netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

27 odpowiedzi3 925 wyświetleńzałożony przez makaveli88, 05.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Witam,

prosze Was drogie kobiety o radę. Ja mam 23 lata, Ona ma 23 lata. Jesteśmy ze soba od 3 miesięcy. Od poczatku nie było łatwo, kilka kłótni, fochów z jej strony, ale wszystko szybko wracało do normy. Byliśmy obaj szczęśliwi. Mielismy wspólne plany i przepiękne marzenia. Kochaliśmy się, i miłość nam służyła niesamowicie. Wiecie zresztą jak to jest... pozytywna energia nawet w deszczowe dni.
Problem pojawił się, gdy wspomniałem kiedyś przy rozmowie o swojej byłej. Wiadomo - była to przeszłość, coś co się nie liczy, gdy w życiu pojawia się nowy etap. Ale ona czasami do mnie pisała... były to oczywiście relacje przyjacielskie, ale Ona myslala, ze jednak dalej cos do niej czuje... ze sie spotykamy i gadamy często. Nie dała sobie nic powiedziec.
Czesto płakała przez to. Czesto obrzydzenie ją brało gdy np. chcielismy sie kochac, jednak w myślach przypominało jej się, że kiedyś ta moja była robiła to samo. Dziwne, ale nienawidziła jej.
Był to trudny okres, ktory jakby z kazdym dniem i z kazda rozmowa o tej przeszłość stawał się być lepszy. Mowila ze rozmowa jej pomaga i ja też widziałem że jest lepiej.

Szczytem tego wszystkiego jednak bylo co innego... po krótce wróce do przeszłości, zeby pomoc Wam to odwzorować...

                   

                  Moi rodzice dawno stracili do mnie zaufanie, gdyż w wieku nastolatka robiłem różne głupoty. Często nie wracałem na kilka dni do domu, piłem, nadużywałem życia. Robiłem to, co normalny facet w moim wieku (16-20 lat), tylko że podwójnie, potrójnie, a czasem nawet poczwórnie przesadzałem. Mój brat w tym czasie zrobił sobie dziecko (mając 18 lat), więc sytuacja w moim domu była jeszcze bardziej napięta. Gdy chciałem wrócić do normalności, bo zdałem sobie sprawę, że takie zycie nie jest fajne, rodzice powiedzieli że już nigdy mi nie zaufają. Kłamałem jak z nut. Nawet jak starałem się mówić prawdę, to i tak czułem że nie do końca w to wierzą. Kontrolowali mnie na każdym kroku. Gdzie, z kim, po co, do 22 w domu! Tak mi mówili, gdy miałem 22 lata! Uwierzycie?!
Potem poznałem ją... razem chcieliśmy odbudować te moje stracone zaufanie. Tak bardzo ją pokochałem, że nie mogłem wytrzymać. Każda wolna chwile spędzaliśmy razem. Czasami bywało i tak, ze prosto z pracy jechałem do niej i wracałem do domu po dwóch dniach. Rodzicom oczywiście tłumaczyłem, ze mam wazne sprawy do pozałatwiania (nie zgodzili by sie nigdy, zebym u niej nocował!).
A u niej? Jej matka na wszystko nam pozwalała dopoki jej ojca nie było. Gdy tata wracał wszystko musiało być jak w zegarku. Dużo w zyciu przeszedł...


No i od tego czasu moi rodzice na nowo zaczeli się niepokoić. Martwili się, gdy znowu znikałem. Nie przemawiało do nich to, jak bardzo ją kocham, że chce z nia spedzac każdy wolny czas, że planujemy przyszłość. Bali się, bali się, że znowu stanie się tak jak kilka lat temu, gdy mój brat zrobił dziecko. Z jednym małym szczególem - ja już nie mam 18stu lat!

