netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

alkoholik

35 odpowiedzi5 075 wyświetleńzałożony przez basiutek, 02.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: alkoholik

Jestem od 8 lat mężatką. Mam 2 dzieci i męża po leczeniu narkotykowym i alkoholowym. Od 2 lat on znów pije i uważa,że nie ma z tym problemu. Ja niestety widzę dokładnie to samo co już było. Widzę problem z alkoholem. nie wiem już co mu mówić by przestał, jakich użyć ''straszaków'? Jestem załamana. Chce mi się tylko płakać!!! Błagam.... Pomóżcie!

2

Odp: alkoholik

Skoro masz męża po odwyku, to doskonale pewnie wiesz, że nikt go nie przekona do ponownej abstynencji. Nikt poza nim samym.

Potrzebujesz wsparcia i pomocy.
W poradniach ds. uzależnień jest prowadzona terapia dla partnerów alkoholików, narkomanów i innych uzależnionych. Może skorzystaj z tej możliwości.

3

Odp: alkoholik

Wiem,że są poradnie dla osób współuzależnionych, ale ja nie mogę chodzić. Mieszkam na wsi 20km od takiego ośrodka,niby bliziutko. Problem w tym, że mam maleńkiego synka(3m-ce) i karmię go piersią. Taki 3-4 godzinny wyjazd nie wchodzi w grę, a ja już nie mam siły na walkę
....

4

Odp: alkoholik

Nie masz siły na walkę.
To świetnie.
Nie walcz, bo Twoja walka nie ma sensu.
Im bardziej naciskasz na męża, by przestał pić, tym bardziej on pozwala sobie na picie. Stałaś się jego strażnikiem, przejęłaś odpowiedzialność. dzięki temu Twój mąż już nie musi być odpowiedzialnym za siebie. Wykazujesz klasyczne cechy osoby współuzależnionej.

Karmisz dziecko piersią. Na pewno nie możesz tak zorganizować opieki nad synkiem, by mieć czas na własną terapię? Może mogłabyś pojechać z dzieckiem?

5

Odp: alkoholik

Nie wiem,czy wyjazd z synkiem by się udał... On jest maleńki a tu zima... i nie wiem też czy wpuścili by mnie z nim..

6

Odp: alkoholik

Nie sprawdzając tego, co jest możliwe, wynajdujesz różne przeciwności.

Napisałaś:

basiutek napisał/a:

(...)On jest maleńki a tu zima(...)

Prawda. Zima. Temperatura +10 stopni Celsjusza za oknem.

A dziwisz się swojemu mężowi, gdy on zachowuje się identycznie, jak Ty.

7

Odp: alkoholik

Wiem,jak to brzmi, że zimno, daleko itp.,ale jedno spotkanie czy dwa niewiele da. a potem będzie zimno i to bardzo. Więc jak z tym dzidziątkiem włóczyć się po nocy... Bo autobusy jeżdżą jak na lekarstwo.

8

Odp: alkoholik

Niby szukasz pomocy, gdy ktoś "podaję Ci rękę" Ty z tego rezygnujesz, bo za daleko, bo zimna itd. Zastanów się czy w ogóle chcesz sobie pomóc!
Pamiętaj z każdej sytuacji jest jakieś wyjście

9 Ostatnio edytowany przez basiutek (2012-01-02 13:57:02)

Odp: alkoholik

To nie jest tak. Szukałam w internecie jakiś kontaktów z psychologiem on-line, grup wsparcia itp. ale nie znalazłam. Chcę sobie pomóc. Naprawdę chcę. Już raz przez to przechodziłam i wiem, że jest trudno. Postawcie się  na moim miejscu, zamknijcie oczy i spróbujcie się stać mną. Nie chcę narażać dziecka na chorobę. A tak pewnie by było po 4godzinnym pobycie poza domem. W autobusie ciepło, wysiadam i ziąb. Idę z nim na rękach ok 1,5 km. Dochodzimy i znów ciepło. (spotkania są na 16-stą jak już się dowiedziałam) a 0 20:30 autobus powrotny. a gdzie kąpiel maluszka? Kiedy spanie? Teraz zasypia na noc o 19:00...

