witam
zastanawiam się, jak wiele z was odbiega od stereotypów o kobiecości? czy czujecie się przez to gorsze, czy wręcz przeciwnie, jesteście z tego dumne?
zacznę może od swoich przykładów.
przede wszystkim nie podążam za modą, nigdy nie odczuwałam takiej potrzeby. rzeczy, które noszę, muszą być przede wszystkim wygodne. nie znaczy to bynajmniej, że nie potrafię się ładnie ubrać, czasem czuję potrzebę wyglądania mega-kobieco, zakładam kieckę i szpilki, maluję się, układam włosy, dobieram kolczyki pod kolor butów itp.
ale na co dzień priorytetem jest dla mnie jakość tego co mam na sobie i wygoda. nie stronię też od lumpeksów, gdzie udaje mi się czasem za śmieszną cenę kupić spodnie czy bluzkę, które będą służyły przez lata, nie spiorą się po dwóch praniach i nie zaczną pruć po trzecim. ![]()
druga rzecz to kosmetyki i make up. nie maluję się na co dzień, zupełnie nie czuję takiej potrzeby, nie spędzam godzin wcierając czy wklepując ten czy inny kosmetyk. znowu nie znaczy to, że nie dbam o swój wygląd, bo dbam, ale nie umiałabym spędzić godziny w łazience co rano, przed wyjściem z domu zazwyczaj tylko biorę prysznic, szoruję zęby i na chybcika układam włosy.
nigdy się nie spóźniam, uważam że to nie świadczy o kobiecości, tylko braku szacunku dla innych.
nie jestem "kobieco roztrzepana", zawsze wiem, co mam w torebce, nie noszę zbędnych rzeczy, bywa nawet, że wychodząc z domu biorę tylko portfel, klucze i telefon do kieszeni i [o zgrozo] nie potrzebuję torebki.
potrafię sama wbić gwóźdź w ścianę, dokręcić obluzowaną śrubkę, pomalować mieszkanie, znaleźć i ściągnąć potrzebne oprogramowanie na komputer. czasem nawet wolę zrobić jakiś "męski" drobiazg sama, niż tygodniami prosić o jego zrobienie faceta. ![]()
nie cierpię gotować i nie robię tego, narzeczonemu od samego początku powtarzałam, że w tej kwestii nie ma co na mnie liczyć, mogę mu "ugotować" wodę na kawę rano i spagetthi od wielkiego święta. ale też zdarzają mi się takie dni, że z przyjemnością ugotuję dwudaniowy obiad i upiekę ciasto. tylko że to kilka razy do roku dosłownie. ![]()
jest tego jeszcze trochę, ale to są przykłady, które najszybciej przyszły mi do głowy.
no więc jeszcze raz pytam: jak to jest z wami? czy są też wśród was kobiety czujące się kobieco pomimo bycia "na przekór" ogólnym stereotypom? czy denerwują was stereotypy?
