netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Życie to nie film - związek z rozsądku

20 odpowiedzi5 622 wyświetleniazałożony przez pechowa29, 06.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Życie to nie film - związek z rozsądku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Życie to nie film - związek z rozsądku

Witajcie.Chciałam was zapytać czy byłyście kiedyś w związku z rozsądku.Dlaczego to zrobiłyście,jak wygląda taka znajomość po latach,jak radzicie sobie z potrzebą kochania osoby z którą się jest? Są tu takie dziewczyny?Ja zdecydowałam się na to ponad rok temu.Dlaczego?Dla wygody i poczucia bezpieczeństwa.Z bezradności i dla dziecka.A dziś? Mieszkam w domu który nie jest mój,nie umiem się zdecydować na ślub bo to dla mnie jak wyrok.Mam konta na portalach randkowych by chociaż popisać z kimś kto mi się podoba.Nie układa nam się świetnie.Nie zawsze się dogadujemy.To dobry chłopak ale ma podstawowe dążenia.Ja jestem intelektualistką a on żyje dniem codziennym.Wyjazd na tydzień nad morze,życie na kocią łapę ,podział obwiązków gdy dwoje pracuje .....nie możemy się dogadać bo róznimy się potrzebami.Znów czuje się sama ze wszystkim.Nie odejdę.Nie mam siły znów szukać wiatru w polu.Może wy macie jakieś sposoby na szczęśliwy rozsądny związek?

2

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

Uważam, że nie ma gotowej recepty...
Świat jest pełen małżeństw zawartych z wielkiej miłości, które w prozie życia  popłynęły i pozostał tylko żal i tych zawartych z rozsądku, które wbrew wszystkiemu przetrwały i mają się całkiem dobrze - a zatem ile związków, tyle historii....

Niemniej jednak jeżeli jest to tylko związek z rozsądku, bez "grama" przyjaźni, jakiejś drobnej fascynacji itp. to nic z takiego związku nie będzie i żadne kalkulacje nie stworzą pozorów szczęścia.
Dlaczego..? Dlatego, że mimo wszystko trzeba darzyć tego człowieka sympatią, szacunkiem, w przeciwnym wypadku będzie nas tylko drażnił.

Osobiście nie chciałabym wejść w taki związek ani jako "rozsądna", ani tym bardziej jako "dobra partia", potrzebuję jednak ''czegoś'' więcej...
Pozdrawiam.

3

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

a ja powiem tak.
zanim poznałam mojego obecnego męża nie byłąm w żadnym związku z rozsądku.
wyszlam za maz z milosci, ale i tez z powodu stabilizacji fonansowej jaka mogl mi biecac.
niestety po 2,5 roku malzenstwa zycie zweyfikowalo swoja wersje.
pojawilo sie dziecko, klopoty z firma.....

coraz czesciej klocimy sie o pieniadze....

teraz wydaje mi sie ze to bylo b. mocne zauroczenie kiedy sie pobieralismy ale z czasem przyszlo cos na miare milosci. tylko teraz nie wiemy jak to dalej bedzie
maz sie zmienil nie jest czuly jak kiedys, sex? hmm...szybka gra wstepna...szybki srodek...szybki koniec....i tyle

moj maz tez mysli dniem dzisiejszym nie mysli o tym co bedzie jak firma upadnie....ale to juz temat na inna dyskusje.
tez z mezem nie oge sie dogadac....on tylko pracuje. ja zajmuje sie domem rowniez mamy inne potrzeby i niestety zaczynam to zauwazac....ale troche za pozno..u mnie dochodza jeszcze tescie z ktorymi mieszkam.

pechowa 29 tez mam konto na portalu randkowych, ale u mnie to jest chec tylko pogadania z innymi bo maz trzyma mnie pod "kloszem" smile jest strasznie zazdrosny i tylko tak moge z kims pogadac...

ehh......mi nie ulozylo sie zycie tak jak bym chciala ale co nie oznacza ze tobie sie nie uda.

4

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

Myślę że postępujesz bardzo egoistycznie,nie zważając na drugiego człowieka,myślisz tylko o swojej wygodzie  i dobru ,jednak jak widać sama się w tym zaczynasz dusić...zostaw tego człowieka,daj mu szanse na normalne życie,na miłość ,nie ma nic gorszego jak bycie z kimś z rozsądku ... dawanie nadziei drugiemu człowiekowi ,nie zbudujesz na takich podstawach związku ,nie ma szans

5

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

Decydujecie się na coś dla wygody, poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji finansowej, jednocześnie przy tym oszukując drugą osobę o prawdziwości swoich uczuć? To do kogo te pretensje? I jak ma Wam się układać, skoro same nie budujecie tego związku tak jak dwie szczerze kochające się osoby? Jak facet ma być bardziej czuły, pewny siebie, zaradny, skoro sam widzi, że coś jest nie tak z jego ukochaną?

