Witajcie dziewczyny.Mam naprawde dosc duzy dylemat.Prosze o obiektywne opinie i rady poniewaz dzieki temu latwiej mi bedzie podjac decyzje.Jestem z chlopakiem ktorego bardzo kocham ze wzajemnoscia ale problem tkwi w tym,ze wszyscy zaczynaja mi go odradzac.Zaczelo sie od jego siostry a skonczylo na mojej mamie.Twierdza ze nie bede miala z nim dobrze po pierwsze dlatego,ze wychowywal sie bez ojca i pewnie nie wie jak powinno sie zyc z kobieta a po drugie ostatnio stracil prace i moja mama twierdzi,ze on napewno mi w zyciu niczego nie zapewni.Rzeczywiscie obecnie tonie w dlugach a do pracy raczej specjalnie sie nie kwapi chociaz jest mezczyzna ktory nie usiedzi na miejscu.Poza tym ma troche trudny charakter bo jest bardzo uparty i musi postawic na swoim a jeszcze jedno to ciagle narzeka jakie to zle ma zycie i ze najlepiej byloby sie zabic.Oprocz tego mam tez problem z jego rodzina a dokladnie matka i siostra ktoraz nia mieszka.Ciagle cos mi robia na zlosc.Najpierw bylo,ze nie chciala mnie wogole widziec w domu mimo,ze nic im nie zrobilam ale faktem jest,ze to patologia niestety a potem nawet zaczela chodzic i gadac na mnie bzdury do moich rodzicow jakbym miala 15 lat a nie 25.Przestalismy wiec chodzic do niego a czas spedzamy jak juz to na dzialce.On jest z patologicznej rodziny i ma sam tez troche na sumieniu.Mial sprawy w sadzie o kradzieze ale twierdzi,ze byl wtedy mlody i glupi i ze teraz taki nie jest ale zauwazylam,ze jednak ciagnie go do tego zeby krasc.Mimo tych wad ma tez duzo zalet.Kocha mnie i potrafi mi to okazac.Stara sie o mnie,jesli nie kaze mu czegos robic to slucha mnie,liczy sie z moim zdaniem,nie raz sie poklocilismy ale zlego slowa nawet w zlosci na mnie nie powiedzial.Naprawde szanuje mnie i chce zebym tez miala swoje zdanie w tym zwiazku.Kocham go ale naprawde zaczynam myslec nad... ![]()
Podobne tematy
Musisz sie powaznie zastanowic pomimo ze kochasz tego feceta czeka cie bardzo ciezka przyszlosc co prawda znie zawsze jest potrzebna akceptacja zwiazku ale czesto bez niej niestety zwizek sie niszczy.Zycie to nie jest bajka i ty zamierzasz z tym czlowiekiem spelnic reszte zycia zastanow sie i zrob sobie rachunek zalet i wad waszego zwiazku samo wyjdzie....
zycze powodzenia
jesli nie kaze mu czegos robic to slucha mnie,liczy sie z moim zdaniem,
no tym mnie rozlozylas:))) a jak reaguje ten Twoj luby gdy go o cos prosisz? Czyli kazesz mu cos robic? Bo, uwaga: w zyciu odziennym nie raz i nie dwa bedzie musial cos jednak zrobic. Oprocz siegania po cudza wlasnosc.
Wspanialy kandydat na meza i ojca, gratuluje wyboru.
Przed Tobą jak widzę bardzo trudna decyzja, więc nie podejmuj jej pochopnie. Może być ciężko tym bardziej, że jak sama piszesz kochasz tego chłopaka. Póki co może pogadaj z nim o przyszłości, szczególnie o tej waszej wspólnej. Zorientuj się jak on na to wszystko patrzy i czy zamierza coś zmienić dla dobra waszego związku.
