na poczatku znajomosci z moim chlopakiem nie bylam zbyt ufna. kontrolowalam go i doszukiwalam sie zdrady i klamstwa na kazdym kroku czasem mu to wmawiajac. doszlo raz do tego ze zalozylam konto fikcyjne na jednym z portali internetowych i pisalam do niego jako piekna dziewczyna ze wspanialym charakterem. wiem ze nie jestem piekna ale nie naleze do okropnie brzykich. Mateuszowi we mnie spodobal sie glownie charakter, co sam mo powiedzial. zawsze powtarzal ze sa ladniejsze ode mnie ale ja tez jestem ladna i ze to ze mna jest. powtarzal mi ze mnie kocha i nigdy nie zdradzi a tymczasem ja nie ufalam mu i z konta ktore zalozylam kokietowalam i podrywalam go. on pisal z "nia" podobnie jak ze mna ale jednak nie zlapalam go na goracym uczynku choc byly to blizsze rozmowy niz z kolezanka a "znal ja" zaledwie od paru dni i to internetu. przeciez nigdy sie nie spotkali. ja wciaz mu o niej dogadywalam bo wiedzialam ze z nia pisze przez co Mateusz sie denerwowal i kontakty nasze sie popsuly.
rzstalismy sie ale on uwazal ze to moja wina bo przyznalam sie do wszystkiego. nigdy mnie nie zradzil. ale powiedzial tez ze w niej podobal mu sie zarowno charakter jak i wyglad i mowil ze jest ladna przez co mialam niskie poczucie wlasnej wartosci. wrocilismy do siebie on sie zmienil ja tez probuje go nie kontrolowac choc czasem zdarza mi sie jeszcze bezpodstawnie go o cos oskarzac i sprawdzac. czy powodem rozstania byla wylacznie moja wina? co myslicie o mojej historii? prosze o pomoc
Podobne tematy
O rany, dziewczyno, ile ty masz lat, żeby robić takie rzeczy? Jak się kogoś kocha to się mu ufa. Ty swoim brakiem zaufania i intrygami zniszczyłaś związek. Jeśli ci twój facet mówił, że ciebie wybrał i że cię kocha i że jesteś ładna to znaczy że tak było. Ale ty musiałaś drążyć i posunąć się do takiej idiotycznej intrygi tylko po to, żeby samej sobie udowodnić że masz rację. To było bardzo infantylne.
Twoim głównym problemem jest brak poczucia własnej wartości i postrzeganie świata, ludzi i siebie w kategoriach ładny-brzydki. Tymczasem w relacjach międzyludzkich, ze związkami włącznie nie ma znaczenia, jak kto wygląda. Kocha się kogoś nie ze względu na wygląd, ale na charakter, osobowość, wnętrze. To co, że są ładniejsze niż ty, to w końcu oczywiste. On wybrał ciebie, ale ty przy tych swoich kompleksach tego nie doceniłaś.
Moim zdaniem powinnaś dużo nad sobą pracować, zacząć kochać siebie taką jaką jesteś i pozbyć się kompleksów. Inaczej następny związek wykończysz w podobny sposób.
Myślę, że to Ty masz problemy z samooceną. Gdybyś wiecznie nie podkreślała tego, co sądzisz o swoim wyglądzie, on nie musiałby się tłumaczyć, dlaczego z Tobą jest. Z reszta, gdybyś nie podkreślała swojej niskiej samooceny, on nie twierdziłby, że są ładniejsze i lubi Twój charakter. Sama wszystko mu sugerowałaś, gdybyś na serio mu się nie podobała, nie byłby z Tobą.
A już numer z podszywaniem się za jakąś inną laskę... Nie mam słów.
Uważam, że Wasze problemy tworzysz Ty. Popracuj nad swoją samooceną.
wiem ze to bylo glupie. ale mam problemy z poczuciem wlasnej zartosci i z zazdroscia. teraz wrocilismy do siebie i wybaczyl mi wszystko. jak narazie jest ok. dzieki za pomoc
To dobrze, że ci wybaczył. Nie rób więcej takich głupot. Skup się przede wszystkim na odbudowaniu swojego poczucia własnej wartości.
Nie zakładaj kolejnych wątków na temat tego samego chłopaka! Kontynuuj któryś z poprzednich!
Wątek otwieram, gdyż autorka twierdzi, że wątek dotyczy innego chłopaka niż wcześniej założony.
wielkie od Ciebie
wiem ze to niw bylo madre ale chlopak ogolnie zachowywal sie tak jakby czul cos do swojej bylej co na konic mi sam przyznal. na szczescie sytuacja sie zmienila on juz nic do niej nie czuje okazuje mi jak bardzo mu zalezy ja tez sie zmienilam i jestesmy naprawde szczesliwa para!
wreszcie sie wszystko ulozylo i wyjasnilo.