Konta na portalach randkowych? Super, poznacie kogoś, zakochacie się, polecicie za nim, a za dwa lata ta sama balanga, "to było zauroczenie, a codzienne życie jest już nieciekawe". Powiedzcie jeszcze swoim facetom, że wcale ich tak nie kochacie jak oni myślą, tylko nie spodziewajcie się za to bukietu z kwiatami.

Może warto wyjść z siebie, stanąć obok, kopnąć się w cztery litery i zastanowić, czy dobrze poznałam swojego faceta zanim zdecydowałam się na coś więcej i czy w ten sposób go nie skrzywdziłam, bo wygląda na to, że za słabo go poznałam, ale poleciałam za nim bo był samodzielny i ustabilizowany finansowo. A teraz gdy jest gorzej, to mi już to nie pasuje. Czy rzeczywiście jest mi tak źle, czy może powinnam się postarać i stworzyć między nami lepszą więź, bo to ja jestem tym słabym ogniwem teraz?

6

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

EmiLKa99- wiem jak postępuje ale jak już napisałam życie to nie film,jak nie my ich to oni nas?Nie tak?ja zaznałam w życiu dużo krzywdy,znalazłam się w sytuacji podbramkowej i jest jak jest.Nie opływam z radości z faktu że nie kocham mojego partnera.Wczoraj kot skoczył na półkę,urwał drzwiczki a ja zostałam obwiniona o to że tej półki nie domknełam.podszedł,wyrwał drugi zawias a naszą konwersację zakończył "spier...." więc chyba nie jest to tylko biedna istotka którą ja wykorzystuje.Biorąc pod uwagę że siebie i córkę utrzymuje sama

7

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

ja kochalam swojego meza gdy za niego wychodzilam i kocham go nadal choc jak w kazdym malzenstwie sa nieporozumienia..
z zauroczeniem chodzilo mi o to ze silne zauroczenie przeradza sie w milosc tylko trzeba do prawdziwej milosci dojrzec....takie jest moje zdanie

u mnie wszytsko zaczelo sie psuc przez tesciow i jego "za silne" przywiazanie do ojca. bo co on powie to swiete itp przez slubem zachowywal sie inaczej a gdy tylko mnie"zdobyl" dopiero pokazal pazurki...a;e to tez jest chyba normalne.

mam konto ale mam tam zaznaczone ze nie szukam kochanka itp tylko rozmowy, a nawet nie zdaecie sobie sprawy ilu facetow tez potrzebuje tylko rozmowy.

Austerlitz ja silna wiez z mezem probuje zachowac ale to on ode mnie sie oddala nie ja od niego....probuje kolacje, spacery itp ale nic z tego nie wychodzi....

a kwiaty to ostatnio dostalam przed  slubem i byl to bukiet zareczynowy.....

8

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

Ja też mieszkam obok teściowej.mówi że dziecko powinnam urodzić(1000zł pensji-tyle bierze też opiekunka),ślub brać(dla mnie już drugi).no a przyjęcie w jej dużym pokoju....za nasza kasę rzecz jasna...On nie pyta mnie czy kupić nową bramę,pyta mamy i mimo że brama jest wspólna to on pokrywa koszta.Zrobiłam prawko i nie jeżdze.on ma dwa auta ja żadnego.bo ten kto odbiera prawko nie umie jeżdzić-jego słowa.jestem z nim 3 lata,nie kocham i przestaje lubić.w domu czeka mnie bezrobocie,brak wody,łazienki,co.....koszmary.a szanse na miłośc?ja już w nią nie wierze

9

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

pechowa29 no to masz faktycznie nieciekawie...nie wiem co mam ci powiedziec....
a nie ma szansy na to zebys znalazla sobie jakies mieszkanie i zostawila go? oboje sie meczycie w tym zwiazku....

10

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku
pechowa29 napisał/a:

Nie odejdę.

To już podjęłaś decyzje.
Jak dla mnie związek z rozsądku.....nie dla mnie.

11

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

w zasadzie, jeżeli partner jest ok to i związek z rozsądku może być ok... ale jeżeli partner jest do d.. to chyba nie warto marnować najlepszych lat na bycie z byle kim. Ciężko coś doradzić.. wszystko rozchodzi się o te cholerne pieniądze sad

12

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku
klara88 napisał/a:

Austerlitz ja silna wiez z mezem probuje zachowac ale to on ode mnie sie oddala nie ja od niego....probuje kolacje, spacery itp ale nic z tego nie wychodzi....
a kwiaty to ostatnio dostalam przed  slubem i byl to bukiet zareczynowy.....

