Witam,
Pisałam tu już jakiś czas temu na temat swoich kompleksów, które po części udało mi się zwalczyć- w ubraniach podobam się względnie sobie, więc jest niebotyczny postęp. Natomiast pozostał problem brzucha, który jednak jest wiotki i troszkę luźnej skóry zostało, co po utracie 34 kilo jest dość zrozumiałe (+ troszkę rozstępów)- oczywiście walczę z tym za pomocą masażera, kremu, ćwiczeń itp., ale to pewnie z rok potrwa a i tak idealnie nie będzie. Poza tym figurę mam oki- ponoć bardzo ładna twarz, długie nogi, ubraniami da się tak zamaskować, że nikt nie przypuszcza, że mogę mieć problem który mam.
Problemem jest jednak to, że paraliżuje mnie on przed spotykaniem się z facetami. Przykładowo niedawno poznałam na prawdę przystojnego faceta, który jest mną wyraźnie zainteresowany, piszemy ze sobą, ale ja wiem, że nie dam rady z nim się zacząć spotykać, bo myśl o tym, że zobaczyłby mnie w bieliźnie (a przecież to normalna kolej rzeczy po pewnym czasie) mnie paraliżuje, zwłaszcza że jest to na prawdę przystojny facet i może mieć o niebo ładniejszą dziewczynę, więc widok czegoś takiego by go pewnie załamał już nie mówiąc że bałabym się, że powie o tym moim znajomym
Czasami myślę, że mogę mieć chyba tylko bardzo mało atrakcyjnego faceta, bo taki sam nie jest doskonały, więc może przymknąłby oko na moje niedoskonałości.
Czy któraś z Was drogie Panie miała kiedyś podobny problem? I czy udało Wam się go rozwiązać? Byłabym wdzięczna za odpowiedzi.
Pozdrawiam ciepło.