Witam wszystkie
Otóż jakiś czas temu poznałam pewnego pana... Przystojny, pracowity i zabawny... Widywaliśmy się często (razem studiujemy) i okazało się, że mamy wiele wspólnego. Nasze relacje nie były niczym niezwykłym... Ot ja pierwsza raz zagadałam, potem wymiana numerów i tak jakoś zaczeliśmy ze sobą pisać, częściej gadać na uczelni, aż w końcu umówiliśmy się na randkę (po 3 miesiącach znajomości). Podczas niej doszło do wielu pocałunków i usłyszałam od niego, że nie chce by owy kontakt się urwał a się rozwijał... I nie byłoby problemu gdyby...
No właśnie, wczoraj widzieliśmy się na uczelni, zauważyłam, że jest chory i powiedziałam, żeby zamiast siedzieć na wykładach poszedł do domu się kurować. Zapytałam również czy pójdzie ze mną na imprezę w piątek, jako mój znajomy (mam z kimś przyjść). Na odpowiedź czekałam do wieczora i to był najdziwniejszy wieczór jaki miałam... Dostałam od niego smsa "Niestety nie pójdę na imprezę, bo pracuje do poźna (18.00), a poza tym nie chce byś robiła sobie nadzieję względem mnie, bo wiem, że nie jestem dobrym człowiekiem". Zaczęłam się dowiadywać o co mu chodzi... Okazało się, że on UWAŻA, iż od dłuższego czasu nie ma uczuć, oszukuje sam siebie i temu się spotkał ze mną z nadzieją, że coś się zmieni (ale się nie zmieniło). Wyczuł, że coś od niego oczekuje i się przestraszył... Zaczęłam mu wyjaśniać, że nie znam go na tyle bym mogła czegoś oczekiwać, że nasza znajomość dopiero się rozwija i co z niej wyniknie dowiemy się za jakiś czas a nie teraz i że tworzenie scenariuszy na ten czas jest absurdalne i niepotrzebne. Dodatkowo napisałam, że dobrze by było gdyby za mnie nie decydował, bo jestem dorosłą osobą, która umie dokonać własnych wyborów. Ale co tam moje wywody... Koleś uznał, ze lepiej będzie jak nie będę niczego robiła pod jego względem...
Teraz jestem w kropce... Facet mi się podoba i nie ukrywam, że go lubię, jednakże nie wiem jak się odnieść do jego zachowania. Na randce sam mówił, że liczy iż to nie będzie jeden jedyny raz, a teraz mam nie robić nić pod jego kątem... Sprzeczne informacje czy ja źle odbieram?? Przez myśl mi nawet przeszło, że może chciał sobie pograć na moich uczuciach, ale kiedyś rozmawiałam z jego kumplem i okazało się, że on nie z tych, bo sam został podobnie zraniony i nie powiela schematów...
Jak rozumieć jego podejście? Co robić? Pomożecie??