Jestem trzydziestoletnią kobietą , niezamężną ,bezdzietną, pracującą w wolnym zawodzie( mam tam chłopa , lecz...same wiecie).
Przed dwoma laty(2009 ), w zwiazku z poprowadzeniem części zleconego mi zadania , poznałam mężczyznę.
Niestety żonaty.
W trakcie rozmów służbowych , dowiedziałam się , iż ożenił się rok wcześniej ( ale pech !), powiedzialam mu również ogólnikowo
w trakcie rozmowy ,że mam faceta.
Ale do meritum.
Ma czterdziesci osiem lat.
Wiecie Panie o czym teraz powiem.
Mój kobiecy instynkt powiedział mi , iż to ten na którego my kobiety czekamy latami.
Jednak w żaden sposób nie chciałam pokazac swoich emocji w stosunku do niego , majac na uwadze jego prywatne życie.
Nie buduje się szczęśliwości na nieszczęściu innego człowieka.
Tak więc czs biegł , spotykałam go od czasu do czasu , pracując służbowo lub u swoich z zawodu przyjaciół.
Niezobowiazujące przelotne rozmowy , lecz po każdej byłam jak uderzona ( wiecie Panie o czym piszę).
To i owo o nim po cichu się dowiedziałam , to w zupełności potwierdzało mój emocjonalny stan.
Dowiedziałam się latem ubiegłego roku od znajomej ( prowadzi jego zlecenie), iż sprawy w ktorych pomaga żonie , całkowicie
rujnują mu życie i nie jest zadowolony z tego stanu.
Koleżanka w żaden sposób nie domyśla się o moim zainteresowaniu tym człowiekiem.
W tajemnicy wspomniala , iż w trakcie slużbowej rozmowy pojawił się wątek, w którym w przypływie szczerości powiedzial
iż musi pomóc żonie i dokończyc kilka spraw, ale jest już przekonany że musi się rozwieśc , ponieważ żona w żaden sposób
przed zawarciem zwiazku nie wspomniala o swoich poważnych problemach. Wręcz zataiła te sprawy przed nim.
To do niego podobne.
Do końca na "Tytanicu"
Marzyłam, iż któregoś dnia zawita do mojej firmy i poprowadzę jego sprawy .
I stało się.
W październiku ubiegłego roku zlecił mi swoie sprawy.
Staram się za wszelką cenę, nie ukazywac swoich emocji ( piekielnie trudno).
Wiem jednak, iż nie mogę czekac.
Jestem już pewna, iż nie pobędzie długo w związku ( od znajomych).
Nie wiem w jaki sposób dac mu do zrozumienia o swoim zainteresowaniu i w jakim momencie( chodzi o rozstanie z żoną)
Przygladając się mu przy ostatnim służbowym spotkaniu ( myslę, iż instynkt mnie nie zawodzi)
po raz pierwszy zauważyłam coś w jego oczach , coś co mówi, że tam w środku pomału zaczyna się coś dziac( obym nie byla w błędzie).
Wiem jednak, że posiada twarde zasady moralne i jak nie zakończy jednego związku , to nie ma szans na nic.
Wiem również, że nasze sporadyczne spotkania mogą doprowadzic, iż inna kobieta ustrzeli go jak" amen", a nie mogę sobie
pozwolic na wykorzystywanie słuzbowych spotkań.
Kobiety mądre i piękne radźcie!!!! Uwaga!!! jest strasznie delikatny.