netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

18 odpowiedzi5 975 wyświetleńzałożony przez alice_21, 19.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Długo zastanawialam się czy o tym napisać, bo mam wsparcie przyjaciól, z tym, że nie moge ich notorycznie obarczać swoimi problemami. Dlatego też, chce Was prosić o rade.

Chłopak zerwał ze mną w październiku, twierdząc,że "dużo sie zmienilo i nie odpowiada mu moje zachowanie(cokolwiek to znaczy)''
Przez cały czas odkąd sie spotykalismy bylo idealnie, zero kłótni, no chyba, że o to, kto ma pościelić łóżko, bo było tak jakbysmy byli dla siebie stworzeni. Jedyny problem to odległość, jakieś 300km. na poczatku znajomosci, nie chcialam sie w to angazować, bo przezkadzala mi ta odleglosc, ale on mnie zapewnial, ze to nic, ze bedziemy razem, bo to tylko kilka godzin jazdy, ze w tygodniu i tak oboje pracujemy i nie mielibysmy dla siebie czasu. Tymbardziej, ze ja mam taka prace, w ktorej nie pracuje tylko 8h, a wiecej. czesto tez przynosze prace do domu...  mam bardzo powazne i odpowiedzialne zajecie, dlatego wiem, ze nie ma, on mnie nic do zarzucenia, jesli chodzi o zachowanie. 
Ostatnio mial rozmowe o prace(a wiem, ze to jest cos co chcialby robic) dlatego zyczylam mu powodzenia. I od tego sie zaczelo. Jakies 3tyg. temu. odpisal mi, ze dziekuje, ze o nim pamietam i ze zycze mu dobrze. Pisal tez, ze martwi sie o mnie, bo w ogole sie nie odzywam do niego. I przesylal same buziaki... -na co ja, odpowedzialam mu, ze on tylko utrudnia mi sprawe, bo chcial, abym o nim zapomniala. -byla cisz przez kilka dni i nagle wiadomosc od niego, ze on nie chcial mi wczesniej o tym mowic, bo chce, abym sobie ulozyla zycie i nie myslal o nim, ale mu jest cholernie ciezko beze mnie.
Pogubilam sie we wszystkim. Zrywa ze mna, nagle takie wyznania ? Najgorsze jest to, ze mojej siostry chlopak sie z nim spotkal, bo sie zaprzyjaznili i on mu powiedzial, ze zerwal ze mna tylko dlatego, ze mieszkamy za daleko od siebie.
Ja nie potrafie o nim zapomniec. Kilka razy w tygodniu ze soba rozmawiamy i on zachowuje sie jakby nigdy nic takiego nie mialo miejsca. Opowiada mi co robil, co u niego w domu,pyta o mnie, o moja rodzine. Ostatnio nawet w celach sluzbowych byl w poblizu mojego miejsca zmieszkania i stwierdzil, ze chyba musimy sie zobaczyc, bo dawno sie nie widzielismy. Ale spotkanie nie doszlo do skutku, bo kazde z nas o roznych godzinach bylo wolne.
Uwierzcie mi lub nie.
moge spotykac sie z różnymi facetami, kazda randka wyglada tak samo-nie potrafie sie skupic na rozmowie-choc z nie mam z tym problemu, bo to moj glówny atut i narzedzie pracy.- siedze i myslami jestem z moim bylym facetem.
W polowie stycznia mam bankiet firmowy i moglaym zabrac jakiegos kolege, ale pomyslalm o nim. I powiedzialam mu o tym, on byl zadowolony i powiedzial, ze pomysli o tym. Jutro musze dac odpowiedz z kim wyjezdzam,gdy go pytam czy juz podjal decyzje,on sie nie odzywa hmm a bardzo chcialabym z nim pojechac, bo wiem, ze bedac z kims innym, bede caly czas myslami znow z nim...

Kurcze, to jest osoba na ktorej mi zależy mimo, ze juz troche czasu minelo. Ciagle o nim mysle i nie potrafie zapomniec. Nawet nie chce. Chce, aby bylo tak jak wczesniej-tzn. znow z nim byc. Bylam nawet gotowa przeprowadzic sie do jego miasta...i zostawic wszystkich, aby byc z nim sad
Nie wiem, co robic, jak to naprawic... Jeśli ktos jest mi w stanie doradzic, to bede wdzieczna.

