Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Witajcie kochani,

Przychodzę do Was z niecodziennym problemem, mam potrzebę by krótko podzielić się obrazem sytuacji, poradzić się. Moje życie zaczęło walić się około 2 lata temu. Wpadłem w pracoholizm, nie potrafiłem się wyluzować ze względu na ciągłą presję ambicji. Obiecałem pobieżnie więc dotrzymuję słowa - zaczęło się od chronicznego zmęczenia, na depresji kończąc (a jestem tego świadomy od naprawdę krótkiego czasu). Z jego biegiem coraz mniej rzeczy dawało mi przyjemność, a swój niepokój non-stop jakoś tuszowałem, niezmiennie wypełniając obowiązki pracownika, jak i partnera, tyle że JUŻ bez żadnej przyjemności, pod nie do końca świadomym przymusem. Przy tym zero odpoczynku. Było coraz gorzej, i gorzej, a stan ten najlepiej potwierdza tragiczna jakość snu i ogólne zniechęcenie do wszystkiego. Zacząłem nienawidzić siebie i wszystkich innych. Jedynym pocieszeniem było lepsze jutro, bo codzienność to istne piekło. Codzienny nadmiar obowiązków i problemów skutecznie pogłębiał mój stan, nie mogłem zdiagnozować głównego problemu. Spadłem na samo dno swojej psychiki, zupełnie nieświadomie. Dziewczyna z którą byłem 5 lat i kochałem nad życie stanowiła tylko źródło problemów i wad (które kiedyś zupełnie mi nie przeszkadzały, kochałem na zabój). Nie mogłem udźwignąć siebie, co dopiero ją. Zrzuciłem ciężar z pleców mówiąc stanowcze - TO KONIEC... Ocierpiała się przez mój cholerny stan... Szczerze mnie znienawidziła... Nasze rozmowy związane z zakończeniem relacji (przeprowadzki, formalności, etc.) to było wieszanie psów i obopólne psucie krwi... Po kilku tygodniach ona stanęła na nogi, już 5 miesięcy jest szczęśliwa, CHYBA kogoś ma, a ja? Przez cały ten okres czasu niesamowicie cierpiałem, walczyłem z każdym dniem, co to dużo gadać... Miałem depresję. Obecnie, dzięki lekom antydepresyjnym funkcjonuję jak dawniej, czuję że jest jak kiedyś, i wszystko wróciło do normy. Przejrzałem na oczy, teraz w końcu znam źródło problemu. Nie obwiniam się, ale zastanawiam się czy powinna o tym wiedzieć. Brakuje mi jej, żałuję. Czy powinna wiedzieć? Czy uwierzy? Jeśli jest sama/jeśli kogoś ma, wracać? Co ja mam robić?! Rozstaliśmy się w strasznej nienawiści i braku szacunku, oboje świadomie zdecydowaliśmy by zerwać całkowicie kontakt, by oszczędzić sobie nerwów. Rozpad tego związku jeszcze pogorszył mój stan... Ona stwierdziła że bardzo się zmieniłem, że jestem nienormalny... Wtedy zaprzeczałem, teraz wiem, że miała rację... Byłem chorym człowiekiem, sprawiającym jedynie pozory zdrowego.
Postawcie się w mojej sytuacji (szczególnie cenne są dla mnie opinie osób które wyszły z tej męki). Dziewczyna ma mnie daleko gdzieś, szydzi sobie ze mnie. Ja też tak robiłem gdy rozstawaliśmy się, nie chciałem się wyłożyć przed nią, zostać twardzielem. Ona nie chce mnie widzieć, nie zgodzi się na spotkanie. Czy powinienem pisać jej wiadomość, czy nie? Co w niej zawrzeć?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek
TrocheSieZgubil napisał/a:

(...) Co w niej zawrzeć?

Podziękować za szczęśliwy czas razem, przeprosić za zachowanie i jej traktowanie w trakcie ostatnich dwóch lat i czasu rozstania, potwierdzić, że miała rację podejrzewając u Ciebie zaburzenia.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Człowieku masz zdiagnozowana depresję, jesteś na lekach. Zapytaj o to specjalistę tzn psychoterapeute czy kontakt z dziewczyną jest wskazany,  czy jesteś na to gotowy!!  nie przypadkowych ludzi na forum. On ci wszystko wytłumaczy jak masz do tego podejść, co będzie dla ciebie bezpieczne. Tak będzie najlepiej dla ciebie i dla tej dziewczyny, ona tez ma uczucia wiec pojawianie się i opuszczanie ( co w depresji występuje bardzo często w związkach)  jest nie na miejscu.  Głowa do góry smile

4

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

a p co chcesz jej znowu zatruwać życie??