10 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-01-02 14:10:06)

Odp: alkoholik

raz narkonam/alkoholik zawsze narkoman/alkoholik to nieuleczalna choroba.
To od ciebie zalezy  co ty chesz i jak sobie zycie ulozysz.
Kazdy wie ze najlepiej oszukuja siebie ludzie uzaleznieniu, wyszukujac wiele usprawiedliwien  na swoje uzaleznione zycie ,postepowanie i potrafia jak nikt inny, odsowalac od siebie odpowiedzlanosc za pewne czyny- w wielu rodzinach jest wlasnie to ze  nie tylko ten uzalezniony jest super dobry w tym ale i rodzina najblizsza tez . To niejako  zarazliwa choroba i cala rodzina jest chora .
Jesli chcesz zamian to musisz wizasc calkowieta odpowiedzialnosc za to co ty chesz i robisz jednoczesnie domagajac sie odpowiedzialnosci  od meza...
To ciezka praca i wiele lez moze poplynac  ale nie mozesz uciekac od tego, bo z latami nie  bedzie lepiej w rodzinie z uzaleznonym czlonkiem,  tylko gorzej i albo musisz domagac sie "normalnosci" od meza i to on wybierze czy  chce walczyc o rodzine czy nie.
Jesli nalog jest  dla niego wazniejszy to  w zasadzie rozwod jest tez wyjsciem nawet jak sie bardzo kocha tego czlowieka...bo alkoholizm zmienia czlowieka bardzo, za pare lat  nie  bedzie wiecej tego czlowieka  ktorego dzisiaj kochasz...
Ktos tu napisla o terapii dla rodzin uzaleznonych i mysle ze powinnas  tam pojsc - on powiedza ci jak nalezy "walczyc" o normalnosc w waszym zyciu ... poroba warta zachodu nawet jak nie daje pewnosci powodzenia ...

11

Odp: alkoholik

Dziękuję wam wszystkim za szczere, czasem do bólu wypowiedzi. Czasem człowiek potrzebuje "kopa" by mógł iść dalej. Nie zamykajcie tego wątku piszcie nadal. Każdą radę uznaję za bezcenną.

12 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-01-02 14:16:18)

Odp: alkoholik

tu nawet nie  chodzi o to by dac ci kopa. Twoj maz jest chory bez swiadomosci o swojej chorobie. Tak zadaza sie  nie  tylko w alkoholizmie , brak swiadomosci o tym ze sie jest chorym zdaza sie czesto i przy innych diagnozach. Wazne jest tez zebys ty sie "nie zarazila"  i im szybciej rozpoczyna sie  leczenie tym lepsze skutki.
Nie szukaj przeszkod w dzialaniu, nie szukaj usprawiedliwien zle podjetych decyzji -  nie usprawiedliwiaj go przed innymi , nie ukrywaj faktu uzalezninia przd innym w twoim otoczeniu, mow o wszystkim otwarcie zwlaszcza z rodzina i waszymi przyjaciolmi - nie wstydz sie tego - im szybciej dojdzie do niego ze  znowu jest uzalezniony  tym lepiej i dla niego,  a i w koncu  dla calej waszej rodziny ...

13

Odp: alkoholik

Nie zrozumiałam, co miałaś na myśli pisząc, że raz już to przechodziłaś. Myślałaś o tym, że już raz byłaś na terapii, czy o swoim mężu?

Do końca zimy jakieś dwa, trzy miesiące. We wspomnianej przez Ciebie poradni nie ma żadnej kolejki? Na terapię można dostać się tak z marszu? Zwykle trzeba odczekać jakiś czas, wówczas i zima się skończy, i synek podrośnie. Poza tym możesz teraz wybrać się na jedno, dwa spotkania i umówić się na rozpoczęcie terapii wiosną lub latem.

14

Odp: alkoholik

Mieszkam obok małego miasteczka, jego zaletą jest to, że leczących się ludzi jest mało, toteż można już po jednej wizycie z psychologiem iść na grupę wsparcia. Wiem to od siostry, którą sama namówiłam na te mitingi, bo ma ten sam problem. Jest dla mnie wsparciem, ale tez potrafi mnie sprowadzić na ziemię. Już kiedyś uczestniczyłam w takich  spotkaniach, ale jakoś szybko o wszystkim zapomniałam. Potrzebuję znów przypomnienia.

15

Odp: alkoholik

Czy Tobie chodzi tylko o ponowne pójście na takie spotkania jak kiedyś uczęszczałaś? Rozumiem-pomogły Ci i w tej chwili również potrzebujesz takiej pomocy. Ale uważasz,że to wystarczy? nie wydaje mi się, do męża pewnie nic nie dociera, a jak było poprzednim razem, co go zmobilizowało do leczenia i opamiętania się?