Wlasnie ja go naprawde bardzo kocham.Jestem ponad trzy lata po rozwodzie maz mnie bil.Mialam wielu mezczyzn w tym czasie ale to pierwszy ktorego naprawde szczerze pokochalam:(jest mi okropnie ciezko.A trudno bedzie z nim teraz pogadac o nas bo on jest zalamany tymi swoimi dlugami i brakiem pracy.Ostatnio nocy wogole nie przesypia.Widze ze mu ciezko ale z drugiej strony on prawie nic nie robi zeby cos zmienic.Ciagle tylko mowi,ze nie wie co robic zamiast po prostu ruszyc sie i zaczac xos robic.Dla mnie on naprawde nie jest zly.Jesli chodzi o to ze robi co mu kaze to nie w tym sensie ze powiem idz zabij a on to robi ale raczej w tym ze jak chce zebysmy na przyklad spedzili czas po mojemu to nie protestuje.Lubi stawiac na swoim ale mimo to ustepuje mi.Tu o to chodzi.Ale wlasnie tak jak pisalam wyzej problem jest z reszta spraw.Moja mama nie jest absolutnie przeciwna temu zwiazkowi tylko wyrazila swoje zdanie a ja z tego co zaobserwowalam obawiam sie ze moze miec racje.I to mnie martwi bo kocham go ale jesli mam przy nim cierpiec to wolalabym to zakonczyc bo i tak naprawde duzo wycierpialam:(prosze piszcie co byscie zrobily na moim miejscu bo jestem zagubiona
Wlasnie ja go naprawde bardzo kocham.Jestem ponad trzy lata po rozwodzie maz mnie bil.Mialam wielu mezczyzn w tym czasie ale to pierwszy ktorego naprawde szczerze pokochalam:(jest mi okropnie ciezko.A trudno bedzie z nim teraz pogadac o nas bo on jest zalamany tymi swoimi dlugami i brakiem pracy.Ostatnio nocy wogole nie przesypia.Widze ze mu ciezko ale z drugiej strony on prawie nic nie robi zeby cos zmienic.Ciagle tylko mowi,ze nie wie co robic zamiast po prostu ruszyc sie i zaczac xos robic.Dla mnie on naprawde nie jest zly.Jesli chodzi o to ze robi co mu kaze to nie w tym sensie ze powiem idz zabij a on to robi ale raczej w tym ze jak chce zebysmy na przyklad spedzili czas po mojemu to nie protestuje.Lubi stawiac na swoim ale mimo to ustepuje mi.Tu o to chodzi.Ale wlasnie tak jak pisalam wyzej problem jest z reszta spraw.Moja mama nie jest absolutnie przeciwna temu zwiazkowi tylko wyrazila swoje zdanie a ja z tego co zaobserwowalam obawiam sie ze moze miec racje.I to mnie martwi bo kocham go ale jesli mam przy nim cierpiec to wolalabym to zakonczyc bo i tak naprawde duzo wycierpialam:(prosze piszcie co byscie zrobily na moim miejscu bo jestem zagubiona Jeszcze jedna wazna rzecz to to ze ostatnio mi powiedzial ze tylko ja trzymam go bo gdyby nie ja to calkiem by sie zalamal:( i tu jest to
serduszko24, wiele w swoim zyciu przezylas i wiele juz wycierpialas. Zastanow sie, czy jest sens wchodzic w zwiazek, ktory budzi u Ciebie tyle watpliwosci. Zeby bylo jasne - tego mezczyzny nie moze dyskwalifikowac:
- fakt, ze wychowywal sie bez ojca w patologicznej rodzinie, bo pod tym wzgledem mozna wiele w wieku doroslym przepracowac i odciac sie od patologii;
- fakt, ze w przeszlosci kradl, bo pomimo tych "bledow mlodosci" mozna wyrosnac na porzadnego, uczciwego czlowieka.
ZDECYDOWANIE jednak dyskwalifikuje go:
- dlugi, ktorych nie splaca i nawet nie stara sie ich splacic;
- praca, ktorej nie ma i nawet nie kwapi sie, aby jej szukac;
- trudny charakter.
Dlaczego? Dlatego, ze majac takie nastawienie nie bedzie w stanie w przyszlosci zapewnic Ci bezpieczenstwa i poczucia stabilizacji. Wyobrazasz sobie, jak sama tyrasz jak wol, aby utrzymac Was oboje (o ewentualnych dzieciach nie wspominajac), a on w tym czasie siedzi w domu, bo jemu sie nie chce niczego zmienic? Wyobrazasz sobie, ze to Ty splacasz jego dlugi? Bo taka moze byc w tym przypadku prawdopodobna wizja Waszego zwiazku.
Co do trudnego charakteru, to z ludzmi z trudnym charakterem jest tak, ze owszem, bardzo sie staraja panowac nad swoimi wadami, ale na poczatku, kiedy zwiazek jest swiezy, jest silne uczucie i fascynacja. Zwiazek powszednieje, wkrada sie rutyna, partnerka juz nie tak atrakcyjna jak na poczatku i ci panowie doskonale pokazuja, jak bardzo im nie zalezy, o czym nieraz przekonaly sie uzytkowniczki naszego forum.
Wniosek: ja osobiscie odradzam ten zwiazek. Jezeli on sie nie zmieni, to nie bedzie z niego wiele dobrego, pomimo tego, ze "kocha". Musisz spojrzec na sprawe nie tylko sercem, ale rowniez rozumem.
