Witam wszystkich serdecznie,
Chciałabym przestawić wam sytuację w której się znajduję i kompletnie sobie nie radzę.
Otóż mam 20 lat, wyjechałam za granicę w wieku 10 lat, skoczyłam tu podstawówkę, gimnazjum i w liceum zaczęły się schody. Radziłam sobie dobrze, miałam idealne warunki by skończyć szkole i pójść na studia. Jedak wybrałam inna drogę. Rzuciłam liceum, chciałam iść do pracy, jednak szybko mi się znudziło, a byłam dalej bez szkoły. Rok siedziałam w domu nie robiąc kompletnie nic.
Strasznie mnie to dobijało.
Zapisywałam się na rożne kursy, jednak nie dałam rady nic skończyć. Czyste lenistwo i brak wiary w siebie. Teraz zaczynam rozumieć swoje błędy i chcę w końcu zacząć coś robić ze swoim beznadziejnym życiem.
Obecnie studiuje na otwartym uniwersytecie prawo, gdyż tylko tam mogę się dostać bez dyplomu.
Są to studia tylko i wyłącznie na odległość. Jednak kiedy będę już miała licencjat, mam możliwość pójścia na zwykle studia dzienne. Jest mi cholernie ciężko samej przerabiać materiał, ale chcę sobie w końcu udowodnić ze coś potrafię.
Niestety, przez to mam wiele wolnego czasu, praktycznie całymi dniami nic nie robię i to mnie wykańcza psychicznie. Do pracy nie za bardzo pójdę bo bez dyplomu również ciężko o prace.
Mam wiele marzeń i jest masa rzeczy które bym chciała robić. Interesuje się fotografią, uwielbiam języki ale nie mogę się zmobilizować, brak mi motywacji. Zyję tylko przeszłością, nie potrafię się odnaleźć w tej sytuacji.
Jest ktoś w stanie do mnie przemówić?