To dlaczego tak się to potoczyło? Przestałaś od niego wymagać? On uznał, że ślub = misja skończona i przestał zabiegać o Ciebie? Powinnaś z nim porozmawiać o swoich uczuciach i potrzebach i tupnąć nogą. A jak nie to obiadu dzisiaj nie będzie! big_smile

13

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

Pechowa, ale na co sie tak naprawde zalisz? Z przydzialu tego faceta dostalas? Co to jakis obowiazek obywatelski byc z kims kto nam nie pasuje? Facet zly i gburowaty, tesciowa jeszcze gorsza, a Ty biedna, skrzywdzona nieszczesliwa myszka? No kurde, kobieto ogarnij sie. Albo w te, albo we wte! Jak mi zle to cos zmieniam, jak nie zmieniam to znaczy ze jest ok i nie mialcze wtedy nad swym losem. Moze wreszcie czas dorosnac?

14

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

Jak rozumiem tu jest opisana Twoja cała dokładna historia: http://www.netkobiety.pl/t33172.html ?

15

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku
Austerlitz napisał/a:
klara88 napisał/a:

Austerlitz ja silna wiez z mezem probuje zachowac ale to on ode mnie sie oddala nie ja od niego....probuje kolacje, spacery itp ale nic z tego nie wychodzi....
a kwiaty to ostatnio dostalam przed  slubem i byl to bukiet zareczynowy.....

To dlaczego tak się to potoczyło? Przestałaś od niego wymagać? On uznał, że ślub = misja skończona i przestał zabiegać o Ciebie? Powinnaś z nim porozmawiać o swoich uczuciach i potrzebach i tupnąć nogą. A jak nie to obiadu dzisiaj nie będzie! big_smile

a myslisz ze nie probowalam? ehh...szkoda po prostu o tym gadac...a jak obiadu nie zrobie to pojdzie do mamusi i ja bede ta najgorsza....
jak probuje z nim rozmawiac to mowi ze wymyslam

16 Ostatnio edytowany przez Austerlitz (2012-01-07 23:09:10)

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku
klara88 napisał/a:

a myslisz ze nie probowalam? ehh...szkoda po prostu o tym gadac...a jak obiadu nie zrobie to pojdzie do mamusi i ja bede ta najgorsza....jak probuje z nim rozmawiac to mowi ze wymyslam

klara88 i pechowa29

Przeczytałem trochę więcej Waszych zwierzeń na tym forum.
Rozumiem, że przeszłyście w życiu przez patologie, cierpienia i męki. Ale czy nie lepiej jest to przerwać raz na zawsze?

Nigdy nie będziecie szczęśliwe w związkach "z rozsądku". Nigdy też nie będziecie szczęśliwe z facetami, których kochacie nawet wtedy, gdy Was nie szanują i traktują najgorzej jak to tylko możliwe.

Albo coś z tym zrobicie, albo do końca życia będzie jedna wielka pustka. Jedyny sposób w tej chwili, to żyć dla swoich dzieci oraz realizować siebie. Jednak i tak to jest tymczasowe rozwiązanie.

Nie potrafię powiedzieć, co powinnyście zrobić, aby było dobrze. Rozstać się w zgodzie ze swoimi obecnymi facetami, zabrać dziecko/dzieci i zacząć nowe życie samotnie lub poszukać kogoś?

17

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

Tak, Mata hari,mam swoją historię na portalu.opisanie jej pomogło mi chociaż w części pozbyć się uczucia do pewnego pana ale też zrobila się z tego niezła nagonka.wystarczy poczytać

18 Ostatnio edytowany przez mata hari (2012-01-08 00:10:40)

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

Mogę napisać tyle, że rozumiem, że Ci jest ciężko, ale naprawdę jedyną osobą, która może coś z tym zrobić to jesteś Ty, nikt nawet nie będzie w stanie dać Ci gotowego rozwiązania, siądź spokojnie, poszperaj po necie, nie ma problemu bez rozwiązania. Ja musiałam wyżyć za mniej niż Ty miesięcznie, a musiałam jeszcze komuś pomagać finansowo. Co prawda warunki w jakich żyłam były dalekie od luksusowych, ale ciężko pracowałam i teraz znajomi dziwią się, że mi się tak dobrze powodzi. I polecam zmienić nick - bo w końcu uwierzysz, że naprawdę jesteś pechowa.
A co do nagonki - czasem solidny kopniak w tyłek pomaga, spróbuj z rezerwą podejść do pewnych odpowiedzi smile

19

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

Mata hari- wiem jak to jest walczyć by każdy dzień przeżyć w miarę godnie.miałam już dosyć tego że na pralkę będzie mnie stać za rok a na podłogę w pokoju za 3.mam dziecko,uznałam że czas zacząć żyć jak każdy,przeciętnie,godnie.po prostu zmęczyłam się,jest jak jest,cenie sobie że siusiu robię do wc a nie w plenerze ale serce ma też swoje prawa....

20

Odp: Życie to nie film - związek z rozsądku

Decyzję podejmujesz Ty, ja jedynie mogę powiedzieć co zrobiłabym na Twoim mijescu (a zaznaczam, że doskonale rozumiem, że Ci cieżko) - a zrobiłabym to co masz w swoim podpisie smile

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Życie to nie film - związek z rozsądku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026