Sprawa skomplikowała się, kiedy pewnej nocy, mój tata zapukał do jej mieszkania. Mnie już tam nie było - wyszedłem troche wczesniej, ale on o tym nie wiedział i widocznie minelismy się po drodze.
Moj tata rozmawiał z jej tata i razem doszli do wniosku, że zachowujemy sie juz jak małżenstwo! Krzyczał potem na Nią, ze co sobie ona nie wyobraza. Jej tata jest bardzo sumienny i stanowczy. Doszło do tego, ze teraz on stracił do niej zaufanie. Mama poki co z nimi nie mieszka, więc Ona jest z tata tylko sama. Musi chodzic od teraz jak w zegarku, musi siedziec jak myszka pod miotla, bo on jest zdolny do tego, zeby ja wyrzucic z domu. Mówił jej, ze bardzo mu wstyd. Ze od dzisiaj ja nie moge juz przychodzic, a co dopiero zostawac na noc! że skonczyly się dobre czasy.
Ja sam nie moge przebolec tego, że mój tata tam poszedł. Nienawidze go za to, a rozmowa nic nie pomaga.

Dzisiaj była u mnie ona... powiedziała co czuje, jak to teraz wygląda. Płakała i powiedziała, ze to nie ma sensu. Od poczatku wiedziala ze moi rodzice jej nie lubia (kiedys po 23:00 moja mama wyprosila ja z domu, bo "za pozno na odwiedziny"), że kontrolują mnie na kazdym kroku, nawet jesli mowie ze jestem z nią... No i teraz stalo się tak, że jej tata jej nie ufa i patrzy na nią jak na wroga.
Przytuliliśmy się, powiedziała że to już koniec. Podziękowała za to że byłem z nią, powiedziała żebym dalej kroczył swoimi marzeniami, żebym poznał inna, lepsza kobiete, ktora bym pokochał i ktora by pokochali również moi rodzice.
Ja (nie wiem czemu) też podziekowałem. Płakałem wypowiadajac jej wszystkie dobre chwile, ktore razem przezylismy. Za dotyk, za łzy i uśmiech. Przeprosiłem też za kazdy dzien, w ktorym płakała przeze mnie, i życzyłem jej wszystkiego dobrego w życiu, zeby znalała prawdziwego faceta o ktorym marzyła, dodając że ją ciągle kocham.

Wygląda to na klasyczne pożegnanie - każdemu się to zdarza, wiem. Nie jestem sam. Ale... po tych słowach ubrała się, głęboko pocałowała, przytuliła i powiedziała z łzami w oczach "kocham Cię!" i wyszła.

Co ja moge przez to rozumieć? Kocha mnie, ale twierdzi że tak bedzie lepiej, to co to za miłość?
Co ja powinienem teraz zrobić? Doradźcie mi drogie Panie, bo oszaleje!! Czego Wy byście oczekiwali od kogoś, kogo kochacie w takiej sytuacji?

2

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

boje się też tego, że po pewnym czasie to że ona mnie teraz kocha zgaśnie. że jeśli nic nie zrobie to zrozumi, że tak musiało być, a tego nie chce! Nie chce, bo wiem że mnie kocha!

3

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

makaveli88 - jedziesz do niej kiedy nie ma ojca w domu i mówisz jej prawdę! Jeżeli kochasz i jesteś przekonany, że ona też, to trzeba powalczyć.

A rodzice? Oni zawsze będą chcieli po swojemu. Spotykajcie się może poza domami, bez ich wiedzy. Jesteście dopiero trzy miesiące. Ona ma ciężko z rodzicami, Ty również.

Wydaje mi się, że ona potrzebuje Twojego wsparcia i Twoich konkretnych decyzji, musisz ją uspokoić, "poradzimy sobie, rodzice nas nie rozdzielą".

4

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

" Co ma wisieć nie utonie " smile
Prawdziwa miłość nie gaśnie.

5

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...
makaveli88 napisał/a:

boje się też tego, że po pewnym czasie to że ona mnie teraz kocha zgaśnie. że jeśli nic nie zrobie to zrozumi, że tak musiało być, a tego nie chce! Nie chce, bo wiem że mnie kocha!

Chlopie,
Walcz o ten zwiazek-naprawde.Jezeli ona powiedziala Ci ze Cie kocha to walcz-nie daj jej odejsc bo do konca zycia bedziesz tego zalowal i wmawial co by bylo gdyby....
pozdrawiam.