Jesli chodzi o dlugi to wlasnie chce je splacic.Ciagle mowi o tym ale zamiast znalesc szybko prace(tlumaczy sie ze przy maszynach nie moze robic bo ma grupe inwalidzka a na budowach nie chce pracowwc)to on mysli co sprzedac zeby miec pieniadze.Przyznam ze nie podoba mi sie taki sposob myslenia.Zastanawiam sie tez poza tyn czy on nie ma depresji bo od momentu gdy stracil prace(a jest to od 1 grudnia)przestal calkowicie dbac o siebie(chodzi w brudnej odziezy i chyba nawet sie nie myje:( ),do poludnia sypia(do godz.12 a nawet 14 co wogole mi sie w glowie nie miesci jak mozna tak dlugo spac)a prace szuka wylacznie przez internet.Gdy powiedzialam mu ze w tartaku potrzebuja ludzi i musialby sie tam przejsc to on upiera sie ze napewno potrzebne jest doswiadczenie w zawodzie(a ja mysle ze nie)i ze on nie moze przy takich maszynach pracowac.Ja niewiem co sie z nim dzieje.Poza tym on zawsze byl bardzo pracowity.Jak jeszcze pracowal w tamtej firmie to pracowal duzo po godzonach zeby miec wiecej pieniedzy i poza praca tez zawsze szukal sobie jakiegos zajecia bo nie lubi siedziec bezczynnie(nawet bedac ze mna nie potrafil ze mna usiedziec ciagle znajdowal sobie cos do roboty,przyznam ze troche mnie to wkurzalo ale z drugiej strony cieszyalm sie ze jest taki pracowity)a teraz ani nie wyjdzie w miasto zeby poszukac pracy i nic ostatnio nie robi,zadnego zajecia sobie nie szuka i to mnie bardzo martwi:(
Jesli chodzi o dlugi to wlasnie chce je splacic.Ciagle mowi o tym ale zamiast znalesc szybko prace(tlumaczy sie ze przy maszynach nie moze robic bo ma grupe inwalidzka a na budowach nie chce pracowwc)to on mysli co sprzedac zeby miec pieniadze.Przyznam ze nie podoba mi sie taki sposob myslenia.Zastanawiam sie tez poza tyn czy on nie ma depresji bo od momentu gdy stracil prace(a jest to od 1 grudnia)przestal calkowicie dbac o siebie(chodzi w brudnej odziezy i chyba nawet sie nie myje:( ),do poludnia sypia(do godz.12 a nawet 14 co wogole mi sie w glowie nie miesci jak mozna tak dlugo spac)a prace szuka wylacznie przez internet.Gdy powiedzialam mu ze w tartaku potrzebuja ludzi i musialby sie tam przejsc to on upiera sie ze napewno potrzebne jest doswiadczenie w zawodzie(a ja mysle ze nie)i ze on nie moze przy takich maszynach pracowac.Ja niewiem co sie z nim dzieje.Poza tym on zawsze byl bardzo pracowity.Jak jeszcze pracowal w tamtej firmie to pracowal duzo po godzonach zeby miec wiecej pieniedzy i poza praca tez zawsze szukal sobie jakiegos zajecia bo nie lubi siedziec bezczynnie(nawet bedac ze mna nie potrafil ze mna usiedziec ciagle znajdowal sobie cos do roboty,przyznam ze troche mnie to wkurzalo ale z drugiej strony cieszyalm sie ze jest taki pracowity)a teraz ani nie wyjdzie w miasto zeby poszukac pracy i nic ostatnio nie robi,zadnego zajecia sobie nie szuka i to mnie bardzo martwi:(
Byłam kiedyś w takiej sytuacji..
Jego brat mi mówił, że zycie sobie zmarnuje z Nim.
Moi rodzice też byli anty.
Był uparty, zazdrosny i wciąż miał długi mimo, że pracował.
Długo nie zwracałam na to uwagi.
Zwyczajnie byłam zauroczona.
Teraz tylko mogę im podziękować za to.
Naprawdę bym zycie zmarnowała.
Ale każdy przypadek jest inny.
Każda z Nas ma inne plany i pragnienia odnośnie zycia i partnera.
Musisz sama przemyśleć, czy to Ty chcesz być głową rodziny??
zastanów się czy chcesz tkwic w tym związku, skoro on nawet nie mysli o pójsciu do pracy to ja się Twojej mamie nie dziwie że uważa że nic Ci on nie zapewni w życiu.
Witam.
Chyba nadeszła pora zmienić obiekt.Taki facet to nic dobrego.Popieram wcześniejsze wypowiedzi.Powodzenia.