5 Ostatnio edytowany przez Lucjusz69 (2016-07-14 14:30:19)

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

" ...Po kilku tygodniach ona stanęła na nogi..."

Coś się szybko pozbierała. Czy oprócz tej deprechy nie było czegoś  jeszcze? Jakieś drugiego dna całej tej sytuacji? Byłeś chory, więc mogłeś tego nie dostrzec. Nie ma co gdybać, uderzaj na szczerą rozmowę!

TrocheSieZgubil, głowa do góry! smile

6

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

" ...Po kilku tygodniach ona stanęła na nogi..."

"Coś się szybko pozbierała."

No pewnie było podwójne dno big_smile Autor wątku wyraźnie piszę, że potraktował dziewczynę poniżej pasa, kopnął ją w cztery litery i wyśmiał . No, ale przecież ona miała na Niego czekać jak wierny pies  nie mieć własnego życia po rozstaniu.  BARDZO dobrze, że dziewczyna tak szybko doszła do siebie...... Nie zasłużyła sobie na takie traktowanie, a sama mówiła autorowi, że cos jest nie tak. NIe mógł wtedy zebrać się do kupy i iść do specjalisty?

7 Ostatnio edytowany przez Lucjusz69 (2016-07-14 15:13:33)

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Frazesy89, Ty jesteś ....Dobrym Duszkiem Forum??!!! big_smile Dziękuję bardzo! Kolo po depresji, a Ty go z buta!

8

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Jak z buta?  Napisałeś mu ze może sprawa ma drugie dno,  ja się z Tobą nie zgodziłam. Wcześniej napisałam, ze powinien zasięgnąć rady u specjalisty.
Co do byłej dziewczyny autora wątku bardzo dovrze, że stoi już na dwóch nogach bo rozmowa będzie rzeczowa w tym przypadku jeżeli do niej dojdzie. Ponadto autor sam napisał,  że zdaje sobie sprawę ile ona wycierpiala, a ja mu tylko napisałam ze miała pełne prawo czuć się urazona. Nie widzę w swojej wypowiedzi nic złego.

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek
frazesy89 napisał/a:

" ...Po kilku tygodniach ona stanęła na nogi..."

"Coś się szybko pozbierała."

No pewnie było podwójne dno big_smile Autor wątku wyraźnie piszę, że potraktował dziewczynę poniżej pasa, kopnął ją w cztery litery i wyśmiał . No, ale przecież ona miała na Niego czekać jak wierny pies  nie mieć własnego życia po rozstaniu.  BARDZO dobrze, że dziewczyna tak szybko doszła do siebie...... Nie zasłużyła sobie na takie traktowanie, a sama mówiła autorowi, że cos jest nie tak. NIe mógł wtedy zebrać się do kupy i iść do specjalisty?

Gratuluję wyjątkowo rozwiniętej zdolności do wyciągania pochopnych wniosków.
Dziewczyna nie jest święta, m.in. jej wybryki są również odpowiedzialne za ten stan. Owszem, to ja zachorowałem. To ja nie dałem sobie rady z utrzymaniem życiowej równowagi by dalej ciągnąć tę relację. Pracując na NAS, podejmując pewne ryzykowne decyzje dla ZWIĄZKU, biorąc JĄ na swoje barki (była bardzo leniwa, nie mogłem polegać na jej wsparciu finansowym). Nie raz mówiłem że przepraszam, ale nie daję sobie rady, i nie będzie wspólnej kolacji, wyjścia do znajomych (była szczerze zła na mnie, potęgowało to oczywiście moje wyrzuty sumienia, ale rozumiem - nie każdy ma na tyle empatii by uszanować ciągłe zmęczenie partnera). Oczekiwała zbyt wiele, ciągle się kłóciliśmy (z tym że ona inicjowała je ilościowo w 90%), narzekała na mnie, powtarzała że straciłem bystrość i zaradność, "ten" błysk w oku. Czułem się odtrącony, niepotrzebny. Do dziś pamiętam kiedy wziąłem ją w góry, zorganizowałem naprawdę ciekawy wyjazd. Po raz pierwszy widziałem, że kompletnie straciła zainteresowanie moją osobą, była wybredna i niewdzięczna jak nigdy, przestała zwracać na mnie uwagę... W tym wszystkim czułem się jak zbity pies. Tak, mówiła że jestem nienormalny, a później że mnie nienawidzi za to jak żyjemy (tj. że nie może się dostatecznie dużo ze mną bawić). Nie mogłem dłużej wytrzymać tej presji i zerwałem z nią. Ona to przeszła, ale niezwykle szybko z tego wyszła - nie dziwię się, mój stan psychiczny blokował jej życie, a jedyny problem z którym się zmagała po rozstaniu to były zapewne tylko wspomnienia i szmat czasu razem, nie moja osoba w okresie zrywania kontaktu (czułem, że nic dla niej nie znaczę). Tak, podczas rozstawania się to ona zaczęła każdy mój spadek pewności siebie wykorzystywać, szydząc - oko za oko, walczyłem o godność. Znienawidziliśmy się, i owszem - tęsknię, ale nie chcę jej widzieć na oczy. RAZ nie zasugerowała żebym udał się do specjalisty, RAZ nie odciążyła mnie w moim codziennym życiu sama z siebie. Poza tym zdaję sobie sprawę że przestała mnie szanować i kochać właśnie w momencie gdy mój stan się pogarszał (traciłem powoli męskość). Poniekąd ona też mnie wykończyła. Stąd dylemat czy powinna wiedzieć, czy nie - i co sobie z tego zrobi. Nie chcę się upodlić, nie chcę wyjść na przegranego. Dowie się o tym, i co? "Mój biedny eksik miał depresję, nie podołał życiu, mój mały chłopczyk, pucipuci" big_smile. Ona nie zasługuje na dowartościowanie, a wątpię by umiała współczuć, a nawet mi uwierzyć (jej matka też cierpiała na depresję, ją to zbytnio nie interesowało, ale między nimi też była specyficzna relacja). Z drugiej strony mam wewnętrzną potrzebę by jej to powiedzieć, może coś do niej dotrze. Powoli dochodzę jednak do tego, że zostawię sobie tę informację na spontaniczne, przypadkowe spotkanie bezpośrednie...