6

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Dokładnie, tak jak tutaj piszą moi poprzednicy. Jeśli jest pewność, że druga osoba wciąż kocha, trzeba walczyć. No i też racja, prawdziwa miłość nie gaśnie. smile Rodzice mogą robić nam na przekór, im się często wydaje, że robią coś dla naszego dobra, niekiedy jednak okazuje się, że jest zupełnie inaczej. Może czasami wystarczy szczera, ale to naprawdę szczera rozmowa z nimi. Wyjaśnienie im całej sytuacji, i przede wszystkim tego, że kochacie się i nic ani nikt nie jest w stanie tego zmienić. Przecież oni też byli w takim wieku, kiedy przeżywali miłość. Powinni zrozumieć. Trzymam kciuki.

7

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

To co mam zrobić? naprzykrzać się i pisać co chwile smsy jak bardzo ja kocham, jak bardzo tesknie?
widziałem się dziś znowu z nia... widzialem w jej oczach zebyms obie poszedł. Mowila twardo, ze to nie ma sensu. Mowila ze nie chce sie juz stresowac, ze ma tego dosc, ze tak bedzie lepiej.
Najbardziej mnie drazni to, ze ona - tak jak mowila - wciaz mnie kocha.. nie wiem co z tym zrobic.

8

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...
makaveli88 napisał/a:

To co mam zrobić? naprzykrzać się i pisać co chwile smsy jak bardzo ja kocham, jak bardzo tesknie?
widziałem się dziś znowu z nia... widzialem w jej oczach zebyms obie poszedł. Mowila twardo, ze to nie ma sensu. Mowila ze nie chce sie juz stresowac, ze ma tego dosc, ze tak bedzie lepiej.
Najbardziej mnie drazni to, ze ona - tak jak mowila - wciaz mnie kocha.. nie wiem co z tym zrobic.

...a ja ci mowie ze ona czeka na takie wlasnie twoje zachowanie.Pisz smsy i dawaj jej do zrozumienia ze nie jest sama w problemie bo to wasz wspolny problem ktory rozwiazecie bo sie kochacie.Kobieta czesto jak mowi NIE a kocha to oznacza to ze domaga sie abys walczyl o nia-moze ona to lubie jak sie na nia poluje hihi

9

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Problemem nie był tylko ten "wyczyn" z moim tata. Problemy sie pojawiały wcześniej, raz drobne, raz wielkie (jak ten z moja byłą).
Przez to przez cały zwiazek sie stresowała, płakała i wkurzała. Miała dość, a szczytem była wizyta mojego taty. Powiedziała, że już tak nie może... że ma dość, nie ma sił, bo czym dalej ze mna jest, tym bardziej sie musi wkurzać. Bała by sie, ze jeśli poszłoby to jeszcze dalej, to znowu by sie musiala niepotrzebnie stresować.

Widziałem w jej oczach, zebym sobie poszedł, żebym nie pisał. Najlepsze jest jednak to, ze nie ogłosiła oficjalnie naszego rozstania. Dalej wszysycy mysla, ze jestesmy razem. Nikomu nic nie powiedziała . Poza tym wiecie... facebook i te sprawy - dalej mamy status związku. Może to dziwnie brzmi, ale tak jest...

Napisała mi teraz z rana, ze czyta moje wiadomosci i ze cały czas ją kłamałem (że niby tego a tego dnia, oklamalem ja i poszedlem na piwo z kumplami). Napisała też, że w niektorych sytuacjach (jak sie fochała) przedstawiałem ją w złym świetle swoim kolega. Poczuła sie jak "szmata". Ciagle tak pisze... Po co?
Po co pisze, skoro juz to sobie wyjasniliśmy? Po co pisze? Probuje znalezc na siłe powod zeby mnie znienawidzic, bo nie moze mnie opuscic od tak? No i dalej jestesmy w zwiazku.... Co robic?

10 Ostatnio edytowany przez Pamc (2012-01-06 12:03:13)

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Najlepsza rozmowa jest w cztery oczy, przez telefon, czy na gadu gadu nie widać emocji drugiej osoby, jej reakcji na pewne rzeczy. Dlatego najlepiej szczerze porozmawiać. Wyjaśnij jej może, że nie powinna się tak stresować, i skoro nadal Cię kocha, to starajcie się wspólnie zrobić tak, by było dobrze. Bo do tego, aby tak działo się w związku potrzeba dwóch osób, jedna sobie może nie poradzić. No chyba, że jest na tyle silna. Najgorsze będzie, jak zobaczy, że przestaje Ci zależeć, wtedy już wsio będzie "po ptakach". Na Twoim miejscu przede wszystkim bym porozmawiała o tych jej lękach, stresach, itd. Dziewczyna nie powinna tak reagować, a Ty możesz jej w tym pomóc.