16

Odp: alkoholik

To dość ciekawe pytanie. Mój mąż pracował w ochronie. Miał licencję 2 stopnia i pozwolenie na broń. Okazało się, że nie tylko sam brał narkotyki, ale również nimi handlował. Co ciekawe będąc w pracy. Policja go namierzała od dłuższego czasu i w końcu złapali. Był pod wpływem amfetaminy i alkoholu. Już wcześniej wiele razy znalazłam u niego woreczki z narkotykiem. Zabrali mu licencję, pozwolenie na broń, zwolnili dyscyplinarnie z pracy a ja go zostawiłam. Dosięgnął dna i za namową swoich rodziców zaczął się leczyć.

17

Odp: alkoholik

Moim zdaniem znów musi sięgnąć dna, aby się podnieść. Podziwiam, że z nim jesteś nadal.

18

Odp: alkoholik

Zabrali mu licencję, pozwolenie na broń, zwolnili dyscyplinarnie z pracy a ja go zostawiłam. Dosięgnął dna i za namową swoich rodziców zaczął się leczyć.

Czyli zaczął się leczyć za namową rodziców...a o Ciebie walczył, zabiegał, przepraszał czy sama wróciłaś widząc,że wziął się za siebie?
Trudny temat, nie miałam do czynienia w swoim życiu czy wśród znajomych z narkotykami-przyznaje chociaż teraz i narkotyki można dostać bez problemu jak alkohol.
Mój mąż po alkoholu dostawał białej gorączki, w domu latało wszystko, w ruch ,,poszedł'' raz nóż, wiem jak ktoś może się zachowywać po takiej używce , jest to niewyobrażalny strach i ciągły niepokój o to jak będzie wyglądał ,,następny raz'' a wcale nie jest lepiej.
Pytanie czy chcesz mu pomóc, waszemu małżeństwu, czy on tego naprawdę chce, czy mu wierzysz i go kochasz, jeśli tak to czeka Cię zapewne ciężka walka i niełatwe przejścia. Nie wiem do końca, ale jak zaczął się leczyć to chyba do niego wróciłaś, mam nadzieję,że oprócz siostry masz jeszcze bliskich na których możesz liczyć.

19

Odp: alkoholik

Dziś znów pił w pracy. W nocy przyjechał do niego przyjaciel, który był terapeutą na odwyku, na którym był mój mąż... Niestety to właśnie ten przyjaciel po raz pierwszy po 3 latach nie picia mojego męża się z nim napił. A raczej urżnęli się w trupa. Teraz obaj śpią. Parę dni temu mąż przysiągł mi że już nigdy się nie napije- i masz. Napił się. Powiedziałam mu bardzo grzecznie ze względu na kolegę, że zrobię im jeszcze obiad i nie chcę ich obu widzieć już nigdy i że spakuję mężowi walizki. Pytam się teraz was: dotrzymać słowa i spakować go? Mam 2 dzieci w tym prawie 4 miesięczne...

20

Odp: alkoholik

Spakuj go! Ale co to da? Wytrzeźwieje, wróci skruszony i mu wybaczysz! Taj jak Ci  Wielokropek napisała " nikt go nie przekona do ponownej abstynencji. Nikt poza nim samym".
Będzie Ci wmawiał, że już nie będzie pił! Ja bym nie wierzyła alkoholikowi, oni tylko mydlą oczy oszukując samych siebie.

21

Odp: alkoholik

Nie wiem co zrobię potem. Czy powiedzieć mu, że ma znów podjąć terapię i do niego wrócę jak już pożegna się z problemem, czy już się nie oszukiwać i rozwieść się? Córcia bardzo go kocha, a synek nawet dobrze nie będzie znał...

22 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-06 13:46:13)

Odp: alkoholik

Daj mu szanse, może coś da terapia, tylko  nie u tego samego terapeuty bo to bez sensu.
Tak szybko nie pozbędzie się problemu, ile czasu będziesz na niego czekała?

I po każdej wytrzeźwiałce, przepraszam, głupi jestem, już nie będę,nie wiem co mnie skłoniło, przerosło mnie wszystko, wybacz... Do następnego razu i historia się powtarza.