2

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Ewidentnie widać, ze ciągnie Was do siebie wink
Myslę, ze jeśli na prawde powodem rozstania była zbyt długa odległość, to wrócicie do siebie prędzej czy później. Nigdy się nie zrozumie co się ma dopóki się to straci...
A Ty spokojnie poczekaj na przebieg losu, odzywaj się do niego tak jak dotychczas ale nie rob nic na siłe...to On zerwał i to On powinien "starać sie" o Ciebie znów...

3

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Wszystko jest super, ale ja nie chce, żeby on traktował mnie tylko jak koleżanke... bo strasznie sie tego boje, ze tak już zostanie.

Nawet nie potrafie powiedzieć, jak bardzo cieszy mnie to, że moge z nim porozmawiać, jak kiedys o wszystkim i niczym... jednoczesnie wkurza mnie to, ze nie do konca moge uczestniczyc w jego zyciu. Za dwa dni ma urodziny i nawet tego dnia nie bede mogla z nim spedzic sad bo przeciez nie mam takiego prawa...
Zrobiłam jeszcze jeden podstawowy blad. Otóź pytal mnie podczas każdej rozmowy, co robie w sylwestra(a on doskonale wie, ze w domu nad morzem go organizujemy) i nie zaprosilam go, bo chcialam być teraz ja ta silniejsza i pokazać, że jednak mam to "gdzieś", ze juz mi tak nie zalezy... ostatnio znow uslyszalam to pytanie-odpowiedzialam tak samo i zapytalam co on robi. A on, że bedezie musial spedzic go na domowce u znajomego, bo nie ma planow. Z upływem czasu, zaluje, ze nie zaprosilam go do siebie.
Ale chodzi tutaj o to, ze ja nie mam pojecia kim dla niego jestem, bo czasami odnosze wrazenie, ze jest jak dawniej, a zaraz powraca ten chłod i jestem tylko kolezanka.

chciałabym, bardzo, aby było tak jak piszesz. ale wiem też, że nie moge w nieskończoność czekać na jego ruch-jesli chodzi o to, ze on powinien sie starac. gdyz on nalezy do takiego 'typu ludzi', ktorzy uwazaja, ze jesli bedzie chcial/a to sama cos zrobi... Generalnie chodzi mi o to, że wg niego to wyglada tak, zdobylem kontakt(czyli wiem, ze mu sie podobam) teraz czekam na jej ruch. I albo sie odezwe i przejme inicjatywe, albo koniec. 

Jak każdy nie lubie przegrywać. Nie lubie tez byc odtrącana, dlatego boje sie zaprosic go na sylwestra, zapytac o to co z nami bedzie... chociaz z natury jestem wylewnym czlowiekiem. W kazdym razie, nie wiem jak mu sie to udaje, bo mimo tego, iz jest jak jest miedzy nami, nie potrafie 'kopnac go w tyłek' -chociaz normalnie juz dawno zrobilabym to...