11

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Ale te stresy i ciągłe wkurzanie się, to z mojej winy. Tu coś poszło nie tak, to foch i płacz. Tu coś zrobiłem nie tak jak powinno i znowu to samo. Tu coś okłamałem. Tu coś ona znowu wyczytała. Tu coś czegoś się dowiedziała.
O to chodzi. Ale zawsze dawało nam to siłe i uczyliśmy się wzajemnie. Miłość wygrywała, choć było ciężko. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile razy chciałem tym wszystkim rzucić i to zostawić (ona też zreszta). Ale potem zobaczyłem jej uśmiech i wszystko wracało do normalności.
Teraz się wiele większych spraw skumulowało i nie ma już chyba sensu... choć ja wiem, że ona ciągle coś czuje.

Napisała mi sms;a że przyjdzie mi oddać moje rzeczy jak najszybciej, bo nie chce już mnie widywać...

12

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

To Twoja w tym głowa, aby przez Ciebie się tak nie stresowała. Nie możesz dawać jej powodu do stresu, lęku, itd. Musi Ci chyba całkowicie zaufać. Rzeczy nic nie świadczą... wszystko może wrócić do normalności, naprawdę. Tylko trzeba się ogromnie starać.

13

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

makaveli88
Nie jestem na Twoim miejscu i nie wiem jaka jest sytuacja na serio i jak bardzo poważna.

Mówisz, że chce Tobie wszystkie rzeczy oddać bo nie chce się widywać. Widocznie teraz sama nie wie czego chce. Z jednej strony kocha, z drugiej odpycha "bo tak lepiej". I tak na prawdę to do końca nie wiadomo, czy ona chce to na serio skończyć, czy liczy na to, że coś się zmieni.

Pisanie z jej strony o dawnych rzeczach, które sobie wyjaśniliście świadczy po prostu o jej wrażliwości. To już Twój błąd, że ją okłamywałeś, źle o niej mówiłeś przy znajomych, lub wspominałeś o swojej byłej. Takie rzeczy są po prostu niedopuszczalne, ponieważ bardzo wrażliwe kobiety (a tak na prawdę wszystkie) biorą to mocno do siebie i ciągle im to siedzi w głowie i wraca, nawet po przeprosinach. Wraca to do niej wtedy, kiedy jest między Wami krucho. Taka jest ich natura. Jeżeli raz się czegoś nie wyjaśni/naprawi do końca, to będzie je dręczyło co jakiś czas, a facet nie będzie rozumiał takich chwil, że stała się nie wiadomo z jakiego powodu drażliwa czy kłótliwa. Tego nie zmienisz inaczej, jak poprzez odbudowanie zaufania, co będzie bardzo trudne, a może nawet już niemożliwe w tym przypadku.

Spróbuj podejść teraz do Was inaczej. Wygląda na to, że rozwiązanie "Ty nie chcesz, ale ja chcę" nie zadziała. Nie mów kompletnie o przeszłości, o błędach, nie wypominaj jej nic. Ogranicz troszkę kontakt do rozmów raz na kilka dni, a może raz na tydzień. Niech ona sobie wszystko poukłada. Nie daj jej powodów, że już o niej zapomniałeś i kręcisz z kimś innym. Może to trochę potrwać.

14

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Austerlitz
Dokładnie jest tak jak piszesz. Co mam zrobić jak przyjdzie oddać mi te rzeczy? Nie wiem jak się zachować...
Postaram się tak jak piszecie, dać jej trochę czasu, jednak bede pisał raz na jakiś czas, żeby wiedziała, że jestem. Nie wiem czy dam radę, ale już chyba nie mam nic innego do stracenia

15

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Zachowuj się może naturalnie, tak jak się czujesz. Z pewnością przytulenie dobrze jej zrobi, oczywiście jeżeli będzie widać, że jej tego potrzeba.