23 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-06 13:44:09)

Odp: alkoholik

basiutek,
ciągle zastanawiam się, dlaczego traktujesz swojego męża jak kilkuletnie, niezbyt rozgarnięte, dziecko.
Dlaczego mówisz mu, co i jak ma zrobić?
Czyżby on sam nie wiedział, że ma problem z alkoholem?
Czyżby nie wiedział, że jest jakaś terapia dla alkoholików?
Tymczasem Ty, prowadząc go za rękę i podpowiadając, przejmujesz na siebie odpowiedzialność. Tak zachowują się osoby współuzależnione.

A gdybyś tak potraktowała go z szacunkiem i zapytała o jego zamierzenia? A gdyby jakieś miał plany, dopytała o termin ich wykonania?

24

Odp: alkoholik

Problem w tym że on twierdzi że problem mam jedynie ja bo on pije tyle co przeciętny polak....

25

Odp: alkoholik

Wielokropek jesteś bardzo mądrą kobietą i odważną kobietą.
Szacunek dla Ciebie smile

26 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-06 13:58:18)

Odp: alkoholik

SadCryingWoman,
dziękuję bardzo. smile


basiutek,
przeczytaj powoli, uważnie, ze zrozumieniem.

Symptomy współuzależnienia, cechy osób współuzależnionych
Współuzależnienie

          Zachowanie osób współuzależnionych jest bardzo charakterystyczne. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych podaje za T. Cermakiem, zajmującym się zagadnieniem współuzależnienia terapeutą, że o współuzależnieniu jako o rozpoznaniu klinicznym można mówić, kiedy zachowanie osoby podejrzanej o współuzależnienie spełnia następujące kryteria:
1.    Stałe uzależnienie własnej samooceny od umiejętności kontrolowania siebie i innych w sytuacji zagrożenia.
2.    Branie na siebie odpowiedzialności za zaspokajanie potrzeb innych, nawet kosztem niezaspokojenia swoich własnych.
3.    Problemy związane z wyznaczaniem granicy między zbliżaniem a zachowaniem dystansu oraz związany z tym lęk.
4.    Skłonność do związków z osobami o zaburzonej osobowości, uzależnionymi od substancji chemicznych, współuzależnionymi i/lub o zaburzonych popędach.
5.    Spełnianie trzech lub więcej spośród następujących warunków:
              ?    silnie rozwinięty mechanizm zaprzeczania;
              ?    tłumienie uczuć;
              ?    depresja;
              ?    przejawianie nadmiernej czujności;
              ?    kompulsywność;
              ?    lęk;
              ?    nadużywanie środków zmieniających świadomość;
              ?    aktualne lub w przeszłości doświadczanie przemocy fizycznej lub seksualnej;
              ?    choroby somatyczne związane ze stresem;
              ?    pozostawanie przez co najmniej dwa lata w ścisłym związku z osobą uzależnioną bez próby szukania pomocy.

          Osoba współuzależniona poddaje się rytmowi wyznaczanemu przez nałóg uzależnionego. Całe życie: zachowania, uczucia i wszystkie myśli będą się kręcić wokół uzależnionego. Zachowanie współuzależnionego będzie reakcją na ?propozycje? osoby uzależnionej, z którą się związał. Zmienią się godziny posiłków i snu, domownicy będą schodzić z drogi uzależnionemu i będą starali się ?chodzić na palcach?. Ponieważ uzależniony nie będzie mógł sprostać właściwym dla jego roli obowiązkom, ich wypełnienie weźmie na siebie osoba współuzależniona i te osoby, które ona wyznaczy. Prawdopodobnie zacznie być osobą dominującą.

          Mniej lub bardziej obsesyjna, ale pojawi się na pewno kontrola uzależnionego. Współuzależniony będzie szperał w notatkach, śledził, wypytywał znajomych o szczegóły życia uzależnionego. Będzie go pilnował, przyprowadzał do domu, wymuszał obietnice poprawy, używając w tym celu szantażu emocjonalnego (niestety, groźby kierowane pod adresem uzależnionego nie będą dotrzymywane, jeszcze bardziej wpędzając uzależnionego w nałóg). Wkrótce taka kontrola rozciągnie się na innych członków rodziny.

          Współuzależniony działając w dobrej wierze nie pozwoli uzależnionemu ponieść konsekwencji nałogu i zachowań z niego wypływających. Wyręczanie w obowiązkach domowych, usprawiedliwianie przed innymi (szefem w pracy, rodziną, znajomymi?), pranie i gotowanie dla uzależnionego, nadopiekuńczość i pełne litości troszczenie się o niego, a nawet głośne ?załamywanie rąk? nad nim ? to wszystko objawy niedojrzałej miłości, która zapewnia doskonałe warunki do trwania uzależnionego w nałogu.