10

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Czemu nazwałeś swój były związek "pięknym" ? po ostatnim poście wynika, że piękny z całą pewnością nie był. Ot, rozkapryszone, imprezowe dziewczę. Dowaliłeś do pieca i się rozsypało.

11

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Był piękny dopóki byłem facetem. Depresja kastruje totalnie, zabiera Ci wszystko co męskie. Nie przeżyłeś - nie wiesz. Ja wiem, że bezpośrednią przyczyną rozpadu związku była ta choroba i piszę to z perspektywy człowieka który czuje się i funkcjonuje jak dawniej.

12

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Bardzo się mylisz w zeznaniach.
Bądź chociaż spójny sam ze sobą. Mi śmierdzi toksykiem i dobrze że dziewczę szybko się uporalo.

13 Ostatnio edytowany przez Lucjusz69 (2016-07-14 17:06:25)

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

No i znalazło się drugie dno, tej smutnej historii.  Teraz może być już tylko lepiej.

14

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek
TrocheSieZgubil napisał/a:

Nie przeżyłeś - nie wiesz.

Pożycz szklaną kulę.

15

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek
pannapanna napisał/a:

śmierdzi toksykiem i dobrze że dziewczę szybko się uporalo.

Solidarność jajników? Ja za chłopaka trzymam kciuki, tak dla równowagi! smile

16

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Myślę, że facetem jesteś nadal smile tak, pochopne wnioski bo nie znam historii twojego związku . Skoro chcesz podzielić się z nią  ta informacja to  jej napisz list albo powiedz jej podczas tego spontanicznego spotkania. I nie mysl o tym w kategorii upodlenia, i wiesz na pewno nie patrzyła na ciebie z politowaniem. I właśnie dlatego pary, w których jeden z partnerów ma depresję powinny rozwiązywać pewne kwestie z pomocą specjalisty.

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Depresja to jest ciężka choroba, a mężczyźni przechodzą ją inaczej. Niestety znam przypadek z bliskiego otoczenia. Jeżeli związek jest dobry i szczęśliwy to przetrwa depresję. Jeżeli jest w nim szczerość, rozmowa o lękach i wsparcie osoby chorej. Natomiast w sytuacji gdy w związku nie było bliskości, intymności i szczerych rozmów o problemach, to depresja zweryfikuje związek bardzo brutalnie. Jak dziewczyna ci mówiła, że coś jest z tobą nie w porządku to czemu zignorowałeś to?

18 Ostatnio edytowany przez verdad (2016-08-17 09:40:26)

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Napisz jej to co napisales na forum.
Po to, zeby zrozumiala co sie naprawde stalo.I zeby sama sie nie winila za rozpad zwiazku.Zeby nie stracila zaufania do innych mezczyzn.Zeby sie nie bala, ze kolejnemu partnerowi po jakims czasie tez odp...
A szansy na naprawienie tego to raczej nie widze.
Za duzo sie wydarzylo przykrych rzeczy.


