Witam.Jestem kobietą po przejściach...-tak nas się określa.Mam dwoje dzieci i jestem po rozwodzie....Mój związek rozpadł się i chyba dobrze sie stało, bo oboje męczyliśmy sie już sami ze sobą...W zasadzie i tak wszystko było na mojej głowie:zakupy, pranie, gotowanie, a o podejmowaniu decyzji już nie wspomnę....Czasem obserwowałam swojego męża i zastanawiałam się czy facet, który prawnie jest moim mężem tak naprawdę jest moim małżonkiem czy trzecim- adoptowanym dzieckiem....W zasadzie byłam z moimi dziećmi ciągle sama...tym bardziej, jak zaczęły się mnożyć kłopoty, mój mąż wolał brać nadgodziny albo w ramach buntu spędzał wiecznie czas u swoich rodziców...Czułam sie zagubiona i opuszczona, zdana tylko na własne siły...Niektóre rzeczy i sprawy mnie przerastały ale starałam sie jakoś im podołać...W koncu mąż podjął decyzję o wyprowadzce-chyba oboje odetchnęliśmy z ulgą...później była sprawa rozwodowa i WOLNOŚĆ.
Jakiś czas zajęło mi przyzwyczajenie sie do nowej sytuacji-nagle miałam dużo miejsca i czasu.Mogłam pojechać do koleżanki albo gdziekolwiek chciałam.Moje dzieci przestały być nerwowe.Zapanował spokój i cisza...Dziś już minęły 2 lata...
Jakiś czas temu poznałam mężczyznę i spotykamy się od kilku miesięcy.Facet jest niesamowity-czuły, delikatny, spokojny...dzieciaki go lubią...od jakiegoś czasu spędzamy u mnie weekendy.Parę tygodni temu napomknął, że chciałby abyśmy razem zamieszkali...Powiem szczerze, że zaskoczył mnie tą propozycją. Zaczęłam myśleć o tym i doszłam do wniosku, że chciałabym....Ale...!Przyzwyczaiłam sie, że mieszkam z dziećmi sama i dobrze mi z tym było.Teraz miałabym swojego mężczyznę na codzień, ale czy nie stracę swojej niezależności?Boję się tego "wspólnego życia" i coraz więcej mam obaw, że źle zrobilam zgadzając się na wspólne zamieszkanie....
Podobne tematy
czasami bywa że spotka sie faceta takiego który wydawałoby się że wogóle nie istnieje... czuły delikatny... niestety... ja uważam że jak zamieszkacie razem wszytsko się zmieni, zacznie wtrącać się w wychowanie dzieci.. będzie narzucał swoje racje.. znam wiele takich przypadków.. zawsze na początku wszytsko wygląda pięknie i kolorowo.. ale z biegiem czasu wszytsko sie zmienia.. Twoj maz na poczatku napewno tez byl czuly i wspanialy.. uwazam ze mozesz sie spotykac niech wpada na weekendy ale nie powinien z Toba zamieszkac...
Jezeli wam sie uklada to moze byc dobra droga bd poznawac sie coraz lepiej bd teraz w wszystekim razem dowiesz sie jaki jest naprawde w kazdej zyciowej sytuacji...Zapytaj sama siebie czy chcesz z nim na pewno zamieszkac???jezeli tak to mieszkajac razem nic nie stracisz tylko zyskasz wiedze jak sie by zachowywal w zyciu dalszym,codziennym....Moja mama po rozwodzie tez poznala faceta na poczatku ja go nie zaakceptowalam ale miedzy nimi nic sie nie zepsulo jak przebywali ze soba tyle czasu tylko poznali siebie doglebnie i poznali swoje zachowania w trudnch sytuacjach zyciowych...a niezaleznosci nie musisz wcale tracic to zalezy tylko i wylacznie od Ciebie!!!Mimo ze bd razem mieszkac to przeciez nie oznacza ze czasem jak bd mialala ochote wyjsc do kolezanki czy w samotnosci na zakupy to nie bd mogla tego zrobic
moze on okaże sie lepszy od Twojego bylego tego w kazdym badz razie Ci z calego serca zycze pozdrw
sama powinnas sobei odpowiedziec na to pytanie. a dokaldniej na pytanie- czy znow chcesz sie z kims wiazac? bo mysle, ze razme poglibyscie zamieszkac tylko wtedy, jesli planuejsz z nim cos powaznego. jezeli to przelotmy zwiazek albo zwiazek ktorego nie ejstes do konca pewna- to lepiej zebyscie nie mieszkali razem.
kolejny facet w domu- dzieci , ktore z pewnoscia potrzebuaj meskiego autorytetu, ojca, moga sie do niego za bardzo przywiazac. jezeli on po jakism czasie sie wyprowadzi, bo okaze sie, ze jednak nei chcecei razem isc przez zycie, to dzieci moga na tym ucierpiec.
i zastanow sie nad soba- czy walsnei chcesz mieszkac, zyc z facetem, wiazac sie, czy raczje odpowiada Ci poki co zycie tylko z dziecmi. sama musisz sie nad tym zastanowic
No tak...Postawiłyście mi pytania, które i ja sobie sama stawiam.Moja odpowiedź brzmi-chcę, ale bardzo sie boje, że będzie to niewypał....
