jestem w ciaży, wiadomo że bedzie potrzeba duzo nowych rzeczy, dzis dowiedzialam sie ze ojciec dziecka zamiast kupic cos dla swojej nowej rodziny, ma zamiar wykupic mieszkanie rodzicom.
odebralo mi mowe i jestem wsciekla.
Podobne tematy
A ojciec dziecka jest Twoim mężem/partnerem? Dziecko było planowane? Jaka jest Wasza relacja?
planowane od miesiaca i trafione za pierwszym razem.
a zapytałaś go o to? może jego sta na to żeby zapewnić wam warunki.
Hm, musisz pamietac ze rodzice moga byc dla niego wazni. Nie napisalas w jakich warunkach rodzice teraz zyja? Mieszkaja z wami? Moze kupuje by im poprawic zycie? Pamietaj, ze jak rodzice umra to i tak to bedzie wasze. Ponadto musisz pamietac ze rodzina to nie tylko ty i dziecko ale i jego rodzice. Jesli on nie sprawdza sie w ogole w swojej roli to rozumiem oburzenie, ale czy nie wiem...nie macie domu? Zle zyjecie? Czegos brakuje? Czy jesli kupi mieszkanie rodzicom to poziom waszego zycia spadnie? I czy kupujac masz na mysli to ze daje kase jako podstawe kredytowa czy za gotowke leci?
6 2011-12-29 01:05:09 Ostatnio edytowany przez alegoria26 (2011-12-29 01:06:40)
bedziemy mieszkac u mnie, a tamci zyja z rent po 500zl. my?1500zl na 3 osoby bo ja pracuje do marca na zastepstwo, jak sie uda z dzidzia to w sierpniu bedzie.
szkoda mi tych pieniedzy, moznaby kupic tyle potrzebnych pieniedzy.
czemu nei chce tego mieszkania? to chalupa od gminy, w ktorej nigdy nie bede chciala zamieszkac, bo jego ojciec pije. nie chce od nich nic!!! juz pisalam o domu na koncu wsi 4 km od sklepu i asfaltu. dom gminy 2 pokoje, 4 glupie psy, chora mama i alkoholik.
bedziemy mieszkac u mnie, a tamci zyja z rent po 500zl. my?1500zl na 3 osoby bo ja pracuje do marca na zastepstwo, jak sie uda z dzidzia to w sierpniu bedzie.
szkoda mi tych pieniedzy, moznaby kupic tyle potrzebnych pieniedzy.
czemu nei chce tego mieszkania? to chalupa od gminy, w ktorej nigdy nie bede chciala zamieszkac, bo jego ojciec pije. nie chce od nich nic!!! juz pisalam o domu na koncu wsi 4 km od sklepu i asfaltu. dom gminy 2 pokoje, 4 glupie psy, chora mama i alkoholik.
A bierzesz pod uwagę fakt, że oprócz tego co TY chcesz lub nie chcesz - ON również ma prawo coś chcieć lub nie?
Źle się to wszystko zaczyna, jeśli w momencie poczęcia dziecka (nawiasem mówiąc, co to znaczy "jeśli się uda z dzidzią"?) TYLKO 1 osoba ma COŚKOLWIEK do powiedzenia. Ten człowiek miał dotąd jakieś swoje życie, swoje uczucia do własnych rodziców, być może poglądy na zapewnienie im spokojnej starości - takie jego prawo, znaczy myśli i dobrze to o nim świadczy. Ciąża nie daje prawa do zawłaszczania go całego, więcej - przed ciążą takie ważne, życiowe sprawy wypadałoby omówić.
JEŚLI zostaniesz matką, to chciałabyś by twój syn w pewnym momencie powiedział Ci: "zostanę tatą - spadaj stara, przestajesz dla mnie istnieć"? To ta druga strona medalu.
A teraz czas WAŻNE sprawy spokojnie, dorośle i odpowiedzialnie omówić. Bez szantażów emocjonalnych i zbytnich emocji. Na spokojnie - bo los zbyt wielu osób tu się waży.
Powodzenia
Gratulacje, jest tylko kilka małych ale..Pomijając wszystko, jak można planować dziecko nie mając stałej pracy? Stabilność to podstawa, myślę, ze obydwoje jesteście niedojrzali. Dziecko to mega wydatki, a trzeba zawsze brać pod uwagę komplikacje np. zdrowotne, i co wtedy? 1500 na troje ? To żart chyba!