Witajcie prosze pomozcie bo ja naprawde juz sie gubie chce mi sie ryczec bo nie wiem co robic jak postapie najlepiej.Otoz sprawa jest taka ze czesto sie sprzeczamy i to ciagle o to samo a mianowicie o to ze spedzamy ze soba duzo czasu,widujemy sie codziennie ale nasze wspolne spedzanie czasu wyglada tak,ze ciagle objezdzamy to po jego znajomych albo do jego siostry.Ja bym nie miala nic przeciwko gdyby to bylo raz na jakis czas ale tak jest codziennie!ja mam tego dosc my prawie wogole nie spedzamy czasu razem tylko we dwoje.Codziennie odwiedzamy jego siostre bo ona tak chce i on tez.Codziennie tez jacys jego koledzy a jesli dojdzie do tego ze mamy troche czasu dla siebie to on zawsze znajduje sobie jakies zajecie i tak naprawde to jak sie widzimy od 15 do 23 to czas dla siebie mamy na ogol o 21 z czym o 22.30 juz musimy isc.Tlumaczylam mu ze czuje sie przez niego odrzucana i ze znudzilam mu sie on twierdzi ze tak nie jest i ze nie bedzie wszystkich olewal jak jest ze mna ale mi nie o to chodzi ja po prostu chcialabym aby dla mnie tez znalazl troche czasu a nie ze ktos zadzwoni zebysmy przyszli to on leci jak na skrzydlach.Chce na dodatek abym jeszcze wiecej czasu z nim spedzala najlepiej juz od rana ale po co jak i tak mna sie zainteresuje dopiero na wieczor jak prawie musze isc do domu.Kolejna rzecz to ostatnio cos jest nie tak.Ciagle dostaje jakies sygnaly i smsy i tlumaczy ze to od kolegi ale ja w to nie wierze bo dzis o godz.24 ktos sie do niego dobijal a on na to ze kolega.Poza tym on nawet jak idzie do toalety to tel zabiera ze soba.I tak jest od poczatku naszego zwiazku a teraz zaczyna mi to byc podejrzane.W seksie tez sie nigdy nie ukladalo bo zawsze jest wtedy kiedy on chce i tak jak on chce.Juz niewiem co robic bo go kocham chcialabym odejsc ale nie potrafie i troche sie obawiam blagam o opinie
Moim zdaniem to koniec Waszego związku SORRY....
Telefony zabierane do toalety - znam ten przypadek z autopsji, nie jest fair w stosunku do Ciebie, albo już ma kogoś, albo zaczyna wchodziś w jakiś wiązek i Ty nie jesteś w stanie tego zmienić.
Poza tym pamiętajo naszej kobiecej intuicjii, która w wiekszości przypadków jest naprawdę trafiona.
pozdr AMI
Tylko zastanawiam sie jak on to robi skoro my codziennie i dlugie godziny jestesmy razem a jesli nie jestesmy razem to mamy staly kontakt telefoniczny.Nadal twierdzi ze bardzo mnie kocha i chce byc ze mna ale przestal mowic o naszej przyszlosci a na poczatku prawie wogole nie schodzil z tego tematu a gdy chce z nim rozmawiac o nas to on nic nie mowi poza tym tylko ze mnie kocha ;(wczoraj jak bylismy razem poplakalam sie i powiedzialam mu ze czuje ze znudzilam mu sie a on na to ze sie myle i z jego strony to byl koniec tematu:(
witajcie;)ostatnio duzo sie wydarzylo i pozmienialo.Otoz po pierwsze tydzien temu bylo juz bardzo ostro.Nie wytrzymalam tego ze ciagle chodzil i narzekal i tego ze mnie zaniedbywal.Dosc ostro sie z nim poklocilam przy czym on wogole mnie nie obrazil ale sprawe wtedy postawilam mu na ostrzu noza ze albo cos w koncu w sobie zmieni i w naszym zwiazku albo to koniec.Fakt ze zabolaly go te slowa na poczatku po prostu poszedl do domu i napisal dwa smsy w ktorych przyznal ze mnie kocha i ze zawsze bylam dla niego najwazniejsza.W koncu doszlo do tego ze tego samego wieczoru jeszcze sie spotkalismy i pogadalismy tym razem szczerze i na spokojnie.Powiedzialam mu doslownie wszystko co mi na watrobie lezalo i ze jesli chce byc dalej ze mna to musza zajsc pewne zmiany we wszystkim.I od tamtego momentu naprawde duzo sie pozmienialo.Po pierwsze to przeprosli mnie bardzo i zaczal znajdowac dla mnie wiecej czasu po drugie przestal narzekac i w koncu znalazl prace co bardzo mnie cieszy;)a po trzecie stal sie tez dla mnie bardziej czuly i byla tez rozmowa na temat tego czy kogos ma.Jestem pewna ze niema nikogo a telefonu juz ze soba ciagle nie nosi;)naprawde zaszly duze zmiany a on wyraznie zaczal sie starac;)zobaczymy czy bedzie tak dalej ale mam nadzieje ze tak a jesli znowu cos bedzie zle to wtedy mysle ze naprawde to zakoncze ale poki co to dalam mu szanse i na razie widac ze dobrze z niej korzysta;)pozdrawiam