4

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Naprawdę go kochasz i zależy Ci na nim. I bardzo mi Ciebie szkoda,bo z tego co wywnioskowałam nie zasłużyłaś na takie traktowanie. Ja,bym walczyła na Twoim miejscu. Sama potrafiłam zostawić rodzinę,znajomych,przyjaciół na śląsku i wyprowadzić się na pomorze do ukochanego. Powinnaś zagrać w otwarte karty. Zabawa w kotkę i myszkę nie ma sensu,a Ty tylko się męczysz. Powiedz mu co Cię trapi,że kochasz,że jesteś zdolna do pozostawienia wszystkiego i zamieszkania w jego miejscowości lub zamieszkania z nim. Skoro on twierdzi,że zerwał,bo dzieli was 300km. Może on czeka na taki ruch z Twojej strony? Jeśli nie masz odwagi mu tego powiedzieć,tak jak napisałaś to napisz mu to wszystko w smsie,e-mailu,liście. Tak wiem takich spraw nie powinno załatwiać się w ten sposób,ale może to jedyne wyjście z tej całej sytuacji? Przynajmniej dowiesz o co mu tak naprawdę chodzi i na czym stoisz. Weź się w garść i walcz! Nie możesz się tak męczyć. Z tego co napisałaś wychodzi,że i jemu w jakiś sposób zależy. W życiu czasami warto ryzykować. Jeśli będziesz miała problem z rozpoczęciem z nim rozmowy lub napisaniem mu co tak naprawdę czujesz i co chciałabyś zmienić w tym wszystkim z miłą chęcią Ci pomogę,a nóż się uda? Nie jestem tego w 100%-u pewna,ale w 95,że w końcu ulży Ci,gdy to wszystko z siebie wyrzucisz. Jeśli to ten jedyny,będziesz sobie pluła w brodę,że zmarnowałaś taką szanse.

Trzymam za Ciebie kciuki !

5

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

W kilka dni po tym, jak ze mą zerwał, powiedziałam mu, jak bardzo mi na nim zależy i, że byłabym w stanie dużo dla niego zmienić, nawet zostawić przyjaciół... żeby być blisko niego, ale on wtedy uważał, że już za późno. I mimo to, ciągle utrzymujemy kontakt, jak już wcześniej wspomnialam, pyta i martwi sie o mnie, ciągle mi powtarza, że chce, abym była szczęśliwa... Tylko, że on nie rozumie, że szczęśliwa to ja byłam, będąc z nim.
Nie potrafię się nawet cieszyć, z tego, że odnosze sukcesy w życiu zawodowym. Po prostu uśmiecham się i udaję, że wszystko jest ok, kiedy tak naprawde nic tak nie jest, a nie potrafię sprawić, zeby było jak dawniej. Gdy rozmawiamy o mojej pracy, on zawsze powtarza, że powinnam się cieszyć,bo on sie cieszy, ze robie to co chcialam, co lubie i szybko odnosze sukces. A ja moge mu tylko powiedzieć, że jestem zadowolona. Kurcze, nawet gdy bylam na niego cholernie zla, ze tak pozwolił, aby wszystko odeszlo, nie umialam powiedziec o nim zlego slowa...
Jeśli jest taka możliwość, to chciałabym prosić o Twoją pomoc, bo nie mam zielonego pojęcia, co i w jaki sposób mam mu powiedzieć, aby było dobrze.

6

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

alice_21 nie ma sprawy wyślę Ci na maila co mogłabyś mu powiedzieć,ale troszeczkę później,bo teraz tylko zerknęłam i muszę uciekać załatwić parę spraw,usiądę na spokojnie,napiszę i wyślę smile

7

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Beata810 - Mam nadzieję, że w jakis sposób mi pomożesz i z góry dziękuje smile

8 Ostatnio edytowany przez Beata810 (2011-12-21 10:05:06)

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Kochana dopiero dzisiaj weszłam na netkobiety,także czekaj na e-maila ode mnie. Przed tymi świętami mam tyle latania eh !

E-mail wysłany,jeśli forma nie jest taka na jaką oczekiwałaś,pomyślę nad czym innym.

9

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Dziękuje za pomoc smile
Aczkolwiek waham się czy mu to napisać. I nie chodzi tutaj o sposób, w jaki doradzasz mi to napisac, bo sama to czytając, aż sie wzruszyłam... Wczoraj w trakcie pracy on do mnie napisał, niby niewinna rozmowa. Zaczęło się od tematu jaką mamy u siebie pogode... gdy przez dluzszy czas nie odpisywal, napisalam mu, ze mowilam, mu kiedys, że u mnie w miescie sie tak ciezko nie pracuje smile -on na to, że moze i tak, ale takiej pracy, o jaka się teraz stara nie bedzie tutaj nigdy mial i ze jego miasto to...(to te, w ktorym mieszka) i nie chce zmieniac miejsca... ;p
Gdy tylko mi to napisał odpisałam, że zgadzam się z nim. Nie bedzie mogl miec takiej pracy tutaj. Ale ja mam taką prace, która moge wykonywac w kazdym innym miescie, a tam to juz w ogóle. Napisałam mu także, jak bedzo mi go brakuje i, ze chciałabym, aby było jak dawniej... I wiesz co? On w ogóle nie odpowiedział sad Stąd też wynika moje wahanie się. Może powinnam odpuścić i po prostu postarać się zapomnieć o nim.