Alegorio, a czy myślałaś też o swoich rodzicach? Na ile lat, a moze na zawsze chcecie ich uszczęśliwić swoją obecnością?
Błagam, to nie może być prawda, ciągle obserwuję postęp w dojrzałym myśleniu młodych ludzi, a tu taki zonk. Oczywiście będziecie winić wszystkich dookoła tylko nie samych siebie. Ba, już zaczęłaś, bo to kompletnie moim zdaniem nieprzemyślana decyzja, generalnie jesteś następną zabierającą sie do układania sobie życia od d...nej strony.
Anhedonia- nie wiesz co znaczy"jeśli się uda z dzidzią"? Fakt poczęcia nie oznacza,że dziecko się urodzi żywe i zdrowe....
Alegoria- pogadaj z facetem,może teraz nie ma potrzeby wykupywać mieszkania.
Anhedonio- fakt,że nie jej partner nie wykupi mieszkania nie oznacza,że od tej chwili przestaje dbać o swoich rodziców.Poza tym mieszkanie w wykupionym bądź nie mieszkaniu nie zmieni jakoś drastycznie ich statusu- więc o czym Ty piszesz??To nie jest kwestia życia bądź śmierci,bezdomności lub zapewnienia dachu nad głową.Starośc jego rodziców będzie i tak spokojna niezależnie czy mieszkanie będzie ich własnością czy nie- więc chyba się troszkę w swoich stwierdzeniach zagalopowałaś.
Ja sama mieszkam w niewykupionym mieszkaniu- mimo,że stać byłoby mnie nie odkupienie go ale zwyczajnie mam inne istotniejsze wydatki.I nikt mnie z tego mieszkania nie wyrzuca- i nie wyrzuci:)
10 2011-12-29 17:20:15 Ostatnio edytowany przez alegoria26 (2011-12-29 17:31:28)
zmienilam kilka szczegółów, bo nie chce byc rozpoznana przez brata czy siostrę mojego partnera.
5 chlopaków i dziewczyna-to dzieci rencistki i alkoholika, rencistka jest po chorobie, ma obecnie 55?, ojciec od 30 lat pije .mieszkaja w mieszkaniu gminy, w kolonijnej wsi, 4 km od sklepu, chyba 2 od asfaltu. w zime jest tam ciezko dojechac.dzieci rosną, mieszcza sie cudem w tych 2 pokoikach(sory trzech, ale trzeci to kuchnia, w ktorej mieszka ojciec i 4 glupie psy), chlopaki powoli kończą zawodowki i technikum, pierwszy rusza witek za granicę i juz nie wraca od nastu lat, następny wojtek, kamil, rysiek. wojtek idzie do tesciow na gospodarke, ma zone i 3 dzieci. kamil na budowe, mieszka rowniez na tescia chalupie, zona nie pracuje, dwoje dzieci. rysiek wyrusza za granice do witka. najmlodszy zostaje michal i siostra studentka, bardzo niemile stworzenie. michal pracuje w firmie 30km od kolonijnej wsi, poki pracuje poty mieszka. siostre studentke utrzymuja stypendia i bracia z zagranicy. powoli przyzwyczajaja sie do mysli, ze michal zostanie z rodzicami. ten ma dziewczyne, ktora prosi go setki razy o slub i o dziecko.i o wyprowadzkę. michal jest na to gotowy, jednak boi sie zostawic matki z ojcem alkoholikiem i 4 glupimi kundlami.
matka choruje, michal poltora roku nie pracuje, bo trzeba matke po chemiach wozic itd. w ubogiej chacie jest tylko opal na drzewo, nie ma gazu.i kasy. zyja z tej chudej renty, bo swoją ojciec przeznacza na alkohol. oglądają wieczorem telewizję. nic nie ma. do sąsiada kilkaset metrow. smutno tam. matka po zabiegu. michal zostaje sam, dziewczyna wychodzi za mąz za jego kolege, bo ile mozna czekac? chlopak obiecuje sobie jednak miec rodzine.jedzie do witka za granice na 3 miesiace, wraca i robi prawo jazdy i kupuje jakiegos starego strucla. teraz nie trzeba placic za wozenie do miasta. powoli robi sie wesolo w biednej chacie.
poznaje mnie. nikt mnie nielubi, bo przeciez zabiore syna z domu. ale to nie matka nie lubi, jej nawet bylo szkoda michala, ze tak sie poswiecil, chce zeby mial rodzine. dzieci?wszystko poszlo po tesciach w jednej koszuli po szkole. bardzo boje sie tej ciemnej wsi, mimo ze u mnie w miescie jest ogromne bezrobocie i mam prace na niecaly rok, to decyduje sie na dziecko. on tez. moi rodzice maja pol domu wolnego, lubia tego chlopaka, przeprowadza sie do mnie. teraz wiem, ze gdyby nie decyzja o dziecku to kolejny rok, kolejny, a rodzice by byli coraz starsi. co bedzie? nie wiem. ale teraz kazdy juz ma rodzine i odpowiedzialnosc beda musieli podzielic miedzy siebie.