Moja kuzynka przezyla cos podobnego.
Tyle, ze jej partner przyjal poze cierpietnika, zerwal z nia, nic nie wyjasniajac.Tak ja to widze.
A ona ? Obwinia siebie, ze cos zle zrobila.Pozniej mowi, ze pewnie znalazl inna.A jeszcze pozniej, ze ten caly zwiazek byl klamstwem, slowa o milosci, o planach na przyszlosc to wielkie klamstwo.Pobawil sie nia i rzucil jak niepotrzebna zabawke.I mowi, ze juz nigdy do nikogo sie nie zblizy, zie zaufa, zeby nie cierpiec.

Dlatego autorze, wyjasnij jej, co Toba kierowalo.Bedzie jej latwiej sie z tm uporac.

19 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2016-08-17 10:29:51)

Odp: Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek
TrocheSieZgubil napisał/a:

Gratuluję wyjątkowo rozwiniętej zdolności do wyciągania pochopnych wniosków.
Dziewczyna nie jest święta, m.in. jej wybryki są również odpowiedzialne za ten stan. Owszem, to ja zachorowałem. To ja nie dałem sobie rady z utrzymaniem życiowej równowagi by dalej ciągnąć tę relację. Pracując na NAS, podejmując pewne ryzykowne decyzje dla ZWIĄZKU, biorąc JĄ na swoje barki (była bardzo leniwa, nie mogłem polegać na jej wsparciu finansowym). Nie raz mówiłem że przepraszam, ale nie daję sobie rady, i nie będzie wspólnej kolacji, wyjścia do znajomych (była szczerze zła na mnie, potęgowało to oczywiście moje wyrzuty sumienia, ale rozumiem - nie każdy ma na tyle empatii by uszanować ciągłe zmęczenie partnera). Oczekiwała zbyt wiele, ciągle się kłóciliśmy (z tym że ona inicjowała je ilościowo w 90%), narzekała na mnie, powtarzała że straciłem bystrość i zaradność, "ten" błysk w oku. Czułem się odtrącony, niepotrzebny. Do dziś pamiętam kiedy wziąłem ją w góry, zorganizowałem naprawdę ciekawy wyjazd. Po raz pierwszy widziałem, że kompletnie straciła zainteresowanie moją osobą, była wybredna i niewdzięczna jak nigdy, przestała zwracać na mnie uwagę... W tym wszystkim czułem się jak zbity pies. Tak, mówiła że jestem nienormalny, a później że mnie nienawidzi za to jak żyjemy (tj. że nie może się dostatecznie dużo ze mną bawić). Nie mogłem dłużej wytrzymać tej presji i zerwałem z nią. Ona to przeszła, ale niezwykle szybko z tego wyszła - nie dziwię się, mój stan psychiczny blokował jej życie, a jedyny problem z którym się zmagała po rozstaniu to były zapewne tylko wspomnienia i szmat czasu razem, nie moja osoba w okresie zrywania kontaktu (czułem, że nic dla niej nie znaczę). Tak, podczas rozstawania się to ona zaczęła każdy mój spadek pewności siebie wykorzystywać, szydząc - oko za oko, walczyłem o godność. Znienawidziliśmy się, i owszem - tęsknię, ale nie chcę jej widzieć na oczy. RAZ nie zasugerowała żebym udał się do specjalisty, RAZ nie odciążyła mnie w moim codziennym życiu sama z siebie. Poza tym zdaję sobie sprawę że przestała mnie szanować i kochać właśnie w momencie gdy mój stan się pogarszał (traciłem powoli męskość). Poniekąd ona też mnie wykończyła. Stąd dylemat czy powinna wiedzieć, czy nie - i co sobie z tego zrobi. Nie chcę się upodlić, nie chcę wyjść na przegranego. Dowie się o tym, i co? "Mój biedny eksik miał depresję, nie podołał życiu, mój mały chłopczyk, pucipuci" big_smile. Ona nie zasługuje na dowartościowanie, a wątpię by umiała współczuć, a nawet mi uwierzyć (jej matka też cierpiała na depresję, ją to zbytnio nie interesowało, ale między nimi też była specyficzna relacja). Z drugiej strony mam wewnętrzną potrzebę by jej to powiedzieć, może coś do niej dotrze. Powoli dochodzę jednak do tego, że zostawię sobie tę informację na spontaniczne, przypadkowe spotkanie bezpośrednie...

Autorze, a czego ty chcesz skoro ona jest taka be.
Taka leniwa jest i nie mogłeś liczyć na wsparcie finansowe z jej strony.
To po co ci taka baba, która na dodatek ciebie nie nawidzi( bo rozstaliście się w nie nawiści).
Ja jestem z żoną 39 lat a razem 45 lat.
Nie zawsze było między nami różowo.
Ale zawsze gdy pytałem jej dlaczego ze mną jest to odpowiadała, że " bo ciebie kocham i z nikim innym nie chcę być".
Resztę sobie sam dopowiedz.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Depresja zrujnowała moje życie - w tym piękny związek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018