10

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Mozesz zagrac w otwarte karty spotkac sie z nim i wyjawnic mu swoje uczucia, powiedziec ze chcialabys sprobowac raz jeszcze, porozmawiac o tym dlaczego zwiazek sie rozpadl, co mozna zrobic zeby go naprawic.
Albo mozesz zostawic sprawe tak jak jest majac nadzieje, ze mu sie cos odmieni,
Albo mozesz urwac calkowicie kontakt, zeby o nim zapomniec.
Co mi sie wydaje, to ze on sam nie wie czego chce. Raz do Ciebie pisze po kolezensku, a raz sie nie odzywa.
Nie odpowiedzial nic na temat tego, jak mu napisalas, ze brakuje Ci jego. Dlatego bardzo wazna sprawa, nie pisz do niego juz pierwsza. Ty mu wyjawnilas co w danej chwili czulas, wiec teraz trzeba czekac na jego ruch.
Czas gra na Twoja niekozysc, bo im dluzej sie nie widzicie, tym uczucia pomalu umieraja...

11

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Alice przestań w ogóle się do niego odzywać. Niech on zrozumie co miał i stracił może w końcu wpadnie po rozum do głowy i wszystko wróci jak dawniej.

12

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Beata810 -Beata przestałam się do niego odzywać. Lecz on się odezwal i pytal mnie co sie dzieje,że sie nie odzywam ? Gdy powiedzialam mu, czym to jest spowodowane (że skoro, chciał, abysmy nie byli razem, to nie widze sensu, by do siebie wydzwaniac i prowadzic taki dialog, jak wczesniej, jakbysmy ze soba ciagle byli) On mi powiedzial, ze przesadzam i ze czeka az sie odezwe...

Nie wiem dlaczego, ale, nie umiem sobie go odpuścić, bo wiem, że to jest ktoś z kim chce być. Ale z drugiej strony chce dać sobie spokój i zacząć zyc normalnie. Bo obecnie to nie moge nic robić od dłuższego czasu, bo w głowie mam tylko go...
noc sylwestrowa spedzilismy osobno, na zabawe zabralam ze soba kolege, ktoremu wiem, ze sie bardzo podobam. Po zabawie, gdy wróciliśmy do pokoju, długo z nim rozmawialam i on sam mi powiedzial:
ze widzi, ze jestem zakochana i, że bardzo zaluje, ze nie moze to on byc ze mna, ale mam robic wszystko, zeby byc z tamtym chlopakiem, że sie męczę, będąc bez niego, że nie widzial od naszego(mojego i mojego bylego faceta) rozstania mnie szczesliwej, że udaje od kilku miesiecy, że wszystko jest ok, gdy w środku każdy kawałek mnie 'umiera' z tęsknoty za nim... Kolega nawet stwierdzil, że gdy patrzy w moje oczy to widzi pustke, żal i smutek. Gdy z nim rozmawiam, to musi czasami powtarzac pytanie, bo choć cialem jestem z nim, czy innymi znajomymi, to myślami wedruje do niego. 

Przed zabawa sylwestrowa, rozmawialam z mojej siostry facetem(jak juz wczesniej wspominalam oni od czasu do czasu sie spotkaja) i S. mi powiedzial, ze nie chce byc wredny, ale musi mi to powiedziec. ja zamartwiona zapytalam o co chodzi, a on, że cholernie widać to, jak bardzo zalezy mi na nim... i ze moze teraz mi powiedzieć, ze gdy ostatnio sie widzieli, powiedzial mu, ze wkurzylo go to(mojego bylego), ze przez ostatni miesiac ani razu do niego nie przyjechalam. Problem w tym caly, ze ja naleze do osob, ktore nie potrafia sie 'wpraszac' do kogos i jesli z jego strony nie padlo zaproszenie, to tez nie pojechalam, tylko zapraszalam go do siebie... wiem, ze to glupie, ale niestety tak jestem nauczona, zeby nie jezdzic do nikogo na sile, jesli on sam o tym nie napomknął.