          Osoba współuzależniona w imię ?trwania za wszelką cenę? w toksycznym związku gotowa jest na niewiarygodne cierpienie. Do tego dochodzi jeszcze lęk przed porzuceniem, nie wyobrażanie sobie życia w samotności (najczęściej występuje u kobiet, które zdają się mieć taki niepisany program na życie we dwoje ? z mężem czy partnerem, byle nie w samotności), co powoduje, że współuzależniony zniesie przemoc fizyczną i psychiczną (paradoksalnie może ona wzmagać współuzależnienie), manipulowanie własną osobą, wzgardzenie i odrzucenie, a nawet zdrady. Można powiedzieć, że zrezygnuje z własnego życia, a cała poświęci się na trwanie w patologicznym związku: zaniedba siebie i swoją karierę, porzuci pragnienia i plany, a żyć będzie tylko dla innych.

          Z tym związane jest zmniejszające się poczucie własnej wartości (aż do zanegowania własnej wartości) i powiększające się poczucie winy osoby współuzależnionej. Rozhuśtane emocje ułatwią przechodzenie od napadów złości do letargu, od euforii do poczucia beznadziei. Współuzależniony będzie ulegał złudzeniom, a potem się rozczarowywał, będzie chciał wierzyć w poprawę uzależnionego, a potem kiedy jej nie zobaczy, doświadczy kolejnej krzywdy.

          Współuzależniony ma duży ?talent? w tworzeniu litanii wad uzależnionego i pretensji kierowanych w stronę jego osoby, będzie chciał wytłumaczyć sobie i innym każde zachowanie uzależnionego i nawet może je usprawiedliwi. Trudnością jednak będzie dla niego nazwanie własnych uczuć i zobaczenie, że samemu ma się problem. Będzie tłumił własne emocje. Najprawdopodobniej w domu nie będzie się rozmawiać na temat nałogu, a współuzależniony będzie próbował wciągnąć innych do gry pt. ?wszystko jest w porządku?. Być może sam w tym się pogubi i nie będzie miał świadomości, co w tym spektaklu jest prawdą, a co nie.

          Paradoksalnie współuzależniony zaprzecza oczywistym faktom i chce wierzyć, że uzależniony nie jest w nałogu, i że jakoś z niego wyjdzie. Nie przyjmuje do wiadomości trudnej sytuacji swojej i rodziny. Będzie zrzucać winę na siebie, a w ostateczności, kiedy przed prawdą nie będzie już mógł uciekać, zatrzyma ją tylko dla siebie, nie chcąc ani wynosić tajemnic rodziny na zewnątrz, ani nie decydując się na pomoc z zewnątrz.
Współuzależnienie rozwijać się będzie stopniowo, w miarę jak osoba współuzależniona będzie dostosowywała się do nałogu uzależnionego.

          Prawdopodobnie rozwój współuzależnienia przejdzie kilka etapów: najpierw osoba związana z uzależnionym szukać będzie powodów powstania nałogu u uzależnionego, a jednocześnie będzie próbowała ingerować w wybór drugiej osoby, potem nastąpi próba ukrywania problemu i izolacji od rodziny i znajomych oraz próby zachowania rodziny za wszelką cenę. Współuzależniony będzie starał się kontrolować nałóg i zachowania uzależnionego, a kiedy takie niezdrowe ingerencje nie przyniosą efektu, popadnie w rezygnację i będzie starać się tylko minimalizować konsekwencje nałogu.
Autor: Sławomir Zatwardnicki

27

Odp: alkoholik

basiutek, Każdy alkoholik się broni tego rękami i nogami ( nie jestem alkoholikiem), i przeważnie tak jest mówią ,że to nasz problem oni mają kontrolę nad sobą(tak im się wydaje) I co? Śpi urżnięty w drugim pokoju, dzieci, co? nie widzą ich? No Twój problem w tym,że go wpuściłaś razem z tym kumplem do domu.

28

Odp: alkoholik

Przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl.

Szukasz grupy wsparcia.
Uczestniczenie w poprzedniej, jak widać, niewiele Ci dało, jeśli powtarzasz te same błędy.
W takim razie potrzebna jest Ci nie taka grupa, tylko regularna własna terapia, w trakcie której poznasz przyczyny swojego takiego, a nie innego funkcjonowania. Terapia, podczas której będziesz mogła poradzić sobie z tymi wszystkimi trudnymi uczuciami, które wyznaczają Twoje zachowanie, często wbrew rozsądkowi.

