go krzywdziłam i raniłam wkoncu powiedział dosc niechce dawac mi żadnej kolejnej szansy bo nie wierzy juz w to ze ja potrafiłabym sie zmienic twierdzi ze po tym wszystkim przestał juz mnie kochac.Mam teraz to naco sobie zasłuzyłam.chcialabym go odzyskac i niewiem co mam zrobic czy pozwolic mu odejsc bo ma taki zamiar.Moim zdaniem chodzi tez o inna kobiete twierdzi ze to tylko kolezanka z pracy ale mi wydaje ze to cos wiecej duzo rozmawiaja przez tel osobiscie nie słyszalam ale po bilingu tel wyszło na jaw ostatnio w samochodzie znalazłam jakąs tandetna obroczkę z napisem najlepszy przyjaciel na zawsze dodatkowo nowe karty tel, niby dla kolego heh.jak pytam o ta kobiete to wymiguje sie ze nic ich nie łaczy ze to tylko kolezanka ze sama sobie cos wkrecilam i wszedzie widze zdrade.przyznac sie nie zamierza bo jak twierdzi niema do czego.Chce naprawde odzyskac męża i jego miłosc do mnie.dodam jeszcze ze to jest pierwszy taki kryzys od 10 lat fakt kłocilismy sie ale to była góra 4 5 dni i wszystko było oki teraz to trwa ponad 2 miesiace.poradzcie co robic walczyc czy odpuscic niemam juz sił ciagle prosic pytac.pozdrawiam.
Podobne tematy
Byłem kiedyś w takim związku i powiem jak to wyglada z drugiej strony Myśle że mąż po prostu ma dosyć i w tym momencie ważne jest czy on wierzy w Twoją przemiane Tak czytając o Twoich wybrykach myśle że on w to nie wierzy Pamiętaj też jak się kogos bezpodstawnie okarża o zdrade to on w koncu dochodzi do takiego wniosku że "dlaczego by nie..." przecież i tak mi się za to ciągle obrywa Coż nie jestem tu od oceniania kogokolwiek i wiem że oczekujesz jakiejś rady W tym momencie myśle że jedynym rozwiązanie jest powrót do dobrych czasów przestań go dręczyć zacznij się do niego uśmiechac normalnei rozmawiac pokaż mu że wasz związek może być znowu udany ale ile to bedzie trwało ??? nie wiem to zależy jak bardzo dałaś mu się we znaki
zgadzam sie z Tango, On widzi w jej oczach to czego ostatnio brakowało w waszym związku - podziw, spokój, uznanie... ludzie często nie dbaja o relacje w małżeństwie z powodu natłoku zajęć, z poczucia bezkarności bo wydaje im się, że małżeństwo to gwarancja trwałości związku...
co możesz zrobić? zmienić swoje podejście... ale wszystko w rękach męża - jest zdecydowany odejść więc nie ma mowy tu o wyborze Ja albo ona... nie wiesz czy takie ultimatum zbliżyło by ich czy nie...
daj mu troche czasu, może jednak stwierdzi, że miłość do dzieci i rodzina są dla niego ważne i nie będzie chciał tego stracić...
Dziękuje za dobre rady mąz narazie jest w domu bo jak twierdzi kocha dzieci i dla nich został mam nadzieje ze wkoncu i miedzy nami sie poukłada i mysli o rozstaniu pojdą w niepamieć.Mam nadzieje pozdrawiam
postaw się w jego sytuacji
żona wredna czyni jakieś wymówki
a koleżanka z pracy miła na pewno bo z nią się rozmawia o innych rzeczach niz przyziemne sprawy domowo-rodzinne
wiadomo nie każdy facet na to poleci ale wielu tak