Kurde, gdybym mogła cofnąć czas i wiedziałabym, że takie bzdury, moga to zniszczyc, wpraszałabym sie do niego cały czas sad

13

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(
alice_21 napisał/a:

Kurde, gdybym mogła cofnąć czas i wiedziałabym, że takie bzdury, moga to zniszczyc, wpraszałabym sie do niego cały czas sad

1. On zerwał.
2. On powinien chcieć Ciebie odzyskać.
3. Udowadniasz mu ciągle, że Ci na nim zależy.
4. On sobie nic z tego nie robi, ale chce mieć z Tobą świetny kontakt.
5. Chcesz być jego wyjściem awaryjnym?

Chłopak coś kręci. Albo ma inną/zakochał się i bardzo dobrze się z tym kryje, albo poznając więcej Ciebie uznał, że nie pasujesz mu.

Ten stan Cię wykańcza. Powinnaś twardo i poważnie dać mu do zrozumienia, że:
"Rzuciłeś mnie, nie chcę Ciebie jako towarzysza do rozmówek, nie kontaktuj się ze mną, sam dobrze wiesz, jaką drogą możesz wszystko naprawić".
Inaczej zawalisz wiele spraw w życiu.
Wiem, że boli. Kochać kogoś, kto od nas odchodzi to ogromy ból. Ale na siłę nic nie zrobisz. Walczysz o niego już wystarczająco.

14 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-01-02 12:18:15)

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(
alice_21 napisał/a:

wiem, ze to glupie, ale niestety tak jestem nauczona, zeby nie jezdzic do nikogo na sile, jesli on sam o tym nie napomknął.

Kurde, gdybym mogła cofnąć czas i wiedziałabym, że takie bzdury, moga to zniszczyc, wpraszałabym sie do niego cały czas sad

to nie głupie...to jest całkiem rozsądne i nie rozumiem, dlaczego miałabyś do niego jeździć i błagać o miłość...skoro mu źle, że się do niego nie odzywasz przez dłuższy czas, to niech ruszy zad i do Ciebie przyjedzie..taka sama droga...związek na odległość na pewno jest większym wyzwaniem niż wspólne mieszkanie..ale odległość nie jest przeszkodą w związku, kiedy jedna ze stron będzie w stanie i będzie mieć mozliwość przeniesienią sie, a druga ze stron przyjąć ją...

najwidoczniej Twój chłopak pomimo Twoich zapewnień, że byłabys w stanie zmienić pracę, miejsce zamieszkania, nie jest w stanie wyobrazić sobie Was razem...przynajmniej na tą chwilę...gdyby Cię kochał tak mocno jak Ty kochasz jego, nie zerwałby z Tobą, sam by walczył...to ON z Tobą zerwał a teraz oczekuje, że to TY będziesz sie starac i walczyć? tak według Ciebie zachowuje sie facet, który wie, co to miłość, który kocha, który tęskni, który pragnie?

15

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

też uważam, że nie powinno się błagać o miłość i się napraszać, ja raz tak zrobiłąm i jeszcze mi jest wstyd
jeśli to ten jedyny, będziecie razem, czas wszystko zweryfikuje
powodzenia!!!!

16

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Wiem, że najrozsądniej byłoby wszystko zapomnieć.
Zerwać kontakt.
Nie pamiętać o nim i o niczym z nim związanym...


Ale niestety nie potrafię, od tak wyrzucić go z głowy, a co gorsza z serca... mogłoby wydawać się, że to kwestia czasu, ale upłynęło już go sporo.


A ja nieszczęsna nadal tkwię, po uszy w nim zakochana i najgorsze jest to, że z każdym dniem, z każdym nowo poznanym facetem, zdaję sobie sprawe, ze to wlasnie ON!-był tym jedynym.