Szukałaś pomocy w internecie.
Żaden odpowiedzialny terapeuta nie poprowadzi ani grupy wsparcia, ani tym bardziej terapii, przez skype'a.

29

Odp: alkoholik

Wielokropku,nie wiem,kim jesteś,ale nadal(mimo tego,że ja niestety nie potrafię zastosować w życiu Twoich rad i wiem,że każde następne Twoje słowo kierowane do mnie w tej chwili nie miałoby żadnego sensu,bo skoro sama nie chcę sobie pomóc,to Ty mi przecież też nie pomożesz) wyszukuję sobie na forum Twoje posty.Czytam je i często-tak,jak tutaj, w tym temacie,wychodzi mi "gęsia skórka"...Myślę sobie:Ona pisze o mnie,tyle o mnie wie,wszystko się zgadza.Dlaczego nikt wcześniej mi tego nie powiedział?I dlaczego ja nie umiem Jej posłuchać?Tak,jak Ty basiutek...
Pozdrawiam serdecznie.

30

Odp: alkoholik

słaba kobietko,
dzięki za uznanie. smile

Odpowiedz sobie tylko na jedno pytanie. Dlaczego nie chcesz sobie pomóc?

Pozdrawiam.

31 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2012-01-07 19:42:31)

Odp: alkoholik

Wielokropku,jest we mnie jakiś strach,taka blokada ogarniająca cały organizm,coś co mówi mi,że sobie nie poradzę i że może być tylko gorzej.Tak,jak bym nie umiała walczyć o siebie.W nic nie wierzę.
A może też to,że nie dosięgnęłam dna...jeszcze...i "nie usłyszałam pukania od spodu".Podejrzewam,że  już od dzieciństwa,gdzie w domu był alkoholizm,uzależnienie i przemoc,nabierałam takich cech,które procentują w dorosłym życiu.Jak to w sobie zwalczyć?Tego nie wiem...
Nie wiem też,co to jest terapia.Czy umiałabym w cztery oczy, obcej osobie,opowiadać o sobie?Przecież ja nigdy,nikomu się nie zwierzam,tak się boję rozmów z ludźmi.Gdyby nie to anonimowe forum,nigdy,nikt nie usłyszałby o moim życiu...

32 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-07 19:50:18)

Odp: alkoholik

Terapia to nie rozmowa z ludźmi, tylko z jednym człowiekiem. I to nie po to, by plotkować, tylko po to, by zrozumieć swoje zachowanie i wprowadzić zmiany w swym myśleniu, przede wszystkim o sobie. Po to, by wreszcie popatrzeć na siebie realnie, nie przez pryzmat dołujących doświadczeń.

Ale terapia nie jest rzeczą obowiązkową, nie każdy musi na nią się zdecydować. Nic na siłę.

Jeśli chodzi o umiejętność mówienia o sobie. Nie znam osoby, dla której byłoby to proste i łatwe. To tylko kwestia decyzji i determinacji. A psycholog nie kanibal - nie je ludzi, a trudnych historii słucha niemal każdego dnia.

33

Odp: alkoholik

Znowu muszę przemyśleć sobie Twoje słowa...Pozdrawiam.

34

Odp: alkoholik

Masz/Macie poważny problem z uzależnieniem zapraszam do Ośrodka Terapii Uzależnień Olcha




basiutek napisał/a:

Jestem od 8 lat mężatką. Mam 2 dzieci i męża po leczeniu narkotykowym i alkoholowym. Od 2 lat on znów pije i uważa,że nie ma z tym problemu. Ja niestety widzę dokładnie to samo co już było. Widzę problem z alkoholem. nie wiem już co mu mówić by przestał, jakich użyć ''straszaków'? Jestem załamana. Chce mi się tylko płakać!!! Błagam.... Pomóżcie!

35

Odp: alkoholik

Witaj Basiutek,na każdego działają inne sposoby i myślę,że najpierw trzeba rozpoznać takiego delikwenta,czyli zdemaskować jego psychikę.Metody mogą być drastyczne,ale skuteczne.Alkoholizm jest straszną chorobą niszczy wszystko i wszystkich.Nie wolno w tym trwac trzeba działać.Jeśli będziesz chciała porozmawiać i pytać,poprostu pisz.Pozdrawiam

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026