Hej.. Mam na imię Kamila.
Mam problem z chłopakiem, jestem z nim od ponad 4 miesięcy,
wiem, że bardzo mu na mnie zależy i, że bardzo mnie kocha.
Ja też go bardzo mocno kocham i wskoczyłabym za nim w ogień,
jeśli byłaby taka potrzeba, zrobiłabym dla niego wszystko,
ale mniejsza o to.. wczoraj wieczorem przeżyliśmy swoją pierwszą
taką 'poważniejszą' kłótnię, dla mnie jest to straszne, ponieważ
on od tamtej pory się do mnie nie odzywa.. przeze mnie, ale zaraz
wszystko Wam opiszę.. Pisaliśmy wieczorem sms'y, jak zawsze..
nie spotykamy się zbytnio często, tylko co weekend'y, ponieważ
mieszkamy od siebie jakieś 20km, ja nie mam do niego zbytnio
dojazdu, tylko on na weeknd'y do mnie przyjeżdża samochodem,
po za tym w tygodniu nawet nie miałby jak przyjeżdżać, bo pracuje od
rana do wieczora.. a ja w szkole, więc pozostają nam tylko weekend'y.
I w tygodniu mi napisał, że nie przyjedzie w ten weekend, ponieważ
nie ma pieniędzy na paliwo, a nie będzie od nikogo pożyczał, bo po
prostu nie lubi tak robić, no na początku się trochę czepiałam o to,
ale później było okej
i właśnie jeśli chodzi o wczoraj.. normalnie
pisaliśmy i zbliżała się godzina 20.. obiecywał mi, że będziemy później rozmawiać przez tel, jak zawsze i w ogóle.. i napisał mi, że idzie 'na wioskę' ja: po co? on: no na jakieś piwo.. ja: aha
on: jesteś na mnie zła? ja: a niby kasy nie masz ;] nie nie jestem. on: ale Michał stawia.. ja: przecież ostatnio Michał też nie miał kasy. Dobra nieważnie. Miłego wieczoru. (Michał pracuje razem z nim i ostatnio mówił, że też nie ma kasy, a wypłata dopiero 10..) on: o co Ci znowu chodzi? ja: o nic po prostu.. Michała masz na codzień.. nieważne.. nie będę Ci już przeszkadzać. on: widocznie o coś Ci chodzi, skoro ostatnio się o wszystko czepiasz, o to, że nie mam kasy na paliwo, o to, że wychodzę na wioskę, o to, że nie mam jak z Tobą pisać gdy jestem w pracy.. ja: skoro tak to sobie zmień. on: jesteś tego pewna? ja: no jeśli chcesz to proszę bardzo.. on: a Ty tego chcesz? ja: nie, ale skoro się ciągle o wszystko Ciebie czepiam, to może tak dla Ciebie będzie lepiej.
I od tej pory CISZA! nic.. kompletnie..
Dzwoniłam kilka razy, nie odebrał..
pisałam tyle razy, przepraszałam, bo wiem, że przesadziłam,
wiem, że źle zrobiłam! ;( ale on milczy.. a to tak cholernie boli.
Nie odzywa się od wczoraj.. Wczoraj wieczorem do niego pisałam, prosiłam, by się odezwał, przepraszałam.. i tyle razy dzwoniłam, masakra jakaś! a dzisiaj już nie dzwoniłam.. napisałam tylko jednego sms'a jakoś w południe o treści: 'Myślę o Tobie.' Chciałam, by o mnie zaczął myśleć wraz z tym sms'esem.. na pewno myśli i mam nadzieję, że zmięknie i napisze..
Doradźcie coś! proszę! i z góry dziękuję!