Tym, przy którym każde zwykłe zajęcie mogłam robić z uśmiechem na twarzy, bo ON był przy mnie.
Tym, przy którym nie miałam żadnych zahamowań...
Tym, z którym mogłam porozmawiać o wszystkim... bo oprócz tego, ze był moim facetem, był najlepszym przyjacielem.
Tym, dzięki ktoremu, cały tydzień zleciał(nawet w pracy) w oka mgnieniu, bo czekalam od weekendu do weekendu... na niego.
Tym, na którego nigdy nie byłam zła, nawet gdy w środku nocy dzwonił(że czeka na mnie na pkp), abym go odebrała...
Tym, dla którego zrobiłam wszystko i wiem, że mogłabym zrobić jeszcze więcej...

...On po prostu swoją osobą, sprawił, że jestem szczęśliwa... -Przepraszam, sprawiał, że BYŁAM szczęśliwa.



Zawsze byłam zdania, że nie ma w życiu rzeczy niemożliwych. Kurczowo się tego trzymam i czuję, ze pierwszy raz kogoś/coś trace i nic nie potrafię zrobić, aby to odzyskać. 


Skoro, że nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, aby pójśc naprzód.  -tylko,że ja jestem w tej kwestii bezradna.
Nie wiem, jaki zrobić krok, aby było dobrze między nami. Ale jednego jestem pewna, że nie chce z niego rezygnować.

17

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(
alice_21 napisał/a:

Nie wiem, jaki zrobić krok, aby było dobrze między nami.

ale to nie TY masz zrobić krok....w związku kroczy się wspólnie...a najwidoczniej ON tego NIE CHCE...uszanuj to...

18

Odp: Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Dziękuję Wam, że ''sprowadziliście'' mnie na ziemie...  I chociaż było trudno przestać się do niego odzywać, w koncu jestem z siebie zadowolona, że już tego nie robie. Musiałam wykasować jego numer, bo bardzo, ale to bardzo korciło mnie, żeby wybrać ten głupi numer i zadzwonic... Ale niestety wraz z nim i  wspomnieniami  w głowie został numer sad Którego zapomnieć nie mogę, tak samo jak jego.


Co prawda nadal jest mi cholernie ciężko bez jego osoby przy mnie, to jednak czuje się odrobine lepiej. Bo wiem na czym stoję. Aby o nim zapomnieć całą swoja uwage skupiam na pracy. W wolnych chwilach spotykam sie z ludzmi, ale nadal spotykając się z różnymi facetami, potrafię usiąść i niby słuchać, a myślami błądzić i wracać do niego... Każdego nowego mężczyzne porównuje do niego, doszukuję się wad. Ale te wady, to moje wymysły, że nie robi tego, co robił on... Wiem, że to jest złe. Nie sądziłam, że będę potrzebowała AŻ tyle czasu, aby zapomnieć. 
Mimo, iż jest mi ciężko jest mi również cholernie wstyd! Wstyd, że tak zabiegałam o niego i o to, aby to wszystko naprawic. Gdyż tak jak pisaliście, to powinna być jego rola, bo ON to zniszczył. W tym wszystkim żałuję, że od razu WAS nie posłuchałam. Tylko ludziłam się, chciałam naprawiać... A miałam czarno na białym napisane, to, co doświadczyłam teraz na własnej skórze.
Boję się tylko, że ON znów się odezwie. A ja nie jestem jeszcze na to gotowa. Bo gdy to zrobi, wiem, że jak dziecko dla słodyczy, ja przystane na to co bedzie w danej chwili... 

Uwierzcie mi proszę, że nie chciałabym, aby to nastąpiło... Przede wszystkim życzę sobie, aby on sie nigdy nie odezwał. Mimo upływu czasu i tego, ze nia ma zadnej zdrady z jego strony... Ja nie potrafię mu wybaczyć, tego w jaki sposób mnie potraktował.


Chcę: Zapomnieć. Wyrzucić te cholerne wspomnienia. Zyć dalej.
Żyć bez niego.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to koniec? Kiedy ja po takim czasie nadal go kocham:(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026