to moze porozmawiaj z nim, i powiedz mu o wsyztskich Twoich watpliwosciach i obawach. i porozmawiajce szczerze jakie macie plany wzgledem siebie.
moze jak porozmawiacie to wtedy bardziej Ci sie rozjasni i Twoje obawy znikna
Jeśli jest dla Ciebie Kimś ważnym- ja spróbowałabym.Oczywiście - porozmawiajcie o Twoich wątpliwościach i obawach.Zresztą podejrzewam,że przez czas Waszej znajomości zdążył się dowiedzieć wiele o Twoim byłym związku- i wie- na co na pewno nie będzie Twojego przyzwolenia.Nie wiem w jakim wieku masz dzieci- ale skoro sama mówisz,że akceptują One Twojego znajomego- zawsze męska ręka tylko będzie pomocna w Ich wychowaniu.Przecież jakby coś....... zawsze możesz powiedzieć sorry..... ale to nie tak.Niepo to wyszłaś z bałaganu- by w niego wchodzić powtórnie.
Tak dziewczyny....on wie, że mam wiele wątpliwości, o obawach już nie wspomnę.....
I owszem-jest dla mnie kimś BARDZO ważnym.Ale jednak watpliwości i obawy pozostają....wie,co przeszłam i wie na co sie porywa.I dla jasności-ja nie potrzebuję ojca dla swoich dzieci, ale partnera dla siebie-kogoś z kim można dzielić troski i kłopoty a przede wszystkim radości.
Przeszłaś dużo w poprzednim związku i Twoje obawy są zrozumiałe.Piszesz że Twój nowy partner jest czuły ,delikatny,rozumie Cię....więc dlaczego miałabyś nie spróbować.Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz......
oh Atinko!-serce mówi mi, że to moja poszukiwana połówka "jabłka", ale i tak mam obawy, bo rozum mówi: bądź ostroźna i nie ufaj! A w głowie mam jeden wielki kołowrót!
A tak przy okazji: BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE TRAFIŁAM NA TO "FORUM KOBIET"!!!!!!!!
To zrozumiałe,nie jesteś już nastolatką i swoje w życiu przeszłaś,więc teraz na pierwszym miejscu będzie rozsądek.
Ale jak piszesz że czujesz że to ta druga połówka,więc dlaczego miałabyś zrezygnować ze swojego szczęścia.Walcz o nie i ciesz się nim.Więcej wiary a wszystko będzie dobrze.:)
Powiem Ci że nie wyobrażam sobie teraz dnia bez wizyty na forum,panuje tu wspaniała atmosfera i co najważniejsze poznałam tutaj wspaniałe dziewczyny.
Ja niestety mogę odwiedzać to forum tylko wieczorami i weekendy, ale chętnie będę ty zagladać.I WY WSZYSTKIE też tu zaglądajcie!
Oczywiście,my tutaj jesteśmy codziennie a wszystkie nowe dziewczyny są mile widziane.:)
agniesia nic nie piszesz jak Twoje dzieci zapatrują sie na wspólne mieszkanie z Twoim partnerem?
14 2009-01-31 22:12:40 Ostatnio edytowany przez agniesia (2009-01-31 22:14:04)
Z tymi moimi dziećmi to sprawa wygląda nastepujęco.Mój syn (ma 10 lat) praktycznie nie zna swojego biologicznego ojca, więc ciągnie go do mojego partnera.Szybko znaleźli wspólny język.Czasem mam wrażenie, że jestem zbędna....-bo nie zwracają na mnie uwagi jak coś robią. Za to córka....(w kwietniu skończy 16 lat)-za nią nie idzie trafić.Dom traktuje od kilku miesięcy jak hotel-przychodzi tylko na noc...ani nie jest do niego źle ani dobrze nastawiona...Jak jesteśmy wszyscy w domu to ona zachowuje sie jakby i tak była sama....odzywa sie tylko jak coś potrzebuje...Oj-nie mam z nią łatwego życia....i on też raczej mieć nie będzie...Ale ogólnie to moje dzieci zachowują sie poprawnie...Obawialiśmy się jej reakcji, kiedy miał zostać pierwszy raz u mnie na noc...ale obyło sie bez komentarzy.
15 2009-02-01 13:20:28 Ostatnio edytowany przez atina (2009-02-01 13:21:33)
agniesia to super że mały tak szybko zaakceptował Twojego partnera.Martwiłabym sie raczej kontaktami z corką,jest Ona w bardzo trudnym wieku i dobrze byłoby gdybyś z Nią o tym porozmawiała.Nie jest dobrze że znika tak z domu ,na pewno już rozwód był dla Niej ogromnym przeżyciem więc tylko rozmowa,rozmowa....Sama jestem mamą 17latki i wiem że ciężko czasami za dziewczynami nadążyć ale ja musze wiedzieć gdzie wychodzi,z kim i kiedy wróci i co myśli w pewnych sprawach.