Przeczytajcie słowa autorki z innego wątku:
"...wiesz ze musialam lapac na dziecko mojego chlopaka, zeby sie wyprowadzil od rodzicow? czytalas moją sytuacje? lapac?to znaczy ze zdecydowac sie na rodzine, mimo ze mam na nią czas. oboje zdecydowalismy. mam dosyc czekania, az sie wyniesie, dosyc czekania i stawania w kolejce za mamą i siostra. dlatego jestem juz w 3 meisiacu i za jakies pol roku bede miala w koncu meza przy sobie. a reszta niech sobie radzi."
Chyba nie wymagają komentarza.
12 2011-12-29 20:07:02 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-12-29 20:12:49)
Anhedonia- nie wiesz co znaczy"jeśli się uda z dzidzią"? Fakt poczęcia nie oznacza,że dziecko się urodzi żywe i zdrowe....
...
Anhedonio- fakt,że nie jej partner nie wykupi mieszkania nie oznacza,że od tej chwili przestaje dbać o swoich rodziców.Poza tym mieszkanie w wykupionym bądź nie mieszkaniu nie zmieni jakoś drastycznie ich statusu- więc o czym Ty piszesz??
1. "jeśli się uda z dzidzią" w wypadku gdy ewentualnie ma się urodzić w sierpniu - to fakt poczęcia miał miejsce wg Ciebie kiedy? A jakie są powody by sądzić że się nie urodzi żywe i zdrowe?
2. Status rodziców ewentualnego tatusia oraz sprawa zakupu ich mieszkania to JEGO sprawa i on ma prawo decydować co z tym zrobi - nikomu nic do tego. Nie przestał być wolnym człowiekiem i mieć prawo do własnych decyzji. PISZĘ o samostanowieniu wolnego człowieka i jego prawie do WŁASNYCH decyzji - niewolnictwo zniesiono jakiś czas temu?
Przeczytajcie słowa autorki z innego wątku:
"...wiesz ze musialam lapac na dziecko mojego chlopaka, zeby sie wyprowadzil od rodzicow? czytalas moją sytuacje? lapac?to znaczy ze zdecydowac sie na rodzine, mimo ze mam na nią czas. oboje zdecydowalismy. mam dosyc czekania, az sie wyniesie, dosyc czekania i stawania w kolejce za mamą i siostra. dlatego jestem juz w 3 meisiacu i za jakies pol roku bede miala w koncu meza przy sobie. a reszta niech sobie radzi."
Chyba nie wymagają komentarza.
Powodzenia w stawianiu na swoim "po trupach".
Zaraz, zaraz jakie było pytanie? czy on postępuje fair?
13 2011-12-29 20:52:01 Ostatnio edytowany przez alegoria26 (2011-12-29 20:53:19)
wyglada to jak stawianie na swoim po trupach, co ciekawe rozmowa w listopadzie byla o dziecku, a 25 , 28,2,6 grudnia sie o nie staralismy. dlaczego nie wierze w dzidzie? owszem ona jest, ale bycie matka jest dla mnie tak odlegle, ze az za dalekie. tak jest szczesliwy z tej decyzj, ale boi sie zmian. jak kazde z nas.
nie piszcie przykrych rzeczy, ja i tak mam dosyc stresu, praca, obrona, teraz dziecko.
przyznaje, ale moglam poczekac. tylko ile i na co? mam prawie 30lat
hahahahah. Ja jestem w rozsypce. kto jest winny? matka. miała usunąć brata alkoholika z pokoju. mam męża i dziecko. pracownik socjalny powiedział że tak nie może być . mama zwleka z tym. ja mam to przypłacić nerwicą? już ją mam od dawna . najgorsze to że brat przychodzi napieprzony śmierdzi od niego . spac nie mozna w takich warunkach. nie wiem do kiedy będzie tak.
kundzia widze, ze niektorzy maja gorzej ode mnie...ja nie musze wąchac alkoholika!
Nic, kompletnie nic nie rozumiem z tego wątku.