16

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Podpisuje się pod pozostałymi. Jeśli Ty kochasz ją, a ona Ciebie walcz. Znajdz jakiś sposób, daj jej do zrozumienia, że Wasz związek to wszystko przetrwa. Uważam, że nawet wtrącanie się i kontrola rodzoców nie powinna zniszczyć uczucia, ktore między Wami jest...

17

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Dziwne dla mnie jest to, ze rodzice doroslego juz czlowieka decyduja o jego zyciu. Oboje macie po 23 lata, nie jestescie nastolatkami i macie prawo podejmowac decyzje sami, a Wasi rodzice zachowuja sie conajmniej dziwnie.
W kazdym badz razie... te Wasz male problemy o ktorych wczesniej wspomniales sa do naprawienia. Na pewno moglo sie zrobic jej przykro, ze Twoja byla wypisuje, i miala prawo pomyslec ze cos do siebie jeszcze czujecie skoro macie ze soba kontakt, ale mimo tego mogla Ci zaufac a nie od razu rozstawac sie. Wydaje mi sie, ze duzy nacisk i presje wywieraja Wasi rodzice, i przez to macie opory czy byc razem czy nie.
Co robic? Walczyc oczywiscie, bo jesli obojgu Wam na sobie zalezy to nic innego nie mozna zrobic jak zawalczyc o ta milosc.
Wracajac do rodzicow, skoro tacy oni sa, to moze rozmowa z Twoimi rodzicami i jej by cos poskutkowala? Wytlumaczyc, ze chcecie byc razem, i ze nie macie juz po nascie lat, i ze zalezy Wam na sobie!
Powodzonka!

18

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...
saffari napisał/a:

Dziwne dla mnie jest to, ze rodzice doroslego juz czlowieka decyduja o jego zyciu. Oboje macie po 23 lata, nie jestescie nastolatkami i macie prawo podejmowac decyzje sami, a Wasi rodzice zachowuja sie conajmniej dziwnie.

A dla mnie nie jest to dziwne, może dlatego, że sam miałem podobną sytuację? Rodzicie, tradycjonaliści ale nie fanatycy, dopóki dziecko z nimi mieszka i jest na ich utrzymaniu (uczy się), to chcieliby je kontrolować i wręcz decydować gdzie, z kim, jak długo, po co i tak dalej. Przewrażliwieni, że świat jest okrutny, że nas skrzywdzi, że popełnimy błąd i zaważy to na całym życiu.
I nagle taki JA zaczynam widzieć więcej, zaczynam chcieć żyć jak wolny człowiek, burzyć ich misterny plan i pojawiają się schody i nieprzyjemności. Dużo sam musiałem wywalczyć. Nadal mi się zdarza nie mieć prawa do swojego zdania, albo wręcz wyrażanie mojego zdania jest równoważne z pyskowaniem i brakiem szacunku. Trudne to jest, walczyć z kimś, kto Cię kocha, utrzymuje, ale jednocześnie zamyka i ogranicza. I jest pełno takich rodzin.
Dobrze wiem, że przez lata takiego wychowania stałem się skrytą, niepewną siebie i nieśmiałą osobą. Dopiero od niedawna (prawie dwa lata) robię reorganizację swojego życia, patrzenia na świat, chcę podejmować śmiałe i konkretne decyzje. Najgorszy jest fakt, że wiele młodzieńczych lat straciłem bezpowrotnie, np. wmawiano mi "żadnego latania za dziewczynami", bo "teraz masz czas na naukę, żebyś zdobył lepszą pracę niż my, żebyś był w stanie utrzymać siebie i przyszłą rodzinę". Sam zacząłem w to wierzyć i nigdy przez to nie starałem się nawiązać jakichś relacji w czasach gimnazjum czy szkoły średniej. Zresztą wstyd mi było tłumaczyć się, że nie idę gdzieś albo muszę wracać wcześniej, bo "rodzice".
A kiedy już chciałem zmienić ten stan, to wszystko za każdym razem chrzaniłem przez brak doświadczenia. Jednak szybko się uczę, kilka porażek dużo mi pomogło.

19

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Wracając jednak do mnie...
Przyszła dziś z rzeczami. Dała mi je i wyszła bez słowa. Za kilka godzin napisałem że tęsknie, na co ona odpisała że tez za mną tęskni ale tak będzie lepiej... z całej rozmowy z której przeprowadziłem z Nia poprzez smsy wynikło, że potrzebuje czasu.
Napisała, ze obaj potrzebujemy czasu zeby sie nad tym zastanowic. Prosila zebym sie zastanowil czy dalej chce ja oszukiwac i mowic nieprawde na jej temat. Napisala, ze to jest dobre wyjscie bo jest za duzo klamstw i niedomowien i ze sie na mnie zawiodla. Dalej dodawała, ze oboje musimy sie nad tym zastanowic.

Ja wiem co chce, wiec po co ona pisze, ze trzeba sie nad tym zastanowic?
Wiem doskonale, ze po takiej akcji potrzebuje czasu, ale boje sie, ze te czekanie sprawi ze "zgorzknieje cała słodycz w nas"..., że zapomni jak bardzo mnie kocha, ze zapomni jak fajnie było razem. Ten czas na niby "odetchnienie i zastanowienie" moze sie zmienic na prsote zapomnienie o mojej osobie. Tego bym nie chcial. Pomozcie!

20

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Taki lęk jest normalny. Każdy by się bał, że straci ukochaną osobę w trakcie takiej przerwy. Skoro potrzebuje czasu, to daj jej go. Niech sobie wszystko na spokojnie przemyśli. Bo po co naciskać, i potem żyć z myślą, że tylko przez ten nacisk jest z Tobą? Jeśli Cię kocha, to nie odejdzie, zobaczysz.

21

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

To mam po prostu od czasu do czasu pisać jak bardzo ją kocham i tęsknie? (to jej da wiare w to, że ciagle mi na niej zalezy)
Napisała, ze nie widzi innego wyjscia jak to, i że nie mozemy byc razem, dodając "przynajmniej na razie". Co to ma znaczyć?
Potrzebuje czasu by sie upewnic czy mnie kocha i czy to wszystko jest tego warte?
Tak to sobie kobiety rozumują?

Jeśli Wy mielibyście taka sytuacje czego oczekiwalibyście od swojego faceta?

22

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Mogę Ci napisać że ja kiedyś też oczekiwałam trochę czasu od swojego faceta. Miałam mętlik, itd. Zrozumiał to, i wcale nie pisał mi ciągle jak to bardzo mnie kocha i tęskni. Tylko był po prostu. Na tyle było gorzej, że dzieliło nas sporo kilometrów, jednak to nie trwało długo, bo w końcu zdecydowałam czego chcę. I wcale nie wyszło mu na złe to czekanie, bo jesteśmy ze sobą do dziś. I wiadomo, w życiu trzeba wiele przejść, ale pamiętaj, że im ciężej, tym większe prawdopodobieństwo, że brniesz w odpowiednią stronę.

23

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

A więc dla tych, którzy jeszcze interesują się tą moją historią napiszę jak się sprawa ma. Zadam też pytania i licze, że znowu - jak dotychczas - mi pomożecie!

Była kilka dni temu z moimi rzeczami. Powiedziała "przemyślałam wszystko, nie chce Cie już znać. Wiem, że z początku będzie mnie to bolało, ale wierze że przejdzie i o sobie zapomnimy." Coś mniej więcej takiego.
Przy oddaniu rzeczy namówiłem ją na krótką rozmowę. Nawet było spoko, bo po jakieś chwili sama się przytuliła i zaczęła płakać. W końcu jednak wyszła, bo z naszej rozmowy wynikło, że niby ją okłamuję (podejrzewam, że dalej myślała o tej mojej byłej).

Wczoraj napisała mi, czy przyjdę na chwile do niej. Bez zastanowienia byłem tak szybko, jak tylko mogłem. Położyłem się przy niej (bo leżała i płakała) i przytuliłem. Rozmawialiśmy, a potem nawet ją pocałowałem. Głęboko i długo się całowaliśmy. Pocałowałem ją może troche "za ostro", ale chciałem zaznaczyć, że ona ciągle jest moja.
Mówiła mi, że potrzebuje dużo czasu. Chce o tym zapomnieć, dlatego teraz musi troche poimprezować, pobawić się, a to jest dobry moment, bo wraca jej najlepsza przyjaciółka. Mówiła, że nawet jeśli wszystko by wróciło do normy, to ja będę musiał się bardzo starać, by niczego nie zepsuć. Ja będę musiał wszystko po mało i od nowa pielęgnować. Jestem tego świadomy, że wszystko będzie odemnie zależało.
Zaznaczyła też, że może być całkiem inaczej - że dalej jej to będzie siedzieć w głowie i w cale już nie powrócimy do siebie.

Jestem jednak dobrej myśli. Skoro sama pisze, zagaduje (mimo iż pisała, żebym o niej zapomniał), skoro mnie całuje, przytula i głaszcze po głowie, to wiem, że może być dobrze, bo próbuje walczyć.

Jak Wy to widzicie?

24

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Aha... no i jak tak rozmawialiśmy, to powiedziała że nie oddała mi jednej rzeczy. Wiedziałem jakiej, ale się o nią nie upominałem. Powiedziała mi, że jak ją znajdzie to mi odda, bo nie chce mieć żadnych moich rzeczy. Sugerowała też, żebym ja oddał jej te wszystkie rzeczy, które ona mi kiedyś tam dała.

Czasami też odwracała się ode mnie i mówiła żebym już sobie poszedł (znowu przypomniała jej się moja była).

Cały czas mówiła tak, jakby dalej nie chciała tego kontynuować. Ale jednak siedzieliśmy tam i gadaliśmy - to mnie motywuje.

25

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Mam trochę podobną sytuację jak Ty, tylko że u mnie nie spotkamy się za dużo, sama prawie nigdy nie pisze, i rzadko odpisuje. Do tego ma chłopaka z którym mieszka po 3 tygodniach od rozstania ze mną. Dlaczego Ci to piszę? Dlatego że uważam że masz bardzo duże szanse że do Ciebie wróci, daje Ci masę znaków że chce żebyś ją odzyskał. Po prostu walcz o nią, i będziecie szczęśliwi.

Powiem szczerze, zazdroszczę Ci że masz sytację w której masz tak duże szanse na uratowanie wszystkiego. Sam bym tak chciał. Więc bedzie dobrze i głowa do góry!:)

26

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Ach. Ja generalnie jestem w sytuacji takiej, że muszę się bardzo starać. I nie jest kolorowo. Musisz wiedzieć, że będzie cieżko, ogromnie. Ciągle zwątpienia, przykrości, itd... Mam nadzieję, że Tobie się uda. Życze powodzenia. Musisz jej udowodnić, że nie ma żadnej byłej, ona musi poczuć się pewna. Niech przestanie o niej myśleć.

27

Odp: niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Napisała mi dziś sms'a, że "ostatnio dużo rozmawialiśmy, dużo mówiłam, i jeśli Cie coś zabolało to przepraszam. To tyle".
Odpisałem o jakie konkretnie rzeczy jej chodzi - zaraz po tym oddzwoniła i znowu powtórzyła mniej więcej to samo...
I teraz nie jestem pewien, czy chodzi jej o rozmowę jak u niej byłem ostatnio (dużo wypiłem będąc tam i nie pamiętam zbyt wiele, ale wydaje mi się, że było okej), czy ogólnie o to, o czym rozmawialiśmy dużo dużo wcześniej (moze o te jej fochy pzreprasza?). Gdy zapytałem czy chodzi o te ostatnie spotkanie u Niej, powiedziała "ehhh dobra, kończe, pa."
Zadzwoniłem teraz ja, powiedziałem że faktycznie kilka rzeczy było, no i ona szybko dodała "no i właśnie o to Cie przepraszam", po czym się rozłączyła.

Drogie Kobiety nie wiem jak rozumieć jej zachowanie?!
A moze układa sobie wszystko w głowie i po czasie zrozumiała co takiego wobec mnie zrobiła i jak ja się czułem, a może po prostu przeprasza, bo traktuje mnie już jako przyjaciela? (przypomniało mi się jak kiedyś pisała, że jej nigdy nie stracę, bo przecież zawsze możemy być przyjaciółmi i wyskoczyć gdzieś na jakiś browar)

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » niby zwykłe rozstanie, ale coś w nas